Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/01/2019 in all areas

  1. 1 point
    Poważnie? Jakieś info?
  2. 1 point
    Cześć Cieszę się, że najgorsze za Tobą. Teraz już jest z górki. Oczywiście nie mam świadomości jakie było Twoje schorzenie i czy masz jakieś ograniczenia - czasowe, stałe w przyszłym życiu. Jeżeli nie masz szczegółowych zaleceń to można domniemywać, że wolno Ci wszystko a to już super. Z doświadczenia pooperacyjnego - życie jest najlepszą rehabilitacją. Jak najszybszy powrót do normalnego życia, aktywności i działania. Rehabilitacja trochę musi boleć ale ten ból wcale nie musi być nieprzyjemny albo składać się ze żmudnych ćwiczeń na salce. Chory już nie jesteś bo Cię ze szpitala wypuścili więc do dzieła - mamy wakacje! Pozdrowienia serdeczne
  3. 1 point
    Rehabilitacja ...ha, ha. Prosiłem o skierowanie i jakieś wytyczne przy wypisie. Nie dostałem. Wszystko jak zwykle trzeba będzie załatwiać samemu.
  4. 1 point
    Znalazłoby się kilku oszołomów, którzy te świstaki (czy inne bobry) chętnie by zeżarli. Był nawet taki jeden ostatnio, który chciał sobie jakąś przypadłość leczyć ... Pewnie - np. Austria, Szwajcaria, USA. Ale widzisz różnice w liczbie wysokich gór w tych krajach i w Polsce?
  5. 1 point
    Jeśli kogoś to interesuje, to po 96 (sic!) dniach spędzonych w szpitalu i przebytej operacji (gdzie mogło być różnie) żyję i jestem już od jakiegoś czasu w domu. Trochę mnie ubyło - obecnie 63 kg czyli 20 w dół. Zero mięśni i odezwało się kolano, które było kontuzjowane. Cóż, próbuję wrócić do normalności. Przede mną długa droga i nie prędko wskoczę na rower czy narty. Ale kiedyś dam radę . Pozdrawiam wszystkich!
  6. 1 point
    Pilsko trzeba by właściwie "stworzyć" od nowa, poszerzając niektóre trasy kilkukrotnie, wycinając lasy. A na Kasprowym jest piękny, naturalny, szeroki stok w alpejskiej scenerii, a chodzi jedynie o szybszy (i mam nadzieję - o niewiele wyższej przepustowości) wyciąg w Kotle Goryczkowym, który przecież musi być kiedyś wymieniony. Może innym to nie zastąpi Alp - zwłaszcza tym, którzy potrzebują 200km tras, ale np. dla mnie może stać się alternatywą, bo i tak preferuję te mniejsze, alpejskie ośrodki typu Kappl.
  7. 1 point
    Ja na przykład nie ubolewam, że inni nie lubią tego co ja. Natomiast ubolewam, że te kilka wyższych gór, które mamy (objęte zresztą parkiem narodowym), zamieniają się w lunapark skrojony w sam raz dla fanów Zenka i Sławomira. Inwestycja o tyle bezsensowna, że i tak nawet namiastki Alp na tych kilku górach zrobić się nie da. Jest natomiast Pilsko, które objęte Parkiem Narodowym nie jest, i które ma w zasadzie trasy, tylko w stanie ... słabym. No, ale tam jest niemoc - lepiej zrobić lunapark w TPN, zamiast zachęcić/znaleźć/pozyskać inwestora dla Pilska. Gdyby działało Pilsko, wtedy i w Szczyrku było dużo luźniej .... tam mógłby być porządny ON. Kanapa na Kasprowy niczego nie rozwiąże - ot, uciecha dla gawiedzi, a kolejna klęska dla przyrody.
