Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
JC

Kto biega?

Recommended Posts

Kolana bardziej dostają przy bieganiu po asfalcie. A i tak głównie zależy wszystko od tego jak biegamy i ile ważymy. Nawet po asfalcie można biegać i biegać latami - kręcąc przyzwoite przebiegi bez dolegliwości.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 28.05.2018 o 22:35, surfing napisał:

.................... ile sezonów wytrzymują kolana biegacza górskiego?

Z mojego doświadczenia (bez ACL-a 2015, z pozszywaną łękotką przyśrodkową 2015, niewyjęty gwóźdź śródszpikowy, którym było leczone przed i podkrętarzowe złamanie kości udowej  z przemieszczeniem 2010, ze skrótem nogi o 20mm 2010 i wieloodłamowym złamaniem kości ramienia 2010) trudno powiedzieć :).

To nie epatowanie niesprawnością tylko nakreślenie tła :DIMG_0742.jpg.0a0265ce912b95382daa7e80194dcedc.jpg
Biegam po górach bo to dla mnie forma rehabilitacji/utrzymywania formy w terenie, który uwielbiam. Bieganie w terenie/górach ma dla mnie jeszcze ten plus, że przy skrócie nogi nie ma na całej trasie dwóch identycznie postawionych kroków. Wg mnie asfalt bardziej katuje kolana.
Kolano daje radę, jako suport kijki i opaska podtrzymująca rzepkę. Praktycznie co weekend robię Beskid Śląski a podczas wyjazdów inne górki. W tygodniu WPKiW Chorzów leśnymi duktami i podbiegi na bieżni.. 
Podstawa wg mnie to świadomość własnych ograniczeń, wsparcie medyków/rehabilitantów, odpowiednia/niska waga :D i sprzęt, który nie przeszkadza a pomaga.

 

 

   

Pozdrawiam

mirekn

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Niezły hardkor. Współczuję serdecznie ale muszę zadać pytanie coś Ty robił??

Miałem sporo kontuzji i mogę potwierdzić, że da się biegać zawsze. Bardzo ważne jest jednak to o czym wspomniałeś czyli waga. Biegałem przez 10 lat i zdecydowanie bardziej katujące są nawierzchnie twarde a już jak się nie ma dobrego buta to to jest po prostu bez sensu. Przestałem biegać gdy zaczęło mi doskwierać biodro a serdeczny kolega ortopeda zadał mi pytanie czy oglądam lekkoatletykę w TV i widzę różnicę pomiędzy sobą a biegaczami. Przesiadłem się na rower i jest to zupełnie inny rodzaj wysiłku ale skatować też się można nieźle.

Prawda jest też taka, że do biegania nigdy nie miałem serca jak to się mówi.

Pozdrowienia

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Mitek napisał:

 

Prawda jest też taka, że do biegania nigdy nie miałem serca jak to się mówi.

Pozdrowienia

 

10.000-minimum kroków dziennie to dobre. Mi pomaga.Stosuję codziennie,włączyłam kije.Uzależniłam się. Pijesz herbatę z pokrzywy?☺️

Edytowano przez Annaa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.05.2018 o 19:32, Mitek napisał:

Cześć

... muszę zadać pytanie coś Ty robił??

 

2010 - narty, 2015 - raki :D tak w dużym skrócie.

Pozdrawiam

mirekn

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie biegam bo to dość nudne ale raz w firmie "kazali" mi wystartować w biegu ulicznym na 10km.

Poniżej taka mini relacja:

 

Przez trzy miesiące przed startem przebiegłem się kilkanaście razy bez żadnego planu, żeby chociaż nie było lipy.  No i chciałem wyprzedzić kierownika ;)

Start był w Sierpniu o 17.00. Nie muszę dodawać, że jak jest ciepło to zdycham.

Na starcie 28 stopni (w cieniu) a wszędzie dookoła słońce i nagrzany beton. No to będzie super...

