Narty - skionline.pl
Jump to content
marboru

Dolina Aosty - w cieniu Matterhorna i Mont Blanc

Recommended Posts

 Po trzynastu godzinkach  i 1380 kilometrach zmieniłem warte w Cervini  prognozy oprócz temperatur ciekawe ja molestował będę tylko Cervinie z Zermatem i Monterose i może sie skuszę na skyweya ale to życie pokaże

Edited by kruger27
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koniec alpejskiego tygodnia - Szwajcaria Bałtowska

Po wylądowaniu nasi Goście z Beskidu Sądeckiego przespali się u nas, w Radomiu i nim wyruszyli w drogę powrotną do domu - zabrałem ich do Szwajcarii...no bo w jaki sposób najprostszy było przedłużyć sobie ten alpejski tydzień?

Paula zrezygnowała zmęczona Doliną Aosty, a Michał i Wiktor? Stwierdzili, że dla nich, ludzi z południa wyprawa do Bałtowa na narty, to bardzo ciekawa przygoda :) 

Już po wylądowaniu @Bumer zaproponował wspólne narty - no to się umówiliśmy w czterech.

Po drodze temperatura -9...a miało być tak ciepło. Hmmm odważny eksperyment - koszulka, koszulka z długim rękawem i bluza termiczna - na końcu cienki softshel, tak pojechałem.

Na miejscu jesteśmy pół godziny przed otwarciem - do kasy stoimy pierwsi.

Pojawia się Andrzej - zaczynamy wspólne narty i spotkanie towarzyskie.

Warunki jakie zastaliśmy:

GOPR7584.thumb.JPG.f71d7090503b0081a4a42252169dc361.JPG

Pamiątkowe zdjęcie z 3/4 ekipy z Aosty:

GOPR7581.thumb.JPG.1c1c67a37e9b5d82d5bb479b2858f954.JPG

Do wyciągu również stoimy pierwsi!

G0017590.thumb.JPG.da142cd5b7fede2b799e9e2c192101c1.JPG

Dzięki temu mogę zrobić kilka zdjęć ze sztruksem.

GOPR7604.thumb.JPG.59bce50ca6457e0db618e8e0d71b80ca.JPG

Trasa wokół lasu:

GOPR7606.thumb.JPG.c2d6328d4cd35725315acfd31bb9a2b2.JPG

@Bumer na orczyku :) 

GOPR7651.thumb.JPG.d14591f8d7df60f4246d04c29805b081.JPG

Po kilku zjazdach przenosimy się pod krzesło:

GOPR7655.thumb.JPG.937814457b07badb5b8c43d2415206b9.JPG

Warunki na wszystkich trasach raczej średnie. Jest sztruks...ale, to świeże przygotowanie. Ośrodek w nocy śnieżył trasy i rano jedynie je przygładził - jest miękko, gdzieniegdzie nierówno - sporo lodu.

Szkoda, że ośrodek, który z reguły jest doskonale przygotowany tym razem trochę zawiódł...tym bardziej, że przywiozłem na niego prawdziwych Górali :) 

GOPR7664.thumb.JPG.691ac1602cddd0d4c07c4ad2efc9f5b5.JPG

Jeździmy ponad dwie godziny.

Ludzi bardzo dużo - i szczerze mówiąc jesteśmy trochę w szoku, że aż tyle.

Zwijamy się przed końcem naszych trzygodzinnych karnetów.

Udajemy się do Bałtowskiego Zapiecka na kawę i lunch - wszystko pyszne ale za dużo...

Nartowałem dzisiaj razem z teamem Head 😮 

GOPR7674.thumb.JPG.9e553f25597e57c2df4e6fe6ac1f1d4b.JPG

Przejazdówka wyglądała tak:

GOPR7675.thumb.JPG.5c562245ac76082ca7cfca20b538702c.JPG

I główna trasa widziana z góry:

GOPR7678.thumb.JPG.ac95054cf7234fa3d8f68082aac1151c.JPG

Chłopaki jeszcze są w drodze do domu...a ja poczułem się trochę zmęczony po tym intensywnym, alpejskim tygodniu.

Było świetnie i to najważniejsze :) 

@Bumer dzięki za towarzystwo i super spotkanie. Młodemu i Michałowi sprawiłeś wiele radości swoją obecnością dzisiaj.

G0037635.thumb.JPG.644937d50793c223e7245ed18450e70f.JPG

Teraz zostało mi napisać podsumowanie i złożyć dwa klipy z wyjazdu do Aosty.

Muzyka, pomysły są, materiału sporo...tylko czas? Kiedy ja to zrobię? Czasu nie ma :( 

pozdrowienia

marboru, Bumer i Ekipa

  • Like 9
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia ‎18‎.‎01‎.‎2019 o 23:04, Ratrak napisał:

na 2500 może być nieciekawie.

no już nie przesadzajmy, krótkotrwały pobyt na wysokości i zjazd na dół dla młodych, zdrowych i wysportowanych ludzi nie stanowi żadnego problemu.

