Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 28.06.2017 in all areas

  1. 20 points
    Zaczął się urlop Jak co roku mamy część polską, kajakową oraz część zagramaniczną Zaczęliśmy od tej pierwszej. Wybór padł na totalną głuszę, koniec Świata - Puszczę Borecką. Siedlisko Szwałk - agroturystyka młodych ludzi, w cudownym miejscu i obłędnym jedzeniem. Mieszkamy nas bardzo znanym łowiskiem specjalnym, znanym z mega wielkich karpi - Jeziorem Mały Szwałk: Pierwszy dzień była wycieczka do Ełku, drugi dzień, to walka z wiosłami Dlaczego taki regionu naszego pięknego kraju? Bo jesteśmy patriotami i podążamy za cieniem orła Dzisiaj był rekonesans w kajaku - dopłynęliśmy do Jeziora Łaźno: A naszą przygodę rozpoczęliśmy od kilkuset metrów naszego "domowego" jeziorka, po czym niskim tunelem zaczęliśmy się przedzierać w stronę większych jezior. Przygoda! Kanał łączący Mały i Wilki Szwałk jest niezwykle uroczy. Radość z pokonania pierwszej przeszkody: Obfituje w kilka zwałek, z pokonania których mieliśmy mega radochę! W drodze powrotnej udało się przepłynąć pod tym drzewem Lilija Puszcza Borecka: Jeszcze tylko krótka przenoska pod okiem Bobra, 50 metrów dżungli... ...i jesteśmy na otwartej wodzie. A tutaj? Czarne kaczki zwane Kormoranami Rezerwat przyrody Wyspa Lipowa: Drugi napotkany domek Bobra: Grążel żółty... Kolejny kanał pomiędzy jeziorami: Kolejna walka... ...kolejny, tym razem bobrzy pałac Kwiatuszek: Tutejsze węże... ...i znowu morze grążela... Jezioro Piłwąg: Tutaj zaczęliśmy żeglować: Kilka tutejszych wysepek jest przepięknych! Dopłynęliśmy do Jeziora Łaźno i tutejszej wyspy - tutaj można dobić do brzegu. Oczywiście zwiedzanie tego zakątka. Najprawdopodobniej byli tu Indianie Brzegi są dzikie... ...z drugiej strony dostrzegamy samotny biały żagiel - cywilizacja I ponownie się do nas zbliżył Orzeł? W zasadzie to siedział na drzewie a my go spłoszyliśmy - niestety aparat był w kamizelce i nie zdążyłem dobrze przycelować Pytanie, czy to orzeł, a konkretnie, czy to Bielik? Rozpiętość skrzydeł imponująca - coś ok 2 metrów na oko Powrót, to była czysta przyjemność - zerwał się wiatr, więc wiosłowania było mało. Żagielek furczał aż miło! W drodze powrotnej jeszcze troszkę fotek... Ustrzelony Perkoz I wracamy do naszego Siedliska na mega wypasiony obiadek! Tak nam się kończy pierwszy dzień w niezwykłym miejscu. pozdrowienia z Mazur i Puszczy Boreckiej marboru i Paula
  2. 16 points
    Dzięki za filmik - widać wszystko jak na dłoni. Wrzucam kilka zdjęć z dzisiejszej wycieczki z Soliska na Halę Skrzyczeńską. 30 lat czekałem na te zmiany. Trasy poszerzone i wyprofilowane. Jest MEGA !
  3. 15 points
    Dopóki kolej na Skrzyczne nie działa to najkrótsza droga na te nasze wierchy. Ktoś zawozi nas pod BK a później Juliany, las i kilka wariantów jazdy - pod Golgotę jak dziś lub Hala Skrzyczeńska albo dalej Skrzyczne: Juliany już wyposażono w nowy system naśnieżania: Z Pośredniego widok na ogrom robót z Hali Sk. do Soliska: Na Pośrednim też wre, dziś wywożą deskowania do górnej stacji: a powyżej rozjazd gdzie się komu podoba, mi dziś sił starczyło tylko na dół, a tam prawie już nic nie zostało po starej Golgocie:
  4. 14 points
    Druga część SONa z drona do obejrzenia:
  5. 13 points
    https://www.youtube.com/watch?v=NiSXaNx9PSc
  6. 12 points
    Po wątku z moim nowym rowerem, obiecałem co nieco napisać również o nowej "zabawce" Pauli... Rower Fitness dla Pań - Liv Thrive CoMax Disc 2017 od Gianta Piękna nazwa i sprzęcik również niczego sobie. Hybryda krosa i szosy. Rama coś pomiędzy "wyścigówką" a "góralem"... ...ogólnie bardzo wygodny i szybki rower "On Road". Poniżej na zdjęciu szczęśliwa właścicielka Thrive, to lekka karbonowa jednostka ważąca niecałe 8,5kg. Dodam również, że Paula jest pedantem i każdy nawet dodatkowy element roweru musiał być idealnie spasowany kolorem i dziewczęcym charakterem Koszyczek pod kolor, bidonik z nutą delikatności...ale zawierający również elementy alpejskiego puchu PS. Spójrzcie na kolor butów SPD w tle A tak na serio... ...jedyny element, który w rowerze nie jest karbonowy to aluminiowa rura sterowa. Podobnie jak w Moim FastRoadzie przy kierownicy mamy rogi. Rama ma kolor ciemno zielony z pięknym, jasno zielonym Zamontowaliśmy oczywiście "kobiecy" biały, bezprzewodowy licznik od Sigmy. Jaki mamy tutaj osprzęt? Przerzutki (przód, tył): SHIMANO Tiagra - linki od przerzutek schowane w ramie. Kaseta / Wolnobieg: SHIMANO HG500, 11-32, 10rz. Obręcze GIANT S-R2 Disc Opony: GIANT P-R3 All Condition, 700x28C, wkładka antyprzebiciowa. Karbonowa rama jest wykonana w technologii CoMax: Hamulce:TEKTRO HDC290, hydrauliczne, tarczowe. Dźwignie hamulca: TEKTRO HDC290 Manetki: SHIMANO Tiagra, 2x10 Zwróćcie uwagę na szerokość opony - jest ona nieco szersza od mojej. Jeśli chodzi o widelec, który również jest węglowy - jest na tyle szeroki, że wymieniając oponę na gravelową można całkowicie odmienić charakter roweru. Pedała (bez skojarzeń) kupiliśmy również hybrydowe: z jednej strony platforma, z drugiej SPD. Mechanizm korbowy: FSA Omega CK-4002ST, 50/34 Środek suportu: FSA Cartridge Sprzęcik jest piękny, wygodny i szybki Właścicielka z prezentu urodzinowego - mega zadowolona! Jak na razie najlepszy wynik, to na dystansie 20 km średnia prędkość 26km/h pod wiatr. Pozdrowienia od Pauli dla narciarskiej Braci!
