Narty - skionline.pl
Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. Nie zaskoczyłeś mnie, taka próba zamknięcia niewygodnego tematu jest dla Ciebie typowa. Czyli schemat: - częściowy, niepełny wycof - konkluzja o sensowności tematu/dyskusji - ucieczka (np inne lepsze forum, do innych zajęć) Zaimponowałbyś mi bardziej gdybyś przyznał się, że dałeś ciała. W kwestii Mitka to nie masz racji, że sezon bez nart odbiera mu prawo do wypowiedzi. To jakbym odebrał Ci prawo do wypowiedzi o rowerach gdybyś przypadkiem z jakiś powodów rok nie kręcił. Prawda, że bez sensu? Szczególnie, że Mitek spędził lata całe na nartach. Ale zasadniczo uważam, że to merytoryka a nie staż decyduje o sensowności lub nie, naszych wypowiedzi. Jak nie jest się zbyt mocnym to bezpieczniej być ostrożnym albo mieć twardą dupę jak wspomniany Pan na M (ha, ha,ha) Gdyby ten temat zakładał np. Artix (pozdrawiam) to pod zdjęciem byłby podpis - w drodze na Everest - co o tym sądzicie??? pozdro Wiesiek
  3. Today
  4. @Wujot w pewnych kewstiach masz rację, ale przekornie odpowiem na zarzut megalomanii, otóż ja czerpie wzorce właśnie z tego forum i sie dostosowuję, tutaj trzeba się napinać i opowiadać jakim to sie nie jest zajebistym, co więcej, zwyczajem tego forum jest obrażanie nowych użytkowników przez starych wyjadaczy, nawet w kwestiach, o których nie mają pojęcia, najepszym przykładem jest pan na M, który spędził w sezonie 2018/2019 dni na nartach ... tu niespodzianka 0 (słownie zero), a ma najwięcej do powiedzenia aktywnym narciarzom w dość wulgarny i sposób obrażając wszystkich dookoła jak leci, dosłownie guru, a że nie jeździ na nartach w tym sezonie, to zaczął się kompromitować w kwestiach rowerowych, rzucając teksty typu, że on w pieluchach nie jeździ ... , równie dobrze mógłby napisać, że z kilkami na nartach jeżdżą leszcze, tudzież kosmici :). Pozwól, że tym optymistycznym akcentem zakończę swoje wypociny, jakiś efekt jest, przynajmniej na tym dość martwym w tematach narciarskich forum, zaczęto pisać i dyskutować o górach, szkoda tylko, że po raz kolejny większość postów jest nie na temat, ale na bezrybiu i rak ryba, tymczasem uciekam na inne forum, gdzie piszą najczęściej narciarze aktywni a nie wirtualni, co więcej kochający narty ;), na prawdę aż miło poczytać.
