Narty - skionline.pl
Jump to content
marboru

Dolina Aosty - w cieniu Matterhorna i Mont Blanc

Recommended Posts

Czyli jak pisałem nawet do Frachey nie podjechał a do Stafal sie już im nie chciało 25 km dalej jechać a to tam zaczyna się prawdziwa Monterosa

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@marboru - narty te same ale chyba nowy kask masz na głowie? Paula rownież...😋

Na wyleczona ńoge musisz uważać, choć na zdjęciach widać, ze szusujesz tak samo jak kiedyś.

Edited by wojgoc
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piękna narciarska przygoda @marboru, chyba sie wybiorę tam na koniec sezonu z @Jeeb, na pewno z jego doświadczeniem uda sie przejechać wszystko co najfajniejsze, może i trochę drożej na własna rękę, ale z ty i biura i niestety bywa różnie i nie zawsze dają nam to czego oczekujemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Matterhorn

Dzisiaj miała być cała Cervinia ale niestety było tylko część.

Wystartowaliśmy z Valtournenche i cały dzień jeździliśmy tylko do Colle Sup. Cime Bianche.

Mimo to - podobało się nam :)

Ujrzeliśmy Matterhorna, zrobiliśmy na nartach ponad 100 km (wg Endomondo), czystego zjazdu ok 60 km.

Góra nas oczarowała 😮

Widoki, i klimat tego miejsca był dla nas niesamowity!

Słaby internet, więc kilka zdjęć i skrócona relacja - większość właśnie z M.

Pogoda wyśmienita!

Król :)

49346099_2206864856253396_1068990928745660416_n.thumb.jpg.d887133ea1cad8967dd776137ba45af3.jpg

Trasy po jakich dzisiaj jeździliśmy:

49895657_577514506007491_674021518547615744_n.thumb.jpg.81235fd1ba362b900ecc5c413bdbc1a7.jpg

Z Paulą :)

49896489_522145814973365_5902628311430856704_n.jpg.bf7aac33708288ea239580faaa9d63d8.jpg

Kolejny zjazd... ładny?

49897109_544242056092674_8385400166236028928_n.thumb.jpg.47a1fedf3c235544d30c38d3721eb0dc.jpg

Góry czarują :)

49938571_389938161779047_5933078207925321728_n.thumb.jpg.f37133472279dbc87d3c70e934805375.jpg

Na dol trochę drzew:

49948209_2033305036748323_8646594852835819520_n.thumb.jpg.e77e282b7969d54463984f4c9b25296f.jpg

Pierwsza fota krajobrazowa z dnia dzisiejszego - poniższą doliną jechaliśmy autokarem pod stok:

50011316_330178287832328_7914519047327186944_n.jpg.d02934a4e01076e307fdb4739563818f.jpg

Piękny dzień, w pięknych okolicznościach przyrody :)

50226142_1861209600673064_9009859162347143168_n.thumb.jpg.58776597f79d032fe239fe9b663e4239.jpg

Jedno z fajniejszych zdjęć jakie mamy z Paulą 😮

50673367_396292114459683_221784633627377664_n.thumb.jpg.6f40b5801f646d7dda1778cce460563a.jpg

Ekipa:

G0016762.thumb.JPG.48c3c49ef1fcacc3160488395829d423.JPG

I jeszcze raz, w kultowym miejscu :)

G0036855.thumb.JPG.b233bf448190fedaece77a15bbb29177.JPG

Sweet focia z M i Monte Carlo ;)

G0046916.thumb.JPG.699ec7c9d303df3d4b9939b9b88cd09d.JPG

Mapka :)

GOPR6720.thumb.JPG.71c45c755269ccba3fa4ca7d63d62183.JPG

Widok po wyjściu z gondoli - dookoła płaskie trasy.

GOPR6722.thumb.JPG.9d9731d856e59f7084466e863d5775ba.JPG

Wyżej dużo lepiej :)

GOPR6782.thumb.JPG.09ff3a55e4b83337dd28dc4fcff072c9.JPG

Warunki dzisiaj były doskonałe.

GOPR6794.thumb.JPG.a47db795c085dd565c0a5e63fa9da834.JPG

Prawie jak w Dolomitach 😮

GOPR6942.thumb.JPG.6c541a657430d6861a4605ae642d9383.JPG

Tędy nawijaliśmy co najmniej kilka razy :)

GOPR6944.thumb.JPG.5623b568e34bf30d14df4d56df27f2d9.JPG

Szlag mnie trafi przez ten alpejski internet...

