Narty - skionline.pl
Jump to content
  1. Ski Gear

    1. Sprzęt narciarski

      Narty, buty, wiązania, odzież, akcesoria

      18.6k
      posts
    2. Dobór sprzętu

      Na czym jeździć, jak zacząć, jak kupować, jak dobierać - porady, pytania, odpowiedzi

      27.9k
      posts
    3. Tuning sprzętu

      Ostrzenie, regeneracja, smarowanie, suszenie, narzędzia, porady

      3.5k
      posts
    4. Testy sprzętu

      Podziel się swoimi uwagami dotyczącymi sprzętu, który używasz.

      3.5k
      posts
    5. Giełda sprzętu narciarskiego

      Kup - Sprzedaj - zamień

      Oferty zawierające tylko odnośnik do portali aukcyjnych będą usuwane!

      4.2k
      posts
  2. Stacje narciarskie

    1. Polska

      Ośrodki narciarskie w Polsce

      47.5k
      posts
    2. Alpy

      Stacje narciarskie w Alpach - Austria, Francja, Niemcy, Słowenia, Szwajcaria, Włochy

      20.6k
      posts
    3. Słowacja, Czechy

      Stacje narciarskie na Słowacji i w Czechach

      8.9k
      posts
    4. Samochodem na narty

      Jak przygotować auto, jak dojechać, jak przewozić narty, opony, łańcuchy, opłaty, dojazd, informacje, porady

      6k
      posts
    5. Warunki narciarskie - pogoda

      Informacje o warunkach narciarskich, prognozach, pogodzie, wasze obserwacje

      33.5k
      posts
    6. Reszta świata

      Tu wstawiamy informacje o ośrodkach narciarskich "reszty świata"

      1.4k
      posts
  3. Technika jazdy na nartach

    1. Race

      Jazda na bramkach, slalom, gigant, technika, porady

      1.5k
      posts
    2. Carving, funcarving

      Informacje o technice carvingowe - jak zacząć, jak doskonalić, ewolucje

      5.1k
      posts
    3. Freeride, freestyle

      Porady, bezpieczeństwo, technika

      1.6k
      posts
    4. Poczatkujący na nartach

      Informacje, pytania, odpowiedzi dla wszystkich tych, którzy mają pierwszy kontakt z narciarstwem.

      4.1k
      posts
  4. Wyjazdy na narty

    1. 26.5k
      posts
    2. Wolne miejsce w samochodzie

      Jedziesz na narty, masz wolne miejsce w samochodzie lub szukasz transportu? Wpisz propozycję wyjazdu tutaj.

      1.1k
      posts
    3. Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.

      Masz już rezerwację i nie możesz pojechać? Szukasz kogoś na to miejsce? Szukasz kompanów na wspólny wyjazd? Tu wstaw swoją ofertę ofertę (tylko oferty niekomercyjne)
      Ważne! Wstawiając ofertę przedstaw się, napisz kilka słów o osobach które jadą, zainteresowaniach. Oferty w stylu - mam wolne miejsce od - do! Kto jedzie? - będą usuwane!

      4.8k
      posts
  5. Sport

    1. Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...

      Zawody, kalendarz imprez, relacje, wyniki, zapowiedzi

      10.7k
      posts
    2. Zawody dla amatorów

      Informacje, daty, wyniki, relacje ...

      2.4k
      posts
  6. Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm

    1. Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm

      Informacje o sprzęcie, technice jazdy, terenach do jazdy

      6.3k
      posts
  7. Aktywne Lato

    1. Rowery

      Wszystko o rowerach, trasach rowerowych i sprzęcie

      8.1k
      posts
    2. Rolki

      Rozmawiamy o rolka: o tym gdzie jeździć, jak jeździć, o sprzęcie i technice

      384
      posts
    3. Wypoczynek w górach

      Trekking, wspinaczka, rafting, canyoning. Dyskusje o sprzęcie, trasach i ciekawych miejscach.

      2.2k
      posts
    4. Wypoczynek nad wodą

      Windserfing, kiting, żeglarstwo, pływanie

      1.3k
      posts
    5. Bieganie

      Tutaj piszemy o bieganiu

      221
      posts
  8. Pogadajmy

    1. Tematy narciarskie

      Rozmowy na tematy ogólne związane z narciarstwem

      20.5k
      posts
    2. Chcę Wam o tym powiedzieć

      Rozmowy na tematy ważne ... nie związane w narciarstwem.

      28.9k
      posts
  9. Nasze sprawy

    1. Forum info

      Informacje o nowym forum, zasady użytkowania, problemy, opinie ....

      3.9k
      posts
    2. Tematy dot. skionline.pl

      Nowości, problemy, awarie, uwagi, sugestie

      3k
      posts
    3. WZF skionline.pl

      Relacje ze spotkań forumowiczów.

