Mitek

Użytkownik forum
  • Zawartość

    3073
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    41

Mitek last won the day on 21 Październik 2016

Mitek had the most liked content!

Reputacja

9484 Excellent

O Mitek

Informacje osobiste

  • Imię
    Mitek
  • Miejscowość
    Warszawa
  • O mnie
    Normalny facet. Na nartach jeżdże koło 40 lat, Swiadomie od jakichś 25 lat, uczę od jakichś 20 lat (inst. Sitn PZN)
    Pływanie ale nie na basenie, kajakarstwo, sporty motorowe.
    Prowadzę własną dzialalność różną.

Sprzęt narciarski

  • Narty marka
    Rózne
  • Buty marka
    Rossignol
  • Wiązania
    Różne
  • Kije
    Najlepsze jakie miałem w zyciu połamano mi w 2008.
  • Gogle
    byle co

Umiejętności

  • Styl jazdy
    z rodziną
  • Poziom umiejętności
    8
  • Dni na nartach
    0
  1. Cześć Sorry ale nie mogę teraz brać udziału w tej wymianie poglądów ale uważam, że jest niezwykle ciekawa i pozwolę sobie jeszcze coś więcej napisać. Pozdrowienia
  2. Cześć Piotrek nie masz argumentów poza: więcej luzu. Gdzie ma być ten luz? Amatorska jazda na nartach to sam luz. Ale wyczynowa jazda na nartach to nie jest luz i wiesz o tym doskonale. Trudno mówić o luzie wypadku np. Matthiasa Lanzingera. A gdyby rzeczony Wenezuelczyk przy zjeździe tak nieszczęśliwie walnął w drzewo to byłby luz. Myślę, że efekt o którym pisał Mariusz bylby wtedy jeszcze lepszy a ojcowie pomysłu zacieraliby ręce. Pozdrowienia PS Zrezygnujmy z rywalizacji bo liczy się udział. Patrzycie na sprawę jak kibice z boku. Dla Was to zabawa. Rzeczywiście nie zrozumiemy się chyba w tej kwestii. Od opisanych przez Ciebie radości ze spotkania z mistrzem są imprezy promocyjne a nie zawody. Sport zmienił swoje oblicze a dopuszczenie do udziału każdego kto ma na to ochotę powinno być karalne. Pozdrowienia
  3. Cześć Jak jest jakiś sport o którym nic nie wiesz i się na nim zupełnie nie znasz to realizuj swoje marzenia odważnie a nie męcz się na tych nartach. Pozdrowienia
  4. Cześć Chętnie pomogę jeżeli jesteś w Wawy lub okolic. Pozdrowienia
  5. Cześć Myślę, że rozmowa o idei zawodów sportowych może być prowadzona zza biurka. Panowie jeżeli Pan Wenezuelczyk chciał dokonać spektakularnego wyczynu na nartach to mógł sobie załatwić finansowanie z RedBulla chociażby i wgramolić się chociażby i na ChoOyu. Rozumiem, że łatwiej jest załatwić namówić kogoś znajomego ze sfer rządowych aby wysłać reprezentanta na MŚ bo to i promocja kraju za darmo itd. Jako, że moje bieganie na nartach nie odbiega za bardzo od poziomu Pana to ruszam w bój realizować swoje pragnienia. Zgłoszę się do np. Nauru - bo maja kupę kasy z wydobycia fosforytów i zaproponuję, że pobiegnę na jakimś dystansie (tylko klasykiem, bo w nim czuje się lepiej). Zapromuję swoim występem ich kraj o powierzchni 2/3 Węgrowa i stanę się bohaterem narodowym, który będzie opisywany w Fakcie i SE. Za tym pójdą kontrakty reklamowe, stworzę własną markę perfum i odzieży a może i program pod tytułem "Jak Mitek podbił świat" powstanie. Pokażę jak zrealizować swoje marzenia sprytem wszystkim Polakom. A za rok Igrzyska. W Korei nie bylem więc jest o co walczyć. Za mną - mam nadzieję - pójdą inni. W końcu zawody sportowe przybiorą właściwy im bliższy szaremu człowiekowi obraz w którym - zgodnie z obecnym trendem - może wystartować każdy kto chce i ma trochę kasy i jest choć trochę sprytny. Będzie super oglądalność, w sportach wiążących się z ryzykiem będzie można zobaczyć spektakularne wypadki i śmierci i o to chodzi. A zmagania takich kretynów jak Hirscher czy inny Ligety, którzy zmarnowali sobie życie ciężko trenując od dziecka znajdą się tam gdzie ich miejsce - w lamusie historii. Pozdrowienia