  7. 12 points
    Od kilku lat już za mną chodził rower szosowy... ...crossa mam do lasu - a na nizinne drogi marzył mi się rowerek szybki i lekki. Kilkadziesiąt razy próbowałem różnych "kolarzówek", czyli rowerów stricte na asfalt - niestety geometria ramy, kierownica baranek, to były przeszkody, które miały bezpośredni wpływ na mój kręgosłup To on powiedział - NIE! Cóż było robić? Poddać się? - ja nie z takich Znalazłem kompromis - rower Fitness. Na dodatek czarny Któryś z kumpli mi powiedział, że co jak co ale czarny rower jest najszybszy Geometria podobna jak przy rowerze crossowym, opony jak u szosy, osprzęt jak u szosy... lekkość również... Kwestia wyboru? Po wielu za i przeciw padło na topowy model firmy Giant FastRoad Comax 1 2017. Przejechane już ok 300 km nowym sprzętem, więc wypada się pochwalić Wygląda tak: Bardzo ważna dla mnie rzecz przy jeździe na długich dystansach - kierownica z rogami. Trochę o tym co rowerek ma w sobie... ...przede wszystkim jest karbonowy i waży jedynie 9 kg Napęd z tyłu: SHIMANO 105 Przerzutka przód: SHIMANO 105 Kaseta / Wolny bieg: SHIMANO 105, 11-32, 11rz. Mechanizm korbowy: SHIMANO 105, 50/34 Koła: Gumy: Widelec: Całość wygląda bardzo zgrabnie Bałem się pedałów i butów SPD... więc na początek również wybrałem kompromis: z jednej strony platforma, z drugiej SPD. Buty wziąłem sobie na razie o małej twardości Shimano. Hamulce: SHIMANO M395 Coś co mi osobiście bardzo się podoba i uważam, że jest mega komfortowe w jeździe - schowane linki w ramie roweru. No i jeszcze jedno spojrzenie (liczniczek oczywiście z karencją, dzwoneczek na psy musi być, mała i lekka lampka przednia i tylna, dwa bidony, sakwa podsiodłowa - wszystko dobierałem tak by ważyło mało) na przód roweru: Manetki: SHIMANO RS700, 2x11 Widok z góry: Widok od strony rowerzysty: Rogi regulowane RideSense wyglądają z bliska tak: Siodełko, wspornik siodła: GIANT Contact Neutral, GIANT D-Fuse Composite. Bardzo fajna rzecz u Gianta, że ma na wsporniku siodełka miarkę oraz, że mechanizm zmiany wysokości ukryty jest w ramie. Spytacie jak się jeździ? Zajefajnie!!! Dzisiaj pękła pierwsza stówka na tym rowerze. Duży wiatr pozwolił na osiągnięcie 100,44 km w czasie 4:21:54 - średnia 23,01 km/h. Ostatnie 20 km przejechałem na stojąco - niestety siodełko było niedokręcone i się przestawiło do góry na 80siątym kilometrze (kluczy nie miałem ) Radość z pokonanego dystansu? Bezcenna Pozdrawiam marboru PS. Paula oczywiście również stała się posiadaczką nowego roweru... ale co, i jak? Napiszę obfocę jak wyskoczymy razem na rowery.
  8. 11 points
  9. 11 points
    Kilka zdjęć z SONu. Solisko i nowa trasa z Julianów: Solisko: Dolna stacja gondoli z prawej i budynek wielofunkcyjny z lewej Górna stacja kolei na Wierch Pośredni Nowe podpory Rozkopana Golgota tydzień temu - pod budowę tunelu Poszerzenie i profilowanie 3 poniżej Bobuli - nieco niżej odejdzie łącznik do gondoli Górna część nowej trasy z Julianów
  10. 11 points
    W niedzielę wybraliśmy się z kolegą na objazd Beskidu Sądeckiego. Trasa liczyła ok. 110km, co samo w sobie nie jest może wielkim wyzwaniem - prawdziwą trudność zrobiły jednak podjazdy, w tym gwóźdź programu, czyli słynna Przehyba! Kolarzom nie trzeba tej góry raczej przedstawiać, dla niewtajemniczonych zaś: jeden z najtrudniejszych podjazdów szosowych w kraju i IMHO najlepszy. Na dystansie kilkunastu kilometrów trzeba się wspiąć z nieco ponad 300m, na wysokość prawie 1200m... dla porównania "słynny" i "napompowany" medialnie Gliczarów (znany z wyścigu Tour de Pologne) to ledwo 300m przewyższenia... Tam trzeba być w dobrej dyspozycji, bo inaczej góra zeżre cię, przeżuje i wypluje . Tak się zakończyło pierwsze moje podejście to tej wspinaczki, kilka lat temu. Potem był sukces w postaci wyjechania "na raz" całej trasy, następnie wjechanie w czasie poniżej 1h, nawet z lekką rezerwą i niedosytem... Teraz plan był jasny: od początku "ile fabryka dała" i walka o jak najlepszy wynik. Ale zanim do tego doszło, trzeba było jeszcze dojechać do podnóża. Wystartowaliśmy z miejscowości Tymbark, od samego początku droga prowadziła pod górę. Pierwsza "premia górska" na Przełęczy Słopnickiej. W międzyczasie bardzo działający na wyobraźnię znak drogowy: Stromy podjazd, 17%! Odrobinę drogowców poniosła fantazja, bo aż tak stromo nie było, jednak ból nóg był gwarantowany Po pokonaniu tej przeszkody, całkiem przyjemny i szybki zjazd, kawałek chopki i następnie zjazd aż do miejscowości Łącko (tak, tej od śliwowicy). Jeszcze kilkanaście kilometrów po płaskim i wreszcie wyczekiwany podjazd... Zdjęć z tego odcinka nie będzie żadnych, gdyż w ferworze walki nie ma na coś takiego czasu, ponadto niemal