skionline.pl
+ Odpowiedz w tym wątku
Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8

Wątek: Przejazd GS

  1. #1
    Początkujący
    Reputacja

    Dołączył
    Nov 2007
    Skąd
    Wadowice
    Posty
    33
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów

    Przejazd GS

    Youcanski.com ładnie wyjaśnia jak powinien wyglądać prawidłowy skręt gigantowy. Oglądałem ostatnio z ORF nagrany przejazd giganta w Bad Kleinkircheim. Zgadza się się ładnie technika czołowych zawodników z tym, co opisano ww. portalu, ale tylko na średniopłaskim terenie i bramkach nie za bardzo podkręconych. Na bardzo stromym stoku, gdzie bramki są mocno podkręcone, dla ograniczenia szybkości, skręt wyglądał następująco.

    Zawodnik kończył poprzedni skręt, jadąc prawie poziomo w stosunku do stoku, z bardzo mocnym wychyleniem ciała do środka łuku. W tym momencie następował ruch góry ciała w kierunku linii spadku stoku i nieco do przodu. Następowała błyskawiczna zmiana krawędzi, z tym że narty prawie do linii spadku stoku przemieszczane były często w powietrzu(głównie ich tyły). Narty "opadały" na śnieg już pod dużym kątem w stosunku do powierzchni stoku. Przy czym nierzadko pierwsza stykała się ze śniegiem narta wewnętrzna, by za moment, jeszcze w lini spadku stoku, obciążyć zdecydowanie więcej zewnętrzną. To zetnięcie ze śniegiem, narty lub nart, następowalo czesto jeszcze przed linią spadku stoku lub na tej linii. Początek zetknięcia nart ze śniegiem wiązał się też często z bardzo brutalnym niewielkim poślizgiem bocznym na mocno zakrawędziownych nartach. Dalej skręt ciągnięty był w sposób "typowy" ze zwiększajacym wychyleniem ciała do środka łuku i odsyłaniem nart na zewnątrz łuku.

    Rzucała się w oczy ogromna dynamika, szybokość zmiany krawędzi. To był impuls. Nie było praktycznie momentu jazdy na płaskich nartach do przodu. Zawodnicy napewno różnią się szybkością reakcji. Jest to cecha nie do przeskoczenia, nawet przy największym natężeniu treningowym. Można powiedzieć, że to talent. Tak jak u sprintera, jest szybszy więc wygrywa. Jest jakieś optimum wykonania takiego skrętu, płynnie, blisko tyczek, bez nadmiernego ześlizgu(jakaś forma ześlizgu zawsze występuje- stąd pióropusz śniegu). Oczywiście to nie wystarczy, aby wygrać zawody, bo na płaskich odcinkach trzeba się np. umieć ślizgać.

  2. #2
    Średnio zaawansowany
    Reputacja
    Awatar niwin
    Dołączył
    Jan 2003
    Skąd
    Warszawa
    Posty
    178
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów
    Cytat Zamieszczone przez Gienek Zobacz posta
    jakaś forma ześlizgu zawsze występuje- stąd pióropusz śniegu
    Jak Pan Fujara dalej będzie prostował narty gigantowe, to tych pióropuszy będziemy widzieć coraz więcej...

    Ciekawe spostrzeżenia. Jeszcze nie oglądałem GS w tym sezonie (TV tylko z anteny), więc sam jestem ciekawy jak zmiana regulaminu FIS wpłynęła na technikę jazdy zawodników.

  3. #3
    Weteran
    ReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacja
    Awatar Homar
    Dołączył
    Sep 2005
    Skąd
    Rzeszów
    Posty
    2,677
    Dziękuję
    31
    Otrzymał 132 podziękowań
    za 68 postów
    Zdjęć
    143
    znaczy sie ogólnie Gienek chciał zauważyc jak jazda na stromym i mocno podkręconym gigancie rózni sie od takiej jazdy z www czy też od wyznaczonych reguł? jakis wzorowych przejazdów, tam trzeba walczyc. Żeby wygrac zawody trzeba mieć to "coś" w tym czyms jest odwaga, refleks i szczęscie ile razy o zwycięstwie decydowała dyspozycja dnia - przejazd życia, w zeszłym roku co prawda nie w gigancie a slalomie pokazał to bodajże Marc Berthod który ma talet jechał z niskiego miejsca w drugim przejescie i miał szczęscie jechac bo jeszcze twardej trasie. Co do opisanej techniki zmiany krawędzi to takie ekstremalne NW jesli odrywały im sie tyły nart.

