Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Cześć,

czy jest tu jakiś znawca świetokrzyskich resortów? Zajrzałem do bergfeksa ale tam niewiele piszą xD

zastanawiam sie czy po drodze nie odwiedzić któregoś z ośrodków i nie pozsuwać się ze 2 godziny:

Telegraf,

Tumlin, 

Krajno

Niestachów

z tych miejsc widziałem w lecie Telegraf oraz Krajno, Niestachów raczej odpada bo jest ze złej strony i to totalna ośla łączka dla dzieciaków

Telegraf chyba najlepszy stok ale z tego co widzę nie  działa

Krajno mogę spodziewać się tłumu ludzi, mam rację?

pozostaje Tumlin który pasuje mi najbardziej logistycznie, pytanie do bywalców jak tam z obłożeniem w piatek wieczorem (reklamuja nocną jazdę od 20 do 24), czy będzie tłum kielczan czy da sie sie pozjeżdzać? 

 

pozdrawiam

 

Link to post
Share on other sites

Jeszcze nie byłem w Tumlinie. Generalnie kolejki bywają tam rzadko, więc wal śmiało. Zerknij na ich FB i www. Telegraf zlikwidowany od tego sezonu :( a był najlepszą opcją .Krajno - patologia (płasko). Popatrz na wątek o świętokrzyskich stokach TU.

pzdr

m

Edited by mifilim
  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@ewangelizator spójrz na "relacje forumowiczy" i na mój kącik. Sporo tam o świętokrzyskich i lubelskich stokach.

Jeśli chodzi o okolice Kielc, to najfajniejsza górka, to Tumlin - reszta dosyć płaska (Telegraf nie chodzi). 

W Tumlinie niestety choć górka fajna, to skansen. Wyciąg jeden i ostatnio albo talerzyki smarem wysmarowane, albo awaria i stoi. 

Sam, choć od Kielc daleko ze świętokrzyskiego polecam, albo Szwajcarię Bałtowską, bądź Konary. 

Jeśli lubelskie, to Stację Narciarską Kazimierz w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. 

Często tam bywam. 

Pozdro.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Annaa napisał:

Baba Jaga:) 

P2174700.thumb.JPG.bddc660379997408dda148d04e8f7c38.JPG

P2174701.thumb.JPG.8558a03267955c6b75f39b86b7a8f80c.JPG

np. Kolega Andrzej @Bumer zna lepiej te tereny9_9

 

Dla mnie Bodzentyn jest lepszy od Tumlina. Stok w Bodzentynie jest dłuższy. Są tam, a może raczej trzeba napisać były dwa wyciagi, bo podobno jeden remontują. Pojadę , zobaczę, napiszę. Jeśli chodzi o konfigurację stoku, Bodzentyn ma bardziej jednostajny, łagodny spadek. Co prawda można zauważyć większy spadek na starcie, czyli samej górze i w jednym miejscu w połowie trasy. Tumlin natomiast na starcie ma większy spadek który maleje wraz z biegiem trasy. Różnice w  spadku Bodzentyna i Tumlina są minimalne, nie można powiedzieć, że któryś z tych stoków jest bardziej stromy. Ja wybieram jednak Bodzentyn. Nie bez znaczenia jest także parking, dojazd, widoczność stoku, widoki ze szczytu   itp.Karczmy chyba porównywalne, wydaje mi się że jednak w Bodzentynie większa.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...
Dnia 25.01.2018 o 20:37, marboru napisał:

 

Jeśli lubelskie, to Stację Narciarską Kazimierz w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. 

 

tym razem będę miał okazję pojeździć w "Trzech Dolinach", skocze tez do Nartraju na nocna jazdę lub niedzielny poranek, jakoś trzeba się podtrzymywać w gotowości na zakończenie ferii ;)

Rablów i Parchatke znam dobrze, natomiast nigdy nie byłem w SN Kazimierz, na papierze jest tam najdłuższy stok, warto tam pojechać? będzie lepiej /podobnie niż w Parchatce (stawiam ją wyżej od Rąblowa)

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By marboru
      Pierwsza ofiara Pandemii i rządu? 
      Nasza lokalna, mała stacja narciarska na sprzedaż 😕

