Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Alta Badia 2016


barozi

Rekomendowane odpowiedzi

Troszkę się zapomniałem, a obiecałem relację z mojego wyjazdu do Alta Badia w 2016 roku. Mamy już 2017 i tak się fajnie złożyło, że jestem już po kolejnym wyjeździe narciarskim z dziećmi - znowu do Alta Badii :-)

W tym poście opiszę szybko jak to wyglądało w 2016 roku a w następnym jak w tym.

No więc do dzieła.

Dojazd / Powrót

Zdecydowaliśmy się jechać przez CZ i A. Dojazd rozłożyliśmy na dwa dni z noclegiem w Wiedniu. Chcieliśmy przy okazji wyjazdu pokazać dzieciakom piękne miasto i odwiedzić muzeum figur woskowych na Praterze. Odnośnie trasy do Wiednia to poza odcinkiem między Brnem i Poysdorfem cały czas droga ekspresowa lub autostrada co zajęło nam ok. 9 godzin z postojami. Odcinek od Wiednia do Włoch pokonaliśmy przez Graz i Klagenfurt później kierując się na drogę numer 100 do granicy z Włochami. Już nie tak komfortowo, ale i tak trudy podróży umilała nam pogoda (piękne słońce) i widoki podczas przejazdów przez doliny. Ten odcinek zajął nam ok. 6 godzin. 

Powrót postanowiliśmy zrobić tą samą trasą ale na raz co zajęło nam ok. 15 godzin (korki przy wyjeździe z doliny i w Lienz, trochę w Wiedniu). 

Lokum

Na wyjazd w 2016 roku kwaterę wynająłem już we wrześniu 2015. Wolałem zaklepać wcześniej, aby się nie denerwować tuż przed wyjazdem. Zarezerwowaliśmy mały apartamencik (2 pokoje z aneksem) w San Linert (Badia/Pedraces). Lokalizacja super bo 300 metrów do krzesełka na Sasc da Crusc co dawało nam też dostęp do całej infrastruktury Alta Badia i więcej. Wyżywienie własne, a że do fajnego marketu mieliśmy 50 m z domu tym większy plus dla lokalizacji.

Mięsko czyli narciarstwo

Pierwszego dnia - rozpoznanie bojem. Postanowiliśmy wypróbować wszystkie trasy jakie zdążymy ;-). Kupiliśmy dwa karnety Dolomiti Super Ski. Dzieci nie musiały bo łapały się na darmowe z dorosłymi i w drogę. Najpierw kilka spokojnych zjazdów na Sasc da Crusc a potem wyruszyliśmy krzesełkami i gondolkami na główny masyw Alta Badia. Nie pamiętam ile nam to zajęło, ale może ok. godziny i już byliśmy na Piz la Ila. Coż mogę powiedzieć - mapka w dłoń i jazda. Wybieraliśmy głównie trasy niebieskie ze względu na dzieciaki. Choć w dolinach i poza trasami śniegu było średnio trasy przygotowane były doskonale. Zjeździliśmy sporo tras, ale nie daliśmy rady wszystkich. Zjechaliśmy też między innymi najdłuższą chyba tam trasą 9b, 9a, 11 ze szczytu Pralongia do San Cassiano, które jak się później okazało zostało naszą bazą wypadową na masyw. 

Dzień drugi i trzeci to dalsze zwiedzanie nieodkrytych jeszcze tras, choć tutaj zaczynaliśmy już właśnie z San Cassiano. Wybraliśmy to miasteczko, gdyż dojazd z Badii zajmował nam raptem 10 minut, na masyw wjeżdża się tylko jedną gondolką na Piz Sorega, a pobliski parking (koszt 4 euro za dzień) dawał wygodne opcje powrotu niemal pod sam samochód na nartach. 

W tych dniach jeździliśmy głównie w Alta Badia jedynie kilka razy zapuszczając się do początków ośrodka Arraba na Cherz. Zwiedziliśmy też Piz Boe. Niestety byliśmy tam w godzinach popołudniowych co niestety zaowocowały utrudnionym zjazdem na czerwonej trasie ze względu na liczne muldy. Ze względu na dzieci już się tam nie zapuszczaliśmy. 