...tyle się męczyć by wgrać kilka zdjęć? Massakra!!!

Podsumowując: dzisiaj był dzień filmowy :) sporo skrętów mam z Matterhornem w tle. Klip mam nadzieję wyjdzie zacny ;)

Jutro Mont Blanc :)

Dobranoc!

marboru

 

  • Like 22
  • Thanks 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, marboru napisał:

Mont Blanc :)

uj to strasznie wysoka góra jest - koniecznie zabierzcie TLEN

Super foty - dzięki, jeszcze muszę poczekać 5 tygodni i mam nadzieję że będzie taka pogoda jak u Was.

  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale pięknie! To słoneczko... Nigdy bym nie pomyślał, że będę narzekał na opady śniegu! Od miesiąca nic tylko odśnieżam. W górach bajka, ale na co dzień to już jest męczące... ;) Miłej zabawy!

  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, johnny_narciarz napisał:

Ale pięknie! To słoneczko... Nigdy bym nie pomyślał, że będę narzekał na opady śniegu! Od miesiąca nic tylko odśnieżam. W górach bajka, ale na co dzień to już jest męczące... ;) Miłej zabawy!

Od razu nasuwa sie na myśl domek w Karkonoszach, u nas sie mówi lopatowanie, a jak tam relacje z tym od pługa, który co odkopiesz to zasypie ;)? Pozdrawiam i miłego lopatowania, co nas nie zabije to nas wzmocni :):):).

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jeeb zjazd na nartach trasą free z górnej stacji Skyway jest w naszym zasięgu i z naszymi nartami?

Na YT znalazłem jedynie filmiki z dosyć prostymi odcinkami zjazdu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, marboru napisał:

naszym zasięgu i z naszymi nartami?

to nie jest kwestia nart ale krótko pisząc - ODRADZAM

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przed chwilą, Jeeb napisał:

to nie jest kwestia nart ale krótko pisząc - ODRADZAM

Wczoraj trochę pojeździłem poza trasą i mi się rumakowanie włączyło :D Śnieg raczej twardy i przewiany.

Tego Odradzam było mi trzeba :)

Dzięki.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj jak w całych chyba Alpach, skoneczny dzień przed nami.

W Dolinie Aosty zapowiada się nartowanie jak na wiosnę :)

IMG_20190116_074831.thumb.jpg.f9e0b7b38a274e794b9042ddea173573.jpg

Dzień dobry.

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, marboru said:

Szlag mnie trafi przez ten alpejski internet...

 

 

A próbowałeś moze użyć internetu z komórki ? Ostatnio mocno potaniał w roamingu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, marboru napisał:

Dzisiaj jak w całych chyba Alpach, skoneczny dzień przed nami.

W Dolinie Aosty zapowiada się nartowanie jak na wiosnę :)

 

Dzień dobry.

Słońce, śnieg, góry, a w sercu maj - czegóż trzeba więcej?

Udanego śmigania! 😀

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, marboru napisał:

Na YT znalazłem jedynie filmiki z dosyć prostymi odcinkami zjazdu

Taki widok z tarasu widokowego Skywaya miałem 3 lata temu. Łagodnego zjazdu z tego miejsca sobie nie wyobrażam . Dobrego filmowania życzę 

201601281416.jpg

201601281422.jpg

  • Like 11

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak poprzednicy wcześniej pisali, też zastanawiam się nad kwietniowym wyjazdem do Aosty na koniec sezonu. Na razie przeglądałem oferty i widziałem wyjazd w pierwszym tygodniu kwietnia, biorę to pod uwagę lub coś innego jeśli się trafi w dobrej cenie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

SkyWay Monte Bianco

Cóż będę się rozpisywał o początku dnia dzisiejszego?

Popatrzcie na zdjęcia...

49638328_2268582859859536_5074871758532640768_n.thumb.jpg.321307952e0c9e71eae3c0d6ec04289e.jpg

Mont Blanc

50258925_315773169050013_4562461806269825024_n.thumb.jpg.28e611bcdb5b69fd361be317fe86dce9.jpg

Poleżeć przy najwyższej górze Alp?...

49756924_392928438129309_649488519323975680_n.thumb.jpg.09ad3c8d405a09d900e26b9e4e2d9af5.jpg

...bezcenne :D

49949909_1942770022698515_6750902953894215680_n.thumb.jpg.48004333418a64ee61797ca215c37bf4.jpg

I jeszcze raz z Michałem :)

49895276_2243229532669866_935164914647957504_n.thumb.jpg.8c7390cb24b8aef34cecf8355f50d5a0.jpg

Dzisiaj robiliśmy dużo zdjęć...