      1.3k
      posts
    4. Konkursy

      Konkursy dla użytkowników forum

      3k
      posts
  10. Stare forum

    1. 14.6k
      posts
    2. 5.1k
      posts
    3. 782
      posts
    4. 1.2k
      posts
    5. Euro 2008

      Wszystko na temat Euro 2008

      177
      posts
    6. Lato 2008

      Wszystko o wypoczynku w lecie

      167
      posts
    7. Olimpiada Pekin 2008

      Rozmawiamy o wydarzeniach związanych z Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie

      100
      posts
  • Blogs

    1. Zapraszam Was na narty do Hochzillertal i Hochfuegen. Po wizycie w Zillertal Arena w kolejnym vlogu z mojego marcowego pobytu w dolinie Zillertal zabieram Was na tworzą liczącą ponad 90km huśtawkę tras narciarskich. Jeżeli do tego dodamy świetne tereny freeride'owe, to mamy region narciarski wart odwiedzenia. Bramki do kolei i wyciągów w Hochzillertal i Hochfuegen otworzy nam Zillertal Superskipass, który uprawnia do jazdy we wszystkich ośrodkach w dolinie.

       

    2. Świetny, kameralny i wysoki... Taki jest Sportgastein!

      Niesamowite trasy, cudowne widoki - co więcej dodać? Byłem zachwycony tym miejscem!

      838425601_Sport1.thumb.jpg.456f32d517b798a257df0be1caa292eb.jpg

      Relację znajdziecie pod poniższym linkiem:

      684331010_sport2.thumb.jpg.bf18344bf196b08261e724bd3615812d.jpg

      Tutejsze czarne trasy robią wrażenie!

      188605984_sport3.thumb.jpg.ab7adbe1ec7a4510a7d302ae37d8be3c.jpg

      Lotniska:

      1544885456_sport4.thumb.jpg.42b34a6d28b33311e4863f00aa080511.jpg

      No i tutejszy szczyt został również zdobyty :) 

      1451717860_sport5.thumb.jpg.a9fab87814b0495c1f16401cf4552aee.jpg

      marboru

    3. Nareszcie doczekałam się tegorocznego urlopu - dwa tygodnie rowerowej laby! Wróć - nie laby, tylko Łaby.

      Jak było? Świetny i urozmaicony szlak, zarówno dla miłośników zwiedzania jak i pięknych krajobrazów. Cała trasa ma blisko 1300 km długości, z czego 370 km przypada na Czechy, a pozostała część na Niemcy. Na jedną wyprawę to dużo, ale rzeka jest na tyle blisko Polski, że można trasę podzielić na odcinki, albo wybrać jej fragment. Tak właśnie zrobiliśmy i my tego lata.

      Niedziela, 14 sierpnia
      Jest niedzielny poranek, szósta rano, w środku długiego, sierpniowego weekendu. Piękny wschód słońca.
      Zaspana córka podwozi mnie i moją drugą połówkę na dworzec, na Intercity "Matejko". Szczecin-Przemyśl to prawie najdłuższa trasa kolejowa w Polsce. My jednak jedziemy nim tylko do Wrocławia, gdzie mamy przesiadkę. 

      24.thumb.jpg.f7a206e70081c2046822febcacbc2016.jpg

      W tym roku urlop będzie "eko" - auto zostaje w domu, a my dojedziemy do Łaby pociągiem i rowerami. Benzyna droga, inflacja i kryzys paliwowy szaleją, więc cena za bilety kolejowe dla dwóch osób z rowerami (przezornie kupione z miesięcznym wyprzedzeniem) - jedyne 74,20 zł - cieszy. Jakaś ekstra promocja weekendowo-grupowa, bo cena bazowa była dwa razy wyższa.
      W pociągu haki na rowery (obok stojaków na narty!) i półki na sakwy.

      23.thumb.jpg.d4851a0f4fcd688f51cd0a2e7d435705.jpg

      We Wrocławiu okazuje się, że TLK z Warszawy ma półtorej godziny opóźnienia, które dalej rośnie. Udaje nam się przebukować bilety na pociąg Kolei Dolnośląskich, ale w Sędzisławiu - gdzie mieliśmy spotkać się z zaprzyjaźnioną parą z Krakowa, będziemy godzinę później. Umawiamy się więc ze znajomymi w Kamiennej Górze, gdzie można coś zjeść przed dalszą drogą. Polregio KD nabity ludźmi i rowerami, dobrze, że jedziemy niedaleko.

      thumbnail_IMG_20220724_190758.thumb.jpg.51e8282416b7932ae2fb2fc3c0857cfd.jpg

      Okazuje się, że nasi przyjaciele mają awarię roweru - dosłownie rozsypała się sztyca siodełka. A tutaj niedziela i żaden serwis nie pracuje. Co za pech!
      Na miejscu, w Kamiennej Górze zastanawiamy się, czy uda się zablokować sztycę, która wpada do rury podsiodłowej. Wpadam na pomysł, aby wykorzystać butelkę Cisowianki do redukcji średnicy, oklejamy sztycę taśmą - i proszę!

