Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

  • Replies 206
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Narty spakowane, torba spakowana, ubezpieczenie (z opcją COVID) wykupione, najwyższa pora zacząć wątek z wyjazdu! Jeszcze nigdy tak wcześnie nie rozpoczynałem sezonu narciarskiego, jeszcze nigdy

Witam po przerwie spowodowanej nartami Dzięki Mariusz i Jacek za spotkanie. Ten wypad na lodowce to dla mnie była petarda. Nie przypuszczałem, że tak się można wyjeździć w październiku.

Kolega "marboru" przekazał ciekawą relację z lodowców w Austrii. Tak się sklada, że Tux był piewszym moim wyjazdem w Alpy w 1993 roku. Na przełomie  marca-kwietnia. Spadł nam śnieg przed przyjazdem, w

Posted Images

I tradycyjnie na koniec dnia, wpis na blogu :) 

Zapraszam do obejrzenia zdjęć, galerii i komentowania.

 

Jutro wracamy do Polski. Po drodze będę Was informował jak wygląda sytuacja na granicach i na drogach.

Tym czasem trzeba się pakować :( 

Dobranoc!

  • Like 6
Link to post
Share on other sites

My już spakowani i za chwilę ruszamy w trasę. Za oknem pogoda dość kiepska. Mogliście i wilgotno. 

Na dole padał deszcz, a u góry, po kamerach znajdujących się w hotelu wnioskuję, że mokry i ciężki śnieg. 

IMG_20201024_080307.thumb.jpg.c39cb7d8be090e616d353b1451706f25.jpg

Od jutra ma być z powrotem piękne słońce i super warun. Trochę żal wyjeżdżać 😕

IMG_20201024_080316.thumb.jpg.b3fc1f69b725467ce4cfb325bcd0799b.jpg

Niebawem informacje z granic online. 

Tym czasem żegnaj Tyrolu 👋👋👋

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Granica Niemcy-Austria ruch płynny, zero utrudnień. 

W odwrotnym kierunku (dla tych którzy jadą na narty) mały korek, ale to wynika raczej z natężenia ruchu niż jakichś utrudnień. Po prostu zwolnienie do 10km/h robi swoje. Korek na jakiś max 1 kilometr. 

IMG_20201024_110445.thumb.jpg.5a4ceb3a705595371109f1bd49e374a7.jpg

  • Like 6
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, waldek71 napisał:

Coś się zmienia w remoncie drogi 52. Latem puszczali jeszcze w lewo przez Pasochlavky, teraz w prawo.

Pojechali na Google maps na zakaz ruchu dla tranzytu. Szczerze polecam chwilę stresu, bo duzo lepsza droga. Raz jechakem w lewo i 3 razy w prawo, ale w prawo zawsze mam już w głowie wymówkedla czeskiej policji.

 

@JC @marboru zajebisty wyjazd, podgladalem od początku. Sam o podobnym myślałem, ale niestety uzależnienie od tuxa... swoją drogą to z tym noclegiem pojechaliście po bandzie. 

Wszyscy tak zaskoczeni, a na tuxie nawet w sierpniu po betonie można pojeździć😎 

Jedno jest pewne śniegu nie zabraknie tej zimy.

 

  • Like 2
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, artix napisał:

Już mi lepiej i nerwy puściły 😁

Dziwne uczucie, wstać i? Nie trzeba się zrywać na narty... 

...szkoda 😕 

Głód jazdy jest, tym bardziej, że ten wyjazd był inny niż wszystkie do tej pory. Przebiegi na stokach nie były duże, a pracy raczej sporo. 

Było inaczej i bardzo rozwojowo dla mnie. Fajnie! I już tęsknię za górami. 

8 godzin temu, przemo_narciarz napisał:

 

@JC @marboru zajebisty wyjazd, podgladalem od początku. Sam o podobnym myślałem, ale niestety uzależnienie od tuxa... swoją drogą to z tym noclegiem pojechaliście po bandzie. 

😎

Dzięki @przemo_narciarz 👍

Sprastwo w całym tym zamieszaniu ma @JCza co niniejszym jeszcze raz dziękuję 👍

To była mega przygoda dla mnie i pierwsze w życiu narty jesienią w Alpach. 

Teraz jesień już na stałe zagości w moim grafiku wyjazdów. 