Wylewam sobie wodę na głowę i ustawiam się pod krzakiem w sektorze na czas 50min.

Ku mojemu zdziwieniu większość staje bardziej z tyłu.

Tłum kłębi się coraz bardziej, przez co upał jeszcze się potęguje. 

Ruszamy...

Nagle wszyscy wyrywają się do przodu niemal mnie tratując. Pędzą jak na promocje w Lidlu. Gdzie oni się tak spieszą? Przecież to  nie sprint.

I tak biegniemy pierwszy km. Dziesiątki osób mnie wyprzedza. Przede mną też nie bardzo jest miejsce. Ogólnie kiepsko to wygląda.

Na drugim km niektórzy dyszą jakby zaraz mieli umrzeć. Jak oni dotrwają do mety??

Sprawdzam czas na zegarze - biegnę bardzo wolno (4:50-4:40/km) może dam radę przyspieszyć bo jeszcze kierownik mnie dogoni? W tłumie mogę nawet nie zauważyć.

Na kolejnych km stopniowo przyspieszam ale idzie coraz ciężej. Woda na głowie już wyschła i upał zaczyna dręczyć. Na pocieszenie już dawno mnie nikt nie wyprzedza. Może wszyscy są już na mecie?

Zaczynam mijać coraz więcej "zawodników" którzy bardzo zwolnili lub całkiem opadli z sił. O co chodzi? Wszyscy wyglądają bardzo pro. Mają kolorowe buty, koszulki "ranjing klab" i pełno elektronicznych gadżetów.

Docieram na punkt z wodą. Syf jest tu niemiłosierny, można się wyłożyć o te kubki. Widzę ostatnie kubki na stoliku więc zatrzymuje się by wziąć wodę. Nie był to dobry pomysł bo trochę mnie przytyka i tracę sporo czasu na ponowne złapanie rytmu. Jak się okazuje było jeszcze pełno kolejnych stolików i młode dziewczyny podające kubeczki.

Na kolejnych km jeszcze jedna niespodzianka, odcinek specjalny po bruku. Nie, nie po żadnej kostce, tylko po takich nieregularnych głazach ułożonych ze sto lat temu. chyba mówi się na to "kocie łby". Zawsze jak po tym jeździłem samochodem to przeklinałem ale jak świetnie się po tym biegnie: !@#@#$@!!!

Jakimś cudem nie skręciłem kostki ani kolan i dotrwałem do końca tego "oesu". Do mety już niedaleko ale sił brakuje. Pocieszające jest jednak, że cały czas wyprzedzam dziesiątki biegaczy.  Tempo chyba też już lepsze ale nie mam żadnych gpsów więc dokładnie nie wiem.

Ostatni km. Zaraz umrę ale trzeba dotrwać. Cisnę ile mogę ale czy przeżyję? Wcześniej starałem się doganiać jakieś młode dziewczyny przede mną ale teraz już ich specjalnie nie widzę. Mimo wszystko próbuję przyspieszyć. 

Dobiegam na finisz. Tłum gapiów a ja zaraz padnę trupem. Ale będzie obciach. Ciekawe co Prezes powie jak będą zwozić karetką gościa z logo firmy?

W amoku staram się pędzić sprintem. Chyba na ostatnich metrach, nawet mijam jakiś biegaczy.

Wpadam na metę. Zgon! Zawroty głowy i halucynacje.  Wszyscy coś się drą i nie wiadomo o co im chodzi. Jakaś dziewczyna mnie zaczepia i coś gada.

O co jej chodzi, coś sprzedaje? Aha, chce mi wręczyć medal. Ale jaki medal? Przecież zwycięzcy to już dawno po piwku wypili a ja gdzieś na szarym końcu jestem.

Okazuje się że wszystkim dają medale i jeszcze jakieś paczki. Czyli w sumie jak na promocji w Lidlu czy innej Biedzie.

Zaczepia mnie jakiś typ z firmy i zagaduje po angielsku. Jak tu z nim gadać jak ja nawet nie mam siły powiedzieć by się od.......