  5. Połowa ekipy Polish Pamir Expedition z wyprawy w 2016, Dominik i Patryk.
  6. @Narciarz ze Śląska artykuł przeczytałem, fajny. A na lato polecam trasę jaworki, biała woda, Polanami do granicy, zakręt w prawo w kierunku wysokiej (jedynie jakiś 1 km jest beznadziejny, pokrzywy ze wszystkich stron ale spokojnie można przejść) jak chcesz to wysoka później na wąwóz można zjechać krzesłem w jaworkach. Na całej trasie mega widoki (trzy korony, sokolica, ja nie zwracałem uwagi ale może widać on sucha woda?). I jedna polana z owcami piękna. Ludzi ZERO. Trasa na cały dzień
  7. Yesterday
  8. Przejście Tatr Wysokich w 4 dni - Dzień 3 Niestety dzień trzeci zaczął się smutno dla Przemka. Kolano się zastało i nie był w stanie zgiąć nogi. Kuśtykanie. Jesteśmy na 2000m, nic tu nie jest w stanie dojechać. Pozostaje tylko taka maszyna na zamówienie. Później w szpitalu okazało się że są naciągnięte ścięgna, leczenie ma polegać tylko na oszczędzaniu się. Przemek już w dolinie o własnych siłach dotarł do Zakopanego, a później do rodziny. Dla Przemka smutna chwila, dla nas (nie będziemy udawać) swego rodzaju atrakcja: helikopter lądujący przy nas w górach. Ponieważ chcieliśmy pożegnać Przemka, to ruszyliśmy tego dnia dopiero o 9 w trasę. Kierujemy się na przełęcz Rohatka, z której na wyciągnięcie ręki jest już Gerlach. Rohatka jest tuż nad schroniskiem. Dojście szerokim stromym polem, na samym końcu tylko małe zwężenie. Na foto po prawej stronie. Wejście bardzo męczące, bo w tym grzało słońce ostro w ten stok. Paliliśmy się w słońcu, ale stok nie płynął. Ja nawet założyłem harszle do szerokiej narty, żeby na zakosach nie mieć problemu z poślizgnięciem. Tu wspomnę jeszcze że poprzedniego dnia spotkaliśmy kolegę Piotra z Warszawy z ekipą. Zobaczyliśmy się szczęśliwie na Lodowej. Okazało się że idą mniej więcej tak jak my. Wyszli trochę wcześniej przed nami ze schroniska i właśnie są na górze. A tutaj jeszcze widok na Staroleśną ze zbocza podejściowego: I my doszliśmy do przełęczy, końcówka tylko z buta, ale bez raków. Po drugiej stronie przełęczy (na zachód) żleb jest bardzo wąski, stromy i jeszcze twardy. Decydujemy się zejść kawałek w rakach. Foto poniżej przedstawia główną grań Tatr z przełęczą Polski Grzebień która kieruje do Doliny Wielickiej. Widok ze zbocza pod Rohatką po naszej lewej ręce. W rejonie Doliny Litworowej jak widać, spotkaliśmy chmury, i chyba Gerlacha w całości nie widzieliśmy. Jeszcze rzut oka na złowrogie bramy Rohatki. Jest wcześnie i cały rejon doliny Litworowej, a później Kaczej, jest twardy. To był ten jeden zjazd w betonowych warunkach. Ale nie jest bardzo stromo (poza tym początkiem), więc da się zjazd ogarnąć. Niektóre kawałki jedziemy po twardym równym, więc nawet bywało przyjemnie. Kilka zdjęć z tej doliny. Dojeżdżamy na dno Doliny Kaczej i parkujemy przed jeziorkiem które ponownie nazywa się Zelene Pleso 🙂 Obok nas wyrasta szczyt Ganek. Zaczynamy wchodzić do góry, idziemy przez tzw. Gerlachowskie Spady do górnej części Doliny Kaczej. Spady są dość strome, biegnie środkiem fajny żleb pokryty śniegiem, bokiem da się podejść zakosami, ale ostatni kawałek na huzara. Poniżej Gerlachowskie Spady (dolna linia skalna) i chyba Kaczy Szczyt (w tylnej części pośrodku). Na zboczu Spadów: Po wejściu na górną część Doliny Kaczej c.d.n.
  9. Ładnie napisane Wiesiu..... A Nasze pierwsze spotkanie było w Muhlbach...Wracaliśmy z urlopu w Maria Alm, a że były posty od Jurka ,że tu fajne tereny do ...hmmm grzech byłoby nie zajrzeć, prawda? Trzymam kciuki za dalsze Wasze eskapady....
