Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/12/2025 in all areas

  1. Byłem dziś w Brennej na Ski Dolinie. Na minus na początek-w sieci znalazłem info, że czynne od 8. Na miejscu się okazało, że od 9. Ruszyli wcześniej. Wystartowałem na 4h o 8:50. Na początku poezja. Wszystkich na stoku było może z 15 osób. Około 12 to nas jeździło z 8 osób. Krzesło klasyczne niewyprzegane. Na to miejsce idealne. Koło 12 było już miękko ale nie tragicznie. Na stoku drobne minerały w ilości nastu sztuk i jakies ze 2 przecierki. Był jeden kamolec wielkości pięści ale zniknął potem. Trasa koło talerzyka trzymała do końca. Na górze była otwarta kawiarenka. Kawa jak to kawa z ekspresu. Ale całkiem spoko zapiekanka. Troche tam trzeba od parkingu podejść po schodach. To trochę uciążliwe w dół. Ale dużo radości w taki dzień.
    32 points
  2. Miałem dylemat przed weekendem gdzie pojechać w Polsce na narty, gości miałem z Niemiec i chciałem pokazać coś ciekawego, u nas też przecież można jeździć w całkiem fajnym ośrodku. Najbardziej chciałem na Szrenicę ale warunków brak, Karpacz też słabo. Rozważałem też Świeradów, no jednak tylko jedna trasa to odpada. Do tego początek ferii Warszawa, Wrocław i jeszcze 2 tydzień Poznań, to w zasadzie wszystko u nas słabo. Pozostało zaryzykować i wybrałem Zieleniec. Po 8.30 jesteśmy na miejscu i tragedii nie ma, sporo miejsc na parkingach jeszcze wolnych. Karnety 7 godzinne po 150 zł, cena nieodstraszająca. Juliette pierwsze kroki na nartach stawiała jako 5 latka w Ramzovej, byliśmy tam zresztą razem, w Polsce nie jeździła do tej pory, Livia w Polsce na nartach też pierwszy raz. Trochę się obawiałem, że będą zawiedzione Zieleńcem, okazało się, że całkiem niepotrzebnie. Dziewczyny bardzo zadowolone, że w ogóle pojeździliśmy. Miały być narty w sobotę i niedzielę, niestety w sobotę musiałem być pilnie w pracy i została tylko niedziela. Śnie sztuczny i zlodzony, zwłaszcza przy zjazdach z kanap. Ludzi spodziewałem się dużo więcej ale tragedii nie było. Paro minutowe stanie tylko przy Nartoramie, Pomarańczowej i Mieszko. Na trasach trochę narciarzy było ale w Zieleńcu jest szeroko i coś tam można było dla siebie wykroić, co oczywiście czyniliśmy. Jeździliśmy praktycznie non stop przesuwając się z lewa do prawej i odwrotnie. Ciewczyny mocno cisnęły to i ja musiałem nadążać za nimi. Jedna przerwa na obiad koło 12. Wybór padł na Szarotkę, bo akurat przy trasie była jak zjeżdżaliśmy. Ceny zupa pomidorowa rosół po dwie dychy za talerz, drugie danie mięsne 60-70 zł, jeszcze zimowa herbata za 18 zł ale z wieloma dodatkami bardzo dobra, ceny w zasadzie jak w Alpach austriackich. Po obiedzie dalej rzeźbienie wszystkich dostępnych tras. Na niebieskiej za Masarykovą Chatą przez las jazda praktycznie po samym lodzie do drogi przy nartoramie ale nikt nie marudził i wszystkim się podobał ten narciarski spacer. Jazdę zakończyliśmy przed 17, ja zachwycony, że dziewczyny zachwycone a nie byłem w Zieleńcu już kilka lat, trochę żałuję, że częściej nie zaglądam w kultowe dla mnie miejsce. Pierwszy raz byłem tu chyba w 69 lub 70 roku. W zasadzie to teraz zupełnie inny ośrodek. Początek Zieleńca w tamtych latach to kilka wyrwirączek gdzie do każdego wyciągu był osobny karnet. Dopiero na początku lat 70-tych (73-76 nie pamiętam kiedy) postawiono 2 pierwsze orczyki (mniej więcej w okolicy Gryglówki i Mieszka powyżej drogi). Były to wyciągi AWF-u Wrocław i były wtedy 2 kolejki, jedna dla studentów i pracowników uczelni i druga dla reszty chętnych. Oczywiście nie wszystkie zmiany mi się podobają, klimat jest już zupełnie inny. Urbanistyka całkowicie przebudowana, ze starych budynków w których były jakieś "restauracje" czy raczej bary zostało tylko kultowe schronisko Orlica i przede wszystkim kościółek o niezwykłym klimacie oraz cmentarz, reszta praktycznie wszystko nowo postawiona i ciągle się rozbudowuje, budynki coraz większe molochy ale co zrobić zmiany, zmiany, zmiany. Najważniejsze na nartach pojeżdżone I okazuje się, że w Polsce też można nacieszyć się z nart nawet podczas tak słabej zimy jak w tym roku. A tak to wyglądało na fotkach... Pozdrawiam.
    30 points
  3. Ustroń- Czantoria Dziś z rana śmiało można było poczuć się na stoku jak by się go miało na wyłączność. Tem - 3 stopnie, stok przygotowany b.dobrze.Dwie i pół godzinki i człowiek odczuwa w nogach.Czynne dwie trasy: główna i orczyk na górze Futurka. Polecam❄️😎
    26 points
  4. Tylicz Ski 6.12.2025 Dzisiaj była lepsza jazda niż sądziłem że będzie. Stok zmrożony wytrzymał do około 11:30 - 11:45. Później zmiękło wierzchem ale spód trzymał cały czas. O 9 rano -1 st., o 13 godzinie +5 st. Ludzi mało, mniej niż tydzień temu. Skipass jednodniowy w cenie 75zł. Pojeździłem 6 godzin. Na przyszły weekend mogą być przetarcia bo śniegu na trasie dużo nie jest a prognozy słabe... Kolejne jazdy lokalne zrobie pewnie dopiero po świętach, w zależności od tego co będzie czynne. Gdy ranne wstają na Tyliczem zorze Krynicki deptak:
    26 points
  5. Jaworzyna Krynicka 25.02.2025 Miała być dzisiaj ładna pogoda, i była ale od szczytu do połowy góry 🙃. Rano - 3 st. na dole, około 0 st. na szczycie. Trasy te w słońcu, od szczytu do połowy bardziej zmrożone a od połowy do dołu trochę mniej. Około 10 godziny wszystkie trasy zaczęły puszczać i zrobił się miękki i klejący śnieg. W południe około +3 st. We mgle duża wilgotność, w partiach szczytowych cały czas słońce przez to cieplej. Ludzi mniej niż w zeszłym tygodniu, kolejki się już nie robiły, oprócz gondoli ale tam też dużo mniejsza kolejka, po 13 godzinie i tam na bieżąco. Trasa 2A zamknięta całkowicie, nawet ten wąski pasek bokiem. Działało tylko krzesełko jako łącznik do trasy 2. Lali wode na pucharową trasę i jeździli ratrakiem cały czas. Głównie jeździłem dzisiaj na trasie 6 oraz 4, ale mgła trochę psuła wrażania z jazdy. Rano gigantki a o 12:30 zamiana na szersze gdy trasy mocniej zmiękły. Skończyłem dzisiaj przed 15. Zostały mi jeszcze 2 dni do wykorzystania na Jaworzynie (może na początku przyszłego tygodnia). Trasa 2 Trasa 4 Nowe krzesełko Doppelmayera (docelowo na trasę 2?) składowane na dole tras 4 i 2a Trasa 2A Utwardzanie pod pucharowe zawody Trasa 2 o 14 godzinie Główna trasa 1 pod szczytem
    26 points
  6. SMR pozytywnie zadziwia. Przygotowali magazyny mimo ze ferie sie konczą. Warunki b.dobre, trasy zrobione perfekcyjnie.
