Narty - skionline.pl
Jump to content
  • Wpisy na blogu

    • 31 comments
      Maso Corto na forum kojarzy się przede wszystkim z nartami… w sumie mi też, choć nigdy na nartach tu nie byłem. Kojarzy się również z lodowcem i górami.
      Po pobycie na Cyprze (uzupełnię blog) gdzie miałem temperaturę +42 zdecydowanie na drugą odsłonę wakacji wybrałem chłodniejsze, bardziej puste i piękniejsze dla oka miejsce - Maso Corto. 
      Przyjechaliśmy wczoraj o 23 i zaraz jaka odmiana? Temperatura +4 i padający śnieg z deszczem, a w górach śnieg.
      Co będziemy tu robić? Aktywnie spędzimy 10 dni. Trekkingi, trzytysięcznik, lodowiec, rowery, narty?… będzie się działo.
      Ponieważ plany są ambitne, a pogoda niepewna, obserwujcie ten wątek by zobaczyć, co udało się zrobić, a czego nie?
      Oczywiście polecam również swój Kanał na TikToku, gdzie codziennie wrzucam nowe materiały. Dla tych, którzy jeszcze go nie widzieli, wystarczy wpisać: nogi bolo i wcisnąć obserwuj - będziecie na bieżąco. 
      Pochwalę się również, zbudowaną już, w dość krótkim czasie społecznością wokół mnie. To prawie 900 osób… jak nic będę sławnym influenserem jak @JC 😃
      Wracając do wątku…
      …dzień pierwszy nie był szczególnie udany jeśli chodzi o pogodę. Co udało się zrobić?
      Poznać, tą urokliwą osadę, mały trekking z rzutem oka na ferratę, którą będziemy tu robić. Złapaliśmy okno pogodowe i pojeździliśmy na rowerze szosowym.
      Zapraszam na krótką fotorelację z pierwszego dnia 😊
      Tutejszy Matterhorn:

      U góry świeży opad - to dobrze, ponieważ w planach tego wypoczynku jest również wyprawa skiturowa ⛷️

      Szum potoku i wodospadów przyciąga wzrok:

      Tu mieszkamy 😊 Aparthotel, którego właścicielem jest Sepp, a samo miejsce jest dość znane na pewnym kanale na You Tube 🤪

      Idziemy w górę pomimo siąpiącego delikatnie deszczu.

      Jest cudownie rześko, górsko i jakże inaczej niż na rozgrzanym Cyprze.

      Pomimo kontuzji nogi (nadciągnięty mięsień przywodziciel dwugłowego uda) idzie mi się w górę dość sprawnie. To dobrze, bo miałem wiele obaw co do mojego pobytu w górach w tym roku. Myślę, że nie będzie źle 💪 a zdrowie dopisze.

      Dochodzimy do kaskad… jest ich tu bardzo dużo wzdłuż tras narciarskich. Co chwila kręcimy video na TikToki, cykamy jakieś zdjęcie, kręcimy materiały dla jednego z bardziej znanych tu forumowiczy 🤪

      Pięknie, zielono, a powietrze dla płuc jest cudowne.
      Tego mi było trzeba 👍

      Niesamowite miejsce… tym bardziej, że przez wodospad wiedzie via ferrata Larix, którą będziemy szli.

      Kilkaset metrów w górę i po trasach narciarskich docieramy z powrotem do hotelu.
      Wychodzi słońce, więc co? Paula ciśnie na rower - idziemy 🚵‍♂️

      Mimo, że jest tylko +10, ruszamy lekko ubrani.
      Zjazd jest chłodny, ale podjazd będzie gorący.
      Postanawiamy zrobić krótką rundę, 20 km nad jeziorko, a nawet nieco niżej. Na tym odcinku przewyższenie to ok 500 metrów. Cóż? Noga kontuzjowana, nie mogę ryzykować dłuższego zjazdu, a potem wymagającego podjazdu. Delikatnie.

      Kolory zniewalają 🙂
      Lago Di Vernago z bliska:

      Na tamie i kawałek za, jest asfalt, więc robię tam wycieczkę. Paula gna prawie 70 km/h w dół nie patrząc na moje plany i szwankującą nogę… chyba będzie rozwód 😄
      Kontenpluję miejsce… i jednak kusi dalszy zjazd:

      Skusił… zjeżdżam niżej 2 kilometry, bo noga na to pozwala. Tempo spokojne, a potem pod górę, ostrożne, delikatnie i wolno.
      Na powrocie zatrzymuję się w tutejszym miasteczku. Bardzo urokliwym, noszącym tą samą nazwę co jezioro, Vernago.

      Cisnę powolutku w górę…

      I co? Hardcorowiec mnie dogania 😄

      Mija, a potem będzie się wokół mnie kręcić. Oszczędzając się w czasie kontuzji jadę konsekwentnie lekko po tych +10% w górę i często zatrzymuję się na zdjęcia. Przerwy mi dobrze robią.

      Na kolację udaje się dotrzeć przed ponownymi opadami deszczu.

      Rekonesans w górach i na rowerze zrobiony mimo słabej pogody. Szczęśliwi kończymy pierwszy dzień pobytu.
      Co będzie dzisiaj?
      Zachęcam do śledzenia niniejszego wątku i mojego kanału, nogi bolo na TikToku.

      Pozdrawiam serdecznie
      Mariusz, marboru 🙂
       
    • 0 comments
      Nowa inwestycja w słowackim ośrodku narciarskim Bachledka Ski & Sun, położonym w pobliżu naszej południowej granicy. Bachledka należąca do skipassu Tatry Super Ski buduje 6-os, wyprzęganą kanapę z osłonami, która będzie obsługiwać czerwone trasy 7 i 8. Na jakim etapie jest inwestycja, jak przebiega dowiesz się oglądając film. Zapraszam
       
       
  • Albums

  • Topics

  1. Pogadajmy

    1. Tematy narciarskie

      Rozmowy na tematy ogólne związane z narciarstwem

      21.3k
      posts
    2. Chcę Wam o tym powiedzieć

      Rozmowy na tematy ważne ... nie związane w narciarstwem.

      29.4k
      posts
  2. Ski Gear

    1. Sprzęt narciarski

      Narty, buty, wiązania, odzież, akcesoria

      19.2k
      posts
    2. Dobór sprzętu

      Na czym jeździć, jak zacząć, jak kupować, jak dobierać - porady, pytania, odpowiedzi

      28.7k
      posts
    3. Tuning sprzętu

      Ostrzenie, regeneracja, smarowanie, suszenie, narzędzia, porady

      3.6k
      posts
    4. Testy sprzętu

      Podziel się swoimi uwagami dotyczącymi sprzętu, który używasz.