cały czas jedzie się w lesie, więc widoków za bardzo nie ma... Jak wspomniałem od początku ruszyłem z kopyta. Na początku droga wznosi się jeszcze łagodnie pod górę, by po kilku kilometrach przejść w wąską i coraz bardziej stromą leśną dróżkę. Tam już nie ma żartów - przez ostatnie 5 km nachylenie właściwie nie spada poniżej 10%! Z każdym kilometrem było coraz gorzej, nogi piekły coraz bardziej, a pikawa dudniła jak oszalała Finiszowe metry już w tzw. trupa... Efekt znakomity - 50 minut na cały podjazd, rekord życiowy poprawiony o przeszło 8 minut! Teraz czas na relaks w schronisku, za chwilę przyjeżdża też kumpel. Czas na przerwę bufetową i oczywiście naleśniki Po przerwie już ta łatwiejsza część trasy. Najpierw zjazd - bez szaleństw, bo droga wąska i duży ruch pieszych. Potem jeszcze kilkanaście kilometrów łagodnie wznoszącej się drogi, krótki stromszy odcinek na Przełęcz Ostrą i świetny, techniczny i kręty zjazd do Limanowej. I to już prawie koniec... jeszcze kilka km i jesteśmy z powrotem w Tymbarku... uff, koniec -------- A nagroda czeka w domu - leżak na balkonie i znakomite lokalne piwo
  11. 10 points
    Bajeczne zdjęcie dzięki uprzejmości Solisko Arena
  12. 10 points
    Szlakiem starych tras narciarskich: Ja niestety nie mogę pozwolić sobie na "setki", "pięćdziesiątki", ba nawet "dwudziestki". Muszę też wspomagać się gdzie tylko można gondolkami a nawet wsiadłbym na elektryka, ale być powyżej tych przynajmniej 700m npm to już coś. I tak dziś padło na zarośnięte trasy wokół gondoli na Szyndzielnię: Nie sądziłem jakie tłumy mogą czekać na kolejkę w Olszówce, ale w końcu po godzince jadę: Zaniedbano ten rejon narciarski, za to kwitnie sprzedaż gastronomiczna, gdzie tylko się da, czy to Szyndzielnia, Dębowiec: Sahary nie da się już niestety dostrzec jako trasy, tylko starzy bywalcy wiedzą, że to tu: Tyle, czas na grilla:
  13. 10 points
    "7" zyskuje nowy profil, płaskiego zostało może 50m
  14. 10 points
    Kolejna, zupełnie niepodobna do tej przy dolnym odcinku COS, taka jak te przy górnym. i w pełni automatyczny system naśnieżania W ogóle to nie wiem na którym odcinku się znajduję.
  15. 9 points
    No i sezon 2017/2018 rozpoczęty! Warunki narciarskie bardzo dobre! Czapka śniegu nie jest wielka, ale pobawić się można. Ewentualnie można po igelicie i jest dłużej, ale tu jeszcze będą udoskonalenia. Super spędzony dzień w doborowym towarzystwie. Wszystko wskazuje na to, że śniegu będzie przybywać i jazda będzie na okrągło przez całe lato! Zastanawialiście się pewnie czy to się opłaca? Gwarantuję, że tak! Ha ha ha, pojęcie "sezon narciarski" nabiera nowego wymiaru... Później będzie jeszcze jakiś krótki filmik.
  16. 9 points
    Naprawde fajna zabawa ile szczescia moze dac kawalek sniegu latem Armatka sniezna robila za prysznic
  17. 9 points
    Polecam, mimo 70m. Wrócę za tydzień
  18. 9 points
    Dzisiaj byłem pod Golgotą i na Julianach. Sprawy wyglądają następująco (zdjęć nie będzie): - Golgota - rozpoczęła się budowa tunelu, czyli przekopywanie trasy w dolnej części, - nie ma już bydynku dolnej stacji orczyka na Golgotę, - nie ma też samego orczyka - przygotowano trasę pod kanapę wzdłuż Golgoty - trwają prace przy betonowaniu dolnej stacji kolei wzdłuż Golgoty, - górna stacja krzesła na Julianach już częściowo wybetonowana, - nie ma orczyka przy trasie 8, - teraz trasy 8 i 9 będą w górnym odcinku jedną, - trasy 7, 6, 4 i 4a przeprofilowane, - trwają prace przy nowej trasie z Hali Pośredniej do Soliska, u góry trasa prawie gotowa, - trwają prace przy naśnieżaniu tras 10, 8 i nowej - ekipy dzisiaj też pracowały! I jedno zdjęcie z Julianów... polecam, smaczne
  19. 9 points
    Witam, Miałem napisać ten post parę dni temu ale mam ostatnio bardzo dużo pracy. Sprawę związaną z moim nartami przekazałem Rzecznikowi Praw Konsumenta w marcu. Na początku czerwca dostałem wiadomość że sprzedawca nie uznaję mojej reklamacji ale zgadza się polubowne rozwiązanie sprawy w związku z czym zwróci mi w całość pieniądze. Kilka dni później otrzymałem przelew od sprzedawcy a sprawa została zakończona. Trwało to wszystko prawie pół roku ale uważam że warto było postawić na swoim i walczyć z nie uczciwym sprzedawcą. Nauczkę na przyszłość już mam, teraz chciałbym ostrzec innych przed zakupem nart w sklepie HappySki, jeśli mimo wszystko ktoś się w przyszłym sezonie wybierze tam na zakupy to niech zwróci uwagę czy nie kupuję przypadkiem nart opisanych w tym temacie. Chciałbym wszystkim którzy się tu wypowiadali serdecznie podziękować za pomoc, prawdopodobnie gdyby nie wy to zrezygnował bym z walki. Dziękuję! Jeśli kiedyś spotkam kogoś z was na stoku to chętnie się odwdzięczę w postaci piwa. Pozdrawiam Kuba