    26 points
  7. Skolnity w Wiśle warunki b. dobre Oczywiście przy tej.+ 3 rano można zapomnieć o twardym stoku ale przez pierwsze 1,5 h spokojnie 10 razy obrócilismy czerwoną ino furczało Następnie mała przerwa i już niestety coraz więcej narciarzy i 2-3 min kolejeczka i już z większą uwagą jazda. Pewne że zabawa przednia dziś była. Parę foci
    26 points
  8. Poniżej fotorelacja z tygodniowego pobytu w ośrodku Trzy Doliny. Czas zacząć główny wyjazd sezonu, tym razem padło na największy ośrodek w Europie czyli Trzy doliny we Francji. Jedziemy tam w 6 osób dwoma samochodami. Ja z Młodym i Bagietem startujemy około 19:00 w sobotę - cel Gorlitz. Tam śpimy kilka godzin w hoteliku i w niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę. Pozostała część ekipy czyli Pędzik, Marcin i Damian ruszają bladym świtem w niedzielę od Pędzika. Na miejsce dojeżdżamy przed 20:00, pozostali około godzinkę później. Zakwaterowanie mamy w Courchevel La Tania - apartament 74m2, przy stoku. 3 sypialnie, 3 łazienki i duży salon + 1 miejsce parkingowe w budynku. Jeszcze tylko krótki wieczorny spacer, żeby obadać jak daleko mamy do stoku - generalnie jakieś 40 metrów z klatki do miejsca gdzie można zakładać narty:-) Jest dobrze. Pierwszego dnia głównie objeżdżamy trasy w Courchevel, na chwilę tylko zajrzymy do Meribel Mottaret i na szczyt Mont Vallon. Pierwszy zonk to spora kolejka narciarzy ustawiająca się już przed 9:00 do gondolki LaTania. I tak będzie praktycznie codziennie. Na szczęście stanie w kolejkach na tym wyjeździe będzie raczej wyjątkiem niż regułą. Dodatkowo ta kolejka znika bardzo szybko, maks 5 minut stania, a zazwyczaj 3:-) Pogoda piękna, a śniegu po ostatnich opadach mnóstwo. Na obiadek Tartifleta, , czyli zapiekanka z ziemniaków, sera Reblochon, boczku oraz cebuli. Do tego zawsze podawany talerzyk z szyneczką dojrzewającą, salami oraz piklami. Dzień całkiem udany czyli 58,5 km zjazdu i 12100 w pionie. Wieczorem idziemy na mały spacer po miasteczku, z tą ilością śniegu jest klimacik. Dzień drugi, pogoda bez zmian czyli lampa:-) Dzisiaj głównie jeździmy w Meribel Center i Mottaret, no i jeden zjazd do Saint Martin Najczęściej odwiedzana przeze mnie przełęcz na tym wyjeździe czyli Pas du Lac (około 2600 m n.p.m.). W lewo Courchevel, w prawo Meribel Po prawej trasy z przełęczy Pas du lac do Mottaret Z krzesłka zjeżdżamy do Saint Martin de Belleville. Ale trasa nie jest tak przyjemna jak się spodziewałem (sporo ludzi). Stąd robimy tylko jeden wjazd i do końca dnia ujeżdżamy trasy w Meribel, na zmianę krzesło Legends i Olymic oraz gondolka Sauliere z fantastyczną (i pustą) trasą Mauduit. Trasa Mauduit przy gondolce Saulire Ostatni zjazd tego dnia - knajpka i krzesełko po lewej mają tą samą nazwę Bouc Blanc Przejechane 70km i 14700 w pionie. Wieczorem z balkonu obserwujemy pracujące ratraki na "naszej" trasie. Dzień trzeci. Dzisiaj robimy z Olkiem skisafari. Celem najodleglejsze (i najwyższe) zakątki ośrodka na czele z Val Thorens i Orelle. Błyskawicznie przejeżdżamy do Meribel Center przez Col de la Loze i tam wsiadamy do gondolki, a potem krzesełka Tougment. Później czeka nas długi i niezbyt stromy zjazd do Les Menuires z przepięknymi widokami. Stamtąd krzesełkami Menuires i Mont de la Chambre (kolejka na 5 min) wjeżdżamy na szczyt o tej samej nazwie (2850 m n.p.m.). Stąd już prosto do Val Thorens, gdzie chcemy od razu dostać się do gondoli Caron, która w połączeniu z wahadłem Cime Caron wywozi nas na najwyższy punkt ośrodka czyli szczyt Cime Caron (3200m n.p.m.) W samym Val Tohrens o mało co bym nie pomylił trasy i nie zjechał pod krzesełko Boismint. Na szczęście Olek jest czujny jak ważka i w porę mnie zatrzymuje. Z Cime Caron podjeżdżamy pod gondolkę Grand Fond. To ciekawe kolejka na mapkach zaznaczona jako wahadło. Natomiast jest to "prawie" normalna gondolka ze znacznie rzadziej zawieszonymi i większymi wagonikami - jeden mieści do 33 osób. Z tego powodu "załadunek" narciarzy odbywa się w 3 sektorach. Widok na dolinę wraz z Les Menuires i Val Thorens Dojeżdżamy do części Orelle, tam rozstajemy się wstępnie. Olek chce pojeździć, a ja usiąść w knajpce na małą przerwę. W tym regionie jest tylko jedna restauracja. Za pierwszym razem mijam ją, bo sensowny dojazd jest tylko z niebieskiej trasy Gentianes, a ja pojechałem czerwoną Maurienaise. Stąd rad nie rad, wciągam się krzesełkiem Rosael na górę i następuje druga próba. Tym razem jadę prawidłowo, ale po odpięciu nart i podejściu widzę na miejscu dzikie tłumy - w takich warunkach nie chcę odpoczywać, więc lecę na krzesła Peyron i Bouchet. Później wracamy do Val Thorens i rozpoczynamy powoli powrót do Meribel. Po obiedzie znowu oddzielnie ujeżdżamy ulubione stoki w Meribel Center czyli ze szczytów Tougnet, Roc de Fer i Saulire. Przy tej ostatniej na chwilę trasa niebieska jest zamknięta, ląduje śmigłowiec i zabiera szybko delikwenta do szpitala. Dzień bardzo udany, ponad 77km i prawie 15 tys w pionie Dzień czwarty Właściwie cały dzień spędzę jeżdżąc sam, moim głównym celem jest Point de la Masse (2804 m n.p.m.) oraz inne trasy w Les Menuires, bo wczoraj tylko mignęliśmy przez tą część ośrodka. Start tradycyjnie gondolka w La Tani i krzesłko na Col de la Loze. Topografię ośrodka znam już tu nieźle, więc nigdzie nie zatrzymuję się żeby sprawdzić trasy. W Les Menuires stoję w dość długiej kolejce do gondolki Point de la Masse. Ale nie taki diabeł straszny, bo kolejka bardzo szybko idzie, dzięki ustawieniu lin troche na wzór kolejek lotniskowych. Nikt się nie wpycha/przepycha. Stoimy, a właściwie cały czas powoli poruszamy się dwójkami. Naprawdę świetna organizacja. Myślę, że nie stałem dłużej niż 3-5 min. Na szczycie jest piękny taras widokowy. Nie omieszkuje obejść go dookoła i cyknąć wiele fotek okolicznym górom I jeszcze coś dla ducha:-) Trasa przy gondolce Bruyers bardzo mi pasuje, jest pusta, długa, a kolejki do gondolki nie ma wcale. Zjeżdżam tam dwa razy i po 13:00 postanawiam wrócić na stoki w Meribel. Kolekcja zagubionych rękawiczek na stacji pośredniej w gondolce Saulire:-) Dzień 5 i 6 w sumie dość podobno do siebie, jazda głównie w Coruchevel i Meribel. Skocznia narciarska w Coruchevel nieopodal krzesełka Foret W sobotę około 16:00 kończę jeździć (reszta już czeka;-). Przebieranie i pakowanie się idzie nam bardzo sprawnie i ruszamy w trasę powrotną. Zaplanowany mamy nocleg w Karlsruhe na który docieramy około 22:30. Rano pobudka i przed 7:00 jesteśmy na trasie. Droga przebiega bezproblemowo, około 18:20 meldujemy się w domku po wcześniejszym odwiezieniu Bagieta. Podsumowanie, troche dłuższe niż zwykle bo i wrażeń sporo:-): Bardzo udany wyjazd, przejechane ponad 400 km (same zjazdy) i 80 tys w pionie. Bez żadnych kontuzji, wypadków itp. