Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  
johnny_narciarz

Wisła Bike Maraton

Recommended Posts

Tytuł tej relacji chyba powinien brzmieć "jak odwala po czterdziestce"... Jeszcze niedawno wypalałem paczkę papierosów dziennie, a podstawową rozrywką w weekend było wędkarstwo. Oczywiście w wersji gruntowej - zarzuć i zapomnij. No chyba, że jakimś cudem coś wzięło, to trzeba było wspiąć się na wyżyny wysiłkowe. Ale zostawmy ten temat. Zmieniłem tryb życia i teraz w czasie poza narciarskim jeżdżę dużo na rowerze. Do tego zainteresowałem się nietypowymi maszynami jak Fat Bike. Nie umknęło to uwadze pewnemu teamowi, zwłaszcza kiedy napisałem im test roweru. No i się zaczęło...

Po Fat Bike Race Góry Stołowe, zostałem namówiony na start w Bike Maratonie. Żebym tak choć w jednej edycji z całego cyklu wystartował. Miałem debiutować w Zdzieszowicach, ale ze względu na pogodę ( sypał śnieg ) wolałem udać się na Chopok. Druga szansa przyszła szybko, bo w ten weekend we Wiśle. Pogoda według prognoz miała być piękna, ale im bliżej weekendu, tym była gorsza. Co zrobić, kiedy start już opłacony, a koledzy z teamu nawet numerek startowy mi przysłali. Do tego piękne ubranko firmowe. Na kolejne edycje musiałbym przejechać kawał drogi, więc to była tak naprawdę ostatnia szansa. Umyłem maszynę, przesmarowałem i wydawało się, że jest gotowa. Niestety podczas mysia zauważyłem, że mam urwaną szprychę, która goniła sobie swobodnie i mogłaby narobić szkód. Usunąłem ją i teoretycznie nie ma się czym przejmować. Jednak takie miejsce zawsze jest lekko osłabione i w ekstremalnych warunkach może zawieść. Za to Boss teamu nie zawiódł i załatwił mi serwis, ale niestety panowie szprychy nie mieli. Stwierdzili, że pozostałe 31 powinno mi wystarczyć. xD 

59217872791c0_foto1.thumb.jpg.4181a480bccf5677c97698e749967df6.jpg

Ale cofnijmy się nieco. Niestety nie ma bagażnika rowerowego w aucie i musiałem porozbierać brykę. Rower oczywiście! Pościągałem koła i wszedł. Spakowałem wszystkie niezbędne rzeczy, jak kask czy numerek startowy i heja do Wisły. Pozostało pytanie gdzie zaparkować, bo w centrum wszystko płatne, a samochód dobrze mieć blisko. Wiem! Skolnity! Pod skocznią. Na ten sam pomysł wpadł jeszcze jeden osobnik i nikt więcej. Za to poniżej wszyscy się tłoczyli i szukali miejsca choćby przy drodze. Oto jak przydaje się wiedza narciarska. Powoli powyciągałem rower, poskładałem go uważnie i ruszyłem w miejsce startu. Pogoda w tym czasie średnia - chmury, ale bez deszczu. W sumie to dobrze, bo upał nie jest taki fajny. Spotkałem Bossa teamu, który starował z innego sektora. Krótka pogawędka i czas się rozgrzać. Niestety zimno mi się robi i nawet kilka kilometrów rozgrzewki tego nie zmienia. Do tego wcześniej udaję się na start, żeby być na czele - doświadczenie z Gór Stołowych. Niestety nie dostrzegam Matiego, pewnie ustawił się gdzieś pod koniec. Nie dostrzegam też innego kolegi z teamu, który nie przyznał się, że będzie. Pozostaje włączyć zapis GPS i czekać na swoją kolej. 