Było świetnie 👍🙂

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Kolega "marboru" przekazał ciekawą relację z lodowców w Austrii. Tak się sklada, że Tux był piewszym moim wyjazdem w Alpy w 1993 roku. Na przełomie  marca-kwietnia. Spadł nam śnieg przed przyjazdem, więc dolina Hintertux jest w śniegu i dało się zjechać do dolnej stacji kolejek na lodowiec.

Załączam zdjęcia, by się przyjrzeć, co się stało z lodowcem w ciągu dwudziestu siedmiu lat. Na południowej stronie , pod przełęczą(schonisko) między Gefrorene Wand Spitze i  Oelpererem był jeszcze lodowiec i wyciąg krzesełkowy pod skałami. Schronisko pod Oelpererem jest na wysokości ok 2500 m na południowej stronie. Zrobiłem sobie samotny zjazd do doliny, w stronę jeziora zaporowego, widząc od wyciągu z daleka, w dole przewodnika z klientami.  Byłem więc pewny, że stok jest do zjazdu i nie jest podcięty skałami.  Nudziło mi się tylko jeździć po trasach, lub obok.

Wiosna, więc jest dużo śniegu na lodowcu. Ale łatwo rozróżnić, gdzie jest lodowiec. I porównać, co teraz tam jest.  Tragedia - dziesięć, góra dwadzieścia lat i nie będzie lodowców w Austrii dla narciarzy. Mam jeszcze zdjęcia z 2007 roku.  

Chmury i śnieg.jpg

Dolina Hintertux.jpg

Freeride pod skałami.jpg

Schronisko pod Oelpererem.jpg

Stok lodowcowy nad Tuxer Ferner Haus(2650 m).jpg

Stok pod G.Wand.jpg

Zamglony Oelperer -04.93.jpg

Zjazdy na przełecz w lodowcu.jpg

W głębi Gefrorene Wand.jpg

Widok na Alpy Ziellertalskie1.jpg

Gdzieś na lodowcu w Tux-04.93.jpg

Żelazo na wys. 3250 m.jpg

  • Like 14
  • Thanks 5
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Zagronie napisał:

Kolega "marboru" przekazał ciekawą relację z lodowców w Austrii. Tak się sklada, że Tux był piewszym moim wyjazdem w Alpy w 1993 roku. Na przełomie  marca-kwietnia. Spadł nam śnieg przed przyjazdem, więc dolina Hintertux jest w śniegu i dało się zjechać do dolnej stacji kolejek na lodowiec.

Załączam zdjęcia, by się przyjrzeć, co się stało z lodowcem w ciągu dwudziestu siedmiu lat. Na południowej stronie , pod przełęczą(schonisko) między Gefrorene Wand Spitze i  Oelpererem był jeszcze lodowiec i wyciąg krzesełkowy pod skałami. Schronisko pod Oelpererem jest na wysokości ok 2500 m na południowej stronie. Zrobiłem sobie samotny zjazd do doliny, w stronę jeziora zaporowego, widząc od wyciągu z daleka, w dole przewodnika z klientami.  Byłem więc pewny, że stok jest do zjazdu i nie jest podcięty skałami.  Nudziło mi się tylko jeździć po trasach, lub obok.

Wiosna, więc jest dużo śniegu na lodowcu. Ale łatwo rozróżnić, gdzie jest lodowiec. I porównać, co teraz tam jest.  Tragedia - dziesięć, góra dwadzieścia lat i nie będzie lodowców w Austrii dla narciarzy. Mam jeszcze zdjęcia z 2007 roku.  

Chmury i śnieg.jpg

Dolina Hintertux.jpg

Freeride pod skałami.jpg

Schronisko pod Oelpererem.jpg

Stok lodowcowy nad Tuxer Ferner Haus(2650 m).jpg

Stok pod G.Wand.jpg

Zamglony Oelperer -04.93.jpg

Zjazdy na przełecz w lodowcu.jpg

W głębi Gefrorene Wand.jpg

Widok na Alpy Ziellertalskie1.jpg

Gdzieś na lodowcu w Tux-04.93.jpg

Żelazo na wys. 3250 m.jpg

Ale musialo gwizdac tam za czasow ze zdjec na tych krzeselkach 😵

Dzieki za swietne zdjecia.

Edited by artix
Link to post
Share on other sites
W dniu 25.10.2020 o 07:26, marboru napisał:

Dziwne uczucie, wstać i? Nie trzeba się zrywać na narty... 

...szkoda 😕 

Głód jazdy jest, tym bardziej, że ten wyjazd był inny niż wszystkie do tej pory. Przebiegi na stokach nie były duże, a pracy raczej sporo. 