      4.thumb.jpg.695893789f443b501ba23b043597bd80.jpg

      Prowizorka, bo prowizorka, ale dało się dojechać przynajmniej na nocleg w Czechach, a następnego dnia poszukać czynnego sklepu rowerowego z serwisem.

      Z Kamiennej Góry jedziemy do Krzeszowa bardzo wygodną i widokową DDR-ką. Góry na razie mamy tylko na horyzoncie.

      17.thumb.jpg.4a438ff3fef990fc2febb8888f7903ba.jpg

      W Krzeszowie, w opactwie benedyktynek, trwają przygotowania do odpustu 15 sierpnia. Oglądamy zespół klasztorny i barokowy kościół:

      2.thumb.jpg.59d8fc29037c302bde862efcbe3f24df.jpg

      16.thumb.jpg.94fd8632d5dc5b1c52bf4d468f21bdcf.jpg

      15.thumb.jpg.265d172528000ddc79961e256de7d930.jpg

      Dalej kierujemy się w stronę Chełmska Śląskiego. To urokliwe, nieco senne miasteczko, zdecydowanie na uboczu. Warto obejrzeć zabytkowy rynek i bardzo ciekawe, drewniane Domy Tkaczy z XVII wieku:

      13.thumb.jpg.7f259ea28dbd74953329a284bb58232e.jpg

      12.thumb.jpg.dac57c42260071c17d6bdb1ad0124bad.jpg

      Za Chełmskiem zaczyna się podjazd w stronę granicy. Ale nie jest ani bardzo stromy, ani szczególnie długi, więc jedzie się dobrze, nawet z sakwami.

      10.thumb.jpg.b549bf111d3e9aa0fa973ea6977a261f.jpg

      8.thumb.jpg.2442a917eb961eedf1879c5e0f1d17ea.jpg

      Ostatnia wioska po polskiej stronie to Okrzeszyn. Tutaj kończy się asfalt, a granicę pokonujemy szutrową drogą.

      6.thumb.jpg.bc897c027eefd2c32f76d449950e8a6a.jpg

      Po czeskiej stronie dojeżdżamy do szosy, która na szczęście okazuje się niezbyt ruchliwa i spektakularnym zjazdem - mijając ośrodek narciarski Petrzikowice - dojeżdżamy do przedmieść Trutnova, gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Do Łaby coraz bliżej.

      strava3113321909335373132.jpg.093a205176745732efb36aa15aacc823.jpg

      [cdn.]

    4. Zagronie
      Latest Entry

       

      Post 26

      Baku, Kijów

      Dwudziestego trzeciego września

      Rano lecimy do Baku. Samolot jest już znacznie większy.  Odrzutowiec TU-135. Pogoda kiepska. Widać z góry szare pustynie, potem pojawia się morze. A na nim wieże naftowe. Morze Kaspijskie jest płytkie. Pomiędzy wieżami biegną nad wodą pomosty. Wież przybywa, jest ich coraz więcej, lepiej też już widocznych, bo samolot schodzi w dół. Pomostów też przybywa. W wodzie stoi już cały las wież. Widać Baku. Plątanina pomostów dąży w kierunku miasta. Lądujemy.

      Po obu stronach drogi z lotniska do miasta wieże i rury do transportu ropy.  Biegnące po ziemi we wszystkich możliwych kierunkach. Jesteśmy w Baku. Idziemy spacerkiem nad morze. Ładna zatoka i przyjemny bulwar z restauracyjkami.

      Mamy nieco miejscowego grosza, po udanym handlu. Herbatę podają tu z dużych samowarów.  Trochę na sposób afgański. Dostaje się duży, ceramiczny czajnik herbaty i do tego szklaneczkę. Na spodku leżą kawałki cukru, które się ssie, popijając ze szklaneczki gorącą, gorzką herbatą.

      Ma tu być ładne stare miasto. Zobaczymy więc, jak to jest w praktyce. Już nieco się naciąłem na Samarkandzie. Orbis organizował tam wycieczki i pisano dużo u nas, jaka tam jest  egzotyka i wspaniałe zabytki. W czasie powrotu z  Hindukuszu nieco sobie tam pospacerowałem. Z dużym jednak rozczarowaniem.

      Widzimy mury miejskie Baku. Od trzynastego do dziewiętnastego wieku. Dość prymitywnie to tu restaurują. Stare miasto jest wewnątrz nich.  Wąskie uliczki. Meczet. Jakieś fragmenty dworu Szirwanszacha. Zdaje się szesnasty wiek. Nic specjalnie ciekawego. Może już jestem zepsuty po Iranie i Indiach.

      Hotel jest najbardziej luksusowy, jaki  mamy w  ZSSR, ale otrzymany po małej awanturze. Jest telewizor. Niestety, tak jak w Taszkiencie - zepsuty. Łazienka nieco zdewastowana. Ale za  to z gorącą wodą.

      24.09.

