skionline.plstacje wiadomości Wyślij link znajomemu Wydrukuj Dodaj komentarz

Gardenissima - najdłuższy gigant na świecie

2013.04.15
Marcin Szafrański
Kliknij, aby powiększyć.
Marcin Szafrański
Szósta rano. W mroku zbliżamy się w okolice parkingu przy dolnej stacji kolejki. Nie wiadomo skąd zaczynają się pojawiać inne samochody. "Trzeba być nienormalnym, żeby o tak barbarzyńskiej porze podjechać pod wyciąg. Przecież jeszcze ciemno" - rzucam pod nosem komentarz. No tak, tak samo nienormalnym, jak kilkuset osobowa grupa poubierana w "gumy", zakładająca ciasne buty. Każdy wyciąga z samochodu po dwie pary nart - długich, wyścigowych nart. Poranek pod kolejką Col Razur aż kipi adrenaliną.
Dojeżdżamy na szczyt Secedy kolejką o 6.45; promienie wschodzącego słońca również zaczynają docierać na start giganta. Jadąc krzesełkiem spoglądam w dół i myślę, że bramki są bardzo mocno podkręcone. Gdy oglądam trasę, potwierdza się moje spostrzeżenie, z tą różnicą jednak, że odległości między bramkami wynoszą około 30 metrów - jak w super gigancie. Teraz już wiadomo, dlaczego najlepsi wiozą na start narty SG z płaskim szpicem o promieniu 35 metrów.

fot. Marcin Szafrański
fot. Marcin Szafrański

Jak organizuje się zawody dla 700 uczestników? Okazuje się, że da się to zrobić bardzo sprawnie. Wszyscy z wyjątkiem gwiazd Pucharu Świata ruszają na równolegle ustawione trasy parami, co 30 sekund. Obrazki, kiedy zawodnicy mijają się na trasie są dość częste - wygląda to dosyć zabawnie. Trasa ma długość 6 kilometrów, różnica wzniesień 1033 metry i 115 (!) bramek do pokonania. To była dla mnie druga edycja zawodów, frycowe już zapłaciłem. Mogę jednak podpowiedzieć kilka rzeczy tym, którzy wybiorą się na Gardenissime w 2014 po raz pierwszy. Po pierwsze, zapisy kończą się najpóźniej w lutym. Lista zamykana jest na 700 uczestnikach, dodatkowo można wylicytować start równoległy z Markiem Girardellim (nieobecny w tym roku) lub z Isolde Kostner. Jak rozłożyć siły? Tutaj nie podpowiem - trzeba po prostu spróbować. Spokojnie, wstydu nie będzie, a zjazdowcy pokonujący płaskie odcinki w "pozycji Justyny Kowalczyk" pojawiają się często, można powiedzieć że w większości.

fot. Marcin Szafrański
fot. Marcin Szafrański

Jakie narty zabrać? Na pewno do giganta. Zwycięzcy jechali na 205 cm SG. Cała sztuka to pokonać pierwsze półtorej minuty na stromych bramkach - potem już płasko. Ja wybrałem kompromis - Dynastary Speed WC 188 cm o 30-metrowym promieniu. Wybór dobry, z tym wyjątkiem, że zanim się z nimi "zaprzyjaźniłem", minęło pierwsze 15 bramek.

Za rok Gardenissima 2014. Będę na pewno. Tym razem mam nadzieję, że uprzednim, kilkudniowym treningu na tyczkach. Zabawa i atmosfera jest niepowtarzalna. Prawdziwy duch sportu! Polecam!

Marcin Szafrański

skionline.pl
Tagi: #gardenissima #val gardena #południowy tyrol

powrót

Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowy,
bezpłatny narciarski serwis informacyjny skionline.pl
dopisz się do naszego newslettera.