Samochód wciąż najwygodniejszy
Wyjazd na narty do Austrii dla wielu narciarzy z południa Polski zaczyna się bardzo wcześnie rano. Z Bielska-Białej droga w kierunku SalzburgerLandu prowadzi najczęściej przez Czechy, a potem przez region Salzburga w stronę Pinzgau. To trasa, którą dobrze znają polscy narciarze jadący do takich ośrodków jak Wildkogel Arena, Kitzbühel czy Zillertal.
W przypadku Wildkogel Arena podróż z Bielska-Białej ma około 800 kilometrów. Przy spokojnej jeździe zajmuje zwykle około ośmiu godzin. Na tej trasie różnice w cenach paliwa są wyraźne i w praktyce mogą zdecydować o tym, ile naprawdę kosztuje wyjazd na narty. Wielu kierowców tankuje więc jeszcze w Polsce, zanim przekroczy granicę.
Polska. Najtańszy początek podróży
Pierwsze tankowanie odbywa się zazwyczaj jeszcze po polskiej stronie granicy. Na jednej ze stacji, przy której zatrzymaliśmy się przed wyjazdem w góry, benzyna 95 kosztowała około 6,39 zł za litr, diesel około 7,39 zł, a autogaz około 3,29 zł.
Pełny bak zatankowany w Polsce oznacza, że przez sporą część trasy można jechać na paliwie kupionym jeszcze w kraju, gdzie ceny są wyraźnie niższe niż dalej na zachodzie Europy. W praktyce wielu narciarzy z południa Polski dociera na takim baku niemal do granicy austriackiej.

Czechy. Paliwo wyraźnie droższe niż w Polsce
Po przekroczeniu granicy czeskiej różnica w cenach paliwa jest zauważalna niemal od razu. Na jednej ze stacji przy trasie benzyna 95 kosztowała około 36,90 koron (6,46 zł), natomiast diesel około 40,50 koron (7,09 zł) za litr.
W przeliczeniu na złotówki oznacza to, że tankowanie jest tu już wyraźnie droższe niż w Polsce, choć nadal tańsze niż w Austrii. Wielu kierowców zatrzymuje się więc w Czechach tylko na krótką przerwę lub uzupełnienie paliwa, ale rzadko tankuje tu cały bak. Różnica kilku lub kilkunastu groszy na litrze może wydawać się niewielka, ale przy długiej trasie do Alp robi się już zauważalna.
Austria. Najwyższe ceny na całej trasie
Największy skok cenowy pojawia się dopiero po wjeździe do Austrii. Na jednej ze stacji przy autostradzie zobaczyliśmy ceny, które dla wielu polskich kierowców są już standardem podczas podróży w Alpy. Diesel kosztował około 1,88 euro (8,04 zł) za litr, benzyna 1,68 euro (7,19 zł), a paliwo premium około 1,80 euro.
To poziom wyraźnie wyższy niż w Polsce czy Czechach, dlatego wielu kierowców stara się do Austrii wjechać z możliwie pełnym bakiem.
Cztery dni później. Na tablicy już inne ceny
Najciekawsze było jednak to, co zobaczyliśmy podczas drogi powrotnej. Gdy wracaliśmy z nart z Wildkogel Arena, na jednej z tych samych stacji paliw ceny wyglądały już inaczej. Diesel kosztował około 1,91 euro (8,17 zł), benzyna około 1,71 euro (7,31 zł), a paliwo premium około 1,83 euro.
Oznacza to wzrost o mniej więcej 20 eurocentów na litrze w ciągu zaledwie kilku dni. Tak szybka zmiana nie jest przypadkowa. Rynek paliw bardzo szybko reaguje na wydarzenia geopolityczne, a napięcia wokół Iranu i transportu ropy przez rejon Zatoki Perskiej natychmiast odbijają się na cenach paliw w Europie.
Na stacjach benzynowych w Austrii widać to szczególnie wyraźnie, bo ceny potrafią zmieniać się z dnia na dzień.

Przy autostradach paliwo najdroższe. Diesel potrafi przekroczyć 2 euro
Najwyższe ceny paliwa w Austrii widać jednak nie w miasteczkach czy przy lokalnych drogach, ale przy stacjach położonych bezpośrednio przy autostradach. To tam zatrzymuje się większość turystów jadących w Alpy, w tym także narciarze z Polski zmierzający do regionów SalzburgerLand czy Tyrolu.
Na tablicach przy autostradowych stacjach ceny potrafią być wyraźnie wyższe niż kilka kilometrów dalej, przy zwykłych drogach krajowych. W czasie naszej podróży różnica była dobrze widoczna. Podczas gdy na niektórych stacjach przy drogach lokalnych diesel kosztował około 1,88–1,91 euro za litr, przy autostradzie cena potrafiła być wyższa nawet o kilkanaście centów.
W praktyce oznacza to, że diesel na takich stacjach potrafi przekroczyć 2 euro za litr, zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu turystycznego lub przy nagłych zmianach na rynku ropy. Dla kierowców jadących na narty ma to znaczenie, bo większość tras do alpejskich ośrodków prowadzi właśnie autostradami.
Dlatego doświadczeni kierowcy często zjeżdżają kilka kilometrów z autostrady i tankują paliwo przy lokalnych stacjach w mniejszych miejscowościach. Różnica kilku lub kilkunastu eurocentów na litrze może przy pełnym baku oznaczać oszczędność nawet kilkunastu euro. Przy długiej podróży w Alpy i powrocie do Polski taka różnica staje się już wyraźnie odczuwalna dla budżetu całego wyjazdu narciarskiego.
Agnieszka Kaszuba / skionline.pl