Dla osobników starszych, otyłych, z problemami sercowymi i wysokim ciśnieniem pomocny jest tlen i szybki transport na dół.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jeeb napisał:

no już nie przesadzajmy, krótkotrwały pobyt na wysokości i zjazd na dół dla młodych, zdrowych i wysportowanych ludzi nie stanowi żadnego problemu.

Dla osobników starszych, otyłych, z problemami sercowymi i wysokim ciśnieniem pomocny jest tlen i szybki transport na dół.

Na 2500 m.n..m. Czuje sie doskonale i zapewne większość narciarzy podobnie, pozwyzej 3500 m.n.p.m. Bywa różnie, ale zazwyczaj lepiej zwolnić bo Brakuje trochę tlenu, różnie organizmy mogą reagować w rożny sposób, moja żona kiedyś po wjeździe na 3555 m.n.p.m. omal nie zemdlała i potrzebowała czasu na oswojenie sie z taka gęstością powietrza, ale to był jej pierwszy raz na takiej wysokości, obecnie nie ma problemow na 2500-3000 m.n.p.m. organizm przyzwyczaił sie do przebywania na większych wysokościach. Swierzakom na alpejskich szczytach, zalecałbym jednak powściągliwość z ułańska fantazją ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Minął tydzień czasu a ja mam już złożone dwa klipy z wyjazdu do Aosty 😮

Szybko się uwinąłem :) 

Pierwszy z nich, który chciałbym Wam dzisiaj udostępnić miał pokazać atmosferę tego wyjazdu. Luz, zero spinki, podróż, dobry humor i duży dystans do nas siebie i naszych umiejętności.

Miał być pogodny, z pozytywną muzyką - pokazywać piękno gór i radość jaką dają narty w dobrym towarzystwie.

Czy to wszystko udało mi się ująć w tym krótkim klipie?

Oceńcie sami!

Oczywiście za wszystkie uwagi, sugestie co do powyższego obrazu poproszę.

Pozdrawiam

marboru

  • Like 12
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, marboru napisał:

Drugi materiał z Aosty...

Widoki i moja jazda :) 

Miłego oglądania.

 

Strasznie szybko jeździsz. Boję się co będzie na tych nowych GSach :P

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, mifilim napisał:

Strasznie szybko jeździsz. Boję się co będzie na tych nowych GSach :P

Będzie szybciej ale stabilniej i bezpieczniej ;)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na filmie widać jakie wielkie postępy zrobiła Paula w swojej jeździe na dwóch deskach w porównaniu sprzed 2-3 lat. Gratulacje.

Mariusz to zawsze popierniczał na maksa 😉. Pamiętam to już od pierwszego spotkania w czasie WZF na Kasprowym. Na gigantkach będzie niewiele szybciej, ale bezpieczniej na pewno. Chociaż wiadomo, że w PL nie wszędzie i nie zawsze. Albo ludzi za dużo, albo trasa za wąska. Czasem slalomka będzie lepszym wyborem.

A te ujęcia na filmach to dokładnie z jakiej trasy ? Oczywiście tam nie byłem, ale może kiedyś ... ?

Edited by andy-w
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@andy-w dziękuję w imieniu Pauli.

Ona w stosunku to swojej jazdy jest bardzo krytyczna...

Trasy z obydwóch filmików to La Thuile oraz Courmayeur. Sceny z Matterhornem, to Cervinia od strony Valtournenche i orczykowy łącznik między tymi miejscowościami. Wszędzie pusto i wspaniale :) Polecam te tereny narciarskie.

Pewnie jak sie nacieszę GS, to wrócę do SL zwłaszcza na moich okolicznych stokach.

GS kupiłem z myślą o Alpach.

Pozdrawiam

marboru

Edited by marboru
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Chrumcia napisał:

Ależ piękne widoki jak mało ludzi :D

Jeszcze bardziej zachciało mi się już gdzies pojechać w świat...

Najwyższa pora wystartować w jakichś zawodach alpejskich :)  Te krajowe masz opanowane :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, marboru napisał:

Najwyższa pora wystartować w jakichś zawodach alpejskich :)  Te krajowe masz opanowane :) 

Chętnie bym spróbowała 😛

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, Panie marboru, narobiłeś smaka tak bardzo, że jadem na tą samą wycieczkę od 9 do 16.02. Wycieczka ta sama, choć hotel inny, bo w Montjovet, ale mam nadzieję, że też będzie fajnie. Możesz czuć się winny najazdu kolejnej duszy na dolinę Aosty :D!

Edited by Rumcayz
  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Rumcayz napisał:

winny najazdu kolejnej duszy na dolinę Aosty :D!