Było inaczej i bardzo rozwojowo dla mnie. Fajnie! I już tęsknię za górami. 

Dzięki @przemo_narciarz 👍

Sprastwo w całym tym zamieszaniu ma @JCza co niniejszym jeszcze raz dziękuję 👍

To była mega przygoda dla mnie i pierwsze w życiu narty jesienią w Alpach. 

Teraz jesień już na stałe zagości w moim grafiku wyjazdów. 

Było świetnie 👍🙂

Nie narzekaj 😜

Poza tym pamiętaj że jesteś narciarzem podróżnikiem jak ja i tego się trzymamy 💪

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Patrząc wstecz był to najlepszy mój wyjazd w Alpy, w sensie ściśle narciarskim. Mieliśmy szczęście, ponieważ spadło dużo śniegu.  Jechaliśmy w ciemno. Miałem nową Favoritkę i namówiłem kolegów z biura na ten wyjazd.  Teren wybrałem(kto w kraju słyszał o internecie?) z takiego skiatlasu  niemieckiego - ADAC). Niemiecki znam.  Przyjechaliśmy do  tej ogromnej doliny(Ziellertal), gdzie jest tyle ośrodków, łącznie z Tuxem. I zaczyna się szukanie kwatery. Dojechaliśmy do Lanersbach. Nie ma! Potem niżej do Finkenberg.  Nie ma. Objechaliśmy  z pięć, sześć miejsc. Nie ma. Dlaczego? Wreszcie ktoś nam wytłumaczył, że rozpoczął się zjazd świąteczny z Niemiec. Do Wielkanocy było jeszcze dwa tygodnie. Wreszcie w jednym pensjonacie w Finkenberg babka mówi - na tydzień nie, ale pięć dni tak, ponieważ ktoś z Niemiec ma przyjechać. Nie przyjechał i mieliśmy luksus. Ferienwohnung. Kuchnia, łazienka. Co prawda śpię z kolegą w łóżku małżeńskim, ale to detal. Dwieście  metrów  od nas kolejka na Penken(do 1700 m, dalej krzesło).

Startujemy na tą górkę i jeździmy w pierwszym dniu w jej okolicy. Na sąsiednią górkę 2200 m(skleroza, jeśli chodzi o nazwę). Potem się okazało, że jakieś "harakiri" chyba też zaliczyliśmy. Na końcu mówię do kolegów zjeżdżamy do pensjonatu. Sporo śniegu, więc da się przez polany i leśne drogi. I dało się z dwa tysiace na siedemset metrów.  Nie było połączenia z Lanersbach. 

I tak się walczyło. Lanersbach(Vorderlanesbach), koledzy gdzieś w ośrodku w dole doliny. Ale najwięcej Tux.  Z którego zjeżdżałem kilka razy sam do samego dołu. Z Fuxer Ferner Haus zjeżdżało się w dół,  do takiego "dołka". Z którego orczyk(?)  wyciągał na grzebiet, gdzie była stacja kabiny jadącej z samego dołu.  Opad spowodował, że dało się dalej jechać na dół.  Parę osób zjeżdżało. Reszta kolejką, Nie ubite ratrakiem, wąskie, muldy. Ekstrema dla większości. Dla mnie Szczyrk, Kasprowy, normalka. Raz podjechałem krzesełkiem z tego miejsca w górę na przełączkę(ok. 2400 m). I z tego miejsca też do dółu. Trasa niby free. Takie w Austri oznaczano czerwonymi rombikami. 

Temperatury?  Na górze 3250 m, ok minus 20 i wiatr. Moja alpinistyczna puchówka w sam raz. Ale koledzy sini. Austriacy wyjeżali na górę. Niektórzy z gołymi głowami, ale kombinezonach. Szybciutko do knajpy(Tuxer Ferner Haus). My nie. Nie ma kasy. Herbatka w termosie.  Czas goni. Takie szerokie rówiutkie trasy, takie wyciągi. Gromada ratraków, dbająca o nieskazitelną  płaszczyznę śniegu. 

Sporo się włóczyłem po Tuxie w dziewiczym śniegu. Pojawili się wtedy pierwsi deskowcy. Nawet spotkałem deskowca z kijkami, który mi proponował wspólne jazdy, ponieważ on zna fajne miejsca. Był za młody i odmówiłem.  Wykończy mnie w tym śniegu. Jemu się wydaje, że dobrze jeżdżę, ponieważ mnie zobaczył jak kawałek przejechałem. Nie ma sie co kompromitować. Potem doszedłem do wnioski, że to były monoski. Nie wiedziałem o takich nartach. Zresztą nie patrzyłem mu na nogi.  