  10. A ja się z MarioJ o tyle nie zgadzam, że przede wszystkim uważam, że nie tylko masz problemy z megalomanią ale przede wszystkim masz ochotę wypowiadać się w różnych tematach o których masz mierne pojęcie. W dodatku instynkt samozachowawczy też szwankuje. No bo weźmy te nieszczęsne śmieci - napisałem o nich dość delikatnie mając w pamięci tę nieszczęsną sprawę naszych alpinistów pod K2. Gdybyś miał o tym wiedzę to nie wystawiałbyś się jak dziecko na strzała. A tak pokazałeś, że Twoje zainteresowanie problemem śmieci jest powierzchowne i nawet nie zarejestrowałeś świeżych problemów profesjonalistów polskich w tym zakresie. Dwa znaczna część śmieci (pomijając te "historyczne") na Evereście ma pochodzenie takie jak to pod K2 - nierzetelnie wykonana usługa. Jest spora kwota gwarancyjna (4000 dolców) i to powinno załatwiać sprawę ale wygląda, że korupcja króluje. Nepalczycy podejmują jednak wysiłki aby uporządkować górę i z tego co czytałem 1/3 tonażu znieśli. Są też pomysły systemowe. W tym konkretnym przypadku za śmietnisko odpowiada zarządca terenu i to on ustala warunki gry w tym zakresie. W tle jest bardzo wysoka cena zezwoleń. O ile nie mam wątpliwości, że śmietnik na Evereście zniknie w ciągu kilku, kilkunastu lat o tyle jak widzę nawyki moich rodaków w lasach Dolnego Śląska to problem 100 ton śmieci (czyli 10 śmieciarek) wydaje mi się marginalny. Tyle widzę na niewielkich odcinkach, które jadę. Hołota (bo trudno to nazwać inaczej) przychodzi z piwem i jednorazowymi grillami w urokliwe miejsca i tam to porzuca. Srają pod siebie - jak widzę to reaguję (choć zupełnie inaczej jak Mitek). To wszystko są miejscowi bo to towar z najbliższych sklepików. I to mnie naprawdę boli bo tu nie widać realnych rozwiązań. W kwestii tego z kim rozmawiasz to powiem Ci, że każdy z nas wystawia sobie tutaj sam świadectwo. Po paru latach bycia na forum, można nie znać prawdziwego imienia i nazwiska forumowicza, ale za to znakomicie sporządzić jego portret psychologiczny. Określić wiedzę, potencjał intelektualny, mocne i słabe strony. To później daje zdumiewające spotkania w realu bo z niektórymi po prostu chcesz się spotkać. Takiego MarioJ czy Marionena wpierw poznałem przez wypowiedzi a to zaowocowało pięknymi przyjaźniami i paroma istotnymi wyprawami. Proponuję abyś na swoją działalność tutaj spojrzał z punktu dbałości o swój wizerunek. Pozdro Wiesiek
  11. Tak sobie patrzę i bym na narty pojechał... Po obejrzeniu Vloga, tak jakbym jeszcze raz to miejsce poznawał Dzięki @JC
  12. sporo takich tam chodzi i raczej sensacji nie wzbudzają kto to jest na tym zdjęciu ?
  13. Patrząc na ten wątek przypomniała mi się historia jak lata temu na forum narciarskie, wszedł jakiś dzieciak z czołówki polskiego freestylu. Nie chcę podawać nazwiska więc nazwijmy go S. Posiadał bardzo duże umiejętności jazdy, lecz poziom jego postów był zupełnie inny. Wymądrzał się strasznie i obrażał innych użytkowników. Wtedy bardzo fajnie podsumował go ktoś ze starszyzny. "S lata wysoko, ale intelektualnie wali glebę!"
  14. Na YT zamieściłem vloga, na którego czekali Mariusz i Paula. 🙂.Wspólnie udało się nam objechać Bad Kleinkirchheim ostatniego popołudnia przed wyjazdem. Jak było? Zobaczcie sami...
  15. Mario! Nie wiesz z kim rozmawiasz! Rozumiesz!? Pozdrowienia serdeczne Zibi Niestety nie zgadza, się z Tobą. Albo wchodzimy na szczyt samodzielnie albo wnoszą za kaskę. Czy Twoje loty szybowcowe, w sensie kunsztu, są tyle samo warte co Twojego pasażera, który Ci zapłacił za to, że go przewieziesz?? Albo się wchodzi gdzieś samemu albo się nie wchodzi i koniec. Pozdrowienia
  16. Przy gondoli powstaną 3 luksusowe apartamentowce dla bogatych turystów, z parkingami podziemnymi, basenem i tarasami widokowymi na dachach.