592178acd6107_foto2.thumb.jpg.3af27a3b785a9f312059fb8a4523932f.jpg

Kiedy ruszyło 6 sektorów, czas na nas, czyli siódmy. Podjeżdżamy na start, odliczanie i go! Początek to rundka przez centrum Wisły, gdzie dopingowały nas tłumy kibiców. Ostatnim razem tak liczne spotkałem na Śnieżce. Peleton zaczyna się rozciągać, a koło mnie przelatuje Mati1981. Nawet mnie nie dostrzegł, ale pewnie też nie widział wcześniej mojego ubranka firmowego. Trasa powoli zaczyna się zwężać i rośnie nachylenie. Staram się oszczędzać siły, bo z góry założyłem, że jadę średni dystans czyli Mega: 46 km i 2000m przewyższenia. Gdyby mi dobrze szło, to rozważałem full opcję tj. Giga: 61 km i 2700m przewyższenia. Niestety nie czuję mocy. Wyraźnie ostatnio za mało treningów. Ale staram się utrzymywać przyzwoite tempo. Gdzieś w środku pierwszego podjazdu wyprzedza mnie kolega z teamu, który właśnie się nie przyznał do udziału. Krótka dyskusja i poszedł mocniej do przodu. "Kurcze, chyba coś za słabo jadę" - pomyślałem. Ale nie zwracam uwagi na innych i realizuje swój plan. Przede wszystkim oszczędzać siły na później. 

592178f2d35a8_foto5.thumb.jpg.17c9c0433e7c2433f76b7f13f5c9a226.jpg

Podjazd się kończy i dojeżdżamy do miejsca gdzie trzeba zdecydować jaki dystans jedziemy. Chwila zawahania i cisnę na Mega/Giga - kolejna decyzja dopiero na 40-tym kilometrze. Trochę jazdy po szczytach, praktycznie bez chwili wytchnienia. Trochę zjazdu i znowu do góry, aż w końcu dojeżdżamy do pierwszego dłuższego zjazdu. Niestety w drugiej jego części bardzo stromo i tu raczej niczego nie nadrobię. Pod jego koniec zsiadam z roweru, tak samo robi 90% zawodników. Jeden ciśnie i nawet daje rady. Ale to był pierwszy pogrom. Kawałek dalej łatają flaki, a jeden osobnik miał nawet ósemkę z obręczy! Widać umiejętności techniczne to nie wszystko. Trzeba też uważać na sprzęt. Jeden flak może zniweczyć wysiłki, jeśli ktoś walczy o każdą sekundę.

592179e4a9ab2_foto6.thumb.jpg.4ebba9647c14514d8921dfb35dd55de0.jpg

Ponownie zaczynamy dłuższy podjazd, a następnie jazda góra dół. Czasami wplecione są trudniejsze odcinki w postaci singli, nie koniecznie zjazdowych. Mimo kilku suchych dni, są miejsca, gdzie mnóstwo błota, bo drogą płynie strumyk. No i co z tego, że jest w dół, kiedy rozpędzić za bardzo się nie da? Niemal każdy zjazd obfituję w różne trudności techniczne i za każdym razem kilku kolarzy łatających dętki. Do tego na trasie leży mnóstwo bidonów. Jakby ktoś się przeszedł trasą po zawodach, prawdopodobnie nazbierał by ich co najmniej  50! Dopiero zjazd do Brennej pozwolił na więcej. Ale i tak trzeba było uważać, żeby nie złapać tzw. snejka. Tutaj chwila oddechu, kiedy wjeżdżam na asfaltową drogę. Ale fajnie! Tak równo, prosto, sucho...

59217ae89dbcb_foto7.thumb.jpg.421a4feffcf69627316cf14139b2b79e.jpg

Sielanka szybko się kończy i od razu zaczyna ostry harpagan. Miejscami trzeba zsiąść z roweru. Ale umiejętność prowadzenia bikea pod górę też w cenie. Tą techniką doganiam wielu zawodników. Oczywiście oni też prowadzą rowery. Po za tym, poniżej pewnej prędkości nie ma sensu jechać! Człowiek szybszy jest pieszo i traci mniej sił. Chyba większość to dostrzegła. Ale ja zaczynam mieć inny problem - tylna przerzutka. Wspomniałem wcześniej, że nie była dobrze wyregulowana, no i w ekstremalnym obciążeniu zaczynała zawodzić. A to nie mogłem zmienić biegu na wyższy bez kombinowania (dwa do góry i jeden wstecz), a to przy redukcji na największą tarczę spadał łańcuch. Tracę przez to sporo czasu, ale jakoś udaje mi się nad tym panować. Po jakimś czasie nie wytrzymuję i robię ekspresową poprawkę, wykręcając linkę. Udało się! Teraz pracuję niemal bez zarzutu! Ale chyba czasem jest blokowana przez błoto. Tego niestety coraz więcej, bo najpierw zaczyna siąpić, a następnie lać! Powstaje kolejny problem - zaparowane okulary. Zastanawiam się nawet, czy ich nie ściągnąć, ale wtedy deszcz wali po oczach. Więc jadę w połowie po omacku, co czasami kończy się najechaniem na jakiś głaz czy inny korzeń. Znowu muszę uważać i nieco zwalniam. 