      3.7k
      posts
    5. Giełda sprzętu narciarskiego

      Kup - Sprzedaj - zamień

      Oferty zawierające tylko odnośnik do portali aukcyjnych będą usuwane!

      4.5k
      posts
  3. Stacje narciarskie

    1. Polska

      Ośrodki narciarskie w Polsce

      52.2k
      posts
    2. Alpy

      Stacje narciarskie w Alpach - Austria, Francja, Niemcy, Słowenia, Szwajcaria, Włochy

      22.3k
      posts
    3. Słowacja, Czechy

      Stacje narciarskie na Słowacji i w Czechach

      10.1k
      posts
    4. Samochodem na narty

      Jak przygotować auto, jak dojechać, jak przewozić narty, opony, łańcuchy, opłaty, dojazd, informacje, porady

      6.2k
      posts
    5. Warunki narciarskie - pogoda

      Informacje o warunkach narciarskich, prognozach, pogodzie, wasze obserwacje

      37.6k
      posts
    6. Reszta świata

      Tu wstawiamy informacje o ośrodkach narciarskich "reszty świata"

      1.6k
      posts
  4. Technika jazdy na nartach

    1. Race

      Jazda na bramkach, slalom, gigant, technika, porady

      1.6k
      posts
    2. Carving, funcarving

      Informacje o technice carvingowe - jak zacząć, jak doskonalić, ewolucje

      5.4k
      posts
    3. Freeride, freestyle

      Porady, bezpieczeństwo, technika

      1.7k
      posts
    4. Poczatkujący na nartach

      Informacje, pytania, odpowiedzi dla wszystkich tych, którzy mają pierwszy kontakt z narciarstwem.

      4.3k
      posts
  5. Wyjazdy na narty

    1. 28k
      posts
    2. Wolne miejsce w samochodzie

      Jedziesz na narty, masz wolne miejsce w samochodzie lub szukasz transportu? Wpisz propozycję wyjazdu tutaj.

      1.2k
      posts
    3. Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.

      Masz już rezerwację i nie możesz pojechać? Szukasz kogoś na to miejsce? Szukasz kompanów na wspólny wyjazd? Tu wstaw swoją ofertę ofertę (tylko oferty niekomercyjne)
      Ważne! Wstawiając ofertę przedstaw się, napisz kilka słów o osobach które jadą, zainteresowaniach. Oferty w stylu - mam wolne miejsce od - do! Kto jedzie? - będą usuwane!

      5.1k
      posts
  6. Sport

    1. Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...

      Zawody, kalendarz imprez, relacje, wyniki, zapowiedzi

      11.4k
      posts
    2. Zawody dla amatorów

      Informacje, daty, wyniki, relacje ...

      2.4k
      posts
  7. Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm

    1. Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm

      Informacje o sprzęcie, technice jazdy, terenach do jazdy

      7.9k
      posts
  8. Aktywne Lato

    1. Rowery

      Wszystko o rowerach, trasach rowerowych i sprzęcie

      8.5k
      posts
    2. Rolki

      Rozmawiamy o rolka: o tym gdzie jeździć, jak jeździć, o sprzęcie i technice

      400
      posts
    3. Wypoczynek w górach

      Trekking, wspinaczka, rafting, canyoning. Dyskusje o sprzęcie, trasach i ciekawych miejscach.

      2.4k
      posts
    4. Wypoczynek nad wodą

      Windserfing, kiting, żeglarstwo, pływanie

      1.5k
      posts
    5. Bieganie

      Tutaj piszemy o bieganiu

      236
      posts
  9. Nasze sprawy

    1. Forum info

      Informacje o nowym forum, zasady użytkowania, problemy, opinie ....

      3.9k
      posts
    2. Tematy dot. skionline.pl

      Nowości, problemy, awarie, uwagi, sugestie

      3k
      posts
    3. WZF skionline.pl

      Relacje ze spotkań forumowiczów.

      1.3k
      posts
    4. Konkursy

      Konkursy dla użytkowników forum

      3k
      posts
  10. Stare forum

    1. 14.6k
      posts
    2. 5.1k
      posts
    3. 782
      posts
    4. 1.2k
      posts
    5. Euro 2008

      Wszystko na temat Euro 2008

      177
      posts
    6. Lato 2008

      Wszystko o wypoczynku w lecie

      167
      posts
    7. Olimpiada Pekin 2008

      Rozmawiamy o wydarzeniach związanych z Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie

      100
      posts
  • Blogs

    1. Nowa inwestycja w słowackim ośrodku narciarskim Bachledka Ski & Sun, położonym w pobliżu naszej południowej granicy. Bachledka należąca do skipassu Tatry Super Ski buduje 6-os, wyprzęganą kanapę z osłonami, która będzie obsługiwać czerwone trasy 7 i 8. Na jakim etapie jest inwestycja, jak przebiega dowiesz się oglądając film. Zapraszam

       

       

    2. Maso Corto na forum kojarzy się przede wszystkim z nartami… w sumie mi też, choć nigdy na nartach tu nie byłem. Kojarzy się również z lodowcem i górami.
      Po pobycie na Cyprze (uzupełnię blog) gdzie miałem temperaturę +42 zdecydowanie na drugą odsłonę wakacji wybrałem chłodniejsze, bardziej puste i piękniejsze dla oka miejsce - Maso Corto. 
      Przyjechaliśmy wczoraj o 23 i zaraz jaka odmiana? Temperatura +4 i padający śnieg z deszczem, a w górach śnieg.

      Co będziemy tu robić? Aktywnie spędzimy 10 dni. Trekkingi, trzytysięcznik, lodowiec, rowery, narty?… będzie się działo.

      Ponieważ plany są ambitne, a pogoda niepewna, obserwujcie ten wątek by zobaczyć, co udało się zrobić, a czego nie?

      Oczywiście polecam również swój Kanał na TikToku, gdzie codziennie wrzucam nowe materiały. Dla tych, którzy jeszcze go nie widzieli, wystarczy wpisać: nogi bolo i wcisnąć obserwuj - będziecie na bieżąco. 
      Pochwalę się również, zbudowaną już, w dość krótkim czasie społecznością wokół mnie. To prawie 900 osób… jak nic będę sławnym influenserem jak @JC 😃

      Wracając do wątku…

      …dzień pierwszy nie był szczególnie udany jeśli chodzi o pogodę. Co udało się zrobić?

