Centrum Narciarskie Master Ski w Tyliczu jako jeden z pierwszych pokazał cennik na sezon 2026/27
2026.09.08
Centrum Narciarskie Master Ski w Tyliczu jako jeden z pierwszych pokazał cennik na sezon 2026/27
Co roku o tej porze zaczynam sprawdzać, kto pierwszy pokaże karty. Cennik Centrum Narciarskiego Master Ski w Tyliczu na sezon 2026/27 jest już na stronie ośrodka i należy do pierwszych opublikowanych w Polsce. Większość stacji nadal liczy.
Najciekawsze jest w nim to, czego nie ma – podwyżek. Ceny karnetów pozostały na poziomie poprzedniego sezonu: dzień na stoku kosztuje 125 zł, tydzień 570 zł, karnet wieczorny 60 zł. Przy tym, co ostatnio dzieje się z cenami skipassów w polskich górach, jest to decyzja, którą warto rozłożyć na czynniki pierwsze.
Nie jest przypadkiem, że Tylicz jest tak wcześnie gotowy. Centrum Narciarskie Master Ski od lat należy do ośrodków, które bardzo wcześnie rozpoczynają sezon, często już w listopadzie. Termin otwarcia na nadchodzącą zimę nie został jeszcze ogłoszony, ale sam cennik jest czymś więcej niż tabelką z cenami. To jeden z pierwszych sygnałów, że sezon się zbliża.
Ile kosztuje dzień na nartach w Master Ski w sezonie 2026/27?
Zacznijmy od liczb, po które przyszliście. W obu tabelach pierwsza kolumna to cena normalna, druga ulgowa. Ulga przysługuje dzieciom do 15 roku życia oraz seniorom powyżej 65 lat.
Karnety czasowe:
Karnet
Normalny
Ulgowy
2 godziny
70 zł
65 zł
3 godziny
80 zł
75 zł
4 godziny
90 zł
85 zł
6 godzin
100 zł
95 zł
wieczorny 15:00–20:00
60 zł
55 zł
Karnety dniowe:
Karnet
Normalny
Ulgowy
1 dzień
125 zł
115 zł
2 dni
230 zł
210 zł
3 dni
325 zł
290 zł
4 dni
410 zł
370 zł
5 dni
485 zł
435 zł
6 dni
540 zł
480 zł
7 dni
570 zł
510 zł
5 dowolnych dni
550 zł
490 zł
6 dowolnych dni
630 zł
560 zł
Do tego dochodzą karty punktowe, w których jeden punkt kosztuje złotówkę. Wjazd sześcioosobową kanapą na 1000 m to 16 pkt, czteroosobową na 700 m 12 pkt, orczykiem 600 m 8 pkt, orczykiem 500 m 7 pkt, a każdym z dwóch wyciągów taśmowych 4 pkt. Kaucja za kartę elektroniczną wynosi 10 zł i wraca przy zwrocie. Jest też pozycja dla niejeżdżących: przejazd turystyczny sześcioosobową koleją w dwie strony za 25 zł.
Jedna rzecz w tym cenniku jest ważniejsza niż same kwoty. Cennik bazowy nie różnicuje stawek w zależności od terminu sezonu — nie ma tu sezonu niskiego, wysokiego ani świątecznego, co w polskich górach przestało być oczywiste. Ośrodek osobno wprowadza natomiast promocje, o czym niżej.
Co mówi cennik Centrum Narciarskiego Master Ski w Tyliczu o cenie godziny jazdy?
Policzmy, bo z takiej tabeli nie widać rzeczy najważniejszej. Karnet dwugodzinny to 35 zł za godzinę. Trzygodzinny — niecałe 27 zł. Czterogodzinny — 22,5 zł. Sześciogodzinny — nieco ponad 16 zł.
A karnet dzienny? Wszystko zależy od rozkładu pracy wyciągów, a ten na sezon 2026/27 nie został jeszcze opublikowany. Trzymając się rozkładu z głównej części poprzedniej zimy, czyli 9:00–20:00, jedenaście godzin za 125 zł daje 11,4 zł za godzinę. Przy pełnym wykorzystaniu dnia karnet całodzienny ma więc zdecydowanie najniższy koszt jednej godziny jazdy spośród wszystkich karnetów jednodniowych.