  17. Widzisz jak szybko zostały zweryfikowane umiejętności i doświadczenie? Informacyjne dla was obu, prawdziwe wysokości to nie sa żarty i taką turystykę należy zakończyć jak najszybciej, na zdjęciu ekipy, która atakowała 7 -tysięczniki Pamiru sa dwie ekipy, jedna zdobyła wówczas peak Komunizma, a druga już miała atakować peak Korżeniewskiej, ale przez radiotelefon otrzymała z base campu informację, że Anglik z innej ekipy ma chorobę wysokościową, dwie inne ekipy z Innych krajów sie na niego wypieły i zamiast go ratować zaatakowały szczyt, chłopaki słysząc, ze sa jego ostatnia deska ratunku zrezygnowali z ataku i poszli sprowadzać człowieka, jak sie pózniej okazało miał poważny obrzęk mózgu i dziś żyje tylko dzięki tym dwóch prawdziwym bohaterom z Polski, trzech z czwórki wspina sie nadal, Patryk musiał zrezygnować z marzeń z powodu problemów z uszami, to tyle w tym temacie, myśle ze nie powinieneś mnie oceniać, bo nie masz pojęcia z kim rozmawiasz.
  18. W wysokich górach nie byłem, za to w szybowcu, to i owszem. Zanim dostałem zgodę na latanie szybowcem powyżej 4 tys. to wpierw musiałem przejść test w komorze niskich ciśnień, gdzie "wznosiliśmy się" na 5500 metrów. Powiem krótko, łatwo nie było, a jak patrzyłem na resztę towarzystwa, to chyba wszystkim było trudno. Później, w ramach chuligaństwa powietrznego, wleciałem z kolegą na 6000, oczywiście bez tlenu. Kolega zaczął wrzeszczeć że dostaje zawału, to odpuściliśmy. Próbowałem na tej wysokości, spunktować na mapie, nasze położenie z terenem. Nic z tego nie wyszło, po prostu "przelicznik nie liczył". Czy moje postępowanie było mądre, chyba niekoniecznie. Sęk w tym, że można nie mieć żadnych objawów i "odlecieć". I koledze taka przygoda się przytrafiła, obudził się, jak już od szybowca odpadły skrzydła i spadał w samym kadłubie. Na szczęście zdążył się obudzić i zanim kadłub dotarł do ziemi - on zdążył wyskoczyć ze spadochronem. A powodemzaśnięcia", była awaria aparatury tlenowej. A wspominam o tych lotniczych miazmatach, dlatego, że ci "turyści" którzy "kupili" sobie wejście na tą świętą górę, to mimo wszystko musieli jednak na nią wejść. Jako mniej doświadczeni mieli sporo ułatwień, za co sowicie zapłacili, ale jakby na to nie patrzeć, góra z tego powodu nie stała się niższa. Musieli na nią, na własnych nogach wejść i zejść, musieli znieść ekstremalnie niskie temperatury, no i organizm niekoniecznie musiał znieść brak tlenu. Niejeden tą "lajtową" wycieczkę przypłacił życiem. Więc mając kontakt tylko z jednym z czynników z którymi musieli się zetknąć,-mam do nich wielki szacunek.
  19. Ostatnimi czasy prawie codziennie przebywam w Szczyrku - liczne inwestycje budowlane wokół gondoli i słyszę różne ploteczki. Otóż trwa budowa obwodnicy Buczkowic i ronda na drodze Bielsko - Szczyrk przed kolanem w Buczkowicach. Przy rondzie w stronę lasu znajdują się puste pola i łąki co wskazywało by na lokalizację parkingów. Co więcej, Słowacy nawet sugerowali tam budowę pola golfowego lub Aquaparku. Nic z tego zarządzający miastem nie zgadzają się na lokalizację takich atrakcji poza miastem. W związku z tym cały ośrodek skieruje się prawdopodobnie w kierunku Doliny Zimnika gdzie wykupywane są całe hektary pól przez bogatszych przedsiębiorców. Są to informacje nigdzie nie potwierdzone zasłyszane wsród mieszkańców miasta.