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Na plus: - cudne widoki, naprawdę zapierają dech w piersiach, dodatkowo mieliśmy farta i byliśmy tam chwilę po dużych opadach śniegu, - piękne trasy, zarówno te wysokogórskie, ciągnące się powyżej lasu, jak i również te zalesione, pokręcone, bez zbędnych niwelacji terenu z naturalnymi garbami - coś pięknego, - kwatera przy stoku, mega wygoda, którą dane mi było zakosztować drugi raz, dodatkowo w bardzo rozsądnych pieniądzach, - bardzo dobre jedzenie w knajpach, generalnie knajpki na wysokim poziomie niestety też cenowym, ale o tym w minusach:-), - mnóstwo śniegu, - poruszanie się po całym ośrodku jest właściwie bezproblemowa, no może tylko brakuje oznaczeń numerkowych na trasach, ale po pewnym przyzwyczajeniu się to tez nie jest problemem. - z miejscowości do miejscowości zazwyczaj są 2-3 opcje dojazdu, co powoduje, że przy tej liczbie ludzi nie było wąskich gardeł, Na minus - całkiem sporo ludzi w dodatku bardzo wielu słabo jeżdżących. I nie są oni problemem, gdy jadą wolno. Niestety dość często widziałem osoby praktycznie niepanujące nad nartami jadący absolutnie za szybko na ich możliwości, - bardzo duża liczba Anglików, którzy często zachowują się po prostu głośno, zarówno w gondolkach jak i na krzesełkach, - trochę irytujące te pochylnie przy wielu gondolkach, człowiek musi się nałazić. Tu za chlubne wyjątki dam gondolki Chenus w Courchevel i na Point de la Masse, których perony były na wysokości gruntu, - przygotowanie tras jednak słabsze niż we Włoszech i Austrii, zauważyłem to już przy pierwszym pobycie we Francji w L2A, ale sądziłem, że może to specyfika trochę mniejszego ośrodka, - ceny na stoku, wyraźnie wyższe niż we Włoszech czy Austrii o jakieś 20-30%, piwo 10-12 euro, obiad praktycznie poniżej 20 euro nic nie ma, zazwyczaj 25-30 euro, Suma summarum, mimo tych minusów Francja narciarsko jest świetna i na pewno tam wrócę. Zarówno do 3 dolin, jak i mam smaka na odwiedzenie Paradiski oraz Espace Killy.
    25 points
  9. Moje ostatnie Myślenice w tym sezonie. Szacun dla zarządzających za ostatnie dośnieżanie, dzięki temu można było jeszcze pojeździć. Kilka brązowych plam na trasie ale na szczęście tym razem bez minerałów. Czynna tylko główna trasa -1 . Rano sztruksik, przymrożone, można było pośmigać. Ludzi jak zawsze tam garstka. 2 godziny, 15 zjazdów i pożegnanie z M-cami do przyszłego sezonu. @yoss tym razem 1 krzesło moje 🙂
    25 points
  10. Początek wiosny, koniec nart. Kasina rano dość twarda,.potem coraz bardziej miękko. Mega zabawa. Udany sezon 31 dni na nartach.
    25 points
  11. warunki petarda knajpa otwarta... Soszów dziś chyba najlepsze warunki w sezonie twardo, równo ideoloooo. Masz czas brać cały dzień..4h mi za szybko zleciało⛷️
    25 points
  12. Myślenice. Pogoda dla koneserów. Jest nas trzech
    25 points
  13. Dzisiaj Soszów (Wisła). Na początku miękko i potem już mega miękko. W cieniu lasu było przymarznięte tak do godziny, potem też się poddawał śnieg, ale co tu wybredzać pod koniec marca na wysokości 800 m.np.m. Na trasie nr.1 parę miejsc co było trzeba omijać. Uwaga na trasę łącznik nr.5 bo wystają kamienie. Szacun dla Soszowa, że można jeszcze o tej porze pojeździć na nartach, bo szeroko daleko tylko Siglany jeszcze jeżdżą. Jutro i pojutrze mają jezdzić no ale w tą niedziele już nie bardzo wierzę.
    24 points
  14. Ostatni tydzień to wypad na Podhale... Małe Ciche na rozruch..słabo cenowo i jakosciowo, Bachledka..fanie ale trasy północne, Palenica w Szczawnicy miodzio tylko czerwona, niebieska szybko spływa, Suche..za dużo stoku zajmują na zawody, stok bez szału a połowa zajęta tyczkami, Szczyrbskie Pleso niestety trafione w ciemnościach, słoneczko dopiero wzeszło po południu trasy znane lubiane ale tym razem dość ciężko to wyglądało i ostatni stok Jurgów.. najlepsza opcja potrafią nawet w trudnych warunkach przygotować stok. Dla mnie bezkonkurencyjny acz ja to głównie tyłem jeździłem🤣 jak to mówią nauka wymaga poświęceń..taty. Jak mam polecić coś z tego rejonu to do Jurgowa wbijałbym w ciemno. Oczywiscie wszędzie bez kolejek jazda na bieżąco.
    24 points
  15. Pilsko dzisiaj lampa pełna - warun cudny - narodu w sr…..
    24 points
  16. Nie na narty tylko do roboty, wywożą o 7:00 obsługę z COS- u to nas też. No dobra, robota rozdysponowana to teraz można wracać. Zmieniam kurtkę i I okoliczności przyrody: Jutro zaś do tej roboty; Nawet ratrak byl FIS warunki rewelka:
    23 points
  17. Kasprowy Wierch 13.04 Tym razem wybierając się na jednodniowe narty wybrałem opcję mniej budżetową, ale za to pozwalającą się na wyspanie się. Po sobocie wiosennej (sadzenie drzewa, sianie warzyw i inne prace ogródkowe) wsiadłem w pociągi i autobus by o 22:40 dojechać do Zakopanego. Nocleg w Kolejarzu mieszczącym się przy dworcu kosztował mnie trochę ponad 170 zł. W cenie dorzucili świetne śniadanie. Niestety zaczyna się ono o 8:00 więc pierwsze odbicie w Kuźnicach miałem dopiero 9:45. A w zasadzie mieliśmy, bo jeździłem dziś z bratem, który zakotwiczył się w Zakopanem na weekend. Karnet 4h dość drogi, opłaca się kupić przez Internet, jednak obawa o to czy się zdąży na konkretną godzinę zwyciężyła. Zaczęliśmy jazdę o 10, więc na górze pojawiły się już spore muldy. Cały czas mokry śnieg dość utrudniał przyjemną jazdę. Ale cóż poradzić. Mamy przecież wiosnę. Do 11-12 kręciło się też całkiem sporo osób. Rok temu byłem tu również w Niedzielę Palmową i chętnych do jazdy było znacznie mniej. Dojazd do krzesła dość trudny - wystające korzenie z ziemią, rynna, mokry śnieg i czasem sporo osób. Aby urozmaicić jazdę wyskoczyliśmy dwa razy na freeride nieco dalej od trasy. Śnieg niestety mocno hamował a jego niewielkie ilości zniechęcały do jazdy w dalsze miejsca. Od początku dnia mocno wiało, jednak zdawało się nam, że wiatr zaczął słabnąć. Skoczyliśmy więc na herbatę i gdy z niej wracaliśmy usłyszeliśmy komunikat o zamknięciu krzesła z powodu wiatru. Skrócili nam tym samym jazdę o godzinę. Cudem usłyszeliśmy jednak, że dojazd do Kuźnic jako tako się trzyma, więc ruszyliśmy na Goryczkową. Warunki jak zwykle na niej - cudowne. Za kotłem już niestety mało śniegu, trzeba było kombinować z jazdą po trawie. Cały czas przychodzi mi tu na myśli zdarzenie sprzed 3 lat, kiedy straciłem tu więzadła. Całe szczęście tym razem zjechałem o własnych siłach. Ostatnie 600-700m trzeba było przejść, ale i tak było super A na koniec wiosenny spacer na Kalatówki, gdzie oprócz widoków na piękne góry są również krokusy. Zeby je zibaczyc nie trzeba jednak stać 2h w kolejce jak w Dolinie Chochołowskiej. Tym samym prawdopodobnie zakończyłem sezon na śniegu (może jeszcze jakaś Górka Szczęśliwicka się trafi?). 