50067441_729423240773828_7234827501933953024_n.thumb.jpg.a6d9387f95c5c16f86948ffbcc61188b.jpg

...dużo też filmików nakręciłem 😮 STO!!!

50577925_273822223288143_3901955948507299840_n.thumb.jpg.bd9a188e88470ec65b2f59f6cc808f4a.jpg

:)

50026287_288943141704453_867172674659418112_n.thumb.jpg.f73c98db23e4e63bb7a7c16ccff790ba.jpg

I druga strona :)

50003294_364362267688357_876095636720582656_n.thumb.jpg.5590cf68faa9e555badd068c5fe2510a.jpg

Można się zachwycić...

49948992_629666454130658_6687614128296558592_n.thumb.jpg.6e30000c6d19c5b0ab96107fc5a52349.jpg

Było pięknie...

...a potem narty :)

CDN

 

 

  • Like 15
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Courmayeur - narty

Ogólnie jesteśmy zachwyceni tym małym, kameralnym ośrodkiem...ale czy on taki mały? Chyba nie.

Miało być więcej zdjęć ale niestety jakiś błąd na stronie nie pozwala mi ich wgrać więcej :(

Dzisiaj przebieg, to ponad 72 km wg Endomondo o i Skyway nie pozwolił nam na więcej...

Trasy fajnie nachylone, ludzi mało, wszystko fajnie zorganizowane - bardzo się nam podobało.

A pizza?

Miód!

Pokręcić taką trasą - z widokiem na Mont Blanc?

Może ktoś by nie chciał?

49257807_261294361478092_2675280496694394880_n.thumb.jpg.c01a165b30e5e7c544932d3e2874fdec.jpg

Jak widać - ludzi dzisiaj było tyle co w Szczyrku w weekend ;)

49900150_237649837154414_9184417920430637056_n.thumb.jpg.822ed567367842ab2310beff5bb62713.jpg

Tu w pobliży była pizza...

49938508_233323850889788_4577340148508786688_n.thumb.jpg.28d633489657c502686f51d5cf473035.jpg

...dalszy ciąg trasy z pierwszego zdjęcia:

50405179_2311259769162342_607150862023786496_n.thumb.jpg.ce55585587c20c96ee61d053d35adc75.jpg

Ogólnie dzisiaj był cudny dzień!

I już teraz wiem, że będę chciał wrócić w te rejony...

...jutro Cervinia drugie starcie ;)

Wszyscy śpią już a ja za chwilę się przeloguję, to może uda mi się coś więcej wgrać.

A jak nie, to może jutro...

Jak ten czas szybko płynie - 4 dni na nartach już za nami. Zostało tylko dwa.

CDN

Edited by marboru
  • Like 4
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Annaa napisał:

Nie wiem jak u innych, ale ja zdjęć nie widzę:(

Podobnie u mnie ,podjechaliście autokarem na parking pod skaywey były też osobówki na tym parkingu jak byłem tam autokarem z tego co pamiętam był ten parking tylko dla autokarów nie wiem jak teraz po otwarci takiej atrakcji .

Ps.super się czyta twoje relacje ja robie setki zdjęc, filmów ale totalny brak motywacji aby się tym podzielić .Ja się powoli zbieram do wyjazdu a twoję relacje dodatkowo mnie nakręcają .Mam nadzieje że po zeszłorocznym wyjeździe w Dolomity  z 5 letnia córą i łapnięciu przez nią bakcyla narciarskiego da sobie rady w prawdziwych górach 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Rumcayz
      Od zeszłego roku po głowie chodziło mi nartowanie w cieniu Matterhorna, w zasadzie całe lato gdzieś w tyle głowy miałem zakodowane, że w tym roku spędzę tydzień w Cervini. Niestety, jak to z planami bywa, od listopada zaczęło się wszystko sypać: a to znajomi z którymi miałem jechać się wysypali (bo termin, bo dzieci, itp.). Doszło do tego, że w terminie urlopu poza mną i Zuzą nikogo chętnego na wyjazd w Alpy nie zebrałem i w zasadzie pogodziłem się z myślą (nie żebym narzekał ), że wylądujemy gdzieś pod Großglockner'em, albo w Val di Sole. W międzyczasie znalazłem objazdówkę pewnego biura podróży (co ma wygodę w nazwie) po Dolinie Aosty. Tylko ja byłem bardzo sceptyczny odnośnie jazdy autokarem, a Zuza była bardzo sceptyczna odnośnie lotu samolotem, więc nie brałem tego zbyt poważnie. I tutaj do gry wszedł marboru ze swoją relacją, smaka narobił niesamowitego a i wywołał lekkie (delikatnie powiedziane) ukłucie zazdrości. Tak więc po krótkim, acz merytorycznym akcie perswazji, operacja Aosta została rozpoczęta. Prognozy wyglądały zachęcająco, co prawda pierwsze dwa dni miały być pochmurne i nieco śnieżne, ale potem wszystkie prognozy wieściły lampę. A w rzeczywistości? Było nawet lepiej!
       