      Lecimy dziś do Kijowa. Wczoraj w Inturiście,  przy kupnie biletu lotniczego, wyrażono wielkie zdziwienie. Skąd my znaleźliśmy się w Baku? Nie mieliśmy prawa tu być!  Z Termezu powinno się nas było wyekspediować najkrótszą drogą do Polski.

      A mnie chodziło po głowie, że mając sporo rubli jak na mnie, moglibyśmy ewentualnie polecieć sobie do Irkucka i zobaczyć Bajkał. Jedno z moich marzeń. Zarzuciłem tą myśl, bo nie chciałem stresować żony, dodatkowym opóźnieniem i niewiedzą, gdzie jestem. I tak była wystarczająco zestresowana moich wyjazdem do Indii. Wiedziała przecież z praktyki w Iranie, jakich niespodzianek można się spodziewać w czasie takich wojaży jak nasze. Teraz wiedziała, że już wracam do domu. Pisałem kartkę o przewidywanej trasie powrotu.

      Teraz tu w Baku było już wiadomo, że nad żaden Bajkał byśmy nie polecieli. Nie sprzedano by nam biletów. Kasjerka na lotnisku w dalekim Termezie była zdaje się nie bardzo gramotna  i nie powinna nam była sprzedać lotu do Baku, Tylko wprost do Kijowa przez Taszkient. No więc musieli z konieczności nam załatwić jak najszybciej lot do Kijowa, by „inostrańcy” nie włóczyli się po terytorium bratniego kraju.

      Lecimy razem z jakąś polską wycieczką starszych pań, które tu węszą za złotem. My też powęszymy. Bo co robić z rublami, które kupiliśmy za dolary, w pośredni sposób, poprzez chusteczki dla Uzbeczek?  Kupimy złoto czternastokaratowe, bo tylko takie tu sprzedają  i sprzeda się go u nas u Jubilera.

      W sumie cała operacja, biorąc u nas czarnorynkowy kurs zielonego, daje pewne dobre przebicie. Musimy sobie, jak jest okazja, powetować nieco straty, poniesione w Indiach przez głupią żądzę przygody. Nie lepiej to byłoby siedzieć w domu i ciułać na samochód?  Podliczając te kilka eskapad - do Iranu, Afganistanu i Indii zebrałoby się może na jakąś, giełdową Skodę.

      Samolot znów inny. Tym razem Ił-18. Turboodrzutowy. Mam szczęście. Znowu mam miejsce przy oknie. I to właściwej strony. Czteromotorowy. Spoglądam przez okienko na skrzydło z przyczepionymi dwoma potężnymi silnikami. Każdy ma  ogromne śmigło z czterema łopatami.  Nagle łopaty skrajnego silnika zaczęły się pomału obracać. Szybkość ich wzrosła i z silnika buchnął bury dym.

      Silnik zaskoczył. Obroty śmigieł  gwałtownie wzrosły. Już nie było widać pojedynczych obracających się łopat, tylko lekko drgające w miejscu śmigieł  powietrzne koło. Silnik grzmiał. Przyszła potem kolej na  następny, a  z drugiej strony na  pozostałe dwa. Koncert czterech potworów zagłuszał wszystko. Samolot drgał. Po uniesieniu się powietrze drgawki ustały, ale huk i wirujące koła za oknem pozostały.

      Lecimy najpierw na północ, omijając łańcuch Kaukazu, od strony Morza Kaspijskiego, a potem wzdłuż tego łańcucha na zachód. Właściwa strona dla mnie jest ta, z której widać góry. Oglądam wspaniałą panoramę  ośnieżonych gór. Wprawdzie trochę daleko, ale widać nieźle.

      Nie leci też tak wysoko, jak duże odrzutowce. Wysokość gór wzrasta. Widać jakąś dużą grupę. Może to Uszba? Opisywana często w literaturze górskiej zalodzona grupa górska w Kaukazie.

      Potem widać potężny, dwuwierzchołkowy szczyt o łagodnych stokach. Wiem doskonale jak się nazywa - Elbrus. Najwyższy szczyt Kaukazu. Też podobno wygasły wulkan jak Demawend w Elbursie. Zaledwie niższy do niego tylko kilkadziesiąt metrów. Ale za to potężnie zalodzony. Tylko to on może być. Widać doskonale przełączkę między szczytami. Po minięciu tej góry samolot bierze zwrot na północ i Kaukaz znika. Widok był wspaniały. Białe chmury w dole i białe góry na horyzoncie. Kończy się moja indyjska przygoda.

      Epilog

      Co mi pozostało w pamięci po poznaniu Indii? Zaledwie po ich dotknięciu, a raczej muśnięciu. Pozostała wdzięczność Stwórcy, że się urodziłem w Polsce, a nie w Indiach! Byłem wykształcony, miałem pracę. Mieliśmy mieszkanie M-4 i telewizor czarno-biały. Wprawdzie się często psuł, ale zawsze udawało mi się go naprawić. Mieliśmy syna i nawet nowy samochód  Syrenę.