      Może ktoś chce kupić? 
    • By Adax
      Witam. Odwiedzając alpejskie kurorty zawsze poszukuję tras lub ośrodków, gdzie stosunek długości zjazdów do długości/czasu wyciągów jest jak najbardziej na korzyść zjazdów. Niestety większość tras jest prowadzona wzdłuż lub prawie wzdłuż wyciągów. Ja lubię szybką jazdę i przeważnie to wygląda tak, że zjażdżam 2 - 3 min a podjazd trwa 8 - 12min. Więc 3/4dnia spędzam na wyciągu. Są jednak kombinacje tras, szczególnie niebieskich (co mi nie przeszkadza) które są poprowadzone tak, że kluczą serpentynami lub dookoła góry i prowadzą do szybkiego wyciągu. Jakie jest Wasze doświadczenie w tym temacie i co byście mogli zaproponować żeby się turbo najeździć ale nie wyciągami. Przepraszam za długi i zagmatwany post, ale przeważnie kiedy o to pytam, dostaję propozycję najdłużych 10 - 12 kilometrowych tras a nie o to mi chodzi, bo żeby zjechać nią drugi raz trzeba spędzić 30min na wyciągach. 
    • By Sportego360
      Hej,
      Jak już pisałem, @Annaa poddała mi pewien pomysł na dodatkowy konkurs, bo nie samym korona-wirusem człowiek żyje.
      Nie chce jednak być w żaden sposób konkurencją dla Mistrz kwarantanny-quiz, czy poznajesz ?, sam zresztą obserwuje i SZACUN dla zgadujących.
      Stąd w tym konkursie inne zasady:
      1. Zagadką będzie trasa gps, a Waszym zadaniem będzie odgadnąć z którego ośrodka.
      2. Będzie jedna zagadka na dzień ogłaszana przez mnie o 12.30. Będziecie mieli czas do 20 by przesłać odpowiedź do mnie na priv. To bardzo ważne, odpowiedzi nie wklejacie pod postem tylko wysyłacie do mnie.
      3. Po 20 przeglądnę odpowiedzi i opublikuje listę wszystkich osób, które wzięły udział. Za poprawną odpowiedź dostaje się 1 punkt, za błędną 0. Nie ma poprawiania odpowiedzi w ciągu dnia, liczy się tylko pierwsza odpowiedź. Po kilku dniach będziemy mieli ranking osób z najwyższą ilością punktów. 
      4. Żeby nie było tak prosto, niektóre gps będą nie pełne czyli nie będą zawierać wszystkich tras z danego ośrodka. Trasy mogą też być inaczej zorientowane :).
      5. W każdej chwili można dołączyć do gry. Zaczynamy w piątek, ale osoby, które dołączą później nie stoją na straconej pozycji. 
      6. Zastrzegam sobie możliwość zmiany regulaminu, np. skrócenia czasu na odpowiedź  lub punktacji w późniejszym terminie. 
      Zaczynamy dzisiaj o 12.30. 
      Pozdrawiam. 
    • By JC
      Hej Wszystkim.
      Nagromadziło mi się sporo filmów z różnych ośrodków, dodatkowo wygląda, iż trochę więcej czasu będę miał niż zwykle  (powinien być uśmiech bo kto nie lubi mieć czasu wolnego no ale sami wiecie). Stanąłem przed mały dylematem, od którego ośrodka zacząć. Pomyślałem, żeby zrobić mały quiz, ala głosowanie i sprawdzić jakie są Wasze preferencje.
      Sportego360
    • By marboru
      Tour de Święty Krzyż - świętokrzyski klasyk szosą
      Długo w domu nie usiedziałem. Po rozruszaniu mięśni, po płaskim we wtorek (54 km), po powrocie z czterodniówki szosowej na południu Polski - ponownie wizyta z szosą w górach.
      Tym razem Góry Świętokrzyskie wraz z Paulą  
      Świętokrzyski klasyk, to trasa wokół Łysej Góry i Świętego Krzyża oraz Łysicy.
      Dzisiaj trochę zaspaliśmy...do 10 zdrowy sen 😮 Po pysznym śniadaniu szyba decyzja - pakuję rowery do Corolli i w drogę. Było trochę obaw, czy dwie szosy zmieszczą się, jedna na drugiej, do środka auta - okazały się niesłuszne. Po zdjęciu przednich kół, bez problemu się mieścimy. Jedyne co, trzeba było pomiędzy rowery włożyć miękki i gruby koc.
      Parkujemy w Nowej Słupi i po szybkim złożeniu bików - ruszamy w drogę. Kierunek jaki obraliśmy, to Nowa Słupia - Bodzentyn - Święta Katarzyna - Kakonin - Święty Krzyż - Nowa Słupia, łącznie prawie 62 km.

