Mont Blanc: góra (jak) malowana...?
Duński artysta Marco Evaristti chce zabarwić na czerwono jeden z wierzchołków masywu Mont Blanc. Pragnie w ten sposób zwrócić uwagę na problem zanieczyszczania Alp przez turystów.

Marco Evaristti, 42-letni, urodzony z Chile, a mieszkający obecnie w Danii artysta, chce zorganizować grupę ludzi, którzy na jednym z wierzchołków najwyższej góry w Europie (4807 m n.p.m.) rozleją 1200 litrów czerwonego barwnika. Przewidywany koszt akcji to około 50 tysięcy euro. Zastosowany barwnik ma być przyjazny środowisku, dzięki użyciu w procesie produkcji substancji pochodzenia roślinnego.
Dotąd Evaristti zrealizował już kilka spektakularnych akcji. Jedną z nich było "pomalowanie" na czerwono góry lodowej u wybrzeży Grenlandii w proteście przeciwko składowaniu amerykańskich odpadów nuklearnych koło miejscowości Thule. Na realizację tego przedsięwzięcia zużyto 3 tys. litrów barwnika.
Mer Chamonix, Michel Charlet, określił pomysł duńskiego artysty jako "głupi i nielegalny". Wspomniał również, że już wcześniej inny team chciał przeprowadzić podobną akcję pod hasłem "niebieskie lodowce". Zdaniem francuskiego urzędnika inicjatywa Duńczyka to jedynie sposób na autokreację.
Evaristti odpowiada na takie zarzuty zdecydowanie: ze zgodą władz, czy bez: swój projekt zrealizuje.
Charlet ostrzega, że masyw Mont Blanc jest obszarem objętym ścisłą ochroną, a prawo nie pozwala na lądowanie helikopterów na szczycie (a byłoby to nieuniknione). Ponadto zarzuca artyście brak konsekwencji: jak można propagować ekologiczne hasła, jednocześnie przyczyniając się do degradacji środowiska i ingerując w obszar chroniony?

Jednak to nie Evaristti jest krytykowany przez francuskich ekologów za brak konsekwencji. Ostrze krytyki wymierzono przeciwko lokalnym władzom, które od lat pozostają głuche na żądania utworzenia w rejonie "dachu Europy" parku narodowego. Oznaczałoby to ogromne straty dla położonych u stóp Mont Blanc ośrodków narciarskich. Z oferty turystycznych atrakcji siłą rzeczy musiałyby zniknąć tak popularne wśród turystów przeloty widokowe nad okolicą. Perspektywa zakazu lotów helikopterem nie w smak jest również narciarzom, spragnionym wrażeń, jakie niesie z sobą heliskiing.
Przy okazji dyskusji nad projektem Evaristtiego głos zabrali działacze Mountain Wilderness France, francuskiej sekcji międzynarodowego stowarzyszenia o nazwie Mountain Wilderness, którego głównym celem jest propagowanie idei ochrony obszarów górskich. Ostro skrytykowali politykę mera innej leżącej u stóp Mont Blanc miejscowości narciarskiej - St Gervais. Zarzucono mu w ostrych słowach, że z jednej strony domaga się wprowadzenia systemu zezwoleń na uprawianie wspinaczki w tym rejonie, a z drugiej - wspiera rozbudowę kolejki górskiej, której trasa zaczyna się właśnie w St. Gervais - Tramway du Mont Blanc.
Na marginesie dodać trzeba, że operatorem stanowiącego dużą atrakcję alpejskiego "tramwaju" jest ta sama kompania, która utrzymuje liczne wyciągi narciarskie w okolicy.
Jaki będzie ostateczny finał całego zamieszania: nie wiadomo. Nie tylko u nas w Polsce trudno jest pogodzić hasła ekologów ze stanowiskiem lokalnych władz i interesami turystów. Czy w dyskusji pomiędzy różnymi grupami interesów przydatne są inicjatywy takie jak ta podjęta przez Evaristtiego. Pozostaje kwestią otwartą...
Joanna Wrona
skionline.pl