      W niedzielę, a potem nawet w sobotę, bo Gierek pozwolił na sześć wolnych sobót w roku, jechaliśmy do Okocimia, gdzie mama spędzała z moją siostrą wakacje. W zimie były wypady na narty. Byłem szczęściarzem życiowym. Spłynął na mnie ogromny spokój. Nasze polskie problemy były jakieś małe, nikłe, bez porównania w stosunku do tego, co tam zobaczyłem.

      Ceny

      Termez - 5 rubli za przewóz kutrem po Amudarii do Ajratanu w Afganistanie.

      ● Afganistan

      Ajratan - Mazar-i Szerif - 30 Afs(afgani-waluta w Afganistanie).

      Hotel w Mazar-i Szerif – 30 do 60 Afs.

      Mazar-i Szerif – Kabul(ok. 600 km) - wynajęta taksówka – 100 Afs plus bagaż(pow. 20 kg – 15 Afs za 7 kg).

      Hotel w Kabulu - 25 Afs(Friends Hotel – Shar-I Nau).

      Kabul – Peszawar(ok. 500 km) - 100 Afs, plus opłata za bagaż jak z Mazar-i Szerif.

      Wymiana: 1$ = 43 do 45 Afs

      ● Pakistan

      Peszawar Hotel, ok. 5 Rp(rupii pakistańskich).

      Peszawar – Lahore – 25 Rp autobus(może wrosnąć do 40 Rp – zależnie od pojazdu).

      Hotel w Lahore – 6 Rp.

      Lahore – Amritsar – pociąg - ok. 6  Rp.

      Wymiana 1 $ = 9,5 Rp

      ● Indie

      Przelicznik; 1 $ = 8,7 R .W niektórych rejonach Indii  dawano za dolara nieco ponad 9 R

      Amritsar – Deli – pociąg - ok. 26 R(rupii indyjskich).

      Hotel(w stylu indyjskim) w Deli – 2 do 10 R.

      Deli – Chandigarth – pociąg (266 km)- 18 R.

      Chandigarth – Manali –autobus(300 km) - 23 R, plus bagaż.

      Manali – Hotel – 6 R.

      Manali – Keylong – Darcha (170 km)– 13 R.

      Hotel w Keylong – 3 R.

      Kulis – 25 do 30 R na dzień do 30 kg.

      Koń(muł) – średnio 25 R na dzień – 60 kg.

      Pociąg na trasie Dehli – Madras – Trivandrum – Bangalore – Bombay – Janhsi  - Dehli- 7500 km. Bilet specjalny zakupiony w Boroda House p. 35. Tzw. circular ticket – 196,9 R.

      Ceny autobusów – średnio- ok. 6 do 8 R za 100 km.

      Ceny pociągów – 40 R za 1000 km(2 klasa-sypialny), plus opłata za rezerwację miejsca 5,5 R

      Autobusy miejskie 30 pesa(z podziału rupii na 100 części).

      Potrawy w Indiach

      Mutton biriyani – ryż z baraniną(kawałkami), cebulką i kapustą – smaczny.

      Reis biriyani – ryż po wegetariańsku do tego 4 do 6 różnych bardzo ostrych sosów - podawany na południu Indii.

      Porotta albo Barotta – bardzo smaczne placuszki o różnych wymiarach, zależnie od okolicy – spotykane tylko na południu.

      Puri – też smaczne placuszki o dość różnej konsystencji – sprzedawane na północy.

      Placuszki z ryżu(południe) – niezbyt smaczne.

      Czapati(Chapati) – placki z mąki i wody, cienkie i o smaku przypieczonego ciasta na makaron – północ kraju.

      Jajka – sadzone, gotowane, omlet.

      Ryba z curry, ryba pieczona – południe, wybrzeże.

      Napoje

      Herbata z mlekiem – całe Indie

      Kawa(naturalna) z mlekiem – więcej na południu, gdzie jest tańsza od herbaty z mlekiem

      Mleko słodzone(bawolic, kozie)

      Napoje butelkowane – cola, fanta, woda sodowa i jeszcze inne – raczej słodkie

      Owoce

      Piru – owoc podobny do jabłka, ale smaku bliżej nieokreślonym, smak może pośredni między papierówką a dynią

      Ananas

      Orzech koksowy – dojrzały posiada mało mleczka a dużo miąższu. Niedojrzały gasi dobrze pragnienie. Zawiera ok. trzy czwarte szklanki mleczka. Są z grubsza biorąc - podłużny i podobny kształtem do orzecha laskowego – tylko b. duży.

      Banany – duże i małe żółte, zielone, czerwono-brązowe.

      Jabłka – tylko północ.

      Gruszka-jabłko? – smak podobny do gruszki.

      Mango – sezon lipiec, sierpień.

      Pomarańcze – mało soczyste i smaku gorszym od tych kupowanych w naszym kraju.

      Cytryny – malutkie z cienką skórką(limonki).

      Japoński owoc – czerwony, podobny do pomidora o zwartym miąższu. Zatyka jak niedobra gruszka.