Jak oni wszyscy mogą tak łazić, dyskutować, kiedy ja nadal walczę o życie??

Uff, chyba jednak nie umrę. Powoli organizm się uspokaja choć dalej czuje się wrakiem.

Dowiedziałem się nawet, jaki miałem czas...

Udało się, wyprzedziłem kierownika! Dobiegłem w 45 minut a on sporo później!! Prezes też dobiegł za nami (ale w sumie trudno żeby dziadek z nadwagą nas wyprzedził).

Ale zaraz coś tu nie gra w wynikach. Mój czas jest bardzo słaby (50% straty do zwycięzcy) ale większość czasów jest jeszcze słabsza??

Jakim cudem?? Może to pomyłka? Przecież tu nie startują sami debiutanci. Większość od lat biega i startuje w zawodach, może nawet maratonach.

Czemu biegli tak wolno? To był dla nich tylko trening? Po co w ogóle wszyscy zapisali się na te zawody? Chyba tego nie ogarniam....

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo niektórzy biegli dla towarzystwa, bo niektórzy biegli ze sporą nadwagą, bo niektórzy byli też początkującymi biegaczami itp. itd.

Pamiętam niektóre biegi, gdzie płaskie dychy biegłem po 45 minut z jakichś przyczyn (np. z koleżanką), czyli gazeta i papieros - a to niby start. Pamiętam też szybkie treningi, gdzie dychę biegłem w 37 minut - a to niby tylko trening, a mimo wszystko z jakichś przyczyn dawałem do pieca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po prostu nie rozumiem idei tych spędów. Podobnie jak nie kumam po co się stoi 30min do kanapy w Szczyrku czy innej Białce.

Dlaczego popularne są biegi po betonie w centrach miast i w dzikim tłumie kiedy można w spokoju, zdrowiej i przyjemniej pobiegać po lesie czy po górach?

Podobnie nie rozumiem co robią na zawodach biegowych ludzie ze sporą nadwagą czy biurkową kondycją. Co dają takie starty bez przygotowania?

Ciekawi mnie dlaczego też tłum leci na początku owczym pędem, w większość za szybko w stosunku do możliwości. Mają przy sobie gpsy, pulsometry a nie potrafią na spokojnie trzymać tempa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

90% mojego biegania bylo po asfalcie. Lubiłem całymi latami asfalt. Rower też wolę szosowy, bo mtb to jakiś erzac.Ten typ tak już ma ;). Kwestie przyjemności to więc indywidualne sprawy.

Niektórzy nie mają doświadczenia, i nie znają swoich możliwości. Niektórzy start traktują jak trening. Niektórzy biegną dla przyjemności - sam napisałeś, że się wyjechałeś a Twoi znajomi mieli ochotę na pogaduchy (czyli na luzie sobie pobiegli).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Niektórzy biegną dla przyjemności - sam napisałeś, że się wyjechałeś a Twoi znajomi mieli ochotę na pogaduchy (czyli na luzie sobie pobiegli).

I tak i nie. Żaden ze znajomych (może oprócz tych co dotarli po 1h i więcej) niby nie biegł na luzie, dla treningu itp.. Większość twierdziła, że biegli  na maksimum możliwości. Z drugiej strony, dużo szybciej dochodzili do siebie a później nie odczuwali tak efektu biegu. Dla mnie to już nie pierwszy taki przypadek. Zdarzyło mi się Np. przepłynąć  2x50m tak, że cały dzień ledwo mogłem się pozbierać a dla większości (zdrowych) ludzi to chyba niemożliwe. Po prostu start w jakichkolwiek zawodach rozumiem jako wykorzystanie 110% możliwości. Jeśli nie jestem zainteresowany takim sprawdzianem to po prostu na zawody się nie zapisuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Spiochu napisał:

Zdarzyło mi się Np. przepłynąć  2x50m tak, że cały dzień ledwo mogłem się pozbierać a dla większości (zdrowych) ludzi to chyba niemożliwe. Po prostu start w jakichkolwiek zawodach rozumiem jako wykorzystanie 110% możliwości. Jeśli nie jestem zainteresowany takim sprawdzianem to po prostu na zawody się nie zapisuje.