      Dzień 1 i 2 - przelot i Valtournenche.
      Według planu wylot do Turynu o 11:45 w sobotę 09.02, stamtąd autokarem do Montjovet. Wchodząc na lotnisko chwilę po 9:00 zwróciłem uwagę na samolot do Turynu, godzina 5:35 (linie Travel Service), planowany odlot o 12. Szybka odprawa i kawka, a w międzyczasie komunikat, że opóźniony samolot do Turynu zwiększa opóźnienie do godz. 14. Nie zazdroszczę 🤔. Włochy powitały nas słonecznie, acz z lekką mgłą; mnie już nosiło, żeby pójść na stok. Jakoś trzeba było przeżyć do niedzieli, choć prognozy były umiarkowane. Jak się okazało, pierwszego dnia pojechaliśmy do Valtournenche (część ośrodka Zermatt-Cervinia), gdyż silne wiatry unieruchomiły sporą część innych ośrodków. 8:30 wyjazd spod hotelu, na miejscu byliśmy jakąś godzinę (z drobnym hakiem) później. Szczytowe partie gór spowite chmurami, z rzadka nieśmiało wyglądało słońce; po stronie Szwajcarskiej wcale nie było lepiej. O trasach nie ma w sumie co się rozpisywać, świetnie przygotowane, pusto, widoczność dobra, na kontrast też nie było co narzekać. Zdjęć też raczej nie robiłem, trochę szkoda mi było czasu, a perspektywie i tak mieliśmy powrót w to miejsce na przynajmniej jeszcze jeden dzień. Szybka rozgrzewka na trasie numer 9 (łagodny zjazd przy dosyć wolnym krzesełku), a następnie przenosiny pod Cime Bianche. Trasa numer 15 - cudo. Długaśny zjazd po urozmaiconym stoku, w zasadzie co kawałek zmiana nachylenia, do perfekcji brakowało tylko większej ilości zakrętów, ale nie można mieć wszystkiego. Obok poprowadzona trasa numer 5, również fajna, choć 15 dużo bardziej przypadła mi do gustu. W tej części ośrodka (poza krótką wycieczką na stronę Cervini) spędziliśmy większość dnia. Od 14:30 zaczął sypać śnieg, z minuty na minutę coraz gęstszy; wzmógł się również wiatr. Na sam koniec dnia zaliczyłem jeszcze zjazd jedynką do samego dołu stacji. Górny odcinek do Salette rewelacyjny, zjazd do dolnej stacji gondolki nieco zatłoczony i zmrożony. Fajna okazja do poćwiczenia slalomu, ale trzeba było mocno uważać, bo każdy fałszywy ruch mógł się skończyć kolizją.
       
      Subiektywna ocenia dnia: 7/10.
      Mapa ośrodka: 

      Fot. 1. Widok z okolic Salette na zachód.

       
      Dzień 3 - Pila.
      Ponownie wyjazd o 8:30, przejazd do Aosty, pod dolną stację ośrodka Pila trafiliśmy chwilę przed 10.Zachmurzenie nadal było spore (choć również dosyć często przebijał błękit nieba), górna część ośrodka zamknięta z powodu wiatru. Jeśli miałbym jakoś zgrabnie opisać Pilę, to użyłbym określenia "tatrzański" - większość tras prowadzi przez lasy, tylko najwyższa część ośrodka (niestety tego dnia nie czynna; nie jeździły krzesła: Couis 1, Couis 2 oraz Grimondet) miała trasy wytyczone do kotłów górskich. Bardzo wygodnie rozwiązane są połączenia między trasami, szkoda tylko, że krzesełka w większości się wloką. Zdecydowanie najciekawsze było krzesło na Leisse, z którego prowadzą rewelacyjne zjazdy trasami 12 i 13. Prawdopodobnie bardzo bym się polubił też z trasą numer 2, prowadzącą pod krzesełkiem Chamole, niestety była ona dość mocno zatłoczona, przez co nie dane mi było jej w pełni przetestować tak, jak lubię (wysoka prędkość, długi skręt). Nie zmienia to faktu, że ośrodek mi się spodobał, panowała w nim bardzo przyjemna, kameralna atmosfera.
      Subiektywna ocena dnia: 7,5/10. Trzeba będzie tu wrócić kiedy wszystko będzie działać!
      Mapa ośrodka: 

      Fot. 2. Widok w kierunku Aosty ze środkowej części trasy nr 13.