59217b80e5533_foto8.thumb.jpg.4633c39650f75d3f8537ec9d4063f4af.jpg

Gdzieś chyba w połowie, może nieco po za połową dystansu ponownie sielanka. Długi asfaltowy zjazd. Wreszcie mogę "poszaleć". Ten jednak koczy się zakrętem 90 stopni (zjazd na szuter), schowanym za zakrętem. Ostre hamowanie, oba koła w poślizg, ale udaje się wpasować, choć z lekką stratą. Oczywiście za tym miejscem ponowna wspinaczka, ale dłuższy czas po równiutkim asfalcie. Patrze na czas, na zrobiony dystans i już wiem, że na Giga nie mam szans zdążyć. Do tego czuję się już tak zmęczony, że nie porwałbym się na niego. Wspomnę tu jeszcze o bardzo fajnym technicznym odcinku. Coś w rodzaju singla, ale takiego między skałami - super! Za nim kolejny zjazd i zabawna sytuacja. Otóż cały czas wyprzedzaliśmy się z innym gościem, ale tu dotarliśmy razem. Kolega się zatrzyma, wskazał zjazd i powiedział: "proszę". :D Wyraźnie na zjazdach bardziej się bał ode mnie i chyba temu te ciągłe przetasowania między nami.

59217ce889b2b_foto10.thumb.jpg.7876e9289028e84662428abd75be6d7f.jpg

Ale w końcu zaczął się ostatni podjazd. Tym razem dość lekki, coś jak na Szyndzielnię czerwony szlak. Łatwo było złapać rytm i powoli do przodu. Tutaj nawet co nieco nadrobiłem. Wyjechaliśmy na szczyt i ponownie jazda góra dół. Przy każdym zjeździe już myślałem, że to będzie ten ostatni, ale ciągle za mgłą ukazywała się kolejna mała górka. Dopiero po 42 km jazdy, wreszcie tylko na dół. Ale tu wpleciono niezbyt długi singiel - trudność średnia, ale w błocie i po korzeniach. Dalej miejscami dość stromy szuter, później asfalt i już byłem pewny, że będzie sielanka. Nie tak szybko! Wpleciono jeszcze kawałeczek singla, który wydawał się mega łatwy, ale właśnie tam trafiłem na korzeń i było ciepło... Dalej już asfaltową drogą do mety. Ale byłem szczęśliwy, kiedy ją mijałem! Wyrypa zakończona! Aż sam w to nie wierzę. Mój czas i miejsce nie powalają - 4.34.51, 340 w generalce,94 w M4. Ale głównym celem było ukończyć zawody i zdobyć doświadczenie. 

59217d68040ab_foto11.thumb.jpg.0a79e4c3c5668cbf0cc94644a971b751.jpg

Jestem cały przemoczony i z błota. Rower tak samo. Na szczęście organizatorzy zadbali o myjki i po chwili bryka była jak nowa. Nawet smar z łańcucha i zębatek zszedł! Gorzej z właścicielem. Mogłem co najwyżej wskoczyć do Wisły, ale tam zimno. Udałem się po posiłek, porobiłem jeszcze kilka ujęć, rozejrzałem się za kolegami, ale chyba dawno temu już pojechali. Zarówno z teamu jak i mój imiennik. Jest mi zimno, leje deszcz, więc szybko do samochodu choć trochę się ogrzać. Niestety nie przewidziałem opadu, bo w prognozach go nie było i nie zabrałem niczego ciepłego do ubrania. Zrzuciłem mokre, ubłocone ciuchy i jedyne co mogłem zrobić, żeby jakość znieść temperaturę, to założyć 2 T-shirty. Poszedłem jeszcze na dekorację, którą obserwowało może kilka osób - nic dziwnego patrząc na pogodę - i postanowiłem wracać do domciu. 