27 dni na stoku to dla mnie ogromny sukces, patrząc szczególnie na to, że na początku listopada chodziłem o kulach. Byłem wtedy niemal przekonany, że z nart nic już nie będzie w tym sezonie. A okazało się, że regularna jazda na nartach pozwoliła poprawić stan kolana 😊
    23 points
  18. 0 wiatru dzisiaj (na krześle total cisza). Mróz trzyma. 4h, a później tury. Bardzo dobry to był pomysł. … no dobra u góry trochę dmucha
    23 points
  19. Cze Dzisiaj zajefajny dzień. Wstałem po 7-mej godzinie, nie wiedząc co z sobą zrobić. Żona na babskim wypadzie w Zakopcu, młody odmówił współpracy. Zerknąłem na pogodę, do 14 ma być słonko. Się spakowałem i 7.30 wyjście z domu. Tankowanie samochodu, bo Żona nie wie, że od czasu do czasu się samochód tankuje. Kierunek …. Białka😀. Dojazd jest petarda. 8.50 na stoku. Zakup karnetu on-line na 4-h. 140 zeta. Można jęczeć że dużo, ale śniegu mają opór. Jakaś impreza na Jankulowskim, oldskulowo wszyscy poprzebierani. Jakiś GS postawiony. Więc na czerwoną 6/6a. Warun petarda, nikogo na trasie. Zjechałem 8x. 4x wariant 6 i 4x wariant 6a. Przejazd na FIS-y. No zamknięte. Rozczarowany byłem. Poprzednio też były zamknięte, bo egzaminy na Instruktorów tam się odbywały. Ale głupi - czyli ja - to zawsze ma szczęście. Na kanapę dokoptowali mi 3 małych zawodników. Na górze pogadałem z trenerem (bardzo dziękuję KS Live p. Ilewicza) i w zamian za przysługę pozwolił mi zjeżdżać polową trasy FIS 2😀. No qrwa w Białce miałem pół trasy tylko dla siebie. Cała lewa strona wzdłuż krzesła tylko moja, po prawej dzieciaki jeździły GS. Na FIS 1 było za mało miejsca. Raz jeździłem starą kanapą a raz talerzykiem z zawodnikami o 13.00 skończyli trening, przy okazji mnie się karnet skończył i trzeba było kombinować, aby jakoś na parking się dostać. Omijałem bramki i rżnąłem głupa, w moim przypadku to jest dość proste😀. W międzyczasie kiełba i piwko 0% naturlich. Po treningu to jeż motłoch się rzucił na trasę. Na koniec ciekawostka - Białczański Stonehenge. Mają rozmach s…….😀 Tatery jak zwykle pikne. pozdro
    23 points
  20. Dżem dobry 😀 Pilsko Warun petarda, miękko ale idzie jeździć.
    23 points
  21. Skolnity Warunki bardzo dobre. Kolejki maksymalnie na minutę.
    23 points
  22. Ustroń- Poniwiec zwany Małą Czantorią Warun przedni ludzi brak 👍🙂
    23 points
  23. Tatrzańska Łomnica dzisiaj. Klimat alpejski. Na dole świetnie przygotowane trasy przez cały dzień, na górze ok, szkoda, że tylko jedna czynna, po południu trochę lodu. Ludzi mało, kanapy czasem na pusto jeździły. Można było się wyszaleć Siodło nieczynne, ale śniegu dużo, pracował ratrak więc pewnie zaraz otworzą
    23 points
  24. Sopot Łysa Góra - nad morzem też można śmigać 😊 Dziś odwiedziłem Łysą Górę w Sopocie. Jest to dość nietypowe miejsce na narty, więc długość stoku zeszła na dalszy plan. Zjazd nie jest za długi, ale za to jeździ się wyłącznie po naturalnym śniegu. Warunki trudne, z rana bardzo ślisko i twardo. Od początku sezonu ani razu nie wyjechał tu ratrak - z powodu małej ilości śniegu oraz awarii samego ratraka. Tak więc trudno tu o jakieś bardziej odważne skręty. Wyciąg to klasyczny Polsport szarpiący na samym dole. Tak szarpie, że snowboardziści są niemile widziani. W pewnym sensie to najbardziej narciarski wyciąg narciarski 😉 Koszt - 60 zł za wypożyczenie kompletu narty+buty+kije na 2h, a kolejne 60 zł kosztuje karnet 20 wyjazdowy. Natomiast największą atrakcją jest to, że z góry widać morze. Prawdopodobnie jest to jedyny tego typu czynny stok narciarski w Europie (norweskie, z których widać fiordy chyba już są nieczynne). Ta mała plamka w tle to właśnie Bałtyk: I jeszcze mały bonus nienarciarski. Plaża w Gdańsku oraz zamarznięta Motława. Pierwszy raz chodziłem po rzece Takie atrakcje tylko w Polsce! Aż chce się zaśpiewać Szantę Narciarską Artura Andrusa 😃
    22 points
  25. Wracając do dzisiejszej jazdy na Skolnitach to pierwsze 1,5 h parę osób , żadnych turystów, jazda na okrętkę w bardzo dobrych warunkach.Sztachety trzymały na pełnej petardzie z góry na dół czy to niebieska czy czerwona jak wściekłe.Nastepnie zmiana nart na bardziej skrętne i faktycznie coraz więcej ludzi a i paru turystów się zjawiło i coś tam wyciąg parokrotnie zwolnił ale żeby z tego robić wielkie halo to nie ..... zakładając kto rano wstaje bo pewnie później to i mógł ten wyciąg częściej zwalniac. W weekend na Skolnitach testy nart Atomic.Pare foci
    22 points
  26. Dziś ruszyłem z pod gondoli z zamiarem polatania w puchu na dole w COS. Najpierw szybkie sprawdzenie nart których dawno nie miałem okazji używać na 3-ce i heja na górę. Tam dziewiczo trzeba było się przedrzeć łącznikiem w zwałach śniegu (dlaczego tego nie rozgarnęli pozostawię bez komentarza). Jak już się przedarłem myślę śmignę jeszcze FIS-em na dobry początek ale FIS jak to FIS od grzebienia zamknięty tak jak i kanapa (ruszyła ok południa). Od dolin jazda w puchu czasami głębokim prawie po kolana. Na czerwonej wyłapałem trochę gruzu pod dechami. Kanion powoli zaczyna zarastać haszczami (tam było dziś dużo śniegu a haszcze wystają). Talerzyk w dolinach działał i trasa była przygotowana. Powrót do SMR dziś był możliwy ale najlepiej prawą stroną bo środkiem można było wyłapać gruz. W okolicach Zbójnickiej Kopy i dalej do połączenia z niebieską trasą ludzie przetarli wąski na jednego narciarza ślad. Załączam fotki z łącznika do COS i od dolin do dołu kolejno FIS, niebieska, czerwona od talerzyka, z kanapy i powrót do SMR.
    22 points
  27. W Korbielowie od jakiegoś czasu chodzi Buczynka. Na górze bieda i oczekiwanie na naturalny opad pozwalający otworzyć wyciągi. Zalegle zdjęcia z okolic Trzech Króli ponizej.