      Poznać, tą urokliwą osadę, mały trekking z rzutem oka na ferratę, którą będziemy tu robić. Złapaliśmy okno pogodowe i pojeździliśmy na rowerze szosowym.

      Zapraszam na krótką fotorelację z pierwszego dnia 😊

      Tutejszy Matterhorn:

      IMG_6492.thumb.jpeg.a562d7b5dfece006309227db6c03e3ac.jpeg

      U góry świeży opad - to dobrze, ponieważ w planach tego wypoczynku jest również wyprawa skiturowa ⛷️

      IMG_6493.thumb.jpeg.50044c55132934f87b1db4405747f8fe.jpeg

      Szum potoku i wodospadów przyciąga wzrok:

      IMG_6495.thumb.jpeg.75ede7a443109307abc29df08a96b3d7.jpeg

      Tu mieszkamy 😊 Aparthotel, którego właścicielem jest Sepp, a samo miejsce jest dość znane na pewnym kanale na You Tube 🤪

      IMG_6503.thumb.jpeg.a6b2ea5a753cb49a890ed508fba8b29f.jpeg

      Idziemy w górę pomimo siąpiącego delikatnie deszczu.

      IMG_6509.thumb.jpeg.3423a6c15a7520757a160fc760380ad2.jpeg

      Jest cudownie rześko, górsko i jakże inaczej niż na rozgrzanym Cyprze.

      IMG_6510.thumb.jpeg.1fdef7858d744a884f58ebf396dc7561.jpeg

      Pomimo kontuzji nogi (nadciągnięty mięsień przywodziciel dwugłowego uda) idzie mi się w górę dość sprawnie. To dobrze, bo miałem wiele obaw co do mojego pobytu w górach w tym roku. Myślę, że nie będzie źle 💪 a zdrowie dopisze.

      IMG_6526.thumb.jpeg.0ad4ee13a667031a1e416c6ab0225404.jpeg

      Dochodzimy do kaskad… jest ich tu bardzo dużo wzdłuż tras narciarskich. Co chwila kręcimy video na TikToki, cykamy jakieś zdjęcie, kręcimy materiały dla jednego z bardziej znanych tu forumowiczy 🤪

      IMG_6577.thumb.jpeg.45e51bfd080cb453474b054c320626d2.jpeg

      Pięknie, zielono, a powietrze dla płuc jest cudowne.

      Tego mi było trzeba 👍

      IMG_6579.thumb.jpeg.47ff544ef245ce691105bd667197c0f5.jpeg

      Niesamowite miejsce… tym bardziej, że przez wodospad wiedzie via ferrata Larix, którą będziemy szli.

      IMG_6581.thumb.jpeg.c5c2bbc4978c295949f2111e7be68e02.jpeg

      Kilkaset metrów w górę i po trasach narciarskich docieramy z powrotem do hotelu.

      Wychodzi słońce, więc co? Paula ciśnie na rower - idziemy 🚵‍♂️

      IMG_6640.thumb.jpeg.93c09436b25d34159da632353bc509ad.jpeg

      Mimo, że jest tylko +10, ruszamy lekko ubrani.

      Zjazd jest chłodny, ale podjazd będzie gorący.

      Postanawiamy zrobić krótką rundę, 20 km nad jeziorko, a nawet nieco niżej. Na tym odcinku przewyższenie to ok 500 metrów. Cóż? Noga kontuzjowana, nie mogę ryzykować dłuższego zjazdu, a potem wymagającego podjazdu. Delikatnie.
      IMG_6643.thumb.jpeg.1d0392621e000f46c72e5bba659d3041.jpeg

      Kolory zniewalają 🙂

      Lago Di Vernago z bliska:

      IMG_6644.thumb.jpeg.42620ece1bb70029ba2c680b76581da7.jpeg

      Na tamie i kawałek za, jest asfalt, więc robię tam wycieczkę. Paula gna prawie 70 km/h w dół nie patrząc na moje plany i szwankującą nogę… chyba będzie rozwód 😄
      Kontenpluję miejsce… i jednak kusi dalszy zjazd:

      IMG_6651.thumb.jpeg.f2db5478e8abd2ee7ffa0c413be09d84.jpeg

      Skusił… zjeżdżam niżej 2 kilometry, bo noga na to pozwala. Tempo spokojne, a potem pod górę, ostrożne, delikatnie i wolno.

      Na powrocie zatrzymuję się w tutejszym miasteczku. Bardzo urokliwym, noszącym tą samą nazwę co jezioro, Vernago.

      IMG_6653.thumb.jpeg.f1de748a7febdf97ae21111c6faefefa.jpeg

      Cisnę powolutku w górę…

      IMG_6646.thumb.jpeg.3c6f57b6a3685b3f9bb4e88d3ba0f10e.jpeg

      I co? Hardcorowiec mnie dogania 😄

      IMG_6664.thumb.jpeg.3770c585c31ab3c132cdca4f9e0467e7.jpeg

      Mija, a potem będzie się wokół mnie kręcić. Oszczędzając się w czasie kontuzji jadę konsekwentnie lekko po tych +10% w górę i często zatrzymuję się na zdjęcia. Przerwy mi dobrze robią.

      IMG_6668.thumb.jpeg.51537be125d8555df1485e2763c5cc0c.jpeg

      Na kolację udaje się dotrzeć przed ponownymi opadami deszczu.

      IMG_6669.thumb.jpeg.f56dffe0e4790cb9bcf7519e16ea1936.jpeg

      Rekonesans w górach i na rowerze zrobiony mimo słabej pogody. Szczęśliwi kończymy pierwszy dzień pobytu.

      Co będzie dzisiaj?

      Zachęcam do śledzenia niniejszego wątku i mojego kanału, nogi bolo na TikToku.
      IMG_6645.thumb.jpeg.79e451da5e43ac9e22a46b9ec7dafdc9.jpeg

      Pozdrawiam serdecznie

      Mariusz, marboru 🙂

       

    3. W tym sezonie tydzień lutowej przerwy semestralnej spędziłam w dolinie Pustertal – czyli po włosku – Alta Pusteria, znanej mi dotychczas tylko w letniej odsłonie z wypraw rowerowych dookoła Dolomitów i doliną Drawy:

      Wyjazd był w gronie rodzinno-koleżeńskim, więc szukałam miejscówki z dobrym dojazdem na stok transportem publicznym. Taki model bardzo nam się sprawdził rok temu – wreszcie nie było kwasów o dojazdy autem, że ktoś chce wcześniej, ktoś później itp. Kwaterkę mieliśmy w Niederdorf (Villabassa) – dokładnie w połowie drogi między ośrodkami 3 Zinnen i Kronplatz, do których co pół godziny kursuje pociąg Pustertalerbahn – darmowy z Guest Passem. Bardzo wygodnie.