59217e841b30f_foto13.thumb.jpg.02b6a6f777c7b2db16f688f4ad45dcc6.jpg

Po zawodach od razu kilka wniosków. Po pierwsze SPD obowiązkowo! Kupiłem przed samymi zawodami, ale koledzy odradzali jak nigdy nie próbowałem. W pół łyse opony to też nie najlepszy pomysł na zawody. Po za tym chyba poszukam innych, lepszych na zjazdy. Przerzutki obowiązkowo muszą być wyregulowane perfekt! Jakakolwiek odchyłka od normy, w ekstremalnej sytuacji zawodzi całkiem. Do tego koniecznie napęd 1x coś tam - 1x12, 1x11, 1x10. Przednia przerzutka, kiedy nie ma czasu, jest bardzo upierdliwa, nawet dobrze wyregulowana. Sztyca pneumatyczna regulowana z kierownicy super sprawa! Bardzo pomaga na zjazdach. Szkoda, że dostałem ją tylko do testu, bo sprawdziła się rewelacyjnie! Mimo małego skoku wynoszącego 65 mm. 

59217ffbdc0f9_foto14.thumb.jpg.b064f3b0e88fc0a03beff28ddfe8cc50.jpg

Może jeszcze o samych zawodach. Organizacja na najwyższym poziomie! Podobnie jak Śnieżka Uphill Race - ten sam organizator. Wszelkie formalności można załatwić przez internet i przyjechać prosto na start. Trasa znakomicie oznakowana i nie tylko chodzi o wskazania kierunku jazdy. Każde trudne miejsce jest oznaczone i w zależności o stopnia - jednym, dwoma lub trzema wykrzyknikami. Tras bardzo urozmaicona. Spotkamy wszystko co można w górach - ostre kamieniste zjazdy, single, odcinki z błotem, jazda między skałami, trudne i łatwe podjazdy, szybkie odcinki asfaltowe, czy nawet odcinki trawiaste. Na mecie czekają już dziewczyny z napojem, a kawałek dalej ciepły posiłek. Jest kilka stanowisk z myjkami ciśnieniowymi, z których skorzystać może każdy. Jest też serwis rowerowy. 

Nie wiem czy jeszcze będę chciał występować w tego typu zawodach, ale co przejechałem to moje i bardzo się cieszę! Wrażenia niezapomniane, więc pewnie będzie kusić. Ha ha, ale jak się jednak wkręcę, to może kiedyś będzie mi dane potrzymać puchar, a nie tylko oglądać... ;) 

59217f101aee1_foto12.thumb.jpg.f09442479b7cc8a9e35ad0d66777efc7.jpg

Pozdrawiam,

Johnny

foto 9.jpg

foto 12.jpg

  • Like 16

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem filmik z trasy Mini i przy okazji przyłapałem gościa na ominięciu singla... xD Dokładnie między 11.02 a 11.04 min. - widać jak mija znak skrętu w lewo, ale pojechał prosto. Na szczęście singiel był krótki i wracał do tej drogi (to była wspólna część wszystkich dystansów). Wkrótce zmontuję swój. 

 

Edited by johnny_narciarz
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maciek super relacja z ciekawych zawodów.

Mimo wielu przeciwieństw ukończyłeś wyścig. Brawo.

Już trochę orientujesz się jak przygotować wszystko do następnych zawodów, więc startuj chociaż gdzieś blisko.

Bez spiny. Miejsce nie jest ważne, a z ukończenia imprezy satysfakcja ogromna.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Andrzej, masz rację. Nie ukrywam, że mnie nieco wciągnęło i kto wie co będzie dalej. Na razie 10 czerwca Magurka Uphill MTB, później Śnieżka Uphill Race i 4-dniówka Bike Adventure... B| Ale starty kosztują - opłaty, dojazdy, inwestycje w rower. itd....

Jednak satysfakcja jest ogromna, a do tego będą fajne fotki. Już opłaciłem i czekam. ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka foci od organizatora - zadbali, żeby było co wspominać! ^_^

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mpa_20170520_153222.thumb.jpg.7dabbf3f6d5b7d47bf72ab1655ad8c4e.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mr_20170520_152930_1.thumb.jpg.3e68a97bc0d8b1666bfd32a57f289f2a.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_sw_20170520_152800.thumb.jpg.13c99f6de2322352c5196822f7494bf5.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mpa_20170520_112913.thumb.jpg.14cca87b0c09f0d50250bfaa08b9b721.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_02_mr_20170520_142809.thumb.jpg.12427ffa0a56355c4f10eb04c005c8e2.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_02_mr_20170520_104231_1.thumb.jpg.5596531c7df476e7bea27f7ae8f826bc.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mr_20170520_114341_2.thumb.jpg.6cb324ad4a301c7d2468c6002359164f.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mr_20170520_152930.thumb.jpg.b88357357eb86ab35e46bd37a91110d4.jpg