Z tego "dołka"było podwójne krzesło w górę. Mniej, więcej równolegle do takiej charakterystycznej, długiej ściany skalnej. Potem jeszcze orczyk. I góry na dół  wzdłuż tej ściany nieźle się jeździło. Pamiętam nawet taki szczegół, że u dołu przy stacji  krzesła był wychodek, a w nim duże role papieru.

Ten zjazd na południe skończył się przy zaporze(duży zasypany dwumetrową warstwą śniegu parking. Potem jazda  w dół, dopóki był śnieg. A potem drałowanie w butach(turystycznych, które wziąłem przezornie). Ci z przewodnikiem minęli mnie, jadąc wygodnie busikiem). A ja sumie od zapory do miejscowaci, gdzie był bus miałem ok. 14 km. Ale było się "młodym". Potem busem na dół, kolejnym do Finkenberg.  A koledzy - robisz sobie jaja!

Na koniec zaliczyliśmy jeszcze Zell am Zieller.  Miałem przyjemność tu użyć nieco "zjazdu". Z 2000 m na 1300 m. Była traska czerwona, ładnie ubita. Więc nieco gazu na jajo. Dlaczego pusta?. Okazało się, że ostatnie dwieście metrów różnicy poziomów jest zagrodzone. Muldy, brak śniegu miejscami.  Nie dla mnie! Jestem z kraju nad Wisłą, gdzie takie przeszkody nie istnieją. Toż to przecież zupełnie normalne.  Więc z pięć razy to zaliczyłem. Pycha. Jajo to równie dobra jazda,  jak młócenie śniegu na muldach.  Może nawet lepsza! A jaki gaz na moich dechach. Niestety nie miałem nic do pomiaru szybkości. Tylko raz przekonałem się, gdy z lasu wychynęlą grupka narciarzy i przecinała poprzecznie mój tor jazdy. Byli jakieś sto metrów przede mną. Trzeba hamować!  To nie takie proste z tego gazu. Chłopie - spokojnie, nie nerwowo. Podnieś się, rozłóż ręce...Na szczęście byłem bez gumy. Więc kurtka świetnie przyhamowała.

Piszę i  ciągle mi przychodzi do głowy jakiś szczegół.  I jak tu nie kochać nart!

Zagronie.

  • Like 11
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Zagronie napisał:

Piszę i  ciągle mi przychodzi do głowy jakiś szczegół.

zacznij pisać blogi bo fajnie się czyta

mój pierwszy wyjazd w Alpy też uważam za najlepszy

Edited by Jeeb
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Jeeb napisał:

mój pierwszy wyjazd w Alpy też uważam za najlepszy

     W 2005 byłem drugi raz w Alpach (Val di Sole). I gdyby to był pierwszy wyjazd, to byłbym bardzo rozczarowany i zniesmaczony (deszcz, brak śniegu, jeden dzień słońca).

    Ale pierwszy raz byłem na początku kwietnia 2004 roku. Często wspominam ten wyjazd - przed naszym przyjazdem spadło pół metra śniegu, a po drodze nie było nam do śmiechu, kiedy po drodze wyprzedzaliśmy samochody ciągnące żaglówki nad Gardę, a na zewnątrz 20 stopni C. Na nasze zapytanie na kampingu w Pejo (spaliśmy w tamtejszych bungalowach) o śnieg, właściciel tylko się uśmiechnął, i powiedział, że mamy farta bo dosypało i będzie tydzień słońca.       I od Pejo, przez Tonale (jeszcze nie było połączenia z Ponte d'Legno), Folgaridę, Marillevę, Madonnę d'Campiglio mieliśmy idealne warunki - słońce, bez wiatru, lodu, przejezdne były nawet trasy nienaśnieżane (oczywiście po południu ciapa na nisko położonych trasach). No i ta cena - 120 Euro za spanie i skipas (za tydzień), teraz około 300 Euro. Jeździliśmy tam do 2010 roku, a potem Dolomity i  Austria.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By JC
      W moim setnym vlogu zapraszam Was do Heiligenblut, niewielkiej miejscowości położonej na północnej granicy Karyntii, u podnóża najwyższej góry Austrii - Großglockner 3798m. Tutaj znajduje się średniej wielkości, jak na warunki austriackie, ośrodek narciarski, który ma w sowiej ofercie 55 km tras narciarskie i ... 6 stref do freeride'u.
       