  6. Cześć W sporcie obowiązują przepisy, których trzeba się trzymać sztywno albo w ogóle. W odbytych niedawno Halowych Mistrzostwach Polski w LA miał miejsce następujący przypadek: W finale biegu na 60m ppł biegł miedzy innymi Dominik Bochenek z Zawiszy Bydgoszcz. Chłopak walczył o uzyskanie minimum uprawniającego go do startu w Halowych ME. W finale popełnił bardzo minimalny falstart. Błąd nie polegała na wcześniejszym wyjściu z bloków tylko ruchu (na oko było to wachnięcie pozycji o 5-7 cm), który odciążył bloki co wychwyciła aparatura pomiarowa. Dyskusja czy był falstart czy nie i jak potraktować wskazania aparatury choć wszyscy z bloków wyszli równo - wielokrotne powtórki w zwolnionym tempie pokazywały to jasno - trwała dość długo a zawodnik nie chciał opuścić bieżni. W końcu sędziowie orzekli falstart i Bochenek poszedł do szatni. Szkoda, że sędziowie nie wykazali "więcej luzu" bo tym samym zawodnik stracił szansę startu w imprezie najważniejszej w sezonie. Sprawa dla chłopaka tym bardziej bolesna, że uzyskał on w wymaganym czasie minimum EA a do minimum PZLA brakowało mu 0.05. Ciekawe czy on też z taki luzem patrzy na starty tych bardziej sprytnych, realizujących swoje cele za wszelką cenę tylko nie solidna pracą? Sport wyczynowy to nie zabawa dla dzieci jak sobie koledzy myślicie. Jeżeli ktoś chce popróbować to może wystartować w AMP - okaże się jak wspaniale jeździ na przykład. Odwaga i siła charakteru to realizacja celu zgodnie z obowiązującymi zasadami i regułami. Odwaga to podjęcie wyzwania a siła charakteru to ciężka praca na wynik. Oczywiście można inaczej - znak czasów. Niektórzy są zdolni do największego obciachu byle zaistnieć. Pozdrowienia
  7. Cześć Nie mieszajmy sportu z takim bagnem jak polityka czy ze sztuką bo to chyba zupełnie inne kwestie a przynajmniej nie w tym miejscu bo wiesz co będzie. Pozdrowienia
  8. Chory??? Cześć Maria nie zrozumiałem jak widać przekazu, Przepraszam i pozdrawiam
  9. Cześć Tak nie przekonasz mnie Mariusz i nie masz co próbować. Mam sporo do czynienia ze sportem od zawsze. Moje dzieci są wyczynowi sportowcami i wiem ile to kosztuje pracy, wyrzeczeń, czasu nie mówiąc o nakładach czasowych i finansowych rodziców. Dla zawodnika sama nominacja do reprezentacji jest sukcesem na który czasami pracuje się latami a później pracuje się dwa razy więcej aby z tej szansy skorzystać na imprezie najwyższej rangi. Więc nie pieprz mi tu o luziku i sprycie bo to nie jest zabawa tylko życie i ciężka praca a koleś dostaje się od kuchni na zawody wysokiej rangi dzięki jakimś kretynom. Rozumiem, że bliskie Ci jest celebryckie podejście do tematu skoro to ogarniasz - ja nie i nie zgadzam się na równanie ciężko pracujących sportowców z byle cwaniaczkiem. Pozdrowienia PS Jako budujące przykłady można podać rodzinę Kostelic, sportowców niepełnosprawnych, ludzi, którzy pomimo przeciwności, braku środków osiągnęli wysoki poziom sportowy. Występy takich Eddich to nic innego jak wybiegnięcie nago na meczu w gałę - to samo zaangażowanie, ten sam cel. Dla mnie śmietnik.