Od wielu lat winne najazdu całych grup rodaków jest biuro Wygoda😃, może Wam pogoda dopisze i uda się Matterhorna sfotografować od północnej strony

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia ‎30‎.‎01‎.‎2019 o 08:29, Chrumcia napisał:

Chętnie bym spróbowała 😛

Najwyższa pora :) 

20 godzin temu, Rumcayz napisał:

No dobra, Panie marboru, narobiłeś smaka tak bardzo, że jadem na tą samą wycieczkę od 9 do 16.02. Wycieczka ta sama, choć hotel inny, bo w Montjovet, ale mam nadzieję, że też będzie fajnie. Możesz czuć się winny najazdu kolejnej duszy na dolinę Aosty :D!

No tak, teraz będzie na mnie :D 

Czekam na wieści, czy się podobało - chętnie obejrzę i poczytam o tych samych miejscach.

10 godzin temu, Jeeb napisał:

Od wielu lat winne najazdu całych grup rodaków jest biuro Wygoda😃, może Wam pogoda dopisze i uda się Matterhorna sfotografować od północnej strony

Z Touroperatorów w Aoście jest też Itaka, Olimp i jeszcze kilku z Polski. Takich widziałem osobiście - Wygoda nie ma monopolu.

@kruger27czekam na Twoje wrażenia z Twojego pobytu - powinieneś już przecież dawno wrócić z Aosty? Skrobniesz coś?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, marboru napisał:

Najwyższa pora :) 

No tak, teraz będzie na mnie :D 

Czekam na wieści, czy się podobało - chętnie obejrzę i poczytam o tych samych miejscach.

Z Touroperatorów w Aoście jest też Itaka, Olimp i jeszcze kilku z Polski. Takich widziałem osobiście - Wygoda nie ma monopolu.

@kruger27czekam na Twoje wrażenia z Twojego pobytu - powinieneś już przecież dawno wrócić z Aosty? Skrobniesz coś?

Mój wyjazd bajka 5 dni słońca bez jednej chmurki środa pół na pół wybrałem La thule bo tylko tam z rana słoneczko się pokazywało, ale jak zwykle tam mnie i syna wypi...ło na maxa tym razem La rosier o 13 ucieķłem na dół i mieliłem te dwie czarne właściwie 1 bo pierwsza mnie trochę w palpitacje  serca wprawiła.Przewaga własnego samochodu 4 dni spędzone w Cervini 1 La thule i 1Courmayer ze wzgledu na wyjazd Skay wey narciarsko tej stacji nie lubię tak jak i Pili  .Zermatu w tym roku nie zaliczyłem ze wzgledu na nie za ciekawe warunki .Hotel średni nie ma co porównywać do Ala Posty ,ale cena czyni cuda zapłaciłem 1300zł za osobe z karnetem więc cena nie do pobicia .Włoskie autostrady bajka poza ceną 180 euro za 1500km boli odcinek z Chatilion pod Mont Blanc 40km 16 euro w jedną stronę w sumie  koszt dojazdu z Bielska  i tras na miejscu 3300km paliwo winety bramki przy średniej 8.5l/100 km 2200zł to dla potomnych .             W tym roku pierwszy raz w Alpy byłem z żoną i 6 letnią córką  zachwyceni potęgą tego regionu  .Amelia pokochała niebieskie trasy przy Plan Mesion a w ostatni dzień zjechała z asekuracją  z Plateu Rosa 

Ja się musiałem poświęcić i uczyć moje słonko ale satysfakcje będe mieć za parę lat zaraziłem  i nauczyłem żonę  2 synów i za nie długo będzie komplet na stoku (tylko kto na to zarobi) .

Jak się trochę  w zaległościach ogarne założe nowy wątek  i dołącze zdjęcia, bez wątpienia twojej relacji nie pobiję bo mimo że byłem 4 raz w Aoście to jak oglądam Twoje filmy i zdjęcia to mi szczęka opada jak tam wspaniale pozdrawiam Sławek.

Edited by kruger27
  • Like 6
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, kruger27 napisał:

ostatni dzień zjechała z asekuracją  z Plateu Rosa 

czerwoną "7" Pista Ventina ?

nakręciłeś to ?

9 godzin temu, kruger27 napisał:

cuda zapłaciłem 1300zł za osobe z karnetem

faktycznie cud - przecież tyle kosztuje chyba sam karnet

9 godzin temu, kruger27 napisał:

Zermatu w tym roku nie zaliczyłem ze wzgledu na nie za ciekawe warunki

co konkretnie masz na myśli ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jeeb napisał:

czerwoną "7" Pista Ventina ?

nakręciłeś to ?

faktycznie cud - przecież tyle kosztuje chyba sam karnet

co konkretnie masz na myśli ?

Nie 7 na lewo z wagonu chyba 6 pierwszy odcinek na smyczy bo to jeszcze prawdziwa czerwona potem z kilkoma przerwami na dół pod parking.

Niestety nie nagrałem umarła mi wewnętrzna bateria z mojej kamerki red leff.

Sam karnet 287euro w niskim sezonie.