  20. 8 points
    Dzień trzeci - śladem Kormoranów. Nim przejdę do krótkiej fotorelacji z dzisiejszego pływania, to odpowiem. @Mitek kamizelki niestety nie mają hermetycznych kieszeni - chyba, że ta na plecach? Nie próbowałem i chyba raczej nie będę próbował Na zwałkach kamizelki super się zachowują i o nic nie zahaczają. Ten nasz sprzęt, to Hiko - tej firmy z całą pewnością można coś kupić z wodoszczelnymi kieszeniami - trzeba opisy poczytać. Dosyć duży wybór w sklepie www.prokajak.pl Dzisiaj zrobiliśmy 25 kilometrów po tutejszych jeziorach. Eksplorowaliśmy dotąd niepływane przez nas Jezioro Litygajno - celem było dopłynięcie do rzeki Połom, która łączy się z rzeką Ełk, którą można potem płynąć i płynąć... Krótka historia tego dnia. Początek ten sam, czyli Mały, Wielki Szwałk, Jezioro Piłwąg, Jezioro Łaźno. Wyspa Rezerwat: Kanał łączący Jezioro Piłwąg i Litygajno: Tę zastawkę widzieliśmy dzień wcześniej z mostu i rowerów: Jesteśmy na Litygajnie Pogoda nas nie rozpieszcza...ale jest duży plus - wieje! Pojawiają się Kormorany, które nam towarzyszą przez większość dnia. Rozwijamy żagiel Płoszymy Kormorany Odlatują kilkaset metrów, a my płyniemy za nimi... ...żaglowy skupia się na robocie Radocha z takiego pływania jest spora. Jeszcze jedno foto naszej jednostki pływającej - GoPro: Nim się zerwą do ponownego lotu, osuszają skrzydła: ...potem, to tylko chwila gdy startują, rozbiegają się po powierzchni wody. Docieramy do celu naszej wyprawy - mimo tego, że pływamy w lewo, w prawo, trochę przed siebie, trochę w bok - nie udaje nam się znaleźć choćby odrobiny przestrzeni by wpłynąć mocniej w rzekę Połom. GPS pokazał nam, że nawet ok 100 metrów w niej byliśmy... ...szkoda, że ten szlak nie jest drożny Mając maczetę i dużo samozaparcia można by było popłynąć - tylko po co? I tak trzeba wracać, wypłynęliśmy daleko, a obiadek na nas czeka o 17. Zostawiamy dopływ Ełku za rufą. W drodze powrotnej znowu Kormorany... ...wychodzi słońce, a one jakby przyzwyczajone naszą obecnością pozują do fotek. Najodważniejsze stoją do końca - dzięki temu mogę zrobić poniższe piękne foto Wracamy opływając kormoranią wyspę... Potem moją ulubioną na Piwłągu: Wiosłuję mocno pod wiatr... By potem ponownie, w drodze powrotnej postawić żagiel i w ciszy kontemplować przyrodę. Dopływamy do Małego Szwałku przez uroczy kanalik, który od ostatniego pływania dorobił się kolejnej zwałki - chyba bóbr się wkurzył, że mu tak pływamy i postanowił zafundować nam kolejną przeszkodę. Kolejny dzień się skończył - było cudnie! Jutro powtórka z rozrywki - spróbujemy dopłynąć do miejscowości Mazury i kolejnego małego jeziorka (eksploracja Jeziora Łaźno). pozdrawiamy marboru i Paula
  21. 8 points
    Dzień drugi - Szwałk Od rana deszcz... Co w taki dzień można robić? Oczywiście założyć wodery i iść do lasu, na grzyby. Grzybków niewiele...ale złapałem kleszcza Zdrapałem go niechcący - dopiero się we mnie wbił... na szczęście całość drania wyszła. Później - ponad 30 kilometrowa wycieczka po okolicy - pogoda się poprawiła, wyszło słonko. Zapraszam do krótkiej fotorelacji. Na początek kilka grzybków... ...niestety na Mazurach jeszcze nie ma wysypu - kilka znalazłem, ale nic świeżego W innych regionach Polski - wysyp. Początek dnia: Trochę ciężkich chmur na skraju lasu: Spotkana na grzybach kacza rodzina: Trochę zmokłem, więc szybko wróciłem na kwaterkę - szybka kawa, chyba trzecia tego dnia i co? Wyszło Słońce, więc rowerek. Krótki rajd pomiędzy jeziorami. Wg Agnieszki, właścicielki Agroturystyki - to punkt czerpania wody Okolice Czerwonego Dwór: Na początku wycieczki - Żurawie To chyba te co rana mnie budzą drąc się w niebogłosy Jakieś oswojone, bo mimo hałasu kół rowerów MTB, w odległości ok 30 metrów od drogi na łące - kompletnie nie przejmowały się nami. Na początku myślałem, że to Czapla Siwa - wujek Google jednak utwierdził mnie, że to Żurawie Odwiedzamy miejscowość Borki - Borki od Puszczy Boreckiej, czy Puszcza Borecka od Borków? Tutaj kilka fotek... Trochę się pić chce... ...to co? Jedziemy do sklepu? Jedziemy. Lusterko z bliska: Krótka przerwa i wracamy... ...widoki z trasy? Piękne Jutro będziemy tędy płynąć kajakiem - mamy zamiar zrobić całodzienną wyprawę wodą w stronę Ełku. Zobaczymy dokąd dopłyniemy. Kończymy wycieczkę znajdując grzybka jadąc rowerem... ...weszliśmy na chwilę do lasu. Uciekliśmy szybciutko - chmura komarów. Teraz piję sobie piwko i patrzę na jeziorko - pięknie. Uwielbiam takie sielskie klimaty Pozdrawiamy marboru i Paula
  22. 8 points
    No mniej więcej tak: Pozdrawiam
  23. 8 points