      Apartament był blisko stacji kolejowej i kościoła, więc codzienna wczesna pobudka dzwonami – w gratisie.

      Niedziela, 18.02.2024

      Na pierwszy ogień idzie ośrodek 3 Zinnen. Pogoda cudowna, „instagramowa” – słońce i trochę malowniczych chmurek. Ciepło, na plusie – nawet za ciepło jak na luty. Odbieramy w automacie zakupione wcześniej skipassy – bardzo wygodna opcja, bez czekania w kolejkach do kasy i hop w górę, na Helm (Monte Elmo). Natrzaskałam masę zdjęć, chyba tego dnia najwięcej na całym wyjeździe. Ot, taka ekstaza dnia pierwszego!

      Trochę pokręciliśmy się na początku po Helmie – trasy mimo dodatnich temperatur trzymały się całkiem dobrze, pewnie dzięki północno-zachodniej ekspozycji. Nieźle i pusto było też na Stiergarten, na czarnej 40. Zjazd do Signaue (czerwona 41) już zdecydowanie gorzej – miękko, odsypy, muldy. Rekompensatą były za to stoki na Rotwand – oczywiście Holzriese obowiązkowo i to nie raz, na przemian z czerwoną i niebieską. Super!

      Na Helmie, z widokiem na Dolomity Sexteńskie i drugą stronę ośrodka:

      IMG_20240218_104618.thumb.jpg.04764f3d306a93d0df85676db532edb9.jpg

      IMG_20240218_104635.thumb.jpg.3da90c934a79fc4b4059754d6faf5433.jpg

      Widoki na trasie nr 11:

      IMG_20240218_110258.thumb.jpg.5b70ef1400c85ec43b0707e2ef8ac1a6.jpg

      IMG_20240218_110309.thumb.jpg.9634ade1e6379311c8f894a103ba86a3.jpg

      IMG_20240218_110318.thumb.jpg.e3245ff494c4a4159c51a19af555a74e.jpg

      Stiergarten - ponoć faktycznie kiedyś wypasano w tym miejscu bydło 😉. Na drugiej fotce - moja młodzieź.IMG_20240218_111957.thumb.jpg.328739d5498813fb9a2b3e2cecaa4344.jpg

      IMG_20240218_112222.thumb.jpg.126475ac5e6539fe0e12590533382cad.jpg

      Czerwona 41 do Signaue

      IMG_20240218_114009.thumb.jpg.2ce0491219d115dea07f0600bd25766b.jpg

      I na górnej stacji gondolki:

      IMG_20240218_120040.thumb.jpg.fcb5f1054784ebd8fd1e228c042c9dbb.jpg

      Z widokiem na Rotwand

      IMG_20240218_122006.thumb.jpg.05e6bcab258c97fe3132122e4d32dec9.jpg

      A za plecami taka atrakcja:

      IMG_20240218_121949.thumb.jpg.f3ac12ccfcc67c93e9dca52755d8d9f1.jpg

      IMG_20240218_122129.thumb.jpg.4ed13c0c035ee37790d93b8a036898e9.jpg

      Holzriese - niezła lufa, 71% nachylenia, podobno najstromsza w Italii:

      IMG_20240218_120032.thumb.jpg.7c7a5a4b60910d93c471be71f7fd140f.jpg

      IMG_20240218_122851.thumb.jpg.224a678f7bedefef8d32a6c990cb8796.jpg

      IMG_20240218_122712.thumb.jpg.2c53e7de16d5ce3226b239900d8d3808.jpg

      IMG_20240218_124918.thumb.jpg.de7662b0e7efe98f8a28517edf3afa68.jpg

      Na obiad umówiliśmy się ze znajomymi na Helmie, więc wracamy przez Sexten nową gondolką na górę. Jest dziwnie, bo na stokach od tej strony nie ma ani grama śniegu, wszystko stopniało, a mamy przecież połowę lutego, a nie kwiecień.

      IMG_20240218_135207.thumb.jpg.298b966ba1d89e30c8ef7597cfcdab86.jpg

      IMG_20240218_135511.thumb.jpg.d84fb6a92cb6d2b74a18051a832aa5bb.jpg

      No cóż, w każdym razie narty w Alpach bez Kaiserschmarren są nieważne, więc … A do kompletu niezłe lokalne piwko Pustertaler Freiheit z południowotyrolską wersją Statuy Wolności, taką jakby bardziej wyzwoloną?

      IMG_20240218_141631.thumb.jpg.ca85a143bf6ad12f3d31b6d685051994.jpg

      Wyciągi działają do 16.30, więc do końca szlifujemy jeszcze trasy na Helmie i na koniec zjeżdżamy czarną 13b do Vierschach. Trzyma się całkiem dobrze do końca.

      IMG-20240218-WA0003.thumb.jpg.003b2cea2da396eb30e2126b252c1a4e.jpg

      IMG_20240218_154809.thumb.jpg.d418c2c225caed4ad4313f471f8a9f7a.jpg

      Bardzo fajny ośrodek z urozmaiconymi i długimi trasami oraz dobrą infrastrukturą. Ludzi sporo, ale dłuższych kolejek w zasadzie nie uświadczyliśmy. Chwilę rano do gondoli i kilka minut do kanapy na szczyt Helmu, a tak to na bieżąco.

      Akurat pierwszego dnia byliśmy autem, więc w drodze powrotnej jeszcze zawinęliśmy w boczną dolinę, nad Pragser See. Bardzo urokliwe miejsce, choć pewnie w lecie, gdy tafla jeziora nie jest zaśnieżona, wygląda jeszcze ładniej. Jest tu hotel z restauracją, mała kapliczka Matki Boskiej Bolesnej i parking (płatny).

      IMG_20240218_173141.thumb.jpg.52f7dcfc19b2a9e5166e2bbd33a4fd8e.jpg

       [cdn.]
    4. Zagronie
      Latest Entry

       

      Post 26

      Baku, Kijów

      Dwudziestego trzeciego września

      Rano lecimy do Baku. Samolot jest już znacznie większy.  Odrzutowiec TU-135. Pogoda kiepska. Widać z góry szare pustynie, potem pojawia się morze. A na nim wieże naftowe. Morze Kaspijskie jest płytkie. Pomiędzy wieżami biegną nad wodą pomosty. Wież przybywa, jest ich coraz więcej, lepiej też już widocznych, bo samolot schodzi w dół. Pomostów też przybywa. W wodzie stoi już cały las wież. Widać Baku. Plątanina pomostów dąży w kierunku miasta. Lądujemy.