Na Zermat w niedzielę pojechały 4 osoby z hotelu i poza częsią lodowcową czyli  na pozostałych 2 częściach ośrodka było bardzo dużo lodu na trasach i obawiali się o swoje kości więc jak to opisali zwiedzili ośrodek ale nie pojeździli 

Edited by kruger27
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, kruger27 napisał:

Jak się trochę  w zaległościach ogarne założe nowy wątek  i dołącze zdjęcia, bez wątpienia twojej relacji nie pobiję bo mimo że byłem 4 raz w Aoście to jak oglądam Twoje filmy i zdjęcia to mi szczęka opada jak tam wspaniale pozdrawiam Sławek.

Dziękuję Sławku :) 

Czekam zatem na Twój opis i fotki.

PS. Standard pokojów w hotelu był bardzo różny. Michał z Synem mieli niezbyt ciekawy...a nam z Paulą trafił się świetny: duży z olbrzymią łazienka z wanną i hydromasażem 😮 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, marboru napisał:

Standard pokojów w hotelu był bardzo różny. Michał z Synem mieli niezbyt ciekawy...a nam z Paulą trafił się świetny: duży z olbrzymią łazienka z wanną i hydromasażem 😮 

I mimo takich pokus codziennie się motywowałeś, żeby wieczorem siedzieć przy komputerze i pisać relację? B|

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 18.01.2019 o 22:17, marboru napisał:

Często się zastanawiam: słoneczko + marboru + Alpy, czy tak będzie zawsze?

 

Zapomniales o najważniejszym - jak będzie Ci towarzyszyć Paula to zawsze😋

 

Poza tym super relacja, ekstra filmiki (mam wrażenie, ze po tej operacji jeździsz szybciej) - jak zawsze😋

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Rumcayz
      Od zeszłego roku po głowie chodziło mi nartowanie w cieniu Matterhorna, w zasadzie całe lato gdzieś w tyle głowy miałem zakodowane, że w tym roku spędzę tydzień w Cervini. Niestety, jak to z planami bywa, od listopada zaczęło się wszystko sypać: a to znajomi z którymi miałem jechać się wysypali (bo termin, bo dzieci, itp.). Doszło do tego, że w terminie urlopu poza mną i Zuzą nikogo chętnego na wyjazd w Alpy nie zebrałem i w zasadzie pogodziłem się z myślą (nie żebym narzekał ), że wylądujemy gdzieś pod Großglockner'em, albo w Val di Sole. W międzyczasie znalazłem objazdówkę pewnego biura podróży (co ma wygodę w nazwie) po Dolinie Aosty. Tylko ja byłem bardzo sceptyczny odnośnie jazdy autokarem, a Zuza była bardzo sceptyczna odnośnie lotu samolotem, więc nie brałem tego zbyt poważnie. I tutaj do gry wszedł marboru ze swoją relacją, smaka narobił niesamowitego a i wywołał lekkie (delikatnie powiedziane) ukłucie zazdrości. Tak więc po krótkim, acz merytorycznym akcie perswazji, operacja Aosta została rozpoczęta. Prognozy wyglądały zachęcająco, co prawda pierwsze dwa dni miały być pochmurne i nieco śnieżne, ale potem wszystkie prognozy wieściły lampę. A w rzeczywistości? Było nawet lepiej!
       
      Dzień 1 i 2 - przelot i Valtournenche.
      Według planu wylot do Turynu o 11:45 w sobotę 09.02, stamtąd autokarem do Montjovet. Wchodząc na lotnisko chwilę po 9:00 zwróciłem uwagę na samolot do Turynu, godzina 5:35 (linie Travel Service), planowany odlot o 12. Szybka odprawa i kawka, a w międzyczasie komunikat, że opóźniony samolot do Turynu zwiększa opóźnienie do godz. 14. Nie zazdroszczę 🤔. Włochy powitały nas słonecznie, acz z lekką mgłą; mnie już nosiło, żeby pójść na stok. Jakoś trzeba było przeżyć do niedzieli, choć prognozy były umiarkowane. Jak się okazało, pierwszego dnia pojechaliśmy do Valtournenche (część ośrodka Zermatt-Cervinia), gdyż silne wiatry unieruchomiły sporą część innych ośrodków. 8:30 wyjazd spod hotelu, na miejscu byliśmy jakąś godzinę (z drobnym hakiem) później. Szczytowe partie gór spowite chmurami, z rzadka nieśmiało wyglądało słońce; po stronie Szwajcarskiej wcale nie było lepiej. O trasach nie ma w sumie co się rozpisywać, świetnie przygotowane, pusto, widoczność dobra, na kontrast też nie było co narzekać. Zdjęć też raczej nie robiłem, trochę szkoda mi było czasu, a perspektywie i tak mieliśmy powrót w to miejsce na przynajmniej jeszcze jeden dzień. Szybka rozgrzewka na trasie numer 9 (łagodny zjazd przy dosyć wolnym krzesełku), a następnie przenosiny pod Cime Bianche. Trasa numer 15 - cudo. Długaśny zjazd po urozmaiconym stoku, w zasadzie co kawałek zmiana nachylenia, do perfekcji brakowało tylko większej ilości zakrętów, ale nie można mieć wszystkiego. Obok poprowadzona trasa numer 5, również fajna, choć 15 dużo bardziej przypadła mi do gustu. W tej części ośrodka (poza krótką wycieczką na stronę Cervini) spędziliśmy większość dnia. Od 14:30 zaczął sypać śnieg, z minuty na minutę coraz gęstszy; wzmógł się również wiatr. Na sam koniec dnia zaliczyłem jeszcze zjazd jedynką do samego dołu stacji. Górny odcinek do Salette rewelacyjny, zjazd do dolnej stacji gondolki nieco zatłoczony i zmrożony. Fajna okazja do poćwiczenia slalomu, ale trzeba było mocno uważać, bo każdy fałszywy ruch mógł się skończyć kolizją.
       