Ty masz tak, inni mają inaczej. Dla większości udział w imprezach masowych polega na zaliczeniu - w sensie jest to okazja do wyjechania gdzieś z rodziną, wspólnego uczestnictwa rodzinnego w imprezie, albo w gronie znajomych, albo żeby zabić czas - cokolwiek. Bo wszystko jest lepsze od kanapy, TV i paki czipsów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 1.06.2018 o 22:43, Spiochu napisał:

Po prostu nie rozumiem idei tych spędów. Podobnie jak nie kumam po co się stoi 30min do kanapy w Szczyrku czy innej Białce.

Dlaczego popularne są biegi po betonie w centrach miast i w dzikim tłumie kiedy można w spokoju, zdrowiej i przyjemniej pobiegać po lesie czy po górach?

Podobnie nie rozumiem co robią na zawodach biegowych ludzie ze sporą nadwagą czy biurkową kondycją. Co dają takie starty bez przygotowania?

Ciekawi mnie dlaczego też tłum leci na początku owczym pędem, w większość za szybko w stosunku do możliwości. Mają przy sobie gpsy, pulsometry a nie potrafią na spokojnie trzymać tempa?

Piorek ja to już pisałem dziesiątki razy: upowszechnienie wiąże się ze spadkiem poziomu, w niektórych wypadkach przecząc w ogóle idei.

 

Pozdrowienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

pobiegałem w sobotę trochę po okolicach Salmopol-Barania, pogoda bajka, biegających 0.

Tak na marginesie to pogoda w październiku potrafi zaskoczyć, te na biało 2016 a te na złoto 2018 :D

7413f703d4a0d27dmed.jpg 3d5fc6ff5d880571med.jpg
cb3f6e739954cdbbmed.jpg faa03b8be0e3b008med.jpg
afb74b24d7331119med.jpg 754bb7c356a9b502med.jpg
15c6cf4d391c7ad4med.jpg 6931e621b3eaf9c1med.jpg

Pozdrawiam

mirekn

 

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.10.2018 o 10:28, mirekn napisał:

....Tak na marginesie to pogoda w październiku potrafi zaskoczyć, te na biało 2016 a te na złoto 2018 :D... 

Tym razem typowy październik. Mglisto i mokro. Z soboty Szczyrk-Klimczok-Błatnia-Brenna-Grabowa-Salmopol-Kotarz-Karkoszczonka-Szczyrk.
Pusto, mglisto i szaro. Biegających 5 - wszystkich pozdrawiam. 
e0da030eb99a1866med.jpg 7ab95ce9267bff6cmed.jpg
ba9370c659a575b0med.jpg ece1c77946ce11b7med.jpg

Dla mnie niebezpiecznie na zbiegach przez mieszankę liści i kamieni :) 36 km 5 godzin 8 minut 1497 wzrost wysokości.
Brennej szkoda. Dołujące widoki na pozarastane stoki narciarskie.

Pozdrawiam

mirekn 
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

1 godzinę temu, surfing napisał:

@andy-w  Super zdjęcie, @mirekn jak oceniasz taki ubiór przy takiej pogodzie, jakie są wymogi ekwipunku biegów górskich?

;) w sumie to nie wiemy co Pan ma w tym wyładowanym plecaku.

Pozdrawiam

mirekn

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mirek powodzenia, rozumiem że to dla Ciebie rozgrzewka przed skiturami.

Zastanawiam się czemu większość biegaczy nie kupi sobie profesjonalnych butów do biegana po śniegu, mało który ma też ochraniacze (stuptuty), to są moje spostrzeżenia z ubiegłego roku w schronisku Skrzyczne gdzie byłem na turach, sine przemrożone mokre stopy, brak wierzchnich ubrań, czapek, rękawiczek- jednemu sprezentowałem moje zapasowe. Poraziła mnie tak duża nieodpowiedzialność dorosłych ludzi.