87873-RBWS17-291-MEGA-000101-rbws17_01_mpa_20170520_153221.thumb.jpg.ff407a55ab4bb9aed2ccff7d8e6a20ed.jpg

rbws17_01_kgl_20170520_110425.thumb.jpg.e8d0396002cffdfe048296b6e6251cbb.jpg

rbws17_01_kgl_20170520_104016_1.thumb.jpg.f79306e908d2f4708e84b55b5384cf87.jpg

rbws17_01_kgl_20170520_112357.thumb.jpg.d7f218f3dfd5c046f03dae6407a56874.jpg

rbws17_01_kgl_20170520_113743_1.thumb.jpg.3d43e8fcb1ebff28df3365ea4a28f77e.jpg

rbws17_01_kgl_20170520_124805.thumb.jpg.91477f3b1ca280d2bd445103d88786e7.jpg

rbws17_01_mpa_20170520_100904.thumb.jpg.17970ccb0aa9a5e100e6ad5a588b52b3.jpg

rbws17_01_mr_20170520_104526.thumb.jpg.9ded8d5a94db1befa83662987b8e0111.jpg

rbws17_01_mr_20170520_130112.thumb.jpg.71f63a365f3022db2253706e0b801223.jpg

rbws17_01_mr_20170520_150658_2.thumb.jpg.e592b746a7c9732d753022fe1db7cc44.jpg

Czyż nie fajna pamiątka? Szkoda, że reszta imprez organizowana jest daleko ode mnie, bo może bym jeszcze pojechał... ;) 

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maciek, wpadnij do mnie na Lotto Poland Bike Marathon. Popatrz w kalendarz, na poczatku lipca będzie kolejna eliminacja w Wąchocku. Będziesz miał się gdzie zatrzymać, dzień wczesniej potrenujesz na trasie i zapoznasz sie z nia. Co Ty na to?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Bumer napisał:

Maciek, wpadnij do mnie na Lotto Poland Bike Marathon. Popatrz w kalendarz, na poczatku lipca będzie kolejna eliminacja w Wąchocku. Będziesz miał się gdzie zatrzymać, dzień wczesniej potrenujesz na trasie i zapoznasz sie z nia. Co Ty na to?

Andrzej, przede wszystkim bardzo dziękuję za zaproszenie. :) 

Raczej to niemożliwe ze względu na inne plany. Niedziela 25.06.2017 startuję w Śnieżka Uphill Race, a kilka dni później - 1-4 lipca - w 4-dniówce w Szklarskiej Porębie i to raczej będzie mój ostatni start w tym roku. Za to w kolejny weekend planuję być u Mariusza (8-9 lipiec), to może gdzieś się spotkamy na małe pifko? :)

Istnieje jeszcze możliwość, jak kasy i czasu starczy, żebym wystartował w Bike Maratonie w Kielcach podczas Bike Expo. :) Ale to tylko na razie myśl... ;)

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By marboru
      Wycieczka rowerowa do Kazimierza Dolnego nad Wisłą
      Miejscowość, cel kolejnej naszej rowerowej wyprawy jest powszechnie znana. Nie tylko z historii, zabytków i pięknego rynku ale również z nart Przecież w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą znajduje się moja "codzienna" narciarska górka Relacji, tu na forum, z nart w KDnW jest tu przecież cała masa  
      Dzisiaj, w tą piękną, słoneczną niedzielę, postanowiliśmy z Paulą zrobić sobie wycieczkę rowerową za Wisłę właśnie, w lubelskie!
      Łącznie udało się nakręcić 151 kilometrów, przepłynąć dwoma różnymi promami Wisłę oraz zjeść świetne, włoskie jedzenie na obiad.
      Mapka:

      Z domu ruszyliśmy po śniadaniu i kawie ok godziny 10siątej.
      Kierunek: Kazanów, Lucimia, Janowiec - fajne asfalty, po drodze pyszne jeżyny w lesie, a sama trasa niezwykle malownicza pośród pól i mazowieckich klimatów.
      Pierwsze zdjęcia, tuż przy ujściu Zwolenianki i obszaru chronionego - przy pięknym, drewnianym młynie  