Zastrzeżenie jest istotne, bo w poprzednim sezonie rozkład zmieniał się kilka razy: po otwarciu obowiązywało 9:00–20:00, w okresie noworocznym 8:00–20:00, a pod koniec marca już 8:00–16:00. Przed wyjazdem warto to po prostu sprawdzić.
Praktyczny wniosek: jeżeli chcecie jeździć do 20:00 i zaczynacie przed 14:00, karnet całodzienny pozwala wykorzystać więcej niż sześć godzin i wypada lepiej niż jakikolwiek czasowy. Od 15:00 zdecydowanie najkorzystniejszy jest wieczorny za 60 zł.
Karta punktowa ma swoją logikę i jest w Polsce coraz rzadsza. Przy szesnastu punktach za wjazd główną kanapą karnet dzienny opłaca się od ósmego wjazdu, bo osiem razy po 16 zł to już 128 zł. Jeśli jedziecie z dzieckiem, które zrobi cztery zjazdy i uzna, że woli sanki, punkty są tańsze. Jeśli jedziecie sami i macie ambicję zrobić kilometry, kupowanie punktów to strata pieniędzy.
Karnety wielodniowe: dlaczego 7 kolejnych dni kosztuje mniej niż 6 dowolnych
Tu jest w cenniku pułapka, o której warto wiedzieć przed kliknięciem „kup”.
Karnet na 7 kolejnych dni kosztuje 570 zł. Karnet na 6 dowolnych dni — 630 zł. Płacicie więc 60 zł więcej za jeden dzień jazdy mniej, w zamian dostając swobodę rozłożenia wyjazdów w czasie. Podobnie wygląda porównanie pięciu dni: kolejne 485 zł, dowolne 550 zł.
Dopłata za elastyczność wynosi zatem od 13 do 17 proc. i dla kogoś, kto mieszka w Krakowie albo Rzeszowie i przyjeżdża na weekendy, jest to sensowny wydatek. Dla rodziny na tygodniowym pobycie — nie. Klasyczny siedmiodniowy wychodzi wtedy na 81,4 zł za dzień jazdy (72,9 zł w wersji ulgowej) i to najlepszy przelicznik w całym cenniku.
Kolejna obserwacja: skok cenowy między szóstym a siódmym dniem to zaledwie 30 zł. Jeżeli planujecie sześć dni, dołożenie siódmego jest po prostu tanie. Jeżeli planujecie siedem, ósmy dzień na tym karnecie już nie istnieje i trzeba dokupić dzienny.
Jak Master Ski wypada na tle Jaworzyny Krynickiej?
W poprzednim sezonie dzień na Jaworzynie Krynickiej kosztował 195 zł w cenie kasowej, a karnet sześciodniowy 835 zł. Master Ski leży dziesięć kilometrów dalej i za dzień liczył 125 zł, za sześć dni 540 zł. Na karnecie sześciodniowym różnica wynosi więc 295 zł na osobę, a przy czteroosobowej rodzinie 1180 zł, czyli równowartość kilku noclegów.
To oczywiście nie jest porównanie jeden do jednego, bo obie stacje grają w innych ligach. Jaworzyna ma gondolę, około 466 m przewyższenia i trasy, na których średnio zaawansowany narciarz spędzi cały dzień bez nudy. Master Ski ma nieco ponad sto metrów przewyższenia i około 10 km tras, z czego zdecydowana większość to teren łatwy.
Różnica cen jest zatem uczciwym odbiciem różnicy skali. Master Ski nie próbuje udawać, że jest czymś więcej, i wycenia się odpowiednio. Dla kogoś, kto uczy dziecko, przyjeżdża na dwa dni albo chce potrenować technikę na krótkim, dobrze przygotowanym stoku, ta arytmetyka wygląda zupełnie inaczej niż w rankingu długości tras.
Co dostajemy za te pieniądze?