      Po obu stronach drogi z lotniska do miasta wieże i rury do transportu ropy.  Biegnące po ziemi we wszystkich możliwych kierunkach. Jesteśmy w Baku. Idziemy spacerkiem nad morze. Ładna zatoka i przyjemny bulwar z restauracyjkami.

      Mamy nieco miejscowego grosza, po udanym handlu. Herbatę podają tu z dużych samowarów.  Trochę na sposób afgański. Dostaje się duży, ceramiczny czajnik herbaty i do tego szklaneczkę. Na spodku leżą kawałki cukru, które się ssie, popijając ze szklaneczki gorącą, gorzką herbatą.

      Ma tu być ładne stare miasto. Zobaczymy więc, jak to jest w praktyce. Już nieco się naciąłem na Samarkandzie. Orbis organizował tam wycieczki i pisano dużo u nas, jaka tam jest  egzotyka i wspaniałe zabytki. W czasie powrotu z  Hindukuszu nieco sobie tam pospacerowałem. Z dużym jednak rozczarowaniem.

      Widzimy mury miejskie Baku. Od trzynastego do dziewiętnastego wieku. Dość prymitywnie to tu restaurują. Stare miasto jest wewnątrz nich.  Wąskie uliczki. Meczet. Jakieś fragmenty dworu Szirwanszacha. Zdaje się szesnasty wiek. Nic specjalnie ciekawego. Może już jestem zepsuty po Iranie i Indiach.

      Hotel jest najbardziej luksusowy, jaki  mamy w  ZSSR, ale otrzymany po małej awanturze. Jest telewizor. Niestety, tak jak w Taszkiencie - zepsuty. Łazienka nieco zdewastowana. Ale za  to z gorącą wodą.

      24.09.

      Lecimy dziś do Kijowa. Wczoraj w Inturiście,  przy kupnie biletu lotniczego, wyrażono wielkie zdziwienie. Skąd my znaleźliśmy się w Baku? Nie mieliśmy prawa tu być!  Z Termezu powinno się nas było wyekspediować najkrótszą drogą do Polski.

      A mnie chodziło po głowie, że mając sporo rubli jak na mnie, moglibyśmy ewentualnie polecieć sobie do Irkucka i zobaczyć Bajkał. Jedno z moich marzeń. Zarzuciłem tą myśl, bo nie chciałem stresować żony, dodatkowym opóźnieniem i niewiedzą, gdzie jestem. I tak była wystarczająco zestresowana moich wyjazdem do Indii. Wiedziała przecież z praktyki w Iranie, jakich niespodzianek można się spodziewać w czasie takich wojaży jak nasze. Teraz wiedziała, że już wracam do domu. Pisałem kartkę o przewidywanej trasie powrotu.

      Teraz tu w Baku było już wiadomo, że nad żaden Bajkał byśmy nie polecieli. Nie sprzedano by nam biletów. Kasjerka na lotnisku w dalekim Termezie była zdaje się nie bardzo gramotna  i nie powinna nam była sprzedać lotu do Baku, Tylko wprost do Kijowa przez Taszkient. No więc musieli z konieczności nam załatwić jak najszybciej lot do Kijowa, by „inostrańcy” nie włóczyli się po terytorium bratniego kraju.

      Lecimy razem z jakąś polską wycieczką starszych pań, które tu węszą za złotem. My też powęszymy. Bo co robić z rublami, które kupiliśmy za dolary, w pośredni sposób, poprzez chusteczki dla Uzbeczek?  Kupimy złoto czternastokaratowe, bo tylko takie tu sprzedają  i sprzeda się go u nas u Jubilera.

      W sumie cała operacja, biorąc u nas czarnorynkowy kurs zielonego, daje pewne dobre przebicie. Musimy sobie, jak jest okazja, powetować nieco straty, poniesione w Indiach przez głupią żądzę przygody. Nie lepiej to byłoby siedzieć w domu i ciułać na samochód?  Podliczając te kilka eskapad - do Iranu, Afganistanu i Indii zebrałoby się może na jakąś, giełdową Skodę.

      Samolot znów inny. Tym razem Ił-18. Turboodrzutowy. Mam szczęście. Znowu mam miejsce przy oknie. I to właściwej strony. Czteromotorowy. Spoglądam przez okienko na skrzydło z przyczepionymi dwoma potężnymi silnikami. Każdy ma  ogromne śmigło z czterema łopatami.  Nagle łopaty skrajnego silnika zaczęły się pomału obracać. Szybkość ich wzrosła i z silnika buchnął bury dym.

      Silnik zaskoczył. Obroty śmigieł  gwałtownie wzrosły. Już nie było widać pojedynczych obracających się łopat, tylko lekko drgające w miejscu śmigieł  powietrzne koło. Silnik grzmiał. Przyszła potem kolej na  następny, a  z drugiej strony na  pozostałe dwa. Koncert czterech potworów zagłuszał wszystko. Samolot drgał. Po uniesieniu się powietrze drgawki ustały, ale huk i wirujące koła za oknem pozostały.

      Lecimy najpierw na północ, omijając łańcuch Kaukazu, od strony Morza Kaspijskiego, a potem wzdłuż tego łańcucha na zachód. Właściwa strona dla mnie jest ta, z której widać góry. Oglądam wspaniałą panoramę  ośnieżonych gór. Wprawdzie trochę daleko, ale widać nieźle.

      Nie leci też tak wysoko, jak duże odrzutowce. Wysokość gór wzrasta. Widać jakąś dużą grupę. Może to Uszba? Opisywana często w literaturze górskiej zalodzona grupa górska w Kaukazie.

      Potem widać potężny, dwuwierzchołkowy szczyt o łagodnych stokach. Wiem doskonale jak się nazywa - Elbrus. Najwyższy szczyt Kaukazu. Też podobno wygasły wulkan jak Demawend w Elbursie. Zaledwie niższy do niego tylko kilkadziesiąt metrów. Ale za to potężnie zalodzony. Tylko to on może być. Widać doskonale przełączkę między szczytami. Po minięciu tej góry samolot bierze zwrot na północ i Kaukaz znika. Widok był wspaniały. Białe chmury w dole i białe góry na horyzoncie. Kończy się moja indyjska przygoda.