  20. Mogę tylko napisać: A nie mówiłem! Pozdrowienia
  21. Sariensis po prostu wszędzie był, wszystko zdobył i wszystkich zna, w szczególności wszelakich profesji Mistrzów Świata
  22. Jak tak podchodzisz, to nikt poza Spiochem nie może tutaj z Tobą dyskutować. Masz duże problemy z własną megalomanią w dodatku.
  23. @Sariensis Jeszcze raz przeczytaj zlinkowany materiał na początku. Masz tam sporo odpowiedzi na Twoje pytania. Też tego ilu i w jakim stylu wchodzi. Jasne, że Everest i inne spektakularne szczyty (np Aconcagua) ze względu na zainteresowanie rodzą patologie. Bez dwóch zdań ruch jest tam zbyt duży i o tym napisałem. Ale wrzucanie wszystkich tych ludzi do worka "pseudoalpinistów" jest krzywdzące. Zdecydowana większość z nich jest tam nieprzypadkowo. To jest dla wielu z nich ukoronowanie kariery turystyczno-wspinaczkowej. Część zbiera na to latami pieniądze i traktuje bardzo poważnie. Jak napisałem właściciel terenu powinien to regulować. Zresztą fota z początku posta jest niezwykła o tyle, że w zeszłym sezonie zdobyło Everest 700 osób czyli powiedzmy 4-5 dziennie. Oczywiście przyczyny spiętrzeń są znane ale tak czy tak na focie jest 10% sezonowego ruchu. Jeśli chodzi o mnie to byłem najwyżej na Blancu, chcę jeszcze zrobić ciut wyższe górki. Niestety wyżej nie mogę z powodów zdrowotnych, zresztą nie mam na to jakiegoś wielkiego ciśnienia. Jest tyle pięknych gór gdzie można znaleźć wyzwania i spokój (a to jest dla mnie bardzo ważne).
  24. Być może, jednak nie sadze aby wujów był kiedykolwiek powyżej 7000 m.n.p.m. a temat dotyczy wypraw wysokogórskich, gdyby był taki ogarnięty to znałby osobiście ludzi ze zdjęć, bo to baaardzo wąskie grono wbrew pozorom.
  25. Sariensis, mógłbyś pracować w SuperExpressie, prezentujesz ten sam poziom taniej sensacji, żenujące są Twoje wpisy. Masz szansę tutaj podyskutować z bardzo ogarniętymi górsko ludźmi, włącz swoją pokorę i korzystaj z ich wiedzy, a może staniesz się dojrzalszy. Bo inaczej grozi Ci zostanie leszczem na lata. Zdecydowałem się napisać prosto z mostu, co można między wierszami Wujota wyczytać 🙂 A dlatego że nie podjąłeś merytorycznej dyskusji
  26. @Wujot jak myślisz, dlaczego tu tak mało „wspinaczy” i co tacy bez pojęcia, jak to ująłeś, robili tal wysoko? Mała dygresja: czasem schowaj dumę do kieszeni, o ile pamietam to w Alpach za bardzo rozsądkiem sie nie popisałeś...
  27. Proszę bardzo! https://gloswielkopolski.pl/skandal-po-polskiej-ekspedycji-na-k2-smieci-pod-k2-wywolaly-burze-w-sieci-jest-oswiadczenie-polskich-alpinistow/ar/13425783 Pozdro Wiesiek
  28. Na rodzimych forach to normalka - jak idziesz w niskie góry to zawsze znajdzie się jakiś 'alpinista' który Ci pokaże ze niskie góry to nie góry, jak jedziesz na narty na mały stok albo na niebieska to objawi się 'narciarz' który Ci pokaże ze nie umiesz jeździć i jesteś leszczem, bo tylko czarne w Alpach mają sens, a jak jedziesz na rowerze 20km a nie 100 to ujawni się 'cyklista' który Ci powie ze nie umiesz jeździć bo nie robisz rajdu Wisla 1200. Takie to juz mamy klimaty.
  1. Load more activity


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2018
×
×
  • Create New...