      Czysta woda, taras i pokoje do wynajęcia... może kiedyś się skusimy - bo miejsce naprawdę z niezwykłą atmosferą. Drewniany taras, leżaki i w zasięgu roweru wiele ciekawych miejsc: ujście Iłżanki, Solec nad Wisłą, Janowiec, Kazimierz i Nałęczów. Świetna baza na rowery, kajaki, ryby...
      marboru:

      Tuż za młynem, w kierunku Lucimi mamy fajny 500 metrowy podjazd - pokazuje się przez moment 11% na Garminie 😮 
      Kilka minut i jesteśmy w Janowcu.
      Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zrobili jakiegoś zdjęcia z zamkiem  

      Z drugiej strony widok na tutejszy, zabytkowy kościół:

      Mijamy miasteczko i kierujemy się w stronę promu.
      Ten akurat jest po drugiej stronie, więc znowu z nudów - zdjęcia  
      Paula ze statkiem pirackim...

      Cierpliwy kolarz...

      No i mamy nasz środek lokomocji  
      Koszt promu, to 6 złotych od osoby (za rower opłat nie pobiera się).

      Ludzi na pływadełku niewiele. Trzy samochody i dwoje rowerzystów  
      Przez chwilkę można pokontemplować Królową Polskich Rzek.
       
      Mostek kapitański:

      Pamiętacie taki wakacyjny serial dla młodzieży sprzed lat "Szaleństwa Majki Skowron"?
      Poniższy obraz właśnie ten film mi przypomniał...
      ...kilka chwil zadumy i wspomnienia przychodzą tak łatwo.

      Wysiadam jako ostatni  

      Nawet chciałem zawrócić  
      Tak mi się spodobało, że "na poczekaniu" wymyśliłem, że wrócimy też promem, tylko innym - z drugiej strony Kazimierza.
      Dla chcących powtórzyć nasz wyczyn rada: w stronę Kazimierza kierujcie się drogą na wale, pod wałem droga, to bruk - nas wytelepało dosyć mocno z 7mką w oponach.

      Kilka chwil i docieramy na rynek w Kazimierzu  
      Jak w każdą niedzielę - tłumy i poruszanie się po rynku i okolicach - w butach, prowadząc rowery.

      Paula, a za nią jakaś czarownica?

      Pokręciliśmy się to tu, to tam...

      ...i wylądowaliśmy we włoskiej restauracji mającej bardzo przyjemny ogródek na zielonej trawce  
      Jedzonko niedrogie i bardzo smaczne.

      Najedzeni i pełni wigoru postanowiliśmy szybko uciekać z tego turystycznego miejsca pełnego straganów, cukrowej waty, lodów i wszelakiej maści kuglarzy, cyganek i innych czarodziejek.
      Minęliśmy ośrodek narciarski i tuż za rondem i wyborem kierunku na Puławy skręcamy w lewo, do następnego promu.

      Ponownie, po 6 złotych od "twarzy" i płyniemy dosyć osamotnieni...
      ...trochę drogawo ta impreza, ale warto! Promy na Wiśle mają swój klimat i polecam każdemu skorzystanie gdy będzie w okolicy  

      Kolejne skojarzenie z poniższym widokiem?
      Tym razem film "Rejs"...
      - Panie Kazimierzu klucze...
      - Kluczbork?


      Kajaki!
      Koniecznie musimy dotknąć w tym roku Wisłę wiosłami.
      Jest piękna!

      Tuż po opuszczeniu naszego statku mamy podjazd.
      11% i kolejny dobry kilometr porządnej górki - spójrzcie na wykres z mapki - ok 80 kilometra.
      Przed Janowcem uzupełniamy bidony i fundujemy sobie deser w postaci pysznych lodów. Pełni energii kręcimy pozostałe do domu 50 kilometrów.
      Niedziela mija nam niezwykle szybko i świetnie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z kolejnej wycieczki rowerowej  
      Paula dzisiaj przekręciła na liczniku 3000 km w sezonie.
      Marboru przekręcił dzisiaj 5000 km w sezonie.
      Pozdrawiamy serdecznie
      marboru i Paula
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...