      Subiektywna ocenia dnia: 7/10.
      Mapa ośrodka: 

      Fot. 1. Widok z okolic Salette na zachód.

       
      Dzień 3 - Pila.
      Ponownie wyjazd o 8:30, przejazd do Aosty, pod dolną stację ośrodka Pila trafiliśmy chwilę przed 10.Zachmurzenie nadal było spore (choć również dosyć często przebijał błękit nieba), górna część ośrodka zamknięta z powodu wiatru. Jeśli miałbym jakoś zgrabnie opisać Pilę, to użyłbym określenia "tatrzański" - większość tras prowadzi przez lasy, tylko najwyższa część ośrodka (niestety tego dnia nie czynna; nie jeździły krzesła: Couis 1, Couis 2 oraz Grimondet) miała trasy wytyczone do kotłów górskich. Bardzo wygodnie rozwiązane są połączenia między trasami, szkoda tylko, że krzesełka w większości się wloką. Zdecydowanie najciekawsze było krzesło na Leisse, z którego prowadzą rewelacyjne zjazdy trasami 12 i 13. Prawdopodobnie bardzo bym się polubił też z trasą numer 2, prowadzącą pod krzesełkiem Chamole, niestety była ona dość mocno zatłoczona, przez co nie dane mi było jej w pełni przetestować tak, jak lubię (wysoka prędkość, długi skręt). Nie zmienia to faktu, że ośrodek mi się spodobał, panowała w nim bardzo przyjemna, kameralna atmosfera.
      Subiektywna ocena dnia: 7,5/10. Trzeba będzie tu wrócić kiedy wszystko będzie działać!
      Mapa ośrodka: 

      Fot. 2. Widok w kierunku Aosty ze środkowej części trasy nr 13.

      Fot. 3. Widok z tego samego miejsca na wschód, w kierunku Pointe Valetta

      Fot. 4, 5. Widok w tym samym kierunku, z dolnej części trasy nr 13.


      Fot. 6. To samo miejsce, widok w kierunku Aosty.

      Fot. 7. Widok na górną część ośrodka, w kierunku Couis 1 i Couis 2 z górnej stacji krzesła La Nouva.

      Fot. 8. To samo miejsce, widok w kierunku Pointe Valetta.

      Fot. 9. Widok z górnej części trasy nr 12 w kierunku krzesła Couis 2.

      Fot. 10. To samo miejsce, widok na wschód. Jest już po południu, a trasy nadal w idealnym stanie.

      Fot. 11. Widok z baru/restauracji u wylotu trasy 5a w kierunku Pointe Valetta.

       
      Dzień 4 - La Thuile.
      RE-WE-LA-CJA - w końcu pełna lampa! Ale od początku Wyjazd spod hotelu 8:30, na miejscu byliśmy przed 10; do gondolki weszliśmy... chwilę przed 11? Przed naszym autokarem jechał autokar z biura podróży Olimp. Na górnym parkingu okazało się, że nie ma miejsc, więc musiał wykręcić, co mu zajęło dobre 15 minut. Kolejne 25 minut zajęło mu wjechanie na dolny parking, bo kierowca miał straszny problem ze zmieszczeniem się pomiędzy słupkami wjazdowymi (fakt, było wąsko). Jak już wjechał, od niechcenia rzuciłem, że teraz to nasz kierowca pewnie wjedzie tam na raz. Zrobił to! A nasz autokar był kapkę większy, tak więc ogromny szacunek dla kierowcy. Szybko udaliśmy się gondolką na Les Suches a następnie krzesełkiem (wolnym, niestety) na Chaz Dura. Widoki w każdym kierunku nie do opisania. Z jednej strony Mont Blanc, z drugiej Glacier du Rotor, przed nami dziesiątki kilometrów tras - poezja.
      Mapa ośrodka:

      Fot. 12. No cześć!

      Fot. 13. Widok z Chaz Dura w kierunku Glacier do Rotor. Fot. 13-1, to samo miejsce, nieco w lewo.


      Fot. 14. To samo miejsce, widok w kierunku Mont Blanc.

      Fot. 15. To samo miejsce, rzut oka na francuską stronę ośrodka.