      Fot. 3. Widok z tego samego miejsca na wschód, w kierunku Pointe Valetta

      Fot. 4, 5. Widok w tym samym kierunku, z dolnej części trasy nr 13.


      Fot. 6. To samo miejsce, widok w kierunku Aosty.

      Fot. 7. Widok na górną część ośrodka, w kierunku Couis 1 i Couis 2 z górnej stacji krzesła La Nouva.

      Fot. 8. To samo miejsce, widok w kierunku Pointe Valetta.

      Fot. 9. Widok z górnej części trasy nr 12 w kierunku krzesła Couis 2.

      Fot. 10. To samo miejsce, widok na wschód. Jest już po południu, a trasy nadal w idealnym stanie.

      Fot. 11. Widok z baru/restauracji u wylotu trasy 5a w kierunku Pointe Valetta.

       
      Dzień 4 - La Thuile.
      RE-WE-LA-CJA - w końcu pełna lampa! Ale od początku Wyjazd spod hotelu 8:30, na miejscu byliśmy przed 10; do gondolki weszliśmy... chwilę przed 11? Przed naszym autokarem jechał autokar z biura podróży Olimp. Na górnym parkingu okazało się, że nie ma miejsc, więc musiał wykręcić, co mu zajęło dobre 15 minut. Kolejne 25 minut zajęło mu wjechanie na dolny parking, bo kierowca miał straszny problem ze zmieszczeniem się pomiędzy słupkami wjazdowymi (fakt, było wąsko). Jak już wjechał, od niechcenia rzuciłem, że teraz to nasz kierowca pewnie wjedzie tam na raz. Zrobił to! A nasz autokar był kapkę większy, tak więc ogromny szacunek dla kierowcy. Szybko udaliśmy się gondolką na Les Suches a następnie krzesełkiem (wolnym, niestety) na Chaz Dura. Widoki w każdym kierunku nie do opisania. Z jednej strony Mont Blanc, z drugiej Glacier du Rotor, przed nami dziesiątki kilometrów tras - poezja.
      Mapa ośrodka:

      Fot. 12. No cześć!

      Fot. 13. Widok z Chaz Dura w kierunku Glacier do Rotor. Fot. 13-1, to samo miejsce, nieco w lewo.


      Fot. 14. To samo miejsce, widok w kierunku Mont Blanc.

      Fot. 15. To samo miejsce, rzut oka na francuską stronę ośrodka.

       
      Fot. 16, 17. Na krzesełkach na Chaz Dura i Col de Fourclaz (to drugie szybsze!) spędziłem większość dnia; trasy 9A i 9 oraz 10 to to, co tygryski lubią najbardziej. W ich dolnej części usytuowana jest bardzo przyjemna knajpa (oznaczenie F na mapie), ze świetną pizzą, jeszcze lepszym bombardino! i przecudowną panoramą. Nie obyło się jednak bez strat - na stacji pośredniej kolejki Col de Fourclaz połamałem kijek i resztę dnia jeździłem tak, jak widać na zdjęciu 17. Brawo ja! 🤣

      Fot. 18, 19, 20. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się na stronę francuską ośrodka. Zjazd trasą nr 8 to kolejne cudo, niestety mocno wiało i nie chcąc ryzykować utknięcia po "niewłaściwej" stronie góry wróciliśmy do Włoch. To wiązało się z wjazdem na Belvedere, z którego rozciągają się cudowne widoki zarówno w kierunku La Thuile, jak i La Rosiere. Nie ma co opowiadać, zdjęcia będą lepsze niż tysiąc słów. Pierwsze dwa zdjęcia (18, 19) to rzut na puste stoki lotniska po stronie włoskiej, zdjęcie 20 to panorama na stronę francuską.


      Fot. 21. Zjazd trasą nr 18 z Belvedere do Arnouvaz to jedna z lepszych rzeczy jakie mnie spotkały na tym wyjeździe; zastanawiam się tylko, dlaczego nie pociągnąłem zjazdy na sam dół, trasą nr 6, prosto do La Thuile. Trochę szkoda, ale przynajmniej jest po co wracać!