    22 points
  28. Czarna Góra dzien drugi, dzisiaj od rana znaaacznie cłodniej, słoneczniej. I nadal pustki.
    22 points
  29. Zachęcony wczorajszym wabikiem Tylicza i po przejrzeniu kamerek oraz termometrów na Podhalu, wybór padł dzisiaj na Litwinkę. Poza mną, na ten pomysł wpadło też kilka szkółek 😁. A było tak : świetny śnieg, momentami mocno ograniczona widoczność, czasami liczne grupy szkolące się. Ale było też tak ja na zdjęciu. Ja w każdym bądź razie się wyjeździłem. ps. jak w nocy będą minusy i Białka coś więcej pootwiera, to chyba będę w nią celował środkiem tygodnia.
    22 points
  30. Relacja z Obertauern: Dec 3 Trzy dni w Obertauern Widok na północne centrum ośrodka nieco oddalone od miejscowości Gdzie można dobrze pojeździć pod koniec listopada w tzw. bliskich Alpach, ale nie na lodowcach? Padło na Obertauern. Wyjazd był prywatny i spędziliśmy tamże na stoku trzy dni: sobotę, niedzielę i poniedziałek. Są tylko trzy tak wysoko położone i bardzo specyficzne wioski narciarskie w Austrii. Najbliżej Polski leży Hochkar w Dolnej Austrii, wieś (w zasadzie dziś parę hoteli i pensjonatów) której centrum położone jest na wysokości ok. 1400 mnpm, a szczyty sięgają 1808 mnpm. Na Hochkar wjeżdza się drogą, która kończy się parkingiem w środkowej części kompleksu, w którym jeździ się na nartach dookoła tegoż centrum. 8 wyciągów i ok. 20 tras zapewnia doskonałą jazdę, choć nie ma tam tras dłuższych niż ok. 2 km. Druga nietypowa wioska to Planneralm w Styrii. Tam wjeżdża się trudną, acz bajeczną drogą jak na koniec świata na ok. 1600 mnpm. Tam zamiast końca świata jest niewielki ośrodek (ze szczytami do 2200 mnpm) chwalący się... brakiem armat i tylko naturalnym śniegiem. Jak dotąd w przeszłości którą pamiętam, tego naturalnego śniegu zimą było tam zawsze dużo. Aktualnie już jest ponad pół metra. Trzecią nietypowią wioską (w zasadzie miasteczkiem) narciarską jest właśnie Obertauern w kraju związkowym Salzburg. Przy czym od dwóch poprzednich różni się tym, że droga tam się nie kończy, lecz jest przelotowa. To miejscowość w centralnym miejscu przełęczy, jak na Salmopolu lub Červenohorskim Sedle. Plan ośrodka Obertauern to 100 km tras zjazdowych położonych od 1600 mnpm do 2400 mnpm oraz 20 wyciągów krzesełkowych lub gondol oraz kilka orczyków. Z tego w dniach naszego pobytu nieczynny był jeden wyciąg krzesełkowy i raptem może 30% tras, reszta była absolutnie otwarta. Niestety nieczynny był najsłynniejszy wyciąg i najsłynniejsza trasa: Gamsteiten 2. Po prostu nie ma tam naśnieżania, jest mnóstwo skał (jak na Kasprowym) i nie było po prostu wystarczająco dużo śniegu. Nie przeszkodziło mi to zrobić sobie zdjęcia pod słynnym wyciągiem. Co mnie zaskoczyło w Obertauern? Było kilka zaskoczeń pozytywnych i też trochę negatywnych, choć nie tak istotnych. Twój instruktor pod G2 ZASKOCZENIA POZYTYWNE: 1) Obertauern to przełęcz wysoko położona, a więc miejsce przyciągające mgły, śnieżyce i w ogóle chmury. Tymczasem sobota była bardzo mroźna rankiem, ale słoneczna przez większość dnia narciarskiego, niedziela to po prostu lampa: błękitne niebo, a poniedziałek słońce i czasem trochę chmur. Bez opadów. Z bardzo dobrą widocznością każdego dnia. Pogoda marzenie. 2) Jak na listopad to skala otwarcia ośrodka porażała: czynne było prawie wszystko. Dla mnie ośrodek był wręcz za duży i potrzebowałem dwóch dni, aby go w miarę zwiedzić. A że lubię zjechać po kilka razy z każdej trasy, którą lubię, wymagało to wielu zjazdów. Zasadniczo w ciągu każdego dnia udawało się zjechać ok. 25 razy, co powinno dawać ok. 40-45 km na nartach dziennie. W tle już ulubiona trasa Macieja: 5a z Seekarspitzbahn 3) Wyciągi były bardzo nowoczesne, o dużej przepustowości (dominują 4, 6 i 8-osobowe koleje) i niezwykle szybkie. Opisany pod negatywami tłum więc niespecjalnie przeszkadzał, a sporadyczne kolejki do pojedynczych wyciągów okazały się maksymalnie 5-ciominutowe. Co i tak irytowało, ale tylko do południa. W poniedziałek zaś problem nie zaistniał w ogóle. 4) Znalazłem tam kilka tras typu ulubione dla siebie i przeważnie były to piękne szerokie trasy niebieskie lub czerwone. Była też jedna ulubiona czarna: pod wyciągiem Panoramabahn. Zapewniam, że nikt nie będzie się tam nudził. 5) Charakterystyczny też był typ narciarza: w 99 proc. byli to znakomici narciarze: dorośli, dzieci, szkółki, niemal każdy. Jeżdżący dobrze, stylowo, z każdej trasy i... szybko. Na wiele tysięcy widziałem osób jedną osobę dorosłą bez kijów (ktoś powie, że pewnie Polak?) oraz jedno dziecko bez kijów, ale tu jego kije trzymał w ręku instruktor. Widziałem kursy na instruktorów i jazdy pokazowe. Zasadniczo widziałem bardzo mało osób uczących się, nie widziałem ani jednego wypadku narciarskiego i ani jednej interwencji tamtejszego gopru, jakkolwiek tam ta służba się nazywa. Widok na centralnie położone trasy ZASKOCZENIA NEGATYWNE 1) Pod wpływem najlepszych win bym nie przypuszczał, że jak pojedziemy pod koniec listopada (zahaczając o 1 grudnia) do Obertauern, to zastaniemy tam chyba całą jeżdżącą Austrię, Niemcy i... Chorwację. Tłum w hotelu. Tłum na parkingach, z których 3/4 było zapełnionych o godzinie 8:30. Tłum na wyciągach i trasach. Zero promocji, co w kontekście popytu jest zrozumiałe. Tyle że mimo tego tłumu jeździło się... całkiem dobrze. Nadto ok. 12:00-13:00 tłum rzedniał. A w poniedziałek wyjechał do Monachium, Wiednia, Zagrzebia, czy skąd tam pochodził. Kolejki w listopadzie? To jakiś żart? Widać na zdjęciu też szkółkę narciarską, notabene na parkingu spotkałem jedną z Polski 2) Strona południowa Obertauern (czyli zbocza północne gór) ma może i fajne trasy (zwłaszcza z gondoli, gdzie była czynna jedna, ale długa i szeroka), niemniej tam... nigdy nie ma słońca, może w... marcu. Trasy są więc zmrożone, a widoczność pod nartami taka sobie. To słaba (w każdym razie słabsza) część ośrodka wraz ze słynną (nieczynną jak wspomniałem) trasą G2. Rekompensowała to strona północna, czyli zbocza z ekspozycją południową. Na szczycie obsługiwanym gondolą było trochę słońca Ale trasa szła praktycznie w 90% w cieniu Więcej (opis, zdjęcia) w linku: Trzy dni w Obertauern | Twój instruktor
    22 points
  31. Jaworzyna Krynicka Dziś ostatni dzień 3 dniowego "nowosądeckiego Ski Safari". Na koniec (jako piąty ośrodek) padło na królową okolicy czyli Jaworzynę. Byłem tu narciarsko tylko raz kilka lat temu. Wówczas otwarta była tylko główna trasa. Dziś otwarte wszystko poza czarną 5 i pucharową 2A. Szkoda że na stronie www nie informowali wcześniej, że puchorowa nie będzie czynna również w tym tygodniu. Rano przyjemnie twardo, potem zaczęło puszczać. Im niżej tym bardziej mokry śnieg i duże muldy. W cieniu trasy trzymały nawet do 15. Na 4 pojawiły się przetarcia i pojedyncze kamienie. Na 6 również kilka przebarwień. Bardzo przyjemne są długie wyciągi talerzykowe, świetnie się nimi wjeżdża. Niestety przy trasie 2 trafiłem na kolejkę. Raz stałem prawie 10 min. Po 14 było tu jednak już pusto. Poza tym brak kolejek.
