Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  
Milo

Pomoc opinie. Majesty Fox CLT vs Werewolf CLT vs Atomic Backland UL85

Recommended Posts

Cześć!
Potrzebuję opinii osób (w celu pomocy w ostatecznym wyborze zakupowym), które mają doświadczenie z nartami Majesty, modele Fox clt i Werewolf clt (najlepiej z obydwiema) oraz Atomic Backland UL85. Konkretne długości dla mnie to 171 fox, 175 ww, 169 backland.
Do tych nart będę montował atk raider 12 lub dynafit superlite tlt. Mój wzrost/waga 172/68.
Osobiście narty będę używał głównie w Karkonoszach.

Wszelkie opinie będą pomocne!

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By MarioJ
      Założyłem temat który jest skrótem do mojej relacji w większym wątku 🙂 Łatwiej będzie znaleźć 🙂 
      Przejście Tatr Wysokich w 4 dni:
       
       
      Przełęcze:
      Barania (2393m) Lodowa (2372m) Zółta Ławka (2310m) Rohatka (2288m) Wschodnie Żelazne Wrota (2255m) Stwolska (Lucne Sedlo) (2168m) Niżnia Koprowa Przełęcz (2120m) Zawory (1879m) Gładka (1994m)  
      Doliny:
      Dolina Kieżmarska Białej Wody Dolina Zielona Kieżmarska / Dolina Zielonego Stawu Dolina Pięciu Stawów Spiskich (część większej Doliny Małej Zimnej Wody) Dolinka Lodowa Strzelecka Kotlina Dolina Staroleśna (Velka Studena Dolina) Dolina Litworowa Dolina Kacza Dolina Złomisk Dolina Mięguszowiecka Dolina Hlińska Dolina Koprowa Kobyla Dolinka Dolina Pięciu Stawów Polskich Dolina Roztoki Dolina Białki
    • By johnny_narciarz
      Dziś wybraliśmy się do Zawoi, ale na skitoury. Ruszyliśmy spod Centrum Górskiego (już byłego) i trasami rowerowymi skierowaliśmy się na Mosornego Gronia. Odwilż na całego, śnieg ginie w oczach. Musiałem się od razu porozbierać. Wrażenia już nie takie jak przy mrozie i świrzym opadzie, ale i tak było fajnie! 
      No to start!

      Jak widać śniegh mokry i brudny, głównie igliwie

      Na azymut, gdzie nas poniesie

      W pewnym momencie niezły Zonk: śnieg się skończył! 

      Na szczęście tylko może 100 metrów trzeba było nosić narty, ale musielismy nieco skorygować plany i poszliośmy jakąś drogą. Okazuję się, że nie jesteśmy tu sami - Yeti!

      Jest też staw...

      Po śladach doszedłem do wniosku, że tu się myje Yeti...

      Ciśniemy dalej drogą

      Ciekawa nazwa... 


      To będzie nasza dalsza trasa, dopóki nas zbytnio nie znudzi... Chwila przerwy.


      Wiosna to czy jesień?



      Gipkość kontra pomysłowość...  

      Blisko celu


      Cel osiągnięty




      Czas na zjazd, niestety trasą. Warunki iście wiosenne, ale śniegu sporo! Ja nawet lubię cos takiego, ale prawie rozpadał sie desazcz i trzeba było uciekać.





      Mosorny w skrócie

      Kolejny super spędzony dzień w doborowym towarzystwie.  
       
    • By kubagieldon
      Siema potrzebuje kilku informacji dotyczących nart, atomic intruder.
      Da się na nich zjeżdżać po za trasami? Na puchu, jakiś freestyle też można? 
      Zaawansowany jestem, nie wiem czy dobre będą.
    • By surfing
      Moje odkrywanie Krynicy
      Start Słotwiny









      Planowane podejście na Słotwiny

      Wejście w kierunku Słotwiny przy drodze do hotelu Eris

      Dolna stacja wyciągu - całkiem z lewej, kasa -wjazd 2zł i biały domek

      Trasa powoli zarasta samosiejkami ale podejście i ewentualny zjazd bez ukrytych przeszkód.