      Winogrona.

       

                                                                                                                              

       

       

    5. Dłuższą chwilę mnie nie było na forum, ale wracam z relacją z wczorajszej wycieczki.

      Ostatni wyjazd w góry był w maju, tęskniłam strasznie za Tatrami, i już na prawdę stawałam na głowie żeby udało się zgrać dzień wolny z ładną pogodą. Obserwacja prognozy od kilku tygodni, trasa obmyślana jakiś czas temu i w końcu udało się - niedziela powinna być ok. Bałam się, że niedziela  w Tatrach to zły pomysł, ale z tego co zauważyłam to Tatry Zachodnie nie są aż tak oblegane jak Morskie Oko, Giewont czy inny Kasprowy. No więc tak: piątek i sobota 12 h w pracy na nogach, a w niedzielę pobudka o 4 i w drogę.... :)

      Wracając z pracy w piątek po 21 coś zaczęło piszczeć w aucie-koniec klocków. no po prostu swietnie....i po wyjezdzie sobie myślę. Na szczęście Miśkowi udało się jakieś znaleźć w garażu i w nocy zmieniał ....Pobudka o 4, zbieramy się, pakujemy rowery do auta - nie możemy znaleźć śruby od koła....dobra udało się, coś wymyślił :D Pogoda jakaś dziwna się wydaje, ale jeszcze słońce nie wzeszło więc mam nadzieję, że jednak będzie ładnie....jedziemy, coś chmury nad tymi Tatrami Zachodnimi. Misiek już zły bo to wygląda na burzowe chmury.....zaczęło padać po drodze, no po prostu myślałam, że zwariuje.....zaczyna wiać...no ale cóż, dojechaliśmy, pogoda się uspokoiła, ale dalej pochmurno, będzie co bedzie, nic nie poradzimy. Plan był, że dojeżdzamy rowerami do polany Trzydniowki, idziemy dalej z buta dalej w stronę schroniska, odbijamy w lewo na szlak papieski i tamtędy na Trzydniowiański i wracamy na Polanę Trzydniówkę od razu do rowerów i wracamy. No  i dobra, wysiadamy z auta, rowery przygotowane, Mikołaj chce dopompować powietrza, a tu powietrze zeszło całkowicie i nie chce się ruszyc.......no wszystkie znaki mówią zeby odpuscić.....w koncu jego rower został w aucie, a my wypozyczylismy rower z wypozyczalni.  Oczywiscie dokument tozsamosci został w aucie, dobrze ze ja mialam swój chociaz :P No dobra, ruszamy... dojechaliśmy do miejsca gdzie mamy zostawić rowery, i ruszamy dalej z buta, zaczyna padać....no świetnie. Nad Wołowcem widac ciemne szare ciężkie chmury, no jak nic na burzę....ja juz załamana i wkurzona...nie wiemy co robić, najrozsądniej byłoby wrócić, ale żal....na chwilę schowalismy się od deszczu pod drzewami....po jakims czasie przestalo padać, poszlismy w strone schroniska, Misiek jest za tym zeby wracac, albo dojsc do schroniska i wracac, ja stwierdziłam, że moze przeczekamy bo z drugiej strony powoli było widac słonce...w końcu doszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej. tam posiedzieliśmy, zaczeło wychodzic słonce, ale przy wysokosci ok 2000 m n.p.m. widać bylo chmury....po wielu dylematach Misiek mowi ze nigdzie nie idzie wyzej, wracamy, moze przejdzie moze nie, bezpieczniej zawrocic-wiedzialam ze ma rację, ale jednak mialam nadzieje, że sie rozpogodzi i ze pojdziemy. dobra, posiedzielismy jeszcze kolo wypasu owiec, zaczelo sie robić coraz ładniej, było ju z kolo 10.00 wiec dosc pozno, plan był inny, ale co zrobić. dobra, w koncu Misiek uległ i poszlismy na góre :D Na początku szlak był dość łagodny i szło się całkiem przyjemnie, słoneczko świeciło, wiał ciepły wiatr, raczej płasko niż mocno pod górę. Dopiero później szlak zaczął się piąć mocniej do góry, temperatura też robila swoje i mielismy coraz mniej sił. Podejscie na samą górę już w ogóle dało na w d....nogi :P masakra, ja już ledwo miałam siłe iść, a nie wiem jak Misiek doczołgał się do mnie haha co prawda został w tyle, a ja poszłam już sama na szczyt żeby odpocząć i zjeść :) Przed wyjazdem myślałam, czy nie zahaczyć o Kończysty Wierch jeszcze- to już tylko godzinka z trzydniowiańskiego, ale odpuscilismy. Może gdyby była wczesniejsza godzina to byśmy się zdecydowali, ale tak to odpuścilismy, poza tym na prawde byliśmy wypruci :P