       
      Fot. 16, 17. Na krzesełkach na Chaz Dura i Col de Fourclaz (to drugie szybsze!) spędziłem większość dnia; trasy 9A i 9 oraz 10 to to, co tygryski lubią najbardziej. W ich dolnej części usytuowana jest bardzo przyjemna knajpa (oznaczenie F na mapie), ze świetną pizzą, jeszcze lepszym bombardino! i przecudowną panoramą. Nie obyło się jednak bez strat - na stacji pośredniej kolejki Col de Fourclaz połamałem kijek i resztę dnia jeździłem tak, jak widać na zdjęciu 17. Brawo ja! 🤣

      Fot. 18, 19, 20. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się na stronę francuską ośrodka. Zjazd trasą nr 8 to kolejne cudo, niestety mocno wiało i nie chcąc ryzykować utknięcia po "niewłaściwej" stronie góry wróciliśmy do Włoch. To wiązało się z wjazdem na Belvedere, z którego rozciągają się cudowne widoki zarówno w kierunku La Thuile, jak i La Rosiere. Nie ma co opowiadać, zdjęcia będą lepsze niż tysiąc słów. Pierwsze dwa zdjęcia (18, 19) to rzut na puste stoki lotniska po stronie włoskiej, zdjęcie 20 to panorama na stronę francuską.


      Fot. 21. Zjazd trasą nr 18 z Belvedere do Arnouvaz to jedna z lepszych rzeczy jakie mnie spotkały na tym wyjeździe; zastanawiam się tylko, dlaczego nie pociągnąłem zjazdy na sam dół, trasą nr 6, prosto do La Thuile. Trochę szkoda, ale przynajmniej jest po co wracać!

      Fot. 22. To już niestety koniec dnia. Gdzieś koło 16 trzeba się było zbierać do autokaru, postanowiłem więc przetestować trasę Pucharu Świata, a więc łączony zjazd czarnymi: dwójką i trójką. To chyba pierwszy zjazd który wzbudził we mnie respekt, zwłaszcza pionowa ścianka na łączeniu tras 3 i 2 robiła wrażenie. Co nie zmienia faktu, że idealna kondycja stoku (twardo, ale nie lodowo!) i relatywna pustka na nim panująca sprawiły, że można było się śmiało rozbujać i wycisnąć z nóg pełnię możliwości. To uczucie gdy wbija Cię w stok na wypłaszczeniu zaraz za ścianką - czysta ekstaza. Na zdjęciu: widok z najniżej położonej ścianki na trasie nr 3 w kierunku miasteczka La Thuile. Niestety zjazd na "dwójkę" przegapiłem i nie mogę sobie tego darować; ale nic straconego, jest kolejny powód żeby wrócić do La Thuile!

       
      Subiektywna ocena dnia: 9/10. Była by dycha, gdyby nie to co stało się dwa dni później, ale o tym zaraz, bo teraz czas na...
       
      Dzień 5 - Monterosa. 
      Wyjazd standardowo o 8:30, choć tym razem autokar odbierał nas jako ostatnich. Do Stafal dojechaliśmy o 10, pod gondolką szybki serwis (i zakup nowych kijków ), po czym udaliśmy się gondolką w kierunku Alagny, na Passo Salati. Na początek rozgrzewka na niebieskich trasach do Cimalegna (Fot. 23) i podziwianie panoramy na Alpy Zachodnie i dolinę Padu z Passo Salati (Fot. 24, 25, 26, 27). Następnie zjazd w górnej części czerwoną, a w dolnej czarną trasą do Stafal. Chciałem go przetestować w optymalnych warunkach (mało ludzi, nie rozjeżdżona trasa) i byłem wniebowzięty. Zjazd z Passo Salati do Gabiet to niecałe(?) 4 kilometry lotniska na którym można się rozbujać na 100 % możliwości. Z Gabiet do Stafal zjazd jest dużo bardziej techniczny, wąski i kręty. Generalnie umieralnia i odpoczywalnia, więc z byłem z siebie bardzo zadowolony, że zjechałem go krótkimi skrętami na raz, delektując się każdym ruchem. Jedyny minus, że dolna połowa tej trasy, to bardzo łagodny, wąski trawers po zboczu góry. Nic ciekawego, ale trening slalomu w górnej części rekompensował tę "niedogodność" z nawiązką. Zdjęć z części poniżej Gabiet nie mam, szkoda mi było tracić czasu, wybaczcie
      Mapa tras:

      Fot. 23. Niebieska trasa do Cimalegna, prawdą mówiąc - nudna.

      Fot. 24, 25, 26, 27. Widok z Passo Salati na zachód (fot, 24; daleko w tle Monte Viso - charakterystyczny ostrosłup na horyzoncie), północny zachód (fot. 25), południe (fot. 26, 27; zdjęcia tego nie oddają, ale można było dostrzec Apeniny). Ośrodek reklamowany jest jako otoczony największą liczbą czterotysięczników w Alpach, natomiast gdzieś zgubiła się skala i tego w ogóle nie czuć. W kwestiach widokowych najbardziej podobała mi się perspektywa na dolinę Padu, reszta mnie jakoś nie porwała.