    • By dezext
      Zrobił nam się Burdel odnośnie polskich stacji narciarskich, mamy dwa tematy i ciężko znaleźć ważne info. Zbierzmy co wiemy o otwartych stacjach w tym temacie ale NIE DYSKUTUJMY, do dyskusji mamy 2 tematy.
      Wpisujcie Stacje Narciarskie o których wiecie, że są otwarte, bądź macie datę otwarcia! 
      Wpisujemy miasto, nazwę.
       
      PRZYKŁADOWO:
      Kazimierz Dolny - OTWARTY
      Wisła - OTWARCIE 23.01.2021
      Bałtów - OTWARTY
      Poręba Wielka Koninki - OTWARTE
       
       
       
    • By korylcio
      Hej,
      Był ktoś w ośrodku Bańsko ski w Bułgarii? Jakieś opinie?
    • By KubaP
      Słyszałem o ograniczeniach w drodze do Szwajcarii. Podobno nie można przejechać przez Niemcy. Ktoś coś wie więcej?
    • By lski@interia.pl
      Znużony codziennym treningiem  na pustych stokach w towarzystwie min.Emilewicz i jej dziatek,w obliczu braku szans na jakiekolwiek zawody,bo ich wszyscy organizatorzy z MPA wystraszyli sie państwowych demiurgów pandemii.,miałem już zamiar zawiesić narty na kołku.Z pomocą przyszli na szczęście bracia Słowacy,którym zabroniono nie tylko jeździć,ale i wychodzić z domu.Razem z Czechami postanowili zorganizować zawody masters w Jurgowie,bo ci Słowacy to właściciele hoteli i wyciągów w Żdiarze,mają blisko ,ciągle tam trenują i znają specyfike zbuntowanego Podhala.W regulaminie zawodów umieścili obowiązkowy test piątkowy,na co zbuntowaliśmy się my,polska ekipa,bo wykonanie testu nie jest u nas tak proste,jak u nich.W dodatku może skutkować 14 dniową rozłąką z narciarstwem,gdy test wykonamy w publicznej służbie zdrowia,raportującej do Sanepidu,i wyjdzie np. mylnie pozytywny,jak naszym skoczkom w Niemczech.Ponieważ nasza absencja skutkowałaby stratami na wpisowym przy stałych kosztach stałych,a górale z obu stron Tatr są wyznania bankowego,Słowacy przywieźli paramedyka,który podłubał nam w nosach  i orzekł,że wszyscy zdrowi.
      Zapowiadał się maraton w warunkach polarnych,bo rano 2 giganty a po południu 2 slalomy,i w niedzielę 2 giganty.Nic się nie pomyliłem,zabierając specjalny strój na minus 30 stopni,taka była odczuwalna,a na stoku trzeba było spędzić cały dzień-karczma zamknięta.
      Słowacy jak zawsze przywieźli wypasioną technikę,od aktywnej tablicy po specjalną kamere,która za niewielką opłatą nagrywała cały twój przejazd.
      Oprócz nas z zawodów był cały tłum gości różnej proweniencji,podobno była wtedy także kontrola,prawdopodobnie niewidzialna...
      Po zawodach pojechałem przenocować w Zakopanem,gdzie mam 2 zaprzyjaźnione panie.Jedna wystraszyła się jak diabła i nie dała przekonać o legalności pobytu uczestników legalnych imprez sportowych,druga uradowała się,że wreszcie ktoś ją odwiedził.Nie wyprowadzalem jej z błędu,gdy stwierdziła,że całą ta pandemia to ściema,bo gdzieś musiałem nocować.
      Zdziwiły mnie nieco trudności z dotarciem do centrum Zakopanego i tłum na ulicach.Nie skojarzyłem,że przy skokach bez publiczności ktoś może przyjechać i drzeć się na parkingu pod krokwią.Prawdopodobnie na czas skoków odwołano pandemię,bo byli raczej bez masek i dystansu,za to zdezynfekowani od środka.Ciekawe,gdzie oni wszyscy mieszkali...
      W niedzielę było tylko nieco cieplej,za to ludzi na stoku w Jurgowie znacznie więcej.Mowa była ,że od poniedziałku bunt nieoficjalny staje się oficjalnym,aczkolwiek różnicę trudno mi sobie wyobrazić...



Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...