    22 points
  32. Kazimierz Dolny nad Wisłą - Stacja Narciarska Warunki świetne, czynne 5 wyciągów i wszystkie 6 tras. Śniegu pod orczykami ok metra… przetrwają długo odwilż. Dzisiaj fajna jazda przez dwie godziny z samego rana, trzecia godzina to już tłum i nie dla mnie. Skończyłem przed czasem. Zmiana w cenniku. Obecnie jedynie dwa karnety w ośrodku, 2h - 80 PLN, 3h - 90 PLN. Główna trasa: Dwie obok krótkiego orczyka: Stacja górna podwójnego wyciągu: Pozdrawiam marboru
    22 points
  33. Środek sezonu narciarskiego, w poprzednim tygodniu opad śniegu, w wyjazdowym – miało być słonecznie przez cały tydzień. Warunki idealne – trzeba było tylko poukładać sprawy zawodowe tak żeby nie przeszkadzały w wyjeździe, zapakować „Wóz Drzymały” i ruszyć przed siebie. Plan nakreślony wstępnie – tj. odwiedzenie doliny Pitztal z lodowcem i Ötztal z Sölden oraz Gurglami. W praktyce trzeba było ogarnąć drogę oraz namierzyć jakieś miejsca na nocki bo jak wiadomo zimą nie jest tak łatwo koczować na dziko, poza tym w Tyrolu tego nie lubią. Aplikacja Park4night podpowiedziała mi ongiś że pod Pitztaler Gletscher można oficjalnie nocować na parkingu przy krecie w Mittelberg, konkretnie na tym: 46.95892560597836, 10.871220574443774, gdzie jest oficjalna tabliczka o możliwości kempingowania. Dokulaliśmy się na miejsce w godzinach wieczornych w niedzielę, ustawiliśmy furę przy podobnych wozach i ruszyliśmy na zwiady. Zwiad był udany, od rodaka stacjonującego na miejscu dowiedzieliśmy się co i jak, że toalety działają przez całą noc, aczkolwiek bez światła i z oznakami całodziennego używania oraz że w sumie nikt się nie melduje (mimo tablicy informacyjnej że powinno się zgłosić przebywanie pojazdu powyżej 24h). DZIEŃ 1 – Pitztaler Gletscher i Rifflsee Bilety zakupione online, zachowawczo na 1 dzionek, odebrane w automatach biletowych rano. Mimo 50m do dolnej stacji pieszką, nie zdążyliśmy na pierwszy kurs Gletscherexpressa (no szok), ale na drugi już się załapaliśmy. Na górze Bajka przez duże B! Słoneczko, sztruksik, pustki na trasach – generalnie miód dla duszy styranej brakiem śniegu i dodatnimi temperaturami w środku zimy. Poniżej kilka zdjęć na potwierdzenie opisanych powyżej okoliczności – warunki wyśmienite! Dzionek mijał nieśpiesznie i zastanawialiśmy się czy ruszać jeszcze tego samego dnia na zwiedzanie sąsiedniego miniośrodka Rifflsee, który był na tym samym karnecie. Uznaliśmy że sprawdzimy temat, bo nie jesteśmy pewni czy zostawać na drugi dzień w tym samym miejscu. Terenowo łatwiej dostać się z Rifflsee na parking pod Gletscherexpressem, ale akurat nam się zachciało odwrotnie, więc trochę przekijkowaliśmy płaskimi odcinkami niby czerwonej trasy nr 1, która tak naprawdę była zimową ścieżką w dolinie. Rifflsee to dosyć ciekawy mały ośrodek, nastawiony głównie na rodziny i uczenie maluchów, aczkolwiek czerwone i czarne trasy (9-11) z Grubenkopf polecałabym dla zaawansowanych. Trafiliśmy na popołudniowe, nie najświeższe warunki, odsłonięte trasy były mocno wyślizgane, odczuwalnie brakowało tam śniegu naturalnego, na którejś z tych tras ślizg moich SL-ek mocno oberwał przy krawędzi (nawet nie wiem kiedy, co i jak, bo kamyki były ale nie w dramatycznych ilościach). Dzień zakończyliśmy zjeżdżając czerwoną 1-ką bez mała pod drzwi domu / kamperka. Wieczorem dyskusja co robimy jutro i decyzja że zostajemy na noc, a jutro rano przejeżdżamy do sąsiedniej doliny Ötztal żeby zacząć jazdy o 9:00 w polecanym przez różnych youtuberów, w tym @JC ośrodku Kühtai. DZIEŃ 2 – Kühtai Przejazd zajął nam chwilę – zjechaliśmy z ponad 1750m npm na 700, żeby wspiąć się na 2020m npm na parkingu pod wyciągami zjedliśmy śniadanko i lekko po 9-tej ruszyliśmy odebrać bilety z automatów, które nie chciały nam ich wydać, więc niestety straciliśmy dalszą chwilkę na kolejkę do kasy w celu odebrania skipassów. Rozpoczęliśmy zwiedzanie ośrodka od strony południowej, było trochę ludzi, ale kolejki do wyciągów raczej szły na bieżąco. Rozpędziliśmy się trochę za bardzo – myśleliśmy że ośrodek jest większy i dosyć szybko przejechaliśmy to co było dostępnego ze strony południowej i zjechaliśmy na drugą, zacienioną stronę doliny. Tam były głównie trasy czarne i jakaś jedna wielowariantowa czerwona. Czarne trasy dosyć wymagające, bo twarde / wyślizgane i kamyki również tutaj wychodziły na wierzch. Trochę nam się nie chciało walczyć, więc większość reszty dnia spędziliśmy na czerwonych wariantach przy Dreiseenbahn oraz Hohemutbahn. Ośrodek fajny na 1 dzień, ale przydałoby się więcej śniegu i odrobinę lepsze połączenia między niektórymi wyciągami (żeby nie trzeba odpinać nart kiedy drogi nie są białe 😊). Było też zdumiewająco ciepło jak na ponad 2000m npm, kamperek w tym czasie naładował na full baterie na słonecznym parkingu. Skończyliśmy jakoś tak po 15-tej bo już nam się nudziło, a trasy mocno się zdegradowały. Po nartach zjazd do doliny, zakupy, tankowanko i obczajanie na który kemping uderzyć żeby na następny dzień atakować Sölden. W dolinie Ötztal są aż 4 kempingi, w tym jeden w samym Sölden – niestety oblegany i bardzo drogi. Zadzwoniliśmy pro forma ale mieli miejsce tylko na 1 noc za 90 euro, więc postanowiliśmy uderzyć do drugiego w kolejności „Natur Camping Kuprian Ötztal” gdzie były wolne parcele w cenach akceptowalnych. Pod wyciągami na parkingach nie wolno nocować (poza parkingami wielopoziomowymi, na których kamper się nie zmieści), wszędzie są wywieszone zakazy, społeczność karawaningowa opisuje też że zdarzają się kontrole parkingów i mandaty. Woleliśmy tego nie sprawdzać, ponadto po 2 nockach w Pitztalu i jednej w drodze nasz kamperek domagał się serwisu wszystkich zbiorników więc kemping był nam potrzebny. Dojechaliśmy późnym popołudniem, na miejscu bardzo miła obsługa, kemping – profeska: strefa sanitarna na poziomie minimum czterogwiazdkowego hotelu, na miejscu oczywiście jest cieplutka narciarnia, sauna (za dodatkową opłatą), restauracja i możliwość zamówienia pieczywa na rano do odbioru w recepcji (super opcja). Jedyne czego tu brakowało to słonka, bo kemping był w otoczeniu wysokich gór i w porze zimowej nie docierały tu na zbyt długo promienie słoneczne, w związku