      Epilog

      Co mi pozostało w pamięci po poznaniu Indii? Zaledwie po ich dotknięciu, a raczej muśnięciu. Pozostała wdzięczność Stwórcy, że się urodziłem w Polsce, a nie w Indiach! Byłem wykształcony, miałem pracę. Mieliśmy mieszkanie M-4 i telewizor czarno-biały. Wprawdzie się często psuł, ale zawsze udawało mi się go naprawić. Mieliśmy syna i nawet nowy samochód  Syrenę.

      W niedzielę, a potem nawet w sobotę, bo Gierek pozwolił na sześć wolnych sobót w roku, jechaliśmy do Okocimia, gdzie mama spędzała z moją siostrą wakacje. W zimie były wypady na narty. Byłem szczęściarzem życiowym. Spłynął na mnie ogromny spokój. Nasze polskie problemy były jakieś małe, nikłe, bez porównania w stosunku do tego, co tam zobaczyłem.

      Ceny

      Termez - 5 rubli za przewóz kutrem po Amudarii do Ajratanu w Afganistanie.

      ● Afganistan

      Ajratan - Mazar-i Szerif - 30 Afs(afgani-waluta w Afganistanie).

      Hotel w Mazar-i Szerif – 30 do 60 Afs.

      Mazar-i Szerif – Kabul(ok. 600 km) - wynajęta taksówka – 100 Afs plus bagaż(pow. 20 kg – 15 Afs za 7 kg).

      Hotel w Kabulu - 25 Afs(Friends Hotel – Shar-I Nau).

      Kabul – Peszawar(ok. 500 km) - 100 Afs, plus opłata za bagaż jak z Mazar-i Szerif.

      Wymiana: 1$ = 43 do 45 Afs

      ● Pakistan

      Peszawar Hotel, ok. 5 Rp(rupii pakistańskich).

      Peszawar – Lahore – 25 Rp autobus(może wrosnąć do 40 Rp – zależnie od pojazdu).

      Hotel w Lahore – 6 Rp.

      Lahore – Amritsar – pociąg - ok. 6  Rp.

      Wymiana 1 $ = 9,5 Rp

      ● Indie

      Przelicznik; 1 $ = 8,7 R .W niektórych rejonach Indii  dawano za dolara nieco ponad 9 R

      Amritsar – Deli – pociąg - ok. 26 R(rupii indyjskich).

      Hotel(w stylu indyjskim) w Deli – 2 do 10 R.

      Deli – Chandigarth – pociąg (266 km)- 18 R.

      Chandigarth – Manali –autobus(300 km) - 23 R, plus bagaż.

      Manali – Hotel – 6 R.

      Manali – Keylong – Darcha (170 km)– 13 R.

      Hotel w Keylong – 3 R.

      Kulis – 25 do 30 R na dzień do 30 kg.

      Koń(muł) – średnio 25 R na dzień – 60 kg.

      Pociąg na trasie Dehli – Madras – Trivandrum – Bangalore – Bombay – Janhsi  - Dehli- 7500 km. Bilet specjalny zakupiony w Boroda House p. 35. Tzw. circular ticket – 196,9 R.

      Ceny autobusów – średnio- ok. 6 do 8 R za 100 km.

      Ceny pociągów – 40 R za 1000 km(2 klasa-sypialny), plus opłata za rezerwację miejsca 5,5 R

      Autobusy miejskie 30 pesa(z podziału rupii na 100 części).

      Potrawy w Indiach

      Mutton biriyani – ryż z baraniną(kawałkami), cebulką i kapustą – smaczny.

      Reis biriyani – ryż po wegetariańsku do tego 4 do 6 różnych bardzo ostrych sosów - podawany na południu Indii.

      Porotta albo Barotta – bardzo smaczne placuszki o różnych wymiarach, zależnie od okolicy – spotykane tylko na południu.

      Puri – też smaczne placuszki o dość różnej konsystencji – sprzedawane na północy.

      Placuszki z ryżu(południe) – niezbyt smaczne.

      Czapati(Chapati) – placki z mąki i wody, cienkie i o smaku przypieczonego ciasta na makaron – północ kraju.

      Jajka – sadzone, gotowane, omlet.

      Ryba z curry, ryba pieczona – południe, wybrzeże.

      Napoje

      Herbata z mlekiem – całe Indie

      Kawa(naturalna) z mlekiem – więcej na południu, gdzie jest tańsza od herbaty z mlekiem

      Mleko słodzone(bawolic, kozie)

      Napoje butelkowane – cola, fanta, woda sodowa i jeszcze inne – raczej słodkie

      Owoce

      Piru – owoc podobny do jabłka, ale smaku bliżej nieokreślonym, smak może pośredni między papierówką a dynią

      Ananas

      Orzech koksowy – dojrzały posiada mało mleczka a dużo miąższu. Niedojrzały gasi dobrze pragnienie. Zawiera ok. trzy czwarte szklanki mleczka. Są z grubsza biorąc - podłużny i podobny kształtem do orzecha laskowego – tylko b. duży.

      Banany – duże i małe żółte, zielone, czerwono-brązowe.

      Jabłka – tylko północ.

      Gruszka-jabłko? – smak podobny do gruszki.

      Mango – sezon lipiec, sierpień.

      Pomarańcze – mało soczyste i smaku gorszym od tych kupowanych w naszym kraju.

      Cytryny – malutkie z cienką skórką(limonki).

      Japoński owoc – czerwony, podobny do pomidora o zwartym miąższu. Zatyka jak niedobra gruszka.

      Winogrona.