  4. #4
    Początkujący
    Reputacja

    Dołączył
    Nov 2007
    Skąd
    Wadowice
    Posty
    33
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów
    Ja pamiętam jeszcze gigant, gdy zawodnicy między bramkami używali kijków dla odepchnięcia, aby nieco zwiększyć prędkość.

    Popatrzmy co się dzieje. Jeśli przyjmiemy, że zawodnik przejeżdża bramkę w GS ze średnią szybkością 70 km/h(tj. ok. 20 m/s) i powiedzmy jego łuk skrętu ma 20 m. W tym czasie ma zmienić pozycję od prawie maksymalnego wychylenia w jedną stronę do prawie takiego wychylenia w druga stronę. W tym czasie wykonuje cały szereg ruchów, które muszą następować w ścisle określonej kolejności i bardzo szybko. Nie da sie tego nawet dokładnie przeanalizować poklatkowo, robiąc film 30 klatek na sekundę. Zmiana krawędzi następuje na przestrzeni kilku metrów, tj. w czasie 0,2-0,3 s. Jeśli ktoś ma ochotę pobawić się w filmowanie na stoku, może sobie zrobić film i ocenić jak szybko zmienia krawędzie

  5. #5

    Reputacja

    Dołączył
    Dec 2007
    Posty
    4
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów
    Cytat Zamieszczone przez Gienek Zobacz posta
    Zawodnik kończył poprzedni skręt, jadąc prawie poziomo w stosunku do stoku, z bardzo mocnym wychyleniem ciała do środka łuku. W tym momencie następował ruch góry ciała w kierunku linii spadku stoku i nieco do przodu. Następowała błyskawiczna zmiana krawędzi, z tym że narty prawie do linii spadku stoku przemieszczane były często w powietrzu(głównie ich tyły).
    To przemieszczenie nart po sniegu lub nawet w powietrzu zwiazane jest z tzw. poczatkowym katem prowadzacym lub sterujacym (steering angle). Swietnie to tlumaczy Ron LeMaster w "Narciarzu Doskonalym" czy Stanislawski w "Narty 2...". W sytuacji, gdy nie da sie wykonac cietego skretu na calym luku (za stromo, za bardzo podkrecone bramki) trzeba wejsc w skret ciety ze wstepnie zmnienionym (przygotowanym) poczatkowym katem prowadzacym. Musi wiec nastapic odciazenie (gor-dol albo polkniecie zwane takze avalement) i obrot nart ustawiajacych je do nowego kata, a potem dopiero faza skretu cietego. Cala sztuka polega, by sobie te poszczegolne elementy (obrot, skret ciety) dobrze w glowie wczesniej "poobliczac". Oczywiscie, mozna wejsc w nowy skret pod kazdym katem, ale jesli bedzie za maly, musimy w pewnym momencie wspomoc sie zeslizgiem, a to mocno opoznia przejazd. Wszystkie te "madrosci" swietnie opisane sa w obu ksiazkach, okraszone sugestywnymi rysunkami. I w gruncie rzeczy, nawet w jezdzie czysto amatorskiej, wykorzystujemy je, mniej lub bardziej swiadomie.

  6. #6
    Początkujący
    Reputacja

    Dołączył
    Nov 2007
    Skąd
    Wadowice
    Posty
    33
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów
    Takie typowe avalement(avaler-połykanie) występuje terenie muldziastym przy najeździe na "górkę". Ma to na celu "utrzymania" środka ciężkości ciała na nie zmienionym poziomie, bo inaczej dostaniemy "kopa" w nogi. Przy opisanym przeze mnie przejeździe zasadniczą rolę(tak sądzę) nie odgrywa świadome podciąganie kolan tylko sprężystość obecnych nart. Silnie wygięte w końcowej fazie skrętu, mają zaakumulowaną bardzo dużą energię. Zwolnienie nacisku na narty, zapoczątkowane przemieszczaniem się ciała nad nartami w kierunku środka kolejnego łuku skrętu powoduje, dosłownie wyrzucenie w powietrze nart z nogami. W tym "powietrzu" należy "ustawić" narty pod odpowiednim kątem, bo jak spadną na "płasko" to ześlig będzie straszny. W każdym razie wszystko to musi się przy dzisiejszym poziomie zawodników odbywać bardzo szybko. I ta szybkość reakcji osobniczej decyduje o możliwościach zawodnika. Pewien poziom jest nie przeskoczenia(tylko przez trening), gdy się jest "za wolnym".