      Nasz cel widoczny z początku naszej wycieczki:

      Pierwszy odcinek, na rozgrzewkę, do Bodzentyna - z górki i płasko.
      W samym miasteczku, na początku, fajny podjazd po bruku w stronę zamku - jest krótko, ale bystro. Garmin wskazuje nawet 11%.
      Docieramy na Zamek

      Oczywiście jedno zdjęcie w tym miejscu, to mało  

      Paula:

      marboru:

      Odwiedzamy śliczny ryneczek w Bodzentynie  

      Ruszamy w stronę Świętej Katarzyny - podjazd.
      Kilka kilometrów z nachyleniem max 7% (przez chwilkę). Mijamy stok narciarski Baba Jaga, wjeżdżamy do odcinak leśnego - Świętokrzyski Park Narodowy - krótki, fajny zjazd, po czym łagodnie trasa wznosi się w kierunku miasteczka.
      Zatrzymujemy się przy tutejszym Klasztorze Benedyktynek.
      Foto  

      Podjeżdżamy dalej. Po prawej mijamy stok narciarski w Krajnie, na wzniesieniu odbijamy na Krajno 2. Stąd piękna panorama w stronę Kielc z wyraźnie widocznym, kieleckim Telegrafem. Pięknie

      Teraz mamy świetny zjazd
      Kierujemy się w stronę Kakonina. Z tej wioski można podejść (dłuższa droga) na Łysicę.
      Zatrzymujemy się w klimatycznym miejscu, przy początku szlaku.

      Paula i jej Koleżanka z bliska

      Stodoła  

      W tym miejscu, znajduje się również bar. Można zjeść tu coś ciepłego, kupić coś do picia. Serwują tu pyszną szarlotkę.
      My po chwili odpoczynku i po przerwie ruszamy dalej.

      Teraz przed nami istne interwały.
      Po długim zjeździe, do głównej drogi, zaczynamy podjazd w stronę głównego celu naszej wyprawy. Na początek mamy krótką ściankę podjazdu w Bielinach 19% (jakieś 100 metrów) po czym mozolnie wspinamy się do góry. Kolejna krótka, 200 metrowa ścianka 14%, po czym zaczyna się odcinek interwałowy. Zjazd, podjazd, zjazd, podjazd.
      Docieramy do głównej drogi prowadzącej na Święty Krzyż. Teraz mamy już tylko pod górę. Od szlabanu i oznaczeń Świętokrzyskiego Parku Narodowego na sam szczyt jest podjazd ok 7% i długości ok 2 kilometrów.
      Zaczyna się próba dla Pauliny. Jedzie dzielnie trzymając moje koło, jestem pozytywnie zaskoczony tym jak sobie radzi. Z upływającymi metrami zaczynam słyszeć, że ktoś dyszy za plecami  Mimo wszystko, daje radę Dziewczyna!
      Pod koniec, przy samym szczycie zaczyna się wypłaszczać do 5% - tu już zmieniam przerzutki na cięższe i wyraźnie zostawiam Partnerkę  Zaprawa po górach jest  
      W każdym bądź razie jestem dumny z Pauli - świetnie, to wyjechała! W sumie, to jej rekordowy pod względem przewyższenia podjazd.
      Docieramy do celu. Ponieważ jest święto, to turystów mijamy sporo. Trzeba uważać, zsiadamy więc z rowerów i również zwiedzamy.

      Robimy pamiątkowe zdjęcie na górze.

      Mimo, że jest błękitne niebo, to mamy już chłodno.

      Kręcimy się krótko.

      Piękna panorama  

      Inskrypcja przy wejściu do świątyni:

      I powoli zbieramy w drogę powrotną.

      Nowa Słupia, to miasto partnerskie Budapesztu. I pewnie dlatego też posąg tego Pana... a może jest jakiś inny powód? Ktoś zna?

      Jeszcze pamiątkowe zdjęcie z wieżą telewizyjną...

      ...i z bliska:

      Jedziemy w dół.
      Ze względu na duży ruch na drodze uważamy, by nikogo nie rozjechać. Pełna koncentracja, a dłonie na manetkach hamulcy.
      Po leśnym odcinku zjazdu docieramy w okolice parkingów gdzie znajduje się karczma. Jemy pyszny schabowy z kapustą i ziemniaczkami opiekanymi.
      Siedzimy na zewnątrz, słońce zaszło i zrobiło się chłodno - dalsza część zjazdu jest szybka (szeroki, dobry asfalt, pełna widoczność). To wisienka na torcie takie rowerowanie w dół.
      Docieramy kolejny raz do drogi głównej - świetną sprawą jest to, że przy szosie wydzielona jest po obydwóch stronach ścieżka rowerowa. Jedzie się komfortowo i bezpiecznie.
      W drodze do Nowej Słupi mamy jeszcze jeden podjazd maksymalnie 7% i potem już do samego auta ponownie, przyjemny zjazd.
      Kończymy naszą kolejną przygodę bardzo zadowoleni.
      Polecamy każdemu zabranie roweru w Góry Świętokrzyskie i przejechanie naszego śladu.
      Pozdrawiamy
      marboru i Paula
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...