      Nowy wyciąg Słotwiny Arena gotowy - odebrany czeka na śnieg.



       
       
    • By MarioJ
      Jest 7 kwiecień i jedziemy na ostatni wyjazd do Saastal. Ekipa skiturowa tym razem bardzo wielosobowa. Wujot, Kamil, Kierowca Jacek, Marionen i ja. W innej ekipie jedzie jeszcze Marioo z Warszawy, z którym jesteśmy w kontakcie, gdyż bardzo chce do nas skiturowo dołączyć. W dobrym czasie dojeżdżamy do Saas Grund, szykujemy się już do przebierania w pensjonacie a tu niespodzianka, Jacek mija pensjonat i tnie prosto do Saas Fee. Dzisiaj właściciel nie wpuszcza nas rano, może dopiero po południu. Mkniemy więc prosto na parking w Saas Fee i docieramy tam około 9 rano. Pogoda wyśmienita, pełne słońce i prognoza takaż na cały dzień. Zatrzymujemy się koło skiturowej pary Włochów którzy zaparkowali fajnym pseudo-camperem, miła wymiana uśmiechów i grzeczności narciarskich. Wybierają się na freeride tegoż dnia, a my idziemy na aklimatyzację na szczyt Fluchthorn 3795m. Na parkingu w przyjemnej pogodzie gramolimy się więc i przebieramy, pakujemy i dyskutujemy.
      Nasz cel leży za ośrodkiem Saas Fee na lodowcu Allalin, najkorzystniej ruszyć do niego ze schroniska Britannia. Wjeżdżamy więc wyciągami Alpin Express na Felskinn i udajemy się nad kociołek. Kontakt telefoniczny z Marioo i okazuje się że już zaczyna wjeżdżać wyciągiem na górę, jest troszkę do nas opóźniony ale miłosiernie na niego czekamy. Oczywiście nie czekamy biernie, tylko postanawiamy raz zjechać i spowrotem na Felskinn. Za drugim razem Marioo już dojeżdża i jesteśmy w komplecie w piątkę.


      Zjazd jeszcze raz kociołkiem i wciągamy się orczykiem do Egginerjoch (3010m). Znaną już dobrze drogą przechodzimy do schroniska Britannia, tam chwila odpoczynku i ruszamy. Poprzednim razem stąd zjeżdżaliśmy freerajdowo od razu w dół, tym razem jednak pójdziemy w górę lodowcą. Ruszamy około godziny 12:00. Nie wiem gdzie my zmarnowaliśmy te 3h, ale jakoś się roztrwoniły :-)

      Na początek zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów verticala w dół po trawersie i się zatrzymujemy. Pora na założenie fok.  Jest cudowna wiosna w Alpach. Pogoda znakomita, słońce pali nawet przesadnie. Jak mocno, okaże się na naszych spalonych skórach wieczorem.


      Idziemy cały czas śladem podejściowym zrobionym przez innych skiturowców. Idzie nam się sprawnie. Nie ma większych problemów nawigacyjnych, nie jest bardzo stromo. Z pobliskich południowych stoków zaczynają się zsuwu mokrego śniegu, huk ogromny. My na szczęście jesteśmy w bezpiecznej odległości od tych stromych ścian.

      Widzimy już dobrze nasz cel po lewej na zdjęciu.
      Czyli od lewej na zdjęciu poniżej: Fluchthorn 3795m, Strahlhorn 4190m, przełęcz Adler Pass 3789m, Rimpfischhorn 4199m.
      Będziemy szli pomiędzy szczelinami w środkowej części zdjęcia.

      Kilka fotek z drogi.

      Tutaj widać przełęcz którą zjeżdża się przy wysiadce na środkowej stacji metra. Fajne nachylenie, ale tam nie idziemy.