    Człowiek niby bywa często, a nigdy nie ma czasu na chwilę się zatrzymać i popatrzeć, pozwiedzać.... Warszawa. Najpierw był Pałac w Wilanowie, później Stare Miasto, Pałac Kultury - niedzielna wycieczka. Przyjechały do nas Pateraczki i pojawiła się doskonała okazja do odwiedzenia Stolicy. @johnny_narciarz & Iza - dziękujemy za super weekend i wspólne chwile! Zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji. Wejście z Parku do Pałacu w Wilanowie: Zbliżenie... ...przyglądając się z bliska można zaobserwować dużo gołych Pań... ...ogród wokół Pałacu jest piękny! Fontanna numer 1 Wilanowski klimacik... Księżna jakaś, czy kto? Księciunio na włościach Neptun? Lilie pałacowe... ...w Warszawie mieliśmy przyjemność spotkać również Kaczora Przystań łodzi przy przepompowni: Most rzymski: A na niebie ptaki... Wnętrza pałacu... Sala balowa? Jan III Sobieski: Mebelek Szkatułka: Sufit z "nogą" ...i jeszcze raz Pałac z zewnątrz: W oranżerii: Postacie z ogrodu... Aniołek Fotka z @johnny_narciarz & Izą Po zwiedzaniu pyszna pizza Głodni Dzisiejsza rzeczywistość Warszawy... ...niby wszystko ok - poza grupką ludzi z obstawą policji. Narodowy widziany ze Starego Miasta: Syrenka z rynku: Wróbelki Mury... ...spacerkiem Trafiliśmy na coś mojego Cóż? Własna restauracja? Czemu nie? Maria: Kolejny pomnik... ...i ten najbardziej rozpoznawalny w Warszawie - Kolumna Zygmunta: Kolejny ptaszek Adam Mickiewicz: To miejsce nie schodzi z tapety - wszyscy wiedzą... PKiN w całej okazałości: ...a w nim powitał nas: Widok z tarasu widokowego w stronę "Złotych Tarasów": W stronę Zamku Królewskiego: W stronę stadionu... Spotkanie na szczycie z Jodą... I po wielu godzinach zwiedzania - zasłużony powrót do domu Super dzień z super Towarzystwem! Jeszcze raz dzięki za odwiedziny "mazowieckich klimatów". Pozdrawiamy serdecznie! marboru i Paula
  24. 8 points
    Właśnie będąc przejazdem w Szczyrku nieomieściłem zatrzymać się na dole COS i SON. Pomimo pieknej słonecznej pogody i początku weekendu panowie w kopareczkach dzielnie atakowali ziemię i o dziwo nigdzie nie zauważyłem grilla ))))
  25. 8 points
    Przeglądając dzisiaj zdjęcia z Bike adventure w Szklarskiej Porębie zauważyłem naszego kolegę z forum podczas finiszu na ostatnim etapie wyścigu (wjeżdżał na metę przed koleżanką mojej żony) coś nie chwalił się swoim osiągnięciem.
  26. 8 points
    Parę fotek z Tatr z weekendu rodzinnego Było całkim,całkim,najważniejsze że bez tłumu
  27. 7 points
    Karpacz - Kopa, budowa nowej kolei linowej Info się sprawdziło - trwa budowa nowej kolei krzesełkowo - gondolowej z Karpacza na Kopę. Są kopane i wylewane fundamenty pod podpory. Mimo plotek, w planach cały czas jest budowa restauracji na górnej stacji, ale nie na ten sezon. Oprócz tego zostanie położona instalacja do naśnieżania na górnej czarnej trasie oraz na Grosiku i Złotówce. Niestety więcej nie mogę napisać, ale dodam tylko, że to nie koniec planowanych (i w miarę realnych) inwestycji
  28. 7 points
    Ja też mam: No i filmik z zabawy...
  29. 7 points
    Relacja z wczoraj Szczeliniec Wielki z dwóch stron Po kilku latach prób w końcu udało nam się rodzinnie (choć niestety nie w pełnym składzie) pojechać w Góry Stołowe. Od dzisiaj do soboty będziemy się kręcić w okolicach Karłowa, w którym mieszkamy. Potem jedziemy do Kowar i Szklarskiej Poręby a na deser jeszcze Szczyrk Wszystko w niecałe 2 tygodnie. Po 11h jazdy nocnym pociągiem dojechaliśmy rano do Kudowy - Zdrój, która od Karłowa znajduje się ok. 8 km. Po dojeździe na miejsce i szybkim śniadaniu poszliśmy na Szczeliniec Wielki. Niecałe pół godziny spacerkiem i jesteśmy na górze. Po drodze minęliśmy sporo ciekawych form skalnych. Na górze tłum jak na Morskim Oku (albo i większy). Trochę popatrzyliśmy na widoki, które są bajeczne i zaczęliśmy wracać się tym samym szlakiem. Tłum walił na ścieżkę turystyczną, więc odpuściliśmy. Wróciliśmy się do Przełęczy między Szczelińcami i skręciliśmy w niebieski szlak, który trawersował Szczeliniec. Potem skręciliśmy na żółty do Wodospadów Pośny. Po drodze spotykaliśmy skały, które zapierały dech w piersiach. Po cofnięciu się poszliśmy żółtym szlakiem do Pasterki (wieś nieopodal Szczelińca). Widoki piękne! Mały obiadowy pit stop w schronisku i zapada ostateczna decyzja - wracamy na Szczeliniec. Kontynuujemy podróż żółtym szlakiem i po dłuższym czasie znów jesteśmy na przełęczy i zaraz na Szczelińcu. Jestem tu 3 raz w życiu - pierwszy raz byłem 3 lata temu na szkolnym wyjeździe. Widoki cały czas są piękne Do Karłowa zeszliśmy ścieżką turystyczną z mnóstwem fantastycznych form skalnych. W sumie przeszliśmy ponad 13 km - jak na rozgrzewkę po nieprzespanej nocy jest super! Kilka fotek ze ścieżki na koniec. Pozdrawiam Marcin ~leitner Coś Tapatalk namieszał ze zdjęciami.
