Plany ratowania Szczyrku
Jest szansa na to, że coroczny problem związany z nieczynnymi wyciągami narciarskimi w Szczyrku przejdzie do historii. Powstał nowy pomysł załatwienia sprawy, na który zgodzili się nawet zbuntowani właściciele gruntów na stokach, donosi Gazeta Wyborcza.

Tegoroczny sezon nie jest już pierwszym z kolei, który (nie tylko z powodu nie najlepszej zimy) przynosi straty utrzymującym się z turystyki mieszkańcom beskidzkiej miejscowości. To prawdziwy paradoks, bowiem Szczyrk (jak mało która miejscowość narciarska w Polsce) przynajmniej w teorii ma wszelkie warunki po temu, by być dużym, atrakcyjnym dla narciarzy i turystów ośrodkiem. Tymczasem z roku na rok miejscowość podupada, na narty przyjeżdża tu coraz mniej osób, a lokalni przedsiębiorcy załamują ręce.
Szczyrkowska Izba Gospodarcza przygotowuje dla władz miasta raport o stratach, jakie na wskutek nie najlepszej zimy i wyciągów nieczynnych z powodu buntu właścicieli gruntów na stokach mają właściciele restauracji, hoteli i innych firm branży turystycznej. Nietrudno zgadnąć, że wyniki raportu nie są optymistyczne.
Rysuje się jednak pewna szansa na rozwiązanie problemów związanych z nieczynnymi wyciągami. Taką szansą miałaby być prywatyzacja Gliwickiej Agencji Turystycznej i utworzenie Krajowego Ośrodka Narciarstwa na bazie infrastruktury, jaką dysponuje Szczyrk i Brenna (łącznie