z tym musieliśmy się podłączyć do słupka z prądem, ale koszt był minimalny (wyszło chyba 3,5 euro za 3 noce). Ogólnie mogę polecić. Jedyny minus to przystanek skibusa w odległości aż ok. 10 minut piechotą DZIEŃ 3 – Sölden Rano koło 8:00 stawiliśmy się na przystanku – okazało się że pierwszy skibus przyjechał już full wyładowany ludźmi, ale zaraz za nim jechał następny. Dojazd do Gaislachkogl zajął ok. 15 minut, odebraliśmy skipassy – tym razem 3-dniowe i ruszyliśmy do góry. To tam niestety na drugiej gondoli powisieliśmy chyba z 15 minut (na szczęście na siedząco) i dopiero po 9-tej rozpoczęliśmy eksplorację ośrodka. Wjechaliśmy w pierwszej kolejności na Gaislachkogl (3058m npm) – tam gdzie muzeum Bonda, ale odpuściliśmy zwiedzanie. Zjechaliśmy czerwoną 1-ką – fajna tylko zakamieniona (tak, w Sölden na 3tyś m kamienie!), sprawdziliśmy inne kanapy i trasy w tej części ośrodka i przemieściliśmy się na Gletscher Area – chwilę to trwało, na miejscu krótka przerwa, pojeżdżone, zwiedzony punkt widokowy na Tiefenbachkogl i powrót przez Giggijoch, gdzie zostaliśmy do końca dnia. To był naprawdę solidny dzionek, pojeżdżone 51km tras wg Skiline. DZIEŃ 4 – Hoch- i Obergurgle Rano kolejnego dnia postanowiliśmy dotrzeć skibusem do Gurgli. W tym celu uznaliśmy że łapiemy busa przed 8:00, mimo że wyciągi otwierają o 9:00 – obawialiśmy się że następny będzie full obłożony, a do Gurgli autobusy kursowały co pół godziny. Zaczęliśmy dzionek od Hochgurgli – warunki świetne, sztruksik i pierwsze zjazdy z ograniczoną ilością ludzi. Potem zrobiło się trochę ciaśniej, zwłaszcza w rejonie nowej gondoli Kirchenkarbahn i tamtejszych niebiesko-czerwonych tras. Czerwone miejscami już się wyślizgały, na trasie pucharu świata sama się rozjechałam w żabę, a jakiegoś nieszczęśnika ściągał helikopter…. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności przerzuciliśmy się Top-Expressem do Obergurgl. Tamtejsze trasy jeszcze bardziej wyślizgane, mało chyba śniegu im spadło i bazowali głównie na sztucznym. Ludzi też dosyć sporo, ale sprawdziliśmy wszystko łącznie z jakimś króciutkim krzesłem przy Familyparku. Niestety nie wiem ile przejechaliśmy, bo Skiline nie odnotowała wizyty w Gurglach (mimo że jest na tym samym karnecie co Sölden). Wróciliśmy świętować prywatną uroczystość w restauracji na kempingu (jedzenie bardzo dobre, potrawy ładnie podane, ceny dosyć wysokie). DZIEŃ 5 – Sölden Na kolejny dzionek wybraliśmy ponownie Sölden – tym razem kręcąc się od Giggijocha w stronę lodowca. Trasy z rana jak śmietana, a ja załapałam zająca ni stąd ni zowąd – na szczęście bez konsekwencji. Mój partner fiknął na koniec dnia waląc głową (w kasku) o stok, tak że uznaliśmy że już na nas czas – pojeżdżone znowu prawie 50km. Logistyka na ten dzień przewidywała opuszczenie kempingu rano, przestawienie się na parking pod gondolą (obczajony dzień wcześniej) oraz wyjazd z doliny po nartach w kierunku Niemiec. DZIEŃ 6 – Garmisch Partenkirchen i powrót Po jeździe w piątek ruszyliśmy na północ – wyjazd z doliny, zakupy, tankowanie i przejazd na nocleg w Garmisch Partenkirchen. Rozważaliśmy jeszcze jazdy w Garmisch, ale zobaczyliśmy że większość tras Garmisch Classik będzie pokryta tylko sztucznym śniegiem (wielka mizeria śnieżna w tym rejonie), a Zugspitze ma tylko 20km tras u góry za jedyne 66 euro/dzień. Uznaliśmy że odpuszczamy, „nogi bolo’ etc. Ja osobiście chciałam pospać przynajmniej do 7:00 bo pobudki w przedziale 5:50 do 6:30 przez cały tydzień mnie nieco wykończyły. Ogarnęliśmy nocleg na parkingu pod skocznią (5euro/noc), gdzie stało sporo załóg i całkiem miło się kimało. Rano pospacerowaliśmy po miasteczku i skoczni – na dole były zawody juniorów – biegowe i slalom, stąd dosyć spory ruch. Bezpośrednio pod skocznią jest też gondolka Eckbauerbahn i dostępna jedna trasa narciarska czerwona. W miasteczku kawka i ciacho w historycznej kawiarni Krönner i powrót do domu przez Niemcy (odwiedziny znajomych). Podsumowanie: wyjazd udał się super, pogoda była wyborna, warunki na stokach bardzo dobre (im wyżej, tym lepiej). Obawialiśmy się tłumów w tak popularnych ośrodkach w lutym, jednak można było pojeździć bez problemu, tylko w newralgicznych miejscach w Sölden złapały nas kolejki na góra 5-10 minut stania. Kamper przeszedł test zimowania na mrozie – tylko dwa niechciane zdarzenia: 1) W Pitztalu wyłączyło się webasto w ciągu dnia jak byliśmy na trasach i lekko się ochłodziło w środku, na szczęście awaria ta nie powtórzyła się. 2) Przymarzł spust szarej wody (mróz -10 albo i więcej) i nie mogliśmy zrzucić jej wyjeżdżając z kempingu (ale wróciliśmy popołudniu po nartach – tak się umówiliśmy z obsługą). Śnieg nas nie zasypał, więc nie trzeba było odśnieżać wielkiej budy (a jest co robić w takim przypadku), drogi były czarne, więc łańcuchy tez zostały w garażu nie ruszane. Z całą pewnością ruszymy ponownie na narty zimą (ja już bym mogła, ale trzeba teraz odpracować leniuchowanie).
    22 points
  34. Wisła-Skolnity Mróz Twardo b. twardo z rana Narciarzy jeszcze zjadliwe ilości coby troszkę szybciej pokręcić
    22 points
  35. Co się odwlecze to nie uciecze jak mówi przysłowie i na "do widzenia" ulubiony stok w Polsce czyli Kasprowy Wierch. Napiszę krótko: jak za każdym razem wrażenie konkretne i wrócę tu jeszcze wiele razy z największą przyjemnością. Do tego pod kolejką najlepsze ciacho, szarlotka, a jak 🙂 i najlepsze cappuccino jakie w trakcie tego wypadu piłem, ale i najdroższe bo zestawik całe 41 zeta. W restauracyji na przeciwko obiad dnia czyli zupka, drugie i surówka tylko 45 zł. Niestety śniegu nie za dużo nawet tam. Goryczkowa teoretycznie zamknięta. W praktyce ktoś tam czasami przemknął. Ja odpuściłem.
    22 points
  36. Szybka piłka dziś z rana była Brenna- Ski Dolina-Świniorka Ludzi umiarkowana ilość jak na otwarcie nowego i jedynego krzesła w Brennej Warunki bardzo dobre, choć temperatura bliska zeru, czuć już i tu odwilż. Nowe 4 osobowe niewyprzedane krzesło z demobilu hula całkiem, calkiem Obsługa stanęła na wysokości zadanie
    22 points
  37. Niedzielny Mosorny - warun petarda, zarówno na trasie jak i obok. Ludzi mało, plus brak turystów spowalniających krzesło.