      Fot. 22. To już niestety koniec dnia. Gdzieś koło 16 trzeba się było zbierać do autokaru, postanowiłem więc przetestować trasę Pucharu Świata, a więc łączony zjazd czarnymi: dwójką i trójką. To chyba pierwszy zjazd który wzbudził we mnie respekt, zwłaszcza pionowa ścianka na łączeniu tras 3 i 2 robiła wrażenie. Co nie zmienia faktu, że idealna kondycja stoku (twardo, ale nie lodowo!) i relatywna pustka na nim panująca sprawiły, że można było się śmiało rozbujać i wycisnąć z nóg pełnię możliwości. To uczucie gdy wbija Cię w stok na wypłaszczeniu zaraz za ścianką - czysta ekstaza. Na zdjęciu: widok z najniżej położonej ścianki na trasie nr 3 w kierunku miasteczka La Thuile. Niestety zjazd na "dwójkę" przegapiłem i nie mogę sobie tego darować; ale nic straconego, jest kolejny powód żeby wrócić do La Thuile!

       
      Subiektywna ocena dnia: 9/10. Była by dycha, gdyby nie to co stało się dwa dni później, ale o tym zaraz, bo teraz czas na...
       
      Dzień 5 - Monterosa. 
      Wyjazd standardowo o 8:30, choć tym razem autokar odbierał nas jako ostatnich. Do Stafal dojechaliśmy o 10, pod gondolką szybki serwis (i zakup nowych kijków ), po czym udaliśmy się gondolką w kierunku Alagny, na Passo Salati. Na początek rozgrzewka na niebieskich trasach do Cimalegna (Fot. 23) i podziwianie panoramy na Alpy Zachodnie i dolinę Padu z Passo Salati (Fot. 24, 25, 26, 27). Następnie zjazd w górnej części czerwoną, a w dolnej czarną trasą do Stafal. Chciałem go przetestować w optymalnych warunkach (mało ludzi, nie rozjeżdżona trasa) i byłem wniebowzięty. Zjazd z Passo Salati do Gabiet to niecałe(?) 4 kilometry lotniska na którym można się rozbujać na 100 % możliwości. Z Gabiet do Stafal zjazd jest dużo bardziej techniczny, wąski i kręty. Generalnie umieralnia i odpoczywalnia, więc z byłem z siebie bardzo zadowolony, że zjechałem go krótkimi skrętami na raz, delektując się każdym ruchem. Jedyny minus, że dolna połowa tej trasy, to bardzo łagodny, wąski trawers po zboczu góry. Nic ciekawego, ale trening slalomu w górnej części rekompensował tę "niedogodność" z nawiązką. Zdjęć z części poniżej Gabiet nie mam, szkoda mi było tracić czasu, wybaczcie
      Mapa tras:

      Fot. 23. Niebieska trasa do Cimalegna, prawdą mówiąc - nudna.

      Fot. 24, 25, 26, 27. Widok z Passo Salati na zachód (fot, 24; daleko w tle Monte Viso - charakterystyczny ostrosłup na horyzoncie), północny zachód (fot. 25), południe (fot. 26, 27; zdjęcia tego nie oddają, ale można było dostrzec Apeniny). Ośrodek reklamowany jest jako otoczony największą liczbą czterotysięczników w Alpach, natomiast gdzieś zgubiła się skala i tego w ogóle nie czuć. W kwestiach widokowych najbardziej podobała mi się perspektywa na dolinę Padu, reszta mnie jakoś nie porwała.

      Fot. 28, 29, 30, 31. Po chwili nadszedł czas na zjazd czarną V3 do Pianalunga i czerwoną na sam dół do Alagny. Czarna V3, mimo że dość mocno uczęszczana, była rewelacyjna. Świetne warunki (twardo, ale nie lodowo), dużo zmian kierunków, w górnej części stosunkowo wąsko, na dole prawdziwe lotnisko.


      Fot. 32. Widok z Pianalunga na trasę V3 i urwisko pod Cimalegna.

      Fot. 33, 34. Panorama z czerwonego zjazdu do Alagny oraz panorama miasteczka z okna wagonika. Górna część trasy cudowna, niestety w dole na zmianę kasza, przetarcia i (prawie) lód. Zjechane, ale w tych warunkach nie było sensu tam wracać.