      Fot. 28, 29, 30, 31. Po chwili nadszedł czas na zjazd czarną V3 do Pianalunga i czerwoną na sam dół do Alagny. Czarna V3, mimo że dość mocno uczęszczana, była rewelacyjna. Świetne warunki (twardo, ale nie lodowo), dużo zmian kierunków, w górnej części stosunkowo wąsko, na dole prawdziwe lotnisko.


      Fot. 32. Widok z Pianalunga na trasę V3 i urwisko pod Cimalegna.

      Fot. 33, 34. Panorama z czerwonego zjazdu do Alagny oraz panorama miasteczka z okna wagonika. Górna część trasy cudowna, niestety w dole na zmianę kasza, przetarcia i (prawie) lód. Zjechane, ale w tych warunkach nie było sensu tam wracać.

      Fot. 35, 36, 37. Pół dnia prawie minęło, przyszedł czas na obiad. Z tarasu widokowego w restauracji na Passo Salati otwiera się cudowna panorama na Alpy Zachodnie (Fot. 35). Resztę dnia katowaliśmy czerwony zjazd z Passo Salati do Gabiet.

       
      Subiektywna ocena dnia: 7/10. Nie udało nam się wyskoczyć do Frachey i Champoluc; chętnie tu wrócę, choć czegoś mi tu brakowało. Niezbyt wiele tras (choć czerwone i czarne bardzo ciekawe!), poza tym upierdliwe połącznia między dolinnymi końcami tras a gondolami (trzeba drałować 5 minut z nartami, niby żaden problem, ale nie zachęca do częstego zjeżdżania na sam dół. Z pewnością jest to świetne miejsce na freeride, ale warunki śniegowe jakoś (przynajmniej mnie) nie zachęcały: sporo wystających skałek i kamieni, do śnieg typu szreń. Z perspektywy tego wyjazdu całość ratowała bajeczna trasa Passo Salati-Gabiet oraz czarny zjazd Passo Salati-Pianalunga.
       
      Dzień 6 - Matterhorn Ski Paradise
      Wyjazd spod hotelu standardowo 8:30, na miejscu byliśmy o 9:30. Niestety znowu zaparkowaliśmy w Valtournenche, co nam pokrzyżowało nieco plany, bo chcieliśmy jak najszybciej udać się na stronę szwajcarską. Szybko kupiliśmy suplementy do karnetów (35 Euro), po czym udaliśmy się w podróż gondolką, krzesełkiem, krzesełkiem orczykiem i jeszcze raz gondolką na Plateau Rosa.
      Mapa ośrodka:

      Dojazd na Plateau Rosa zajął nam dobre 40 minut. Natomiast to co działo się potem... tu nie ma co pisać, to jest definicja raju! Wszelkie słowa są zbędne i nie oddadzą nawet 10% odczuć. Nowa gondola Leitnera z Trockner Steg na Klein Matterhorn wprawia w opad szczęki. Widoki ze szczytu również. Zjazd z Klein Matterhorna do Trockner Steg to typowo lodowcowa historia: szeroko jak na lotnisku, generalnie niezbyt stromo, ale są momenty. Z Trockner Stegg to Schwarzsee prowadzi bajeczna trasa 66, na której z każdym metrem zmienia się perspektywa na Matterhorn. Zjazd z Schwarzsee do Zermatt (przez Furi), najpierw czarną, a potem czerwoną trasą to również orgazm dla wszystkich zmysłów na raz. Gondolka z Zermatt na Trockner Steg prowadzi bez żadnych przesiadek, można za to wyjść na jednej z trzech stacji pośrednich. Panorama z Trockner Steg, to również najlepszy co się możne trafić dla oczu: Mattergorn, Zermatt, Monte Rosa, Klein Matterhorn na jednym ujęciu - bomba! Na sam koniec dnia zjazd z Theodulpass do Plan Maison (rewelacyjne czerwone trasy w kilku wariantach), powrót na Plateau Rosa i szybciutko trasą numer 1 przez Salette do Valtournenche (tego dnia cała trasa nr 1 do samego końca była rewelacyjna; w górnej części twarda i szybka, w dolnej miękka, iście wiosenna).
      Fot. 38. Zawsze chciałem takie mieć!

      Fot. 39-58. RAJ
      Fot. 39. widok w górę Theodulgletscher, w kierunku Plateu Rosa.

      Fot. 39. Trockner Steg, widok na Zermatt.

      Fot. 40. Trockner Steg, widok na Monte Rosa.
      Fot. 41. Trockner Steg, widok na Klein Matterhorn.

      Fot. 42. Panorama z Trockner Steg.

      Fot. 43. Matterhorn z górnej części trasy 66.

      Fot. 44. To samo miejsce, widok na Zermatt.

      Fot. 45. To samo miejsce, widok na Dufourspitze.

      Fot. 46. Samojebka z legendą.