Na środę zaplanowaliśmy wypad na Kronplatz. Niestety w środę popsuła się pogoda. Od początku dnia troszeczkę padał deszcz, a czy było później tym zimniem i deszcz w końcu przerodził się w mokry śnieg. Na Kronplatz dotarliśmy ze stacji Pikulin, gdyż tam było najbliżej dojechać samochodem. Fajny zjazd z góry w dolinę, potem znowu w górę i sam Kronplatz. Jeszcze u podnóża głównego ośrodka chmury nie przeszkadzały jednak gdy wyjechaliśmy na szczyt było już nieciekawie. Mgła uniemożliwiała zupełnie orientację. Szybko stamtąd zjechaliśmy i jeździliśmy jakiś czas na St. Vigilio, aby na prośbę dzieciaków wrócić do Pikulin. Ja jednak nie mogłem podarować i zjazd na czarnej Pikulin zaliczyłem :)

Kolejny dzień to powrót do Alta Badii i spokojne zwiedzanie. Ostatniego dnia zdecydowaliśmy się na wycieczkę narciarską na przełęcz Falzarego i zjazd czerwoną trasą ze szczytu Lagazuoi. 8 km czystej alpejskiej przyjemności. Piękna pogoda pozwalała na podziwianie widoków, a trasa wymagająca nieco umiejętności w górnej części dostarczała niesamowitych wrażeń podczas jazdy wśród skał. Z całym sercem mogę polecić, ale uwaga - tylko przy dobrej pogodzie.

Atrakcje

Coś czego może mi aż tak bardzo nie brakowało, ale moim dzieciom na pewno, to brak basenów termalnych. Niestety w dolinie nie ma takowego, a najbliższy znajduje się w Canazei, ponad godzinę jazdy po górskich, krętych drogach. Innych atrakcji nie przewidzieliśmy i ogólnie niczego nie brakowało ;-)

Pogoda

Słońce, słońce, słońce, śnieg, słońce, słońce, słońce. Tak mógłbym opisać poszczególne dni naszego pobytu. Pochmurno było tylko w środę o czym wspomniałem przy wypadzie na Kronplatz. Pozostałe dni to tylko lampa i leciutki mrozik. 

Jedzenie

Jechaliśmy z własnych żywieniem, ale czytając opisy ośrodka wiedzieliśmy, że słynie z dobrej kuchni. No cóż... to nie było przesadzone. Na stoku zawsze szliśmy na małe co nieco i zawsze było super smaczne. Może to głód tak dobrze przyprawiał nam potrawy, ale co tam. Niekwestionowany lider to Carbonarra w La Marmotta. Nigdy nie jadłem takiego spaghetti. Próbowaliśmy też innych specjałów lokalnej kuchni, ale w tym momencie ciężko mi jest sobie przypomnieć nazwy: knedle w rosole - pycha, ciasta czekoladowe (iTabla) - super. Dzieci do dzisiaj pamiętają też pączki z restauracji iTabla. 

Jednego dnia,po nartach, postanowiliśmy też wyskoczyć do restauracji na kolację. Wybór padł na Badia Pub & Restaurant w Badii. Skoro byliśmy we Włoszech (choć to bardziej Tyrol niż Włochy, ale 5 i 7 latki to nie obchodziło) wybór padł na pizzę. Nie mogę mieć nic do zarzucenia. Polecam. Spędziliśmy miło wieczór.

Ceny

No niestety jest tu drożej. Drożej oczywiście niż w Polsce i Słowacji bo tylko do tych miejscówek mogę porównywać. Droższy jest przede wszystkim nocleg (ok. 1,5 raza w stosunku do Słowacji). Co ciekawe karnety wyszły mnie taniej niż na Słowacji, gdyż moje pociechy załapały się na darmowe karnety. Jednostkowe ceny karnetu na 6 dni są jednak też wyższe niż na Słowacji, ale tu różnica jest już niewielka. Jedna uwaga, kupowaliśmy Dolomiti Super Ski, który jest na 12 ośrodków w Dolomitach i jest ok. 50 euro droższy od AltaBadia Ski. 

Podsumowanie

Jak napisałem w podziękowaniach - najlepszy mój wyjazd na narty w życiu, co potwierdziliśmy jeszcze w 2017 roku, o czym w następnym wpisie.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Dodaj nową pozycję...