    22 points
  38. Cze Dzisiaj spontan, bo niedzielne narty na Podhalu są obarczone sporym ryzykiem, szczególnie w ferie. Ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Miała być Litwinka, ale tam się akurat odbywa liga MOZN, więc dziecek doprane po kokardę. Dzisiaj TYLKO 4h więc pewniak. Rusin. Droga pusta z Krakowa, wyjazd 7.30 i na stoku 8.34😀. Na spokojnie można było spalić fajkę i inne robótki ręczne wykonać. Pierwszy😀 TVN się zwiedziało że będziemy, powitanie jak się patrzy, testy HEAD były, chciałem coś pożyczyć, ale wszystko wymiecione, został tylko e-speed 180😀, i e-race PRO 175cm, to se wziołem😉 te drugie. Na innych nie wiem kto i gdzie jeździł, bo nie widziałem, żeby ktoś tam jeździł. Ale jaka górka, tacy narciarze. Ja byłem osobą wyróżniającą się, kask ubrany jak należy, nie tył do przodu😀. W sumie nie wiem, jak oni to robią, ale Warun alpejski jest tam zawsze. Cukru to nawet w barach nie uświadczysz😀. Ogólnie petarda i bardzo mało ludzi jak na niedzielę i okres feryjny. Pojeżdżone. -13 rano, potem -6. Zajebisty dzień @Lexi fujaro😉. pozdro
    21 points
  39. Cze Perła Podhala 😀. No dzisiaj to nie było komu dzień dobry powiedzieć. Czerwoną jechałem 1685 razy z czego 85 pod górę. Pogoda i Warun sztos. 7 h i nogi mi weszły w 4 litery. a Tatery jak zwykle pikne 👍 pozdro
    21 points
  40. Na Nowej Osadzie wiosennie na maxa Śniegu dobre pół metra , tem+15 Zalecane szerokie narty i krem do opalania tudzież okulary słoneczne
    21 points
  41. Ktoś parę postów wczesniej pytał o COS i SON. Byłem tam dziś. Planowałem pojechać na 8. Na bramkach odbiłem sie chyba 8:20 dopiero. Parkowanie na chodniku. Zdziwił mnie śnieg w tym miejscu(sporo). Z rana idealnie wszędzie. Drobny mrozik i od razu słoneczko. Na minus niedziałająca 6tka przy FIS. Na rozgrzewkę Ondraszek. Potem FISo-Kaskada. I bym tak sobie jeździł w tym COS a tu nagle po 10 dziwnie przybyło ludzi. Przyjeżdżam na Jaworzyne-buła ludzi tak od taśmy. Akceptowalnie ale tak sobie. Zjeżdżam kolejny raz a tam kolejka wzdłuż stoku jak sie czasem ustawia do talerzyka na Małe Skrzyczne. Tak ze 100m długości. Stwierdziłem że jade do Baru na Jaworzynie. Tam zmieniony fajny wystrój. Po kawie i frytkach wracam pod wyciąg a tam jeszcze większą kolejka. Tego było ze 150m. Takiej kolejki jeszcze na Jaworzynie nie widziałem. Jedyny plus z baru ze wypadam z taśmy i zyskuje jakieś 140m kolejki. Zapada jakże rozsądna decyzja-jedziem do SON. Niestety ten przejazd jest trudny. Jest trochę śniegu ale to tak tylko na sznurówkach lub zejść z buta(ukryte w śniegu duże minerały). Niżej ten łącznik widział nawet ratraka(nie wiem czy wczoraj). W SON na zmiane Kopa i Małe. Do Kopy zero kolejki. Na Małe tak do 10 osób bywało. Jak było 10 to wybierałem Kope. Jak 5 to Małe. Po paru zjazdach wymyslilem ze przejade się gondolą ma dół. Z gondoli wychodziło, że 3 calkiem spoko a na 1 jest zrobiony pasek przez ratrak. No to do góry i najpierw 3ka. Bez wiekszych uwag. Niełatwo jak to na trasie co nie widziała ratraka ale bez dramatu i większych kamieni. Wymyśliłem ze wjade i zjade 1ką. Ale nie polecam. To tylko dla orłów. A ja nim na pewno nie jestem. Ten wąski pasek po ratraku był ale z dużymi grudami lodu. Dla mnie walka o życie i na koniec ta droga. Potem ponownie kilka zjazdow Kopy i Małego i przekazd do COS. Łacznik do Ondraszka kompletnie bez ratraka. Bez minerałów ale dla mnie duży freeride. No i zjeżdżam sobie do kanapy w COS(brak kolejki kompletny) a ludzie jadą dalej w dół. Jakos refleksji nie było. I jade do góry. A tam w oddali 6tka na chodzi. W pierwszej chwili myślałem ze omamy od tego słońca mam. No więc ogień do tej kanapy i tak jeszcze 3 razy. Jakoś mega nie trzymało ale do konca fajne jeżdżenie. Na minus brak Dolin. Gdyby to było to by była poezja. 14:30 zjechałem na dół(niestety obowiązki rodzinne). Super narciarski dzień.
    21 points
  42. Kłamałem 😁 Myślenice. O 7:30 z 15 aut. Po 8 kolejka do kasy. Warun super. Obie trasy otwarte. Pozdrawiam kolegę forumowicza (namawiam do pisania, bez tego w końcu forum umrze 😉).
    21 points
  43. Kasina okazała się dzisiaj doskonałym wyborem. Zarówno pogoda jak i warunki na trasach wspaniałe. Ludzi niewiele, jazda na bieżąco. Otwarte niebieska i czerwona, obie super przygotowane.
    21 points
  44. Ski&sun Świeradów dzisiaj. Dla tych co nie znają tej stacji: ośrodek to 8 osobowa gondola i przy niej 2,5 km czerwona trasa: początek lekko stromy, później spore 700-800 wypłaszczenie i końcówka również lekko strona. W dolnej części również dwa pola narciarskie dla dzieci, jedno z talerzykiem, drugie z taśmą krytą tunelem. Jest zimowo, w samym Świeradowie dzisiaj (ostanie zdjęcie koło Domu Zdrojowego w centrum ) leży warstwa ok 10-15 cm świeżego śniegu. Na otwarcie ośrodka o 9.00 -12,C, ok 12.00 -5C. Trasa przygotowana bardzo dobrze, trzymała ładnie do końca. Sporo śniegu poza trasą, można przejechać przez las spod schroniska na Stogu Izerskim do środkowej części trasy. Z rana pustawo, ok 11.00 2-3 minutowa kolejka. Jutro chyba Szklarska ( ruszyła Lolobrygida).
    21 points
  45. Cieniawa 04.02.2025 W nocy mrozik więc śniezyli do rana, stok przygotowany równo, miejscami bardziej miękko a miejscami bardziej twardo. Dobrze że śnieżą nocami bo to jedyna szansa by zatrzymać zimę. Ludzi malutko, w zasadzie pustki. Spotkanie ze Zbyszkiem @lski@interia.pl robiliśmy sztuczny tłok na trasie od góry. Rano -2 st. a po 13 godzinie jak kończyłem +3 st.
    21 points
  46. Udało mi się dzisiaj z rana przez 2,5 godzinki wykroić troszkę czasu na pasję i powiem szczerze że warto było choć tem już rano przed 8 pokazywała +7 stopni. Stok całkiem fajnie trzymał ale pewnie i frekwencja pomogła -pustki. Parę foci
    21 points
  47. Soszów... jak na te temperatury rewelacja. 6h smigania i stok dalej do jazdy bez większych degradacji. Minerałów brak tak jak i ludzi...ani razu nie stałem w kolejce wręcz krzesełka czekały na narciarzy. Udany wypad młoda się podszkoliła, a chlopcy pośmigali zacnie.
    21 points
  48. Soszów popołudniowo-wieczorny. Z początku warunki idealne, lekki mrozik, równo w miarę twardo, ludzi garstka. Po godz 18 zaczęło przybywać ludzi i warunki lekko się pogorszyły. O godzinie 21 w powietrzu czuć było ocieplenie, zerwał się ciepły wiatr z południowego zachodu, zaczyna się robić miękko. Ogólnie 7/10 warto było, jutro z rana będzie już miękko.
    21 points
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Create New...