Sześć urządzeń: sześcioosobowa kanapa o długości około 1000 m, czteroosobowa 700 m, dwa talerzyki i dwie taśmy. Operator podaje 10 km tras, oficjalna mapa numeruje ich dwanaście, a najdłuższa nartostrada ma 1350 m. Praktycznie cały teren jest naśnieżany, a część tras jest oświetlona, dzięki czemu ośrodek pracuje długo po zmroku.
Sześcioosobowa kanapa MasterSki Sport ruszyła w sezonie 2022/23 i to ona zmieniła status tego miejsca. Ma wyprzęgane krzesła i osłony przeciwwiatrowe. Wcześniej Master Ski był stacją, do której się zaglądało. Od tamtej pory jest stacją, do której się jedzie. W tym samym sezonie na szczycie otwarto Restaurację Narciarską.
Jest jeszcze rzecz, którą doceniają ci, którzy jeżdżą regularnie: północna ekspozycja stoku. W lutowe popołudnia, kiedy na wystawionych do słońca trasach robi się papka, tutaj śnieg trzyma się dłużej. Przy tak małym przewyższeniu to argument ważniejszy niż statystyka kilometrów.
Główna trasa prowadzi spod szczytu Szubienica i jest szeroka, o równym nachyleniu, z jednym mocniej nastromionym fragmentem w środkowej części. Da się na niej jeździć na krawędziach i da się na niej sensownie potrenować. Nie da się na niej spędzić trzech dni bez poczucia powtarzalności — i to trzeba powiedzieć wprost.
Tylicz, czyli miasto, które przestało być miastem
Warto wiedzieć, gdzie się w ogóle jedzie, bo Tylicz ma życiorys ciekawszy niż niejedno miasto wojewódzkie.
W 1363 r. Kazimierz Wielki nadał tutejszej osadzie Ornawa prawa miejskie, mury obronne i prawo składu, zmieniając jej nazwę na Miastko. Przez Przełęcz Tylicką biegł szlak handlowy na Węgry i to on utrzymywał miasteczko przy życiu. Później przyszły napady, zniszczenia i powolny upadek — w XVI wieku Miastko było już wsią. Prawa miejskie odzyskało w 1612 r. dzięki biskupowi krakowskiemu Piotrowi Tylickiemu i wtedy przyjęło jego nazwisko. Straciło je ostatecznie w 1935 r., a od 1970 r. figuruje jako wieś wczasowo-wypoczynkowa.
Narciarska historia jest krótsza, ale równie kręta. Pierwszy orczyk stanął tu w latach osiemdziesiątych. Dziesięć lat później wyciągów było czternaście i Tylicz uchodził za spory ośrodek. Kolejna dekada, budowa Jaworzyny, Słotwin i Dwóch Dolin — i miejscowość wypadła z obiegu. Nowy etap rozwoju zaczął się około 2010 roku, wraz z modernizacją tylickich stacji.
Kilka kilometrów dalej, na Przełęczy Tylickiej, znajduje się dawne przejście graniczne Muszynka–Kurov. Jeśli jedziecie z dziećmi i szukacie pomysłu na dzień bez nart, to dobry kierunek na spacer — plus tutejszy drewniany kościółek i cerkiew w Muszynce.
Kiedy jechać i jak uniknąć tłumów
Poprzedni sezon Master Ski rozpoczął 22 listopada 2025 r. i jeździło się tu jeszcze w weekend 28–29 marca 2026 r. To pokazuje, na co stać tutejsze naśnieżanie: ponad cztery miesiące pracy przy stu metrach przewyższenia i wysokości poniżej 700 m n.p.m. to wynik, jakiego wiele większych ośrodków nie osiąga.
Dla osób, którym wystarczy ograniczona liczba tras, atrakcyjny bywa początek sezonu, o ile warunki pozwolą na listopadowe otwarcie — działa wtedy zwykle główna trasa, a na stoku jest pusto. Drugi taki moment to końcówka sezonu, po feriach, w tygodniu.