  10. Cześć Zgadzam się z Gregorem w 100%. Względu marketingowe o których pisał Mariusz do mnie w ogóle nie przemawiają. Tzw. marketingowcy to najgorszy sort specjalistów od oszukiwania potrafiących zrobić teatrzyk z każdego nawet najambitniejszego przedsięwzięcia. Nie mam żadnego szacunku dla osób sterujących światem reklamy i pr. Pozdrowienia
  11. Cześć Co do butów Janku. Decyzja czy też rada w Twoim wypadku nie jest taka oczywista ponieważ nie wiem jak wygląda Twoja jazda w sensie poprawności technicznej a głównie stania. Jeżeli jak piszesz jazda typowo rekreacyjna raczej z prędkościami małymi do średnich to flex buta nie ma takiego znaczenia choć but twardszy/sztywniejszy pomaga (przy dobrym staniu na nartach) bo dzięki niemu mniej się męczysz utrzymując równowagę, but pomaga przy nierównym stoku itd. Przymierzałem ostatnio sporo butów 100, 110 chcąc poznać odczucia i są to buty raczej delikatne, wygodne, łatwo zakładalne itd. Tutaj nie widzę większych różnic pomiędzy 90 a 110 ale dużo zależy od firmy bo przecież flex nie jest jakimś zunifikowanym wskaźnikiem. Sam jestem świeżo po zmianie butów po prawie 20 latach użytkowania praktycznie jednej pary (miałem i mam inne ale tylko w Rossignolu KX czułem się naprawdę dobrze niestety się rozpadł). KX był naprawdę twardym butem - dla porównania Langa RS 130, które nabyłem uginam bez problemu gdy KX się nie da. Szukałem więc butów "twardych" zwłaszcza w płaszczyźnie strzałkowej (charakterystyka jazdy preferująca taką twardość). Postawiłem od razu na Lange przymierzając dwa modele. Miałem wielką ochotę kupić: http://www.skionline.pl/sprzet/buty-narciarskie,15-16,lange,xt-130-l-v,5358.html w których jeździ żona i które są uznawane za znakomity but instruktorski, niestety pomimo prób układ pięta/achilles w tych butach jest zupełnie nie dla mnie - nie trzyma (mam oba Achillesy po rekonstrukcji i stąd nietypowy kształt obu stóp w tym rejonie. Padło na Lange RS 130. But znakomity mający podstawową cechę dobrego buta narciarskiego o której pisał kolega Hupon - trzyma bez zapinania. Oczywiście na stoku pierwszy dzień to był koszmar ale lewy już się spasował a prawy jest na dobrej drodze. Nie namawiam Cie oczywiście na takiego buta ale myślę, że nie należy się bać butów twardszych bo zainwestowany pot i kasę oddaję później w dwójnasób. Pozdrowienia
  12. Cześć Jestem starszy od Ciebie paru solidnych kontuzjach i nic nie zamierzam zwijać. Co Ty piszesz? Chyba, że się pomyliłeś i nie 49 tylko 94 to można pomyśleć. Pozdro
  13. Cześć Skąd jesteś? Pozdro
  14. Cześć Michaela Szifrinova... myślę, że widziała, że wygrała od razu, jeszcze przed metą, ale jak zobaczyła różnicę to dopiero się zdziwiła - chyba, że o to Ci chodziło. Mam wrażenie, że ona jest niesamowicie ustawiona psychicznie nie tylko na zwycięstwo ale i na zniszczenie rywalek. To oczywiście może być tylko moje wrażenie. Pozdrowienia