Dobrze że w tym roku organizator tak mocno zwraca uwagę na wyposażenie, chociaż kilka z zalecanego przeniósłbym do wyposażenia  obowiązkowego

WYPOSAŻENIE OBOWIĄZKOWE  dla wszystkich dystansów:

    numer startowy z chipem – umieszczone z przodu lub z tyłu w taki sposób by zawsze był widoczny i możliwy do odczytania (numery otrzymujecie w pakiecie startowym)
    telefon komórkowy z baterią działającą przez cały czas trwania biegu (zalecany włączony roaming) - nie wymagane dla Zawodników ZADYMY
    folia NRC w rozmiarze pozwalającym na otulenie całego ciała
    czołówka (latarka) oraz baterie zapasowe w ilości umożliwiającej działanie latarki w trakcie całych Zawodów (nie wymagane dla Zawodników ZADYMY)
    kurtka z kapturem wiatrochronna
    gwizdek
    długie getry/spodnie
    bluza z długim rękawem
    obuwie odpowiednie do biegów terenowych ( z tzw. bieżnikiem)
    rękawiczki, czapka lub buff
    bandaż elastyczny

WYPOSAŻENIE ZALECANE:

    kije trekkingowe
    gogle narciarskie
    stuptuty
    chemiczne ocieplacze
    wodoodporne rękawiczki
    maść na otarcia
    nieprzewiewne i nieprzemakalne spodnie
    odzież do zmiany, zdeponowana w biurze zawodów lub we własnej kwaterze

 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, surfing napisał:

Mirek powodzenia, rozumiem że to dla Ciebie rozgrzewka przed skiturami.

Zastanawiam się czemu większość biegaczy nie kupi sobie profesjonalnych butów do biegana po śniegu, .................Poraziła mnie tak duża nieodpowiedzialność dorosłych ludzi.

Dobrze że w tym roku organizator tak mocno zwraca uwagę na wyposażenie................

 

Po kolei, ;) zanim pojawiły się skitury 27-go myślałem o prawdziwej Zamieci tj. 24h a nie Zadymce a wtedy 27-go był bym lekko padnięty :)
Co do "biegania po górach" to zrobiło się to sportem masowym, czy to dobrze ... nie mnie oceniać. Tatry i Bieszczady biegam kilkanaście razy w roku więc rzadko. Moje doświadczenia to głównie Beskidy a wiadomo Beskidy to krzoki a nie góry i kto by się tam przejmował.  W Beskidy trafia też spora grupa uczestników biegów masowych po płaskim bez doświadczenia górskiego/turystycznego więc może ich widziałeś w schronisku ;).
Z uwagi na uwarunkowania zdrowotne jestem zdania, że sprzęt ma mi pomagać więc na zimę mam dwie pary butów   ;) i raczki. Większość chcących zainwestować w dobre zimowe buty do biegania odstrasza cena... ale to nie do końca prawda. Takie wysokie (jak na zdjęciu z GTX,  wbudowanymi getrami i super podeszwą) to około 300 PLN-ów za nowe. Dużo ? Chyba nie.
IMG_0035.thumb.jpeg.24360118fbfb9c9bfda1f8b211aaa1f8.jpeg

Z tym Organizatorem biegnę po raz 4-ty.  Organizacja na wysokim poziomie, trasy, sprzątanie po imprezie, oznakowanie, odprawy, listy sprzętu etc. widać profesjonalizm i zrozumienie Gór.
Co do zabieranego na biegi zimą w Beskidy (a biegam głównie sam, dystanse około 25-30km ) sprzętu to większość z listy zabieram, tylko zamiast ogrzewacza chemicznego zapasowe skarpety i mieszczę się w plecak 12l.

Pozdrawiam

mirekn 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2018
×