      Fot. 35, 36, 37. Pół dnia prawie minęło, przyszedł czas na obiad. Z tarasu widokowego w restauracji na Passo Salati otwiera się cudowna panorama na Alpy Zachodnie (Fot. 35). Resztę dnia katowaliśmy czerwony zjazd z Passo Salati do Gabiet.

       
      Subiektywna ocena dnia: 7/10. Nie udało nam się wyskoczyć do Frachey i Champoluc; chętnie tu wrócę, choć czegoś mi tu brakowało. Niezbyt wiele tras (choć czerwone i czarne bardzo ciekawe!), poza tym upierdliwe połącznia między dolinnymi końcami tras a gondolami (trzeba drałować 5 minut z nartami, niby żaden problem, ale nie zachęca do częstego zjeżdżania na sam dół. Z pewnością jest to świetne miejsce na freeride, ale warunki śniegowe jakoś (przynajmniej mnie) nie zachęcały: sporo wystających skałek i kamieni, do śnieg typu szreń. Z perspektywy tego wyjazdu całość ratowała bajeczna trasa Passo Salati-Gabiet oraz czarny zjazd Passo Salati-Pianalunga.
       
      Dzień 6 - Matterhorn Ski Paradise
      Wyjazd spod hotelu standardowo 8:30, na miejscu byliśmy o 9:30. Niestety znowu zaparkowaliśmy w Valtournenche, co nam pokrzyżowało nieco plany, bo chcieliśmy jak najszybciej udać się na stronę szwajcarską. Szybko kupiliśmy suplementy do karnetów (35 Euro), po czym udaliśmy się w podróż gondolką, krzesełkiem, krzesełkiem orczykiem i jeszcze raz gondolką na Plateau Rosa.
      Mapa ośrodka:

      Dojazd na Plateau Rosa zajął nam dobre 40 minut. Natomiast to co działo się potem... tu nie ma co pisać, to jest definicja raju! Wszelkie słowa są zbędne i nie oddadzą nawet 10% odczuć. Nowa gondola Leitnera z Trockner Steg na Klein Matterhorn wprawia w opad szczęki. Widoki ze szczytu również. Zjazd z Klein Matterhorna do Trockner Steg to typowo lodowcowa historia: szeroko jak na lotnisku, generalnie niezbyt stromo, ale są momenty. Z Trockner Stegg to Schwarzsee prowadzi bajeczna trasa 66, na której z każdym metrem zmienia się perspektywa na Matterhorn. Zjazd z Schwarzsee do Zermatt (przez Furi), najpierw czarną, a potem czerwoną trasą to również orgazm dla wszystkich zmysłów na raz. Gondolka z Zermatt na Trockner Steg prowadzi bez żadnych przesiadek, można za to wyjść na jednej z trzech stacji pośrednich. Panorama z Trockner Steg, to również najlepszy co się możne trafić dla oczu: Mattergorn, Zermatt, Monte Rosa, Klein Matterhorn na jednym ujęciu - bomba! Na sam koniec dnia zjazd z Theodulpass do Plan Maison (rewelacyjne czerwone trasy w kilku wariantach), powrót na Plateau Rosa i szybciutko trasą numer 1 przez Salette do Valtournenche (tego dnia cała trasa nr 1 do samego końca była rewelacyjna; w górnej części twarda i szybka, w dolnej miękka, iście wiosenna).
      Fot. 38. Zawsze chciałem takie mieć!

      Fot. 39-58. RAJ
      Fot. 39. widok w górę Theodulgletscher, w kierunku Plateu Rosa.

      Fot. 39. Trockner Steg, widok na Zermatt.

      Fot. 40. Trockner Steg, widok na Monte Rosa.
      Fot. 41. Trockner Steg, widok na Klein Matterhorn.

      Fot. 42. Panorama z Trockner Steg.

      Fot. 43. Matterhorn z górnej części trasy 66.

      Fot. 44. To samo miejsce, widok na Zermatt.

      Fot. 45. To samo miejsce, widok na Dufourspitze.

      Fot. 46. Samojebka z legendą.

      Fot. 47, 48, 49, 50. Matterhorn z Zermatt oraz z okna gondolki wiodącej z miasteczka na Trockner Stegg. Fot. 50 - product placement

      Fot. 51. Apeniny z tarasu widokowego na Klein Matterhorn.

      Fot. 52. To samo miejsce, masyw Mont Blanc w tle, w dole Theodulgletscher.

      Fot. 53. Panorama z górnej części trasy 85.