      Na gorze odpoczęlismy, napatrzyliśmy się na przepiękne widoki i ruszylismy w dół Krowim Żlebem-cieszę się że taki kierunek wybrałam, bo zejście było dośc strome, dało nam też popalic, ale chyba jednak wolałam schodzić tędy bo jakbym miała wchodzic pod górę tak stromo to bym umarła w polowie drogi chyba haha. Z drugiej strony niby jakbym miala to strome podejscie za sobą to pytam tylko lżej by mi się schodziło tamtym szlakiem, sama nie wiem co lepsze, ale i tak i tak dałoby w kość:P po  dość długim schodzeniu, moje kolana i ścięgna miały już serdcznie dośc. Największym zbawieniem okazał się oczywiscie rower-przekonalismy się o tym juz nie raz. Zawsze jak idziemy gdzieś z Chochołowskiej to roweramy podjeżdzamy gdzie się da :) Jak juz się wsiądzie na rower w drodze powrotnej to nawet nie trzeba pedałować :D a jeszcze jak się mija tych wszystkich ludzi i za chwilę jest się na dole...no bajka :D Balismy się troche ze to niedziela i że będą tłumy-na szlaku na Trzydniowiański mijaliśmy moze 10 osob....schodzą już troche wiecej - troche ludzi wchodzilo dopiero, ale mimo wszystko było na prawdę baaardzo mało ludzi. Trzeba wiedzieć gdzie iść żeby nie było tłumów :P w samej Dolinie jednak dosc sporo ludzi-głównie rodziny z dziecmi, wracajac rowerem trzeba bylo uwazac bo potrafili isć całą szerokością, albo dzieci nieoczekiwanie wybiegały pod koła :P wiadomo jak to jest. Na koniec zjedlismy pyszny i nawet nie drogi obiadek w karczmie kawałek za wyjsciem z Doliny. Mało ludzi, tanio, krotki czas oczekiwania, a jedzonko przepyszne :D

      Mimo wielu przeciwności był to na prawdę udany i męczący(pozytywnie)dzień. a powrót? z Chochołowskiej do Mogilan pod Krakowem około połtorej godziny. A wyjechalismy kolo 17 dopiero.....jechalismy za google maps, zadnego korka, zadnych 2 czy 3 godzin na zakopiance jak straszyli ;)

      Także dzień przecudowny, mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się znowu wrócić w Tatry:)

      Filmik będzie później, na razie kilka zdjęć :)

       