  30. 7 points
    W SON zaczęli składać elementy podpór gondoli. Cały czas przywożone są nowe elementy kolei
  31. 7 points
    Rozmawiałem z właścicielem i powiedział, że planują śnieżyć przez najbliższe dni. Jeżeli pogoda nie będzie jakaś ekstremalna, to założenie jest takie, aby naśnieżyć trasę na całej długości. Zobaczymy, czy się uda. Myślę, że trzeba to traktować, jako eksperyment, bo di końca nie wiadomo jak szybko będzie śnieg topniał i jaka będzie pogoda.
  32. 7 points
    Drugi dzień spaceru po Górach Stołowych. Dzisiaj trasa Kudowa Zdrój - Czermna - Błędne Skały - Karłów Do Kudowy dojechaliśmy rano taksówką. Może nie tak rano, bo było przed 11 W Kudowie zaczęliśmy od przejścia przez Park Zdrojowy przy słynnym sanatorium. Obok znajduje się pijalnia wód, sklepiki, restauracja, kawiarnie, sklep z drogimi alkoholami itd - innymi słowy wszystko, czego potrzebuje prawdziwy kuracjusz. Może kiedyś tu trafię. Stamtąd poszliśmy do Czermnej - tam znajduje się Kaplica Czaszek, w której jest kilkadziesiąt tysięcy kości i czaszek. Robi niesamowite wrażenie. Zdjęć nie można było robić. Po drodze zahaczyliśmy o Czechy. Na początku idziemy drogą asfaltową, z której szlak po pewnym czasie skręca w polną ścieżkę. Potem znowu droga a do Błędnych Skał dochodzimy znów ścieżką leśną. Idzie się bardzo różnie - raz jest łagodnie a czasami dwa kroki to prawie pół metra przewyższenia. Im wyżej tym więcej skał. Kilka zdjęć: Wyczerpani (na dole było rano 30 stopni ) docieramy do kasy przy Błędnych Skałach. Niestety nie było tam nic do picia (chociaż na mapie był zaznaczony bufet). Prawie wszytko wypiliśmy, więc reszta trasy (kilka km) musiała być już na sucho. Skały nie dość, że są błędne, to jeszcze obłędne. Wijąca się ścieżka między monumentalnymi skałami robi ogromne wrażenie. Niestety zdjęcia nie oddają nawet połowy tego, co się widzi. Po prostu trzeba tu przyjechać i zobaczyć Choć niektórzy mogą mieć problem, bo często przejście jest naprawdę bardzo wąskie. Kurza stopa: Potem dość długo idziemy prawie płaskim grzbietem omijając Skalniak. Dziwne, że tak wysoko są bagna, ale taki urok tego miejsca. Do tego jagód jest pełno Oczywiście zrywać nie wolno, bo jesteśmy w Parku Narodowym. Niestety kornik drukarz sieje tu spustoszenie Na koniec ostre zejście prosto do Karłowa. Przewrócone drzewo: W sumie przeszliśmy ok. 17 km, prawie 5h samego marszu. Jutro mamy zaplanowaną krótką wyprawę, ale pewnie coś wydłużymy Pozdrawiam Marcin ~leitner
  33. 7 points
    Dzień czwarty - ostatnie pływanie w pogoni za Czaplą Siwą. Ostatni dzień pływania i kolejna eksploracja: Jezioro Łaźno, rzeczką bez nazwy do miejscowości i Jeziora Mazury. Udało się wreszcie upolować aparatem Czaplę Siwą - towarzyszyła nam przez większość odcinka rzecznego - modelka Zapraszam do krótkiej fotorelacji Wpływamy na Jezioro Łaźno: Kilka kilometrów wachlowania i dopływamy do miejscowości Mazury: Sprawdzamy GPSa i szukamy małej rzeczki, którą można dopłynąć do malutkiego Jeziora Mazury. Wpływamy i od razu widać, że będzie walka z chaszczami. Przy brzegu witają nas krówki Spryciule chronią się w cieniu - oczywiście po kąpieli. Płytko, czasami po całej szerokości w roślinności ale dajemy radę. Dopływamy do mostu w miejscowości Mazury: Przedzieramy się przez morze trzcin - czy jesteśmy już na Jeziorze? Chyba nie - niestety ok 100 metrów przed naszym celem ściana roślinności nie pozwala nam dalej płynąć Robimy nawrót... ...szkoda, że się nie udało W drodze powrotnej udaje mi się wreszcie strzelić na ostro Czaplę Siwą... ...i to kilka razy Modelka towarzyszyła nam w całej drodze powrotnej do Jeziora Łaźno. W przelocie niestety nie wyszło zbyt ostro ...ale za to na drzewie - bomba! Jezioro Łaźno: W drodze powrotnej spotykamy również na środku jeziora najprawdopodobniej Zaskrońca... ...ok 300 metrów od brzegu Polował tak daleko? Przepływał na drugą stronę jeziora? Przerwa na wyspie gdzie napadają na nas pijawki - Paula łapie jedną ja chyba ze 30ści... dwie duże i masę maluteńkich Pozbywamy się intruzów i wracamy na kwaterkę na pyszną karkówkę. Jutro wycieczka do Augustowa i powrót do domu Pozdrawiamy marboru i Paula
  34. 7 points
  35. 7 points