       

                                                                                                                              

       

       

    5. Dłuższą chwilę mnie nie było na forum, ale wracam z relacją z wczorajszej wycieczki.

      Ostatni wyjazd w góry był w maju, tęskniłam strasznie za Tatrami, i już na prawdę stawałam na głowie żeby udało się zgrać dzień wolny z ładną pogodą. Obserwacja prognozy od kilku tygodni, trasa obmyślana jakiś czas temu i w końcu udało się - niedziela powinna być ok. Bałam się, że niedziela  w Tatrach to zły pomysł, ale z tego co zauważyłam to Tatry Zachodnie nie są aż tak oblegane jak Morskie Oko, Giewont czy inny Kasprowy. No więc tak: piątek i sobota 12 h w pracy na nogach, a w niedzielę pobudka o 4 i w drogę.... :)

      Wracając z pracy w piątek po 21 coś zaczęło piszczeć w aucie-koniec klocków. no po prostu swietnie....i po wyjezdzie sobie myślę. Na szczęście Miśkowi udało się jakieś znaleźć w garażu i w nocy zmieniał ....Pobudka o 4, zbieramy się, pakujemy rowery do auta - nie możemy znaleźć śruby od koła....dobra udało się, coś wymyślił :D Pogoda jakaś dziwna się wydaje, ale jeszcze słońce nie wzeszło więc mam nadzieję, że jednak będzie ładnie....jedziemy, coś chmury nad tymi Tatrami Zachodnimi. Misiek już zły bo to wygląda na burzowe chmury.....zaczęło padać po drodze, no po prostu myślałam, że zwariuje.....zaczyna wiać...no ale cóż, dojechaliśmy, pogoda się uspokoiła, ale dalej pochmurno, będzie co bedzie, nic nie poradzimy. Plan był, że dojeżdzamy rowerami do polany Trzydniowki, idziemy dalej z buta dalej w stronę schroniska, odbijamy w lewo na szlak papieski i tamtędy na Trzydniowiański i wracamy na Polanę Trzydniówkę od razu do rowerów i wracamy. No  i dobra, wysiadamy z auta, rowery przygotowane, Mikołaj chce dopompować powietrza, a tu powietrze zeszło całkowicie i nie chce się ruszyc.......no wszystkie znaki mówią zeby odpuscić.....w koncu jego rower został w aucie, a my wypozyczylismy rower z wypozyczalni.  Oczywiscie dokument tozsamosci został w aucie, dobrze ze ja mialam swój chociaz :P No dobra, ruszamy... dojechaliśmy do miejsca gdzie mamy zostawić rowery, i ruszamy dalej z buta, zaczyna padać....no świetnie. Nad Wołowcem widac ciemne szare ciężkie chmury, no jak nic na burzę....ja juz załamana i wkurzona...nie wiemy co robić, najrozsądniej byłoby wrócić, ale żal....na chwilę schowalismy się od deszczu pod drzewami....po jakims czasie przestalo padać, poszlismy w strone schroniska, Misiek jest za tym zeby wracac, albo dojsc do schroniska i wracac, ja stwierdziłam, że moze przeczekamy bo z drugiej strony powoli było widac słonce...w końcu doszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej. tam posiedzieliśmy, zaczeło wychodzic słonce, ale przy wysokosci ok 2000 m n.p.m. widać bylo chmury....po wielu dylematach Misiek mowi ze nigdzie nie idzie wyzej, wracamy, moze przejdzie moze nie, bezpieczniej zawrocic-wiedzialam ze ma rację, ale jednak mialam nadzieje, że sie rozpogodzi i ze pojdziemy. dobra, posiedzielismy jeszcze kolo wypasu owiec, zaczelo sie robić coraz ładniej, było ju z kolo 10.00 wiec dosc pozno, plan był inny, ale co zrobić. dobra, w koncu Misiek uległ i poszlismy na góre :D Na początku szlak był dość łagodny i szło się całkiem przyjemnie, słoneczko świeciło, wiał ciepły wiatr, raczej płasko niż mocno pod górę. Dopiero później szlak zaczął się piąć mocniej do góry, temperatura też robila swoje i mielismy coraz mniej sił. Podejscie na samą górę już w ogóle dało na w d....nogi :P masakra, ja już ledwo miałam siłe iść, a nie wiem jak Misiek doczołgał się do mnie haha co prawda został w tyle, a ja poszłam już sama na szczyt żeby odpocząć i zjeść :) Przed wyjazdem myślałam, czy nie zahaczyć o Kończysty Wierch jeszcze- to już tylko godzinka z trzydniowiańskiego, ale odpuscilismy. Może gdyby była wczesniejsza godzina to byśmy się zdecydowali, ale tak to odpuścilismy, poza tym na prawde byliśmy wypruci :P

      Na gorze odpoczęlismy, napatrzyliśmy się na przepiękne widoki i ruszylismy w dół Krowim Żlebem-cieszę się że taki kierunek wybrałam, bo zejście było dośc strome, dało nam też popalic, ale chyba jednak wolałam schodzić tędy bo jakbym miała wchodzic pod górę tak stromo to bym umarła w polowie drogi chyba haha. Z drugiej strony niby jakbym miala to strome podejscie za sobą to pytam tylko lżej by mi się schodziło tamtym szlakiem, sama nie wiem co lepsze, ale i tak i tak dałoby w kość:P po  dość długim schodzeniu, moje kolana i ścięgna miały już serdcznie dośc. Największym zbawieniem okazał się oczywiscie rower-przekonalismy się o tym juz nie raz. Zawsze jak idziemy gdzieś z Chochołowskiej to roweramy podjeżdzamy gdzie się da :) Jak juz się wsiądzie na rower w drodze powrotnej to nawet nie trzeba pedałować :D a jeszcze jak się mija tych wszystkich ludzi i za chwilę jest się na dole...no bajka :D Balismy się troche ze to niedziela i że będą tłumy-na szlaku na Trzydniowiański mijaliśmy moze 10 osob....schodzą już troche wiecej - troche ludzi wchodzilo dopiero, ale mimo wszystko było na prawdę baaardzo mało ludzi. Trzeba wiedzieć gdzie iść żeby nie było tłumów :P w samej Dolinie jednak dosc sporo ludzi-głównie rodziny z dziecmi, wracajac rowerem trzeba bylo uwazac bo potrafili isć całą szerokością, albo dzieci nieoczekiwanie wybiegały pod koła :P wiadomo jak to jest. Na koniec zjedlismy pyszny i nawet nie drogi obiadek w karczmie kawałek za wyjsciem z Doliny. Mało ludzi, tanio, krotki czas oczekiwania, a jedzonko przepyszne :D

      Mimo wielu przeciwności był to na prawdę udany i męczący(pozytywnie)dzień. a powrót? z Chochołowskiej do Mogilan pod Krakowem około połtorej godziny. A wyjechalismy kolo 17 dopiero.....jechalismy za google maps, zadnego korka, zadnych 2 czy 3 godzin na zakopiance jak straszyli ;)

      Także dzień przecudowny, mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się znowu wrócić w Tatry:)

      Filmik będzie później, na razie kilka zdjęć :)

       