  7. #7
    Weteran
    ReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacjaReputacja
    Awatar juice
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    Ziemia Kłodzka
    Dni na nartach
    24
    Posty
    3,298
    Dziękuję
    1,213
    Otrzymał 529 podziękowań
    za 319 postów
    Zdjęć
    12
    Homar, ten zyciowy przejazd Marca Berthod to z tych roznych czynnikow 99% stanowily warunki pogodowe, wiec niewiele zostalo na jego indywidualne zalety,

    Gienek, tak jak Was poczytalem z "szybko-wolno" skret w gigancie to musze sprawdzic faktycznie w 2 ostatnich sezonach jak to wychodzilo w PS paniom i panom (ile dych z sekundy po zerze) - klatka po klatce na najwolniejszym posuwie

  8. #8
    Początkujący
    Reputacja

    Dołączył
    Nov 2007
    Skąd
    Wadowice
    Posty
    33
    Dziękuję
    0
    Otrzymał 0 podziękowań
    za 0 postów
    Ze względu na pewną nudę na nartach, biorącą się z tego, że wszystkie łatwe stoki w okolicy mam wielokrotnie objeżdżone. Krajobrazy mi są znane. W wielkie góry nie pojadę, bo jest określona sytuacja rodzinna. Zresztą nie jestem krezusem, aby siedzieć ciągle w innym miejscu w Alpach. Frirajdu na Babiej nie będę już uprawiał, bo to mam dawno za sobą. Więc co robić, aby się nie nudzić?

    Można pozjeżdżać jeszcze szybciej na znanym stoku. Zawsze to nieco adrenaliny. Ale są pewne przeszkody. Nie powinno być ludzi na stoku, gdy się jedzie szusem. Powinien być dobrze ubity i wyrównany. Narty typu "shaped" 160 cm, zupełnie się do tego nie nadają. Jakąś starszą boazerię 200 cm bym znalazł. Nie mam kasku, a konieczny. Wreszcie należałoby przez pewien czas potrenować, zwiększając szybkość kolejnych zjazdów. Wiec pa, pa moje zjazdy.

    Dla przykładu jadę jutro z rodziną do Spytkowic. Mam cel, ale niesłychanie trudny. Cel ma dwa lata i kilka mięsięcy. Nartki plastykowe, drążek imitujący orczyk(amerykański patent) i zachętę(też z USA), że nawet w wieku 7 miesięcy można startować do wielkiego mistrzowstwa. Był taki przypadek(ciągle amerykański, a właściwie to słowiański, nasz polski) Eva Twardokens, córka swego ojca, polskiego szermierza i jego żony, pracujących jako instruktorzy narciarscy gdzieś w Reno, czy pobliżu. Mając 4 lata jeździła ładnie równolegle, co wywołało tzw. furorę na jakimś spotkaniu tamtejszych instruktorów. To było niemożliwe, bo dziecko w tym wieku to tylko pług. Potem mój kontakt z Evą się urwał, bo ograniczał się do jednego numeru Skiing Magazine z epoki Gierka. Z Evą następne spotkanie nastąpiło, gdy zobaczyłem, że jest w amerykańskiej kadrze. Miała parę sukcesów w PŚ. Już dawno nie jeździ.

    Ale na takie sukcesy i szybki postęp nie liczę. Babcia narciarka niech rozpocznie od pociągniecia go paru metrów, po zrobionym śladzie. Jak uda się go przez kilka minut zająć to będzie sukces, jak na pierwszy raz. Niech później macha tą swoją łopatką.

    A co ma dziadek ćwiczyć? Apex! Dążyć w skręcie do "Apex". Po jego osiągnięciu następuje "Transition". Wielki Słownik...."Apex" - wierzchołek, szczyt. Ron LeMaster(dzięki jednemu z uczestników forum) załącza stosowne zdjęcia poklatkowe. Apex jest kluczem. Ale o tym w następnym poście. W Spytkowicach, przy pustym stoku, będę wyczuwał "Apex" i dążył do szybkiego "Transition".

+ Odpowiedz w tym wątku

Podobne wątki

  1. Slalom Gigant-przejazd 11 sek.
    By Szymonaki in forum Race
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 09-11-2007, 06:37
  2. Wolne miejsca na przejazd do Austrii.
    By BTP in forum Wyjazdy i ośrodki
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 04-02-2004, 18:25

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
partnerzy www.tui.pl ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Szkoła narciarska STRAMA Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
www.trentino.plskionline.tv
newsletter | mobile | RSS | reklama | kontakt | nota prawna | polityka cookies