    Ja też mam ambiwalentne podejście do elektryków. Pierwszy raz spotkałem się z tym parę lat temu gdy podjeżdżaliśmy z Como pod wodospady za Livo. Jechał tam też starszy pan z którym spotkaliśmy się też na górze. Mówię do żony (i syna): - patrzcie jak ten dziadek dobrze dał radę. On podchodzi do nas i mówi, że ten rower to jego drugie serce, bo po jakiejś operacji był. I to było fantastyczne bo miejsce bajka. Później wykombinowałem sobie, że może małżonkę uszczęśliwię tym cudem. Gośka daje radę pojechać w terenie tak z 60-70 km przy przewyższeniu 1000 m - przeważnie drogi gruntowe, często dla pieszych, konne też, jazda na szagę, po błocie czy przez pola, łąki zresztą też się nierzadko trafia. W sumie to nie mam powodów do narzekania bo nawet jak jest pchanie czy przenoszenie rowerów np przez płoty to żonka słowem nie protestuje. Ale jak jestem sam to jednak 2x więcej robię. Stąd pomysł. że elektryk ją z lekka wspomoże i będzie OK. Pomysł żonie się jednak nie spodobał, ja też nie miałem 100 % przekonania do niego. Elektryki jak sądzę zrewolucjonizują jazdę po górach, już powstają ciągi stacji gdzie można wymienić akumulatory i zrobić wielokilometrowe trasy w stromych górach. Udostępni to w tych miejscach możliwość jazdy stadom nowych ludzi którzy najnormalniej w świecie nie daliby rady zrobić tylu podjazdów w terenie (to zupełnie inna bajka jak asfalt). Trzeba tez pamiętać, że DH też ma swoich zwolenników i nie każdemu chodzi o podjazd. Najśmieszniejsze, że widzę tu analogię do narciarstwa zjazdowego - upowszechniło się szeroko po wprowadzeniu ułatwień. Podobnie może być z MTB wspomaganym silnikiem. Nie mówię, że mi się to podoba ale coś mi się zdaje, że tak będzie. Pozdro Wiesiek
  36. 7 points
    Kolejna stówka trasą przez Iłżę Tym razem na nowym rowerze... ...dokładny jego opis znajdziecie w wątku: A wygląda, to cudo, ze mną, po przejechaniu 100 km, w czasie 4:21 (z małą awarią), tak: Pozdrawiam rowerzystów marboru
  37. 7 points
    Jak pisałem tak też robię. Wróciłem dopiero co z Helu uprawiać inne sporty (wodne) ale wziąłem ze sobą mój rowerek wiec troszkę pojeździłem. Bez napinki tylko dla relaksu Przejechałem tyle na ile miałem siły , z nikim nie musiałem się ścigać, wszystko czysta przyjemność pod spodem wspomniana beznadziejna relacja foto Btw - szukam kompana na deskę :)))))
  38. 7 points
    Szlak do Smerczyńskiego Stawu - dzień drugi. Po mocnej wyrypie w sobotę, w niedzielę postanowiliśmy zrobić sobie lekki trekking po Dolinie Kościeliskiej do Smerczyńskiego Stawu. 20 kilometrów marszu i po drodze zaliczone dwie jaskinie: Mylna i Raptawicka. Zapraszam do krótkiej fotorelacji Oczywiście na szlaku stawiamy się wcześnie rano - później będą tłumy... Już na samym początku Doliny Kościeliskiej zauważamy, że drzew ubywa Witamy się z Kościeliskim Potokiem: Podchodzimy do pierwszych formacji skalnych. Zaczyna się robić coraz ciekawiej. Raz za razem mijamy drewniane mostki na potoku, widoczki robią się coraz ciekawsze, skał pojawiają się już z obydwóch stron pnącej się w górę drogi. Woda przykuwa mój wzrost - zastanawiam się, czy dałoby się tu spłynąć kajakiem jedynką? W pewnym momencie woda wypływa wprost ze skał. Docieramy do skrzyżowania i stromego skrętu do dwóch jaskiń: Mylnej i Raptawickiej. Trochę łańcuchów i wysiłku - to lubimy W Mylnej robimy kilka zdjęć... Paula i Jacek wchodzą po łańcuchach wyżej do Raptawickiej, ja ze względu na ból kolana (brak ACL i pęknięta łękotka dają o sobie znać) skupiam się na robieniu zdjęć i podziwianiu tutejszych widoków i kwiatów. Nie znam się na florze ale wyglądają bardzo pięknie ...a jak pachną! Tego dnia nie było aż tak dobrego światła do robienia zdjęć. Przejrzystość powietrza również nie była idealna. ...i zbliżenie Idziemy dalej. Po niecałych dwóch kilometrach docieramy do Schroniska na Hali Ornak - tu robimy przerwę. Po posiłku kierujemy się do Smerczyńskiego Stawu. Kolejne kilka kilometrów i docieramy do celu. Pięknie! Oczywiście krótka seria zdjęć... ...uzupełnienie płynów i postanawiamy szybkim tempem wracać do auta. Chcemy wyjechać w miarę wcześnie, by po drodze do domu nie natrafić na korki. Na powrocie już tłumy ludzi Bryczki z końmi i masa turystów. Cieszymy się, że udało się zwiedzić Dolinę Kościeliską w komforcie i ciszy Żegnamy się z Tatrami. Z pewnością, niebawem wrócimy w te rejony. Pozdrawiamy serdecznie: marboru, Paula i Jacek Do zobaczenia na szlaku! The End
  39. 7 points
    W niedzielę jak co tydzień udałem się na grupowe kręcenie. Chłopaki tym razem zaplanowali trasę na nieco więcej godzin, a mianowicie do Zakopanego i z powrotem z Bielska, koło 270 km! Ja nie miałem zamiaru odwiedzić Zakopanego, tzn. jechać aż tyle, i myślałem raczej, że dojadę do granicy w Korbielowie i wrócę z powrotem z paroma znajomymi. Tak przynajmniej sobie myślałem jak wyjeżdżaliśmy o 6:00 rano... Po drodze zaczęło mi jednak świtać, że jak się będę dobrze czuł to może pojadę nieco dalej... Spieszyć tego dnia się nie musiałem, bo żonka miała pójść z dziećmi na basen, załatwiłem dodatkowo pomoc, czyli babcię. Na granicy, na przełęczy Glinne postanowiłem jechać dalej i tak z grupką pokręciłem do Zubrohlawy, gdzie skręciłem już sam na Jabłonkę. Pogoda i widoczki na Tatry cud miód. Na Orawskich łąkach pełno bocianów, szok!Piknie mi się jechało, spokojnie, do tego zero ruchu samochodów. Dalej udałem się na podjazd na Krowiarki i do Zawoi, gdzie zrobiłem krótki postój na kawę i ciacho. Po przerwie energicznie,z nowymi siłami pokonałem podjazd na Przysłop i trochę dziurawy zjazd do Stryszawy i następnie obrałem kierunek na Żywiec. Tu, niestety zaczęło mi wiać prosto w mordkę i nie było łatwo. Jadąc tak zastanawiałem się jaki obrać wariant drogi na końcowe kilometry. Nie poszedłem na łatwiznę i postanowiłem, że przejadę jeszcze przez Przegibek. Niestety sił już trochę brakowało i na podjeździe trochę się męczył. Na szczycie cola mnie uratowała i jakoś się dokulałem do BB dokręcając jeszcze po mieście kilka kilometrów. Łącznie zrobiłem wczoraj 203 km, ponad 2000 w pionie ze średnią prędkością koło 27 km/h. Nie wiem, kiedy znów pokonam taki dystans, ale było warto. Pozdrawiam Maciek [emoji3] Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