      Fot. 54, 55. To samo miejsce, węższe ujęcia.

      Fot. 56. Widok na Cervinię z górnej części trasy 6 bis.

      Fot. 57. To samo miejsce, widok nieco na prawo, w kierunku Matterhorna/Cervino.

       
      Subiektywna ocena dnia: 10/10, RAJ! Tu trzeba wrócić, jak objeździłem 15-20% to i tak będzie dobrze. Pod Matterhorn'a MUSZĘ wrócić na cały tydzień białego szaleństwa inaczej nie będę spełniony jako narciarz . Niektórym spodobało się tak bardzo, że utknęli po szwajcarskiej stronie 🤣. Opcje: nocleg na miejscu (~200E); helikopter do Cervini (450E); taksówka do hotelu przez przełęcz świętego Bernarda (1100E). Ja bym wybrał azyl
       
      Dzień 7 - Punta Hellbroner i Courmayeur.
      No cóż, po wizycie w raju moje oczekiwania nie były zbyt wysokie - po prostu czułem, że tego się nie da przebić. I miałem rację. Nie zrozumcie mnie źle - Widoki z Punta Helbronner są cudowne, Mont Blanc robi ogromne wrażenie, a Courmayeur to bardzo przyjemna (choć chimeryczna) stacja narciarska. Na początek (na miejscu byliśmy chwilę przed 10) wybraliśmy się na Punta Helbronner. Nie będę ukrywał, wrażenia są, ale dla własnego dobra zamieniłbym miejscami dzień 6 i 7  
      Mapa ośrodka:

      Fot. 58. Taras widokowy na Punta Helbronner, ja, Mont Blanc i Alpy Zachodnie.
      Fot. 59. To samo, tylko beze mnie  

      Fot. 60. Widok z tarasu widokowego na Punta Helbronner w kierunku Aguille du Midi (po lewej) i Dent du Géant.

      Fot. 61. To samo nieco bardziej w prawo (widok na wschód); w tle majaczy Matterhorn.

      Fot. 63, 64. Dwie panoramki: pierwsza na południe, druga na zachód i północny-zachód.

       
      Na tarasie spędziliśmy jakieś 1,5h; o 12 byliśmy już na dole i pakowaliśmy się do gondolki Val Veny. Szybko przedostaliśmy się na południową część ośrodka i po bajecznym zjeździe wzdłuż gondolki Col Checruit wyskoczyliśmy na pizzę. Widok z tarasu jak na zdjęciu poniżej (Fot. 65). Trasa pod gondolką była przeze mnie testowana już w grudniu, tym razem warunki nieporównywalnie lepsze. W ogóle wszędzie było pusto, więc można się było bardzo przyjemnie rozbujać i pohulać.

      Fot. 66, 67, 68. Po obiedzie wjechaliśmy leciwymi gondolkami Youla i Arp na Cresta d'Arp, najwyżej położony punkt ośrodka. Widoki wręcz dziewcze, aż się prosiło o założenie świeżego śladu (tylko jak potem wrócić do autokaru? :D). Stąd zjazd najpierw krótką czarną (nie ma jej zaznaczonej na mapce powyżej), a następnie czerwoną trasą do Col Chercruit. Na koniec dnia przenieśliśmy się na północną część ośrodka, w końcu częściowo oświetloną przez powoli zachodzące słońce. Bardzo przyjemne są trasy między krzesełkami Plan de la Gabba i Bertolini, reszta mnie raczej nie zachwyciła: głównie niebieskie trawersy i tępa kasza, która wyrywała z butów po wyjechaniu z zacienionej części stoku.

      Subiektywna ocena dnia: 8/10. Fajnie, nawet bardzo, ale La Thuile oraz (przede wszystkim) Zermatt-Cervinia, to jednak inna liga. Warto tutaj przyjechać, ale 1-2 dni to jest max, żeby się tutaj nie zacząć nudzić. Jeśli o mnie chodzi... Wrócę tu na pewno, z uwagą obserwowałem możliwości zjazdu z Punta Helbronner do La Palud (dolna stacja kolejki Skyway) i wyglądało to bardzo kusząco. Jeśli trafię na podobną pogodę i znośne warunki śniegowe, następnym razem raczej nie odpuszczę i wynajmę przewodnika do zjazdu Marboru, co Ty na to?  
      To by było na tyle, niestety ten tydzień minął w mgnieniu oka, a od jutra powrót do szarej rzeczywistości (czyli knucia planów odnośnie następnych wyjazdów! )
      Pozdrawiam!
       
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...