      1.jpg

      2.jpg

      3.jpg

      4.jpg

      5.jpg

      6.jpg

      7.jpg

      8.jpg

      9.jpg

      10.jpg

      11.jpg

      12.jpg

      13.jpg

      14.jpg

      15.jpg

      16.jpg

      17.jpg

      18.jpg

      19.jpg

      20.jpg

      21.jpg

      22.jpg

      23.jpg

      24.jpg

      25.jpg

      26.jpg

  • Forum Statistics

    24.8k
    Total Topics
    358.8k
    Total Posts
  • Members

Booking.com


  • Odpowiedzi

    • Należało by jeszcze dodać,że na 4 godzinnych z COS też na SMR nie pojeździ.
    • Nie widziałem 😐
    • Mam nadzieje że w nadchodzącym sezonie bedziemy mieli tylko takie problemy….
    • Bar przy czerwonej 1-ce w zeszłym sezonie był zamknięty niestety.
    • Rozpoczynam  dziewiąty sezon w Tyrolu który dopiero raczkuje  (zacząłem w 13/14),lecz pierwszy wpis - może nie ostatni więc liczę na wyrozumiałość (mam na myśli błędy od ort. po merytoryczne ,inne)     Dzięki gościnności kolegi gajowy01 / jego skibus'a Insert oraz za sprawą SnowCardTirol    przy sprzyjającej aurze już 1.10.22 mogłem cieszyć się "białym szaleństwem" na lodowcach w Soelden, Pitztal i Hintertux czyli trzech z wielkiej piątki tyrolskich lodowców działających na sezonowym karnecie który na pewno niejeden z Was ma , będzie miał lub po raz pierwszy zakupi do kieszonki  swojego kombinezonu.   01.10. Soelden 1363m n.p.m    Piękna jesienna pogoda w dolinie gdzie dokował nasz czterokołowy "pojazd teleportacyjny"  PL-AT-PL, po wjechaniu na część lodowcową ów ośrodka/ów {ok.+ 2600m n.p.m.) zmieniała się na w zimową w pełni tego słowa znaczeniu (nieco mgły,opad śniegu ,wiatr)-człowiek/narciarz w końcu czuje że żyje . W Soelden zimowo działa  tylko Rettenbach z wyłączeniem dolnej części , tz.pucharowej(31) , ja ujeżdżałem się na orczyku trasa.33Insert   Choć okres letni dał się zapewne we znaki strukturze lodowca/ów {nie tylko austriackich)  to udostępnione trasy były dobrze przygotowane, w bardzo dobrej kondycji po ostatnich opadach  co jeszcze nie dawno nie było takie oczywiste.   Pomimo to jak na pierwszy dzień można było się ujeżdzić - nie było innego wyjścia właściwie 😉(na kondycje raczej nie narzekam -praca fizyczne okraszona wizytami w siłowni czy rowerem daje pozytywny efekt) choć dla chętnych alternatywą mogło być skorzystanie z tras rowerowych gdyż  rozpoczęcie sezonu zimowego pokrywało się z kończącym się sezonem rowerowym w BIKE REPUBLIC SÖLDEN https://bikerepublic.soelden.com/home.html , co było nie lada okazją do korzystania z infrastruktury Insert przeznaczonej dla rowerzystów jak i narciarzy w tym ośrodku w jednym czasie.   02/.10. Pitaztal/Mittelberg 1740m n.p.m.Insert Nowy szynobus "kret"Insert nie  zrobił większego wrażenia na mnie , "ładny"  -jest po prostu nowy (bardziej schludne obicia siedzeń , szyby nie porysowane), nowa cześć sterowa, nowość to przyciski w razie ewakuacji (chyba ich nie było), ekranów lcd też nie pamiętam (czy może były?) Pitztal 2840m n.p.m. przywitał nas  wiatrem 6B który  sprawił ze można było  (od ok.10:00)korzystać jedynie z krzesła trasa 25 i z trasy przeznaczonej do uprawiania narciarstwa biegowego.   03.10. Drugi dzień na Pitztal u  -to już pełne słońce Insert Insert . Główna trasa26 na lodowcu była całkiem miła dla mojej narty /choć nieco tępawej 😉  . Trasa 28 zarezerwowana  pod treningi grup narciarskich. W oczy rzucała sie ekipa operacyjną Insert kadry austryjackiej trasa 27  (przynajmniej tak wynikało z napisów na ich płaszczykach) która przygotowała podłoże /bazę /zagęszczała śnieg polewając ją wodą z prądownic pod jak myślę przyszłe treningi  kadry narodowej - Puchar Świata" już za chwilę". Ze względu na niską pokrywę śniegową nie działały jeszcze trasy wzdłuż orczyków , oraz nie mogłem się doszukać trasy 36 która świeciła się na zielono na iski( była zamknięta płotkiem )-tz. działała tylko do stacji przesiadkowej (powrót na dół w gondoli).     04.10 Hintertux 1500m n.p.m. Piękna pogoda , choć parking zawalony busami szkółek narciarskich (kto był kiedykolwiek ) wie o czym pisze . Na górze 2660/3268m n.p.m. pełnia zimyInsert i jak na mój gust śnieg w najlepszej kondycji, twardo i "w ogóle"- ośrodek całoroczny białe zdążyło się uleżeć /stwardnieć . Snow park Insert czynny - lubię zawsze patrzeć jak oni to robią i że się nie boją 😉 Początek sezonu daje jeszcze czas na przygotowywanie infrastruktury  ekipy budowlane przy nowy basenie na wodę do armatek czy już prawie gotowa nowa dolna stacja na krzesła 2100m n.p.m. której jeszcze nie widziałem pięć miesięcy wstecz przy finałowym wyjeżdzie sezonu 21/22 Wyjeżdzony jak lubię Insert   Mogę  sobie winszować i życzyć każdemu z Was całego równie udanego sezonu jak ten mój pierwszy inauguracyjny wyjazd   p.s. zapomniałem nawiązać do jaglanki na mleku z termosu (tu w chwili wytchnienia na Hintertuxie) Insert , będzie TO mój główny posiłek/obiad/lunch na ciepło w tym sezonie(CHYBA ŻE MI SIĘ ZNUDZI)  przy tego typu wypadach , z dodatkiem daktyli innych suszonych owoców co kto lubi z termosu można coś na szybko/ciepło wszamać w gondoli niekoniecznie wchodząc /szukając/płacą/tracąc czas  w barze, nie jestem fanem frytek z kiełbasą czy innych tego typu wynalazków   z narciarskim pozdrowieniem Marian Śliwa-Rąpała   na pewno można mnie odszukać  na FB,czy YouTube:SMARIANSo ,tak jaki i resztę informacji o mojej wycieczce,czy inne informacje o ośrodkach w aplikacji  iski czy bergfex,przepisy na jaglankę 🙂 u wójka Google   zresztą co ja Wam tu ...jak Wy wszystko pewnie wiecie, szkoda czasu wstaje piękny dzień a dawno nie kręciłem na grubej oponce, do zobaczenia na białym    
  • Upcoming Events

  • Giełda sprzętu narciarskiego

  • Gallery - new pictures

  • Popular Contributors

  • Today's Birthdays

    1. bczupa
      bczupa
      (48 years old)
    2. beved
      beved
      (42 years old)
    3. Bosek
      Bosek
      (38 years old)
    4. czarnooki
      czarnooki
      (34 years old)
    5. jacek0020
      jacek0020
      (33 years old)
  • Member Statistics

    • Total Members
      11,882
    • Most Online
      1,775

    Newest Member
    Chonoratka
    Joined
  • Blogs

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...