  40. 6 points
    Włoska odsłona wakacji - Kalabria po raz pierwszy. Nocujemy 4 kilometry od Tropei Hotel taki sobie, całe szczęście, że jedzenie, winko i piwko ok Chellaut... Plażę mamy kamienistą... ...rzut beretem od włoskiej Tropei - miasta na klifie. Trochę szkoda, że nie na nartach... ...ale zawsze to Włochy Paula nie czekając nurkowała... ...ja nie zwlekając przetestowałem regionalne trunki - pływałem tylko w basenie Jak dla mnie, to - roweru brak, za ciepło... ...dobrze, że woda mokra Pierwszy dzień i totalny luz. Trochę planów mamy... ...oby internet nie zawiódł pozdrawiamy z upalnych Włoch marboru i Paula PS. Kolejne części mam nadzieję będą ciekawsze
  41. 6 points
    Drugi dzień na Kalabrii upłynął nam na leżakowaniu, pływaniu i snurkowaniu... Trochę się porozglądaliśmy po okolicy - okazuje się, że ładnie Widok z hotelu Ustrzelony samotny biały żagiel: Plaża - widok z góry: Zbliżenie w stronę Tropei - kolejne. basenowa sweetfocia Roślinka Wczasowicz we własnej osobie @mysiauek upały lubimy - trzeba baterie przed zimą naładować Paula i w tle dym z pobliskiego pożaru... ...gdzieś na wzgórzach nieźle się paliło. Cały cypel zasnuty w dymie - popiół był obecny w powietrzu na naszej "wysokości" Taras widokowy numer 2: Taka łódeczka? Niczego sobie Przydrożne drzewko... ...co to? Kamieniście... Patrol od pożarów... ...kilka minut później pojawił się samolot gaszący - niestety nie mam ostrego zdjęcia w jego akcji @Góral spod Skrzycznego hahaha, to foto specjalnie dla Ciebie Paula i snurkowanie Kolejne spojrzenie na plażę Tym razem ja w akcji. Niestety spora fala i wiatr zmąciły wodę pod powierzchnią - materiał filmowy i foto nadaje się tylko do kosza Samo snurowanie pośród łodzi, ok Dzięki boi byłem widoczny Rozfalowane morze i te barwy... ...pięknie! Trochę zieloności pośród błękitów... ...i dzień minął Wypoczynek! pozdrawiamy... Paula i marboru
  42. 6 points
    Dzięki Wam Chłopaki wreszcie trochę się schłodziłem, a do zawodów PŚ w Soelden już mniej jak 100 dni. Jeszcze trochę wytrzymam! Pozdrawiam serdecznie.
  43. 6 points
    Maciej Bodnar (Bora-Hansgrohe) wygrał 20. etap Tour de France, indywidualną jazdę na czas w Marsylii na dystansie 22,5 km. Drugie miejsce, ze stratą sekundy, zajął Michał Kwiatkowski (Sky), a trzeci był Chris Froome (Sky) z czasem gorszym od Bodnara o sześć sekund. Brytyjczyk przypieczętował tym samym czwarte zwycięstwo i trzecie kolejne w Wielkiej Pętli. Brawo Bodnar, brawo Kwiato!!!! Polski dzień
  44. 6 points
    A jednak mam zdjęcie z "grubasami"
  45. 6 points
    To ja się pochwalę, a właściwie swoją żonę pochwalę, bo w ostatnią niedzielę zrobiła ze mną 126 km! Pojechaliśmy na rowerach do Wisły i z powrotem. Super pogoda, no i super trasa, która niemal w 100% przebiegała lasami i szlakami rowerowymi. W nagrodę dostała nowy rower, ale ona nie chcę za bardzo robić wokół siebie szumu, więc fotki sprzętu innym razem. Później może napiszę co nieco o Bike Adventure, a na razie zbieram się na... narty!
  46. 6 points
  47. 6 points
  48. 6 points
    Wstawiam obiecane zdjęcia elementów nowych kolei. Gondola - stacja górna Krzesło Solisko - Hala
  49. 6 points
    Kiedy pod koniec maja szedłem przez Halę Skrzyczeńską spotkałem pewnego Słowaka, który jest w zarządzie TMRu. Zapytałem się o zbiornik. Wtedy uderzył mnie bębnem od orczyka. Straciłem przytomność. Gdy ją odzyskałem czułem tylko lekki ból na ręce - po zastrzyku. Zapewne była to jakaś słowacka mieszanka, po której jest się wciągniętym w taką kabałę. Nie wiem jak było u Jacka, ale domyślam się, że podobnie, bo widziałem go wtedy w tamtych okolicach.
  50. 6 points
    Oj tam, oj tam. Ja oglądnąłem tajny film z drona wrzucony przez Sapienta: Wszystko wiadomo dlaczego TMR nie życzy sobie zdjęć. Od mniej więcej 1:33 widać, że nie budują żadnego zbiornika do naśnieżania na tej hali, tylko lądowisko dla UFO. Pewnie mają wyrobione papiery na zbiornik, a nie miejsce lądowania kosmitów. To by wyjaśniało także dlaczego od tak dawna nie było stamtąd żadnych zdjęć. Pewnie na końcu zaleją wodą i kamuflaż będzie kompletny. Nie sądziłem jednak, że Słowacy wciągną Leitnera i JC w taką kabałę. Dziwię się, że ekolodzy z Brennej nie wyniuchali afery, ale z drugiej strony zieloni mogą trzymać z zielonymi ludkami z Marsa...