skionline.plstacje wiadomości Wyślij link znajomemu Wydrukuj Dodaj komentarz

MTB Marathon 2010 - Karpacz

2010.05.05
Pierwszy górski maraton już za nami. Co to był za wyścig… Przymiotnik "górski" w przypadku tegorocznej edycji Karpacza należałoby odmieniać przez wszystkie przypadki, a przy tym pisać wielkimi literami. W obliczu lat ubiegłych tegoroczna trasa była bardzo mocnym uderzeniem - przeskok poziomów i poprzeczka wysoko zawieszona wobec każdych umiejętności kolarskich wywołała swoistą terapię szokową w odniesieniu do wielkopolskich doświadczeń sprzed 3 tygodni.
Dywagacje poświęcone charakterowi i atrakcjom trasy - jak co roku ma to miejsce w przypadku nowych tras - rozgrzały forum do czerwoności. Prawidłowo jednak poziom słuszności każdego z punktów widzenia, czy to w stylu "burza w szklance wody" czy też przesadnego strachu, zweryfikowała rzeczywistość i pozycja zajmowana na trasie - w siodełku czy też obok. Największym reżyserem spektaklu mogła okazać się pogoda. Wymagająca kondycyjnie i obfitująca w rzadko spotykaną ilość trudnych technicznie zjazdów trasa przy opadach deszczu mogłaby stać się wręcz arcytrudna, a sama rywalizacja z pewnością byłaby zdecydowanie większą loterią. Delikatne nocne opady jedynie pomogły - wysuszona na pieprz ziemia odetchnęła z ulgą podobnie jak kolarze. Wielu z nich do stóp Śnieżki zmierzało w strugach ulewnego deszczu z różnych zakątków kraju i z niepokojem spoglądało w kierunku Karkonoszy. Bądźmy wdzięczni aurze, że doskonałej zabawy na technicznych, korzenno-kamiennych sekcjach nie zmieniła w walkę o przetrwanie.

www.mtbmarathon.com
www.mtbmarathon.com


Na starcie wszystkich dystansów zameldowało się ponad 1100 kolarzy. Rywalizacja upłynęła przy całkowicie bezdeszczowej pogodzie, a często nawet z przebłyskami słońca. Tradycyjny podjazd do Karpacza górnego był idealną rozgrzewką swoistymi OS-mi podjazdowo zjazdowymi połączonymi minimalną ilością podłoża utwardzonego i asfaltu. W przypadku dystansu GIGA raczej trudno wskazać w dotychczasowej historii maratońskiej trasę z podobną ilością doskonałych, trudnych, a przy tym całkowicie przejezdnych - przy odpowiednich umiejętnościach - singletrack’ów. Nieczęsto spotyka się opinie, że stromy szutrowy podjazd, a nawet ścieżka wymagająca przytulenia kierownicy staję się na moment wybawieniem.

Taki był tegoroczny Karpacz - zdecydowana większość zjazdów wymagała maksymalnej uwagi, nienagannej techniki, a wspomniane wspinaczki pojawiały się dokładnie w chwilach pojawiania się słabości. Głównie w rękach, które tym razem w wydatny sposób musiały współgrać z amortyzacją. W zamian chyba każdy z ponad 1000-a finisher’ów, kto pokonał w siodle przynajmniej część ze zjazdowych dań głównych, a przy tym nie zrobił sobie krzywdy może poczuć się dumny z siebie. O satysfakcji ze zwycięstwa nad własnymi słabościami nie wspominam. Tegoroczna trasa w Karpaczu niestety boleśnie (dla wielu doświadczalnie) pokazała, że część uczestników niestety rzadko odwiedza prawdziwe góry. Co prawda nawet doświadczeni zawodnicy przyznali, że poziomem technicznym trasa zaskoczyła, jednak kuluarowe wypowiedzi sporej grupy z Was pokazują, że na trasy takiego pokroju popyt jest spory. Poza niewielkimi wyjątkami (takimi jak mostek z beli) 99% dystansu nie wymagało schodzenia z roweru przy odpowiedniej dozie umiejętności i mocnych nerwach. Tych, którzy nie mogą sobie darować, że o kilka razy za dużo sprowadzili rower zapewniamy, że okazji do rewanżu nie braknie. Pierwsza z nich już niedługo na Borówkowej Górze.

www.mtbmarathon.com
www.mtbmarathon.com


Wymagający charakter trasy nie pozostał bez wpływu na przebieg rywalizacji - niemal do samego końca ważyły się losy zwycięstwa na dystansie GIGA. O zwycięstwie Czecha - Thomas’a Trunschki - zadecydował w dużej mierze defekt Bogdana Czarnoty. Po nim pozycję na czele zajęli Bartek Janowski i Andrzej Kaiser. Końcowe kilometry należały jednak do Trunschki oraz Bogdana Czarnoty, który niestety mimo usilnych starań nie zdołał odrobić start poniesionych podczas defektu i finiszował jako drugi za Czechem, a przed Bartkiem Janowskim z DSR-Author. Wśród pań bezkonkurencyjna na królewskim dystansie była - chyba już tradycyjnie w górach - Ewelina Ortyl ze sporą przewagą nad Czeszką Damkovą i Anią Świrkowicz. Na dystansie krótszym bezapelacyjnie zwyciężył Łukasz Pihulak przed Kubą Osuchem. Kontrowersyjną - zdaniem wielu - decyzją sędziów najniższy stopień podium wywalczył Łukasz Derheld po sprinterskim finiszu z Tomkiem Gawłem. Nieco spokojniej było wśród dziewczyn - wygrała Michalina Ziółkowska przed Weronika Rybarczyk oraz Magdą Hałajczak.

Podyskutuj o tym na forum

Po sporych - nawet nieco zbyt sporych dla niektórych - emocjach na nowej trasie w Karpaczu z niecierpliwością czekamy już na kolejną edycję w Złotym Stoku. Tam na trasie rewolucji nie przewidziano, ale drobny lifting zapewne przypadnie Wam do gustu. Oby tylko tym razem "trasa pyliła" - widoki będą niezapomniane:)

Zobacz zdjęcia z zawodów w Karpaczu

Źródło: www.mtbmarathon.com

skionline.pl

powrót

Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowy,
bezpłatny narciarski serwis informacyjny skionline.pl
dopisz się do naszego newslettera.