      Popas:


      Dobrze się idzie tak do 3500m. Tutaj odcina mi tlen (innym chyba trochę też) i znacząco zwalniam, co 20-30 kroków muszę się zatrzymać i wyrównać oddech. Wszyscy idą za mną, więc powtarzają procedurę. Szczyt z bliska widoczny ma dużo lodu, które kształtuje ładne wzory.


      Powoli dochodzimy do podstawy samego szczytu, gdzie chwilę się wspólnie zastanawiamy nad drogą: czy z prawej czy z lewej. Sam szczyt jest kamienny, więc szukamy dojścia który będzie jak najdalej prowadził po śniegu. Ostatecznie wybieramy drogę bardziej z prawej.

      Dochodzimy do małego wypłaszczenia, gdzie postanawiamy zdjąć narty i ostatni odcinek pokonujemy z buta. Zostawiamy plecaki, niektórzy zakładają raki, ja biorę przykład z Kamila i zapinam raki do uprzęży na wszelki wypadek, biorę czekan, jeden kijek i ruszam w górę po miękkim śniegu. Okazuje się że raki się nie przydadzą, tym bardziej że na skale trzeba je znowu zdjąć, a czekan jak najbardziej. Ostatni kawałek to łagodne podejście po skale wśród kamieni. Dochodzimy do szczytu, gdzie stoi oczywiście krzyż. Do szczytu pokonaliśmy 850m w górę. To fajne przewyższenie jak na pierwszy dzień i na aklimatyzację.
      Podejście zrobione z góry przez Kamila:

      Widok ze szczytu:

      I fotka z krzyżem. Brakuje mi jeszcze zdjęcia Wujota i Kamila.

      Wracamy na pieszo do nart i rozpoczynamy zjazd. Warunki są fajne i bezpieczne. Jest niezbyt gruba warstwa miękkiego śniegu, jeszcze nie całkiem rozjechanego. Tak do wysokości 2600m npm mamy bardzo fajne warunki zjazdowe, czyli 1200m verticala bardzo przyjemnej jazdy, po prostu powalającej.

      Później niestety zaczyna się prawdziwa walka, jest ciężka szreń. I po tej szreni pokonujemy 600m w dół. W tej części szreniowej jest bardzo fajny różnorodny teren złożony z parowów, kotlinek, żlebików, wąwozów. Istny naturalny snow park. Niestety, nie mieliśmy odpowiednich warunków, aby się tym cieszyć. W tym dniu to było generalnie wyzwanie, aby to przejechać. Od 2000m npm zaczyna się już jazda po twardym śniegu wzdłuż drogi, tras biegowych, które aktualnie nie są przygotowane. I jedziemy generalnie po wertepach 300m w dół. Ostatecznie suma zjazdu to 2100m verticala w dół. Coś niesamowitego, kończymy około godziny 18:00 koło naszego busa, którym przyjechał nasz sympatyczny kolega Sese.
      Fotka tego snow parku ale z innego dnia trochę gorsza widoczność:

      Wrócę jeszcze do naszych dwóch kolegów skiturowców. Marionnen szedł w tym dniu własnym tempem, miał wiele przygód i jeśli zechce to sam je opisze. Marioo z kolej szedł z nami, był wyposażony we wszelki potrzebny sprzęt, ale niestety został mocniej z tyłu i połączyliśmy się ponownie przy zjeździe.
      Wyjaśnienie jeszcze w sprawie wysokości. Większość źródeł, w tym przewodnicy z Saas, podają wysokość szczytu 3795m. Na mapie OSM podana jest wysokość 3802m. Przyjąłem jako wyznacznik, jednak tą mniejszą wysokość.
      Na koniec panorama ze szczytu chyba ze 270st. Sugeruję pobrać na dysk i oglądać na powiększeniu fragmentami.

      Foto by Mario & Kamil
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...