  8. 1 point
    Moim zdaniem wszyscy mają rację. I Mitek, mówiąc, że masowa dostępność (wszystkiego) i konieczność dostosowania się do tzw. klienta masowego, zawsze obniża poziom (w edukacji, usługach, polityce). Z drugiej strony, kto w ogóle powiedział, jakie ma być narciarstwo? Jest jakiś jeden "stwórca", którego ideę ludzie zdradzili, potrafiąc się narciarstwem cieszyć tak samo, jak każdą inną formą rekreacji? Pamiętam ubolewanie nad stworzeniem stylu carvingowego przez narciarzy "starszej daty", tak jak teraz ubolewanie nad tym, że dzisiejsi narciarze nie uczą się już jeździć na "wyrwirączkach", a korzystają z wygodnych kanap. Tak, jakby istniał tylko "jeden słuszny styl" jazdy i jeden sposób pojmowania narciarstwa jako elitarnego sportu. Narciarstwo może być po prostu zabawą, formą spędzania czasu, pobytem zimą na słońcu, podziwianiem widoków, delektowanie się atmosferą na tarasie przy górskiej knajpce (to podobno najbardziej się ceni we włoskich Dolomitach), a nie tylko sportowe "katowanie" stoków. Jeden woli leżeć na plaży, inny zwiedzać miejskie zabytki, jeszcze inny chodzić po górach, latać na paralotni, bawić się w parkach rozrywki, a inny siedzieć ze znajomymi w barze przy miejskim deptaku - po co nad tym ubolewać, że "inni nie lubią tego, co ja"? Jeśli nie wiedzą, co tracą, to lepiej dla Ciebie.
  9. 1 point
    W tym roku na Dzień Dziecka cała rodzina była na miejscu i w komplecie, więc - korzystając z pięknej pogody - wybraliśmy się wczoraj na wycieczkę do Stralsundu oraz na Rugię. Obydwa miejsca są w zasięgu jednodniowego wypadu ze Szczecina (2-3 godziny samochodem w jedną stronę), choć oczywiście gdy się ma do dyspozycji cały weekend lub kilka dni, to warto wybrać się na dłużej - bo pięknie tam. Niestety w sobotę musiałam iść do pracy, ale za to niedziela wolna - to jedziemy! Obiecaliśmy dzieciom w Stralsundzie zwiedzanie Ozeaneum - nowoczesnego oceanarium o ciekawej architekturze, w którym z wielkim rozmachem zaprojektowano wystawy tematyczne i akwaria pokazujące florę i faunę Bałtyku i Morza Północnego oraz eksplorację mórz i oceanów. Znajduje się ono nad brzegiem cieśniny Strelasund, wśród dawnych spichlerzy i zabudowań portowych. A na dachu mieści się pingwinarium i taras widokowy z panoramą na stare miasto i port w Stralsundzie Większość osób zwiedza tylko Ozeaneum, ale warto kupić bilet, dający wstęp również do Muzeum Morskiego, mieszczącego się na Starym Mieście, w gmachu XIII- wiecznego klasztoru Św. Katarzyny. Można tam zobaczyć akwaria śródziemnomorskie i tropikalne (ładne) oraz wystawę o historii rybołówstwa (dla koneserów tematu ) Potem spacer po starówce, wpisanej zresztą na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rynek: Ulica Fährstrasse Niedaleko Ozeaneum cumuje również żaglowiec-muzeum Gorch Fock, zbudowany w Stralsundzie jako żaglowiec szkolny w latach 30-tych, po wojnie przejęty przez ZSSR i pływający pod imieniem "Towariszcz" aż do lat 90-tych XX wieku A z nabrzeża widać prawie trzykilometrowy most drogowy na Rugię, którym zresztą pojechaliśmy pod wieczór, w moje ulubione miejsce - do parku narodowego Jasmund. Klify kredowe na Rugii to dla mnie osobiście chyba najpiękniejsze miejsce na wyspie i za każdym razem, gdy tam jestem, to mnie zachwycają. Dotrzeć tam można na kilka sposobów - są szlaki piesze z Hagen, Lohme i Glowe (od strony zachodniej), jest szlak rowerowy (choć po ścieżce na samych klifach jeździć rowerem nie wolno), można też przyjechać autobusem z Sassnitz i na przykład wrócić pieszo szlakiem Höhenweg - górą klifów. Albo - gdy ma się więcej czasu - pójść w jedną stronę górą, a wrócić plażą. My zostawiliśmy auto na oddalonym o kilka kilometrów parkingu w Hagen i szlakiem pieszym przez las dotarliśmy na miejsce. Po drodze jeziorko Herthasee Centrum informacyjno-medialne przy punkcie widokowym Königsstuhl. Tam kasują za wstęp, ale tylko do 19.00, a my byliśmy później - gdy już nie ma tłumów, wycieczek i całej tej komercji. Co ciekawe - kawałek dalej jest nie mniej spektakularny punkt widokowy Victoria Sicht, bez żadnych kas i biletów. Ponad 100 metrów w dół kredowych urwisk. Do domu wróciliśmy lekko po północy, młodzież chyba zadowolona, rodzice też .
Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...