      Fot. 47, 48, 49, 50. Matterhorn z Zermatt oraz z okna gondolki wiodącej z miasteczka na Trockner Stegg. Fot. 50 - product placement

      Fot. 51. Apeniny z tarasu widokowego na Klein Matterhorn.

      Fot. 52. To samo miejsce, masyw Mont Blanc w tle, w dole Theodulgletscher.

      Fot. 53. Panorama z górnej części trasy 85.

      Fot. 54, 55. To samo miejsce, węższe ujęcia.

      Fot. 56. Widok na Cervinię z górnej części trasy 6 bis.

      Fot. 57. To samo miejsce, widok nieco na prawo, w kierunku Matterhorna/Cervino.

       
      Subiektywna ocena dnia: 10/10, RAJ! Tu trzeba wrócić, jak objeździłem 15-20% to i tak będzie dobrze. Pod Matterhorn'a MUSZĘ wrócić na cały tydzień białego szaleństwa inaczej nie będę spełniony jako narciarz . Niektórym spodobało się tak bardzo, że utknęli po szwajcarskiej stronie 🤣. Opcje: nocleg na miejscu (~200E); helikopter do Cervini (450E); taksówka do hotelu przez przełęcz świętego Bernarda (1100E). Ja bym wybrał azyl
       
      Dzień 7 - Punta Hellbroner i Courmayeur.
      No cóż, po wizycie w raju moje oczekiwania nie były zbyt wysokie - po prostu czułem, że tego się nie da przebić. I miałem rację. Nie zrozumcie mnie źle - Widoki z Punta Helbronner są cudowne, Mont Blanc robi ogromne wrażenie, a Courmayeur to bardzo przyjemna (choć chimeryczna) stacja narciarska. Na początek (na miejscu byliśmy chwilę przed 10) wybraliśmy się na Punta Helbronner. Nie będę ukrywał, wrażenia są, ale dla własnego dobra zamieniłbym miejscami dzień 6 i 7  
      Mapa ośrodka:

      Fot. 58. Taras widokowy na Punta Helbronner, ja, Mont Blanc i Alpy Zachodnie.
      Fot. 59. To samo, tylko beze mnie  

      Fot. 60. Widok z tarasu widokowego na Punta Helbronner w kierunku Aguille du Midi (po lewej) i Dent du Géant.

      Fot. 61. To samo nieco bardziej w prawo (widok na wschód); w tle majaczy Matterhorn.

      Fot. 63, 64. Dwie panoramki: pierwsza na południe, druga na zachód i północny-zachód.

       
      Na tarasie spędziliśmy jakieś 1,5h; o 12 byliśmy już na dole i pakowaliśmy się do gondolki Val Veny. Szybko przedostaliśmy się na południową część ośrodka i po bajecznym zjeździe wzdłuż gondolki Col Checruit wyskoczyliśmy na pizzę. Widok z tarasu jak na zdjęciu poniżej (Fot. 65). Trasa pod gondolką była przeze mnie testowana już w grudniu, tym razem warunki nieporównywalnie lepsze. W ogóle wszędzie było pusto, więc można się było bardzo przyjemnie rozbujać i pohulać.

      Fot. 66, 67, 68. Po obiedzie wjechaliśmy leciwymi gondolkami Youla i Arp na Cresta d'Arp, najwyżej położony punkt ośrodka. Widoki wręcz dziewcze, aż się prosiło o założenie świeżego śladu (tylko jak potem wrócić do autokaru? :D). Stąd zjazd najpierw krótką czarną (nie ma jej zaznaczonej na mapce powyżej), a następnie czerwoną trasą do Col Chercruit. Na koniec dnia przenieśliśmy się na północną część ośrodka, w końcu częściowo oświetloną przez powoli zachodzące słońce. Bardzo przyjemne są trasy między krzesełkami Plan de la Gabba i Bertolini, reszta mnie raczej nie zachwyciła: głównie niebieskie trawersy i tępa kasza, która wyrywała z butów po wyjechaniu z zacienionej części stoku.

      Subiektywna ocena dnia: 8/10. Fajnie, nawet bardzo, ale La Thuile oraz (przede wszystkim) Zermatt-Cervinia, to jednak inna liga. Warto tutaj przyjechać, ale 1-2 dni to jest max, żeby się tutaj nie zacząć nudzić. Jeśli o mnie chodzi... Wrócę tu na pewno, z uwagą obserwowałem możliwości zjazdu z Punta Helbronner do La Palud (dolna stacja kolejki Skyway) i wyglądało to bardzo kusząco. Jeśli trafię na podobną pogodę i znośne warunki śniegowe, następnym razem raczej nie odpuszczę i wynajmę przewodnika do zjazdu Marboru, co Ty na to?  
      To by było na tyle, niestety ten tydzień minął w mgnieniu oka, a od jutra powrót do szarej rzeczywistości (czyli knucia planów odnośnie następnych wyjazdów! )
      Pozdrawiam!
       
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...