Czego unikać: sobót w środku ferii małopolskich. Parking zapełnia się przed południem i choć obsługa sprawnie rozprowadza ruch przy dolnych stacjach, kolejka do kanapy potrafi wtedy urosnąć. Rozwiązaniem jest karnet wieczorny — po 15:00 stok pustoszeje, a jazda przy sztucznym świetle na dobrze przygotowanym śniegu jest tu wyraźnie przyjemniejsza niż walka o miejsce w kolejce w południe.
Ważna informacja dotycząca ratrakowania: trasy 1, 2 i 10 są przygotowywane codziennie między 14:45 a 15:00 i na ten czas zamykane. Zapis znalazł się w nowym cenniku. Wyciągi pracują dalej, więc warto o tym pamiętać przy planowaniu ostatnich zjazdów przed przerwą.
Jak kupić taniej niż w cenniku
Cennik Master Ski w Tyliczu to cena kasowa. W poprzednich sezonach ośrodek regularnie uruchamiał kilka okresów promocyjnej sprzedaży i warto je znać, choć na razie nie ma gwarancji, że wszystkie powtórzą się w identycznej formie.
Pierwszy to jesienna przedsprzedaż online przez masterski.e-skipass.pl — w 2024 r. ruszyła 26 września. Drugi to listopadowe Black Weeks, w poprzednich sezonach trwające przez większą część miesiąca. Trzeci przychodzi w marcu: w marcu 2026 r. karnet całodzienny kosztował w promocji 100 zł zamiast 125 zł, a wcześniejsze promocje pozasezonowe sięgały 20 proc. na karnety wielodniowe.
Jeżeli więc czytacie ten tekst we wrześniu i wiecie, że pojedziecie do Tylicza — kupowanie karnetu w kasie w styczniu jest po prostu droższym sposobem na to samo.
Co po nartach i gdzie zjeść
Karczma przy dolnej stacji i Restauracja Narciarska na szczycie to dwa różne pomysły na przerwę. Na szybki posiłek między zjazdami wybieram karczmę, restauracja na górze ma widok i nadaje się na dłuższy postój. Na stoku działa też przedszkole narciarskie i snowboardowe — zapisy na sezon 2026/27 ruszyły już pod koniec sierpnia, co przy ograniczonej liczbie miejsc ma znaczenie.
Dodatkowym atutem jest bezpłatny ski bus, obsługujący Tylicz, Krynicę i Muszynę. Warto znać zasady: kurs do Krynicy i Muszyny realizowany jest dla grupy od czterech do ośmiu osób, a odbiór zamawia się telefonicznie z miejsca zakwaterowania.
Jeszcze ważniejsza jest sama lokalizacja. Dolna stacja leży dwieście metrów od rynku, w zasięgu krótkiego marszu z większości tylickich kwater, więc tydzień bez wyjmowania samochodu z parkingu jest tu całkowicie realny.
Sześć kilometrów dalej jest Krynica-Zdrój z pijalnią, Górą Parkową i całą infrastrukturą uzdrowiska. To sensowny plan na dzień, w którym pada deszcz.
Dla kogo to jest, a dla kogo nie
Centrum Narciarskie Master Ski jest dobrym wyborem dla rodzin z dziećmi, dla osób uczących się jeździć, dla tych, którzy wracają na narty po dłuższej przerwie, i dla wszystkich, którzy cenią położenie stacji blisko centrum miejscowości oraz możliwość dotarcia na stok pieszo. Sprawdza się też jako baza na dłuższy pobyt w rejonie Krynicy.
Nie jest dobrym wyborem dla narciarza, który szuka wyzwania technicznego, ani dla kogoś, kto chce zrobić w ciągu dnia trzydzieści kilometrów zjazdów bez powtarzania tej samej trasy. Nie ma tu długiej, wyraźnie stromej trasy o sportowym charakterze.
Werdykt jest taki: cennik Master Ski w Tyliczu na sezon 2026/27 utrzymany na poziomie poprzedniej zimy to w polskich realiach dobra wiadomość dla narciarza, zwłaszcza że stawki nie zmieniają się w zależności od terminu wyjazdu. Za 125 zł dostajemy dostęp do naśnieżonego i oświetlonego stoku na cały dzień pracy wyciągów — i to, a nie długość tras, jest tu prawdziwym argumentem.