      1.jpg

      2.jpg

      3.jpg

      4.jpg

      5.jpg

      6.jpg

      7.jpg

      8.jpg

      9.jpg

      10.jpg

      11.jpg

      12.jpg

      13.jpg

      14.jpg

      15.jpg

      16.jpg

      17.jpg

      18.jpg

      19.jpg

      20.jpg

      21.jpg

      22.jpg

      23.jpg

      24.jpg

      25.jpg

      26.jpg

  • Forum Statistics

    25.3k
    Total Topics
    380k
    Total Posts
  • Members

Booking.com


  • Odpowiedzi

  • Upcoming Events

  • Giełda sprzętu narciarskiego

    • Dzień dobry, mam do sprzedania model krzesełka 4 osobowego. Model zupełnie nowy zapakowany nie używany sygnowany marką doppelmayr. (nie trafiony prezent) Koszt 160 zł - więcej info na priv. Możliwość wysyłki albo odbiór okolice Bielska Białej.  
    • Jak w tytule. Plecak skiturowy Black Diamond Dawn Patrol 25 to wykonany częściowo z materiałów recyklingowych model, który doskonale spisze się zarówno podczas zimowej wspinaczki w warunkach wysokogórskich, jak i podczas wypadów skiturowych. Plecak skiturowy Black Diamond Dawn Patrol 25 dzięki zastosowaniu sprawdzonych rozwiązań pozwoli Ci na wygodne przeniesienie nart, oraz lawinowego ABC, które niezbędne jest podczas pokonywania najtrudniejszych tras w wymagających, zimowych warunkach. Plecak skiturowy Black Diamond Dawn Patrol 25 posiada konstrukcję wykorzystującą materiał poliestrowy 840D, oraz nylon o wyjątkowo wysokiej gęstości 210 denierów w splocie Ripstop. Specjalna kieszeń z powodzeniem pomieści twoje lawinowe ABC, a izolowana kieszeń na ramieniu posłuży do ulokowania w niej rurki zestawu hydracyjnego, lub radia. Dzięki odpowiednim profilowaniom plecak zapewnia doskonałe dopasowanie, a zapinane za pomocą zamków błyskawicznych panele tylne ułatwią dostęp do jego zawartości. Plecak skiturowy Black Diamond Dawn Patrol 25 wyposażony został w pas biodrowy, który posiada dwie duże kieszenie umożliwiające przeniesienie niezbędnych przedmiotów w zasięgu ręki. Kieszenie pozwolą także na troczenie przy nich nart zjazdowych, a ich zewnętrzne punkty mocowania pozwolą także na przeniesienie desek snowboardowych, czy kasku. Plecak Black Diamond Dawn Patrol 25 – najważniejsze cechy: Model, który doskonale spisze się podczas wymagających, zimowych aktywności górskich; Konstrukcja wykorzystująca materiał poliestrowy 840D, oraz nylon o wyjątkowo wysokiej gęstości 210 denierów w splocie Ripstop. Tkaniny wykorzystane w konstrukcji są niezwykle mocne i wytrzymałe; Rozwiązania umożliwiające łatwe przytroczenie kasku deski snowboardowej i nart; Kieszeń na lawinowe ABC; Doskonałe dopasowanie za sprawą odpowiedniego profilowania systemu nośnego; Paski kompresyjne na bokach; Plecak kompatybilny z systemami hydracyjnymi; Izolowana kieszeń sprawdzająca się dla radia lub rurki systemu hydracyjnego; Korpus wykonany z użyciem materiałów pochodzących z recyklingu; Wewnętrzna, zapinana na zamek kieszeń z klipsem na klucze; Metalowa klamra pasa; Dostęp do komory głównej z panelu tylnego.   Specyfikacja techniczna: Symbol oryginalny produktu BD681253 Kolor czarny Płeć Unisex No-code Nie Rodzaj plecaka Daypack. Mały plecak zaprojektowany z myślą o jednodniowych zastosowaniach. Pojemność 25 l Waga ~ 1160 g Materiał 840D Poliester & 210D Ripstop Nylon System hydracyjny Plecak kompatybilny z bukłakiem na wodę (do kupienia osobno). Pozwala na wyprowadzenia rurki z ustnikiem na zewnątrz i jej zaczepienie przy szelce. Polecany bukłak Do 2,5 l Pokrowiec przeciwdeszczowy plecak Brak pokrowca System nośny Klasyczny, prosty Regulacja systemu nośnego Brak - panel zawieszenia pasów ramiennych o stałej wysokości zawieszenia (bez regulacji w pionie). Dopasowanie Szelki (pasy ramienne) o zmiennej długości, pas biodrowy o regulowanym obwodzie, pasek piersiowy o regulowanej długości i wysokości zawieszenia System nośny Produkowany w rozmiarach dla różnego wzrostu i objętości klatki piersiowej. Zakres rozmiarów (długość tułowia) Black Diamond S/M (41 – 48 cm) L/XL (47 – 55 cm) Zakres rozmiarów (obwód klatki piersiowej) Black Diamond XS (60 - 75 cm) S (68 - 85 cm) M (80 - 100 cm) L (90 - 112 cm) Dostęp do głównej komory Od góry i od strony pleców Mocowanie nart Za pomocą bocznych troków (pionowo lub w technice „A-frame”) Dodatkowe cechy Gwizdek bezpieczeństwa, Boczne paski kompresyjne, Uchwyty do 2 czekanów, Zaczep na klucze, Kieszeń / przegroda na lawinowe ABC (na sondę i łopatę) Mocowanie kasku Zaczepy do siatki mocującej kask Przyjazność środowisku Wykonane częściowo z materiałów pochodzącyc
    • Sprzedam jak w tytule. Narty nigdy nie pracowały w wypożyczalni. Ślizg nigdy nieplanowany, od dwóch lat jedynie poprawiane diamentami o gradacji 200 do 400. Jest to model 2018/19. Narty we wszystkich testach uzyskiwały świetne opinie i rzeczywiście na nie zasługują. 1900 zł. Obecnie po siedmiu, 6 dniowych pobytach alpejskich i kilku weekendowych w kraju. Moje, porównując do oglądanych w ostatni week, tegorocznych, z centrum testowego w Białce, są w świetnym stanie.    
    • Sprzedam vouchery na sprzęt, wygrane na zawodach, do konkretnych sklepów, które na nich widnieją. 500 zł Salomon, 300 zł- Rossi, Poc, Lange itd.Cena-pół nominalnej, bo ja już mam zapasy wszystkiego... 
  • Gallery - new pictures

  • Popular Contributors

  • Member Statistics

    • Total Members
      12,831
    • Most Online
      1,861

    Newest Member
    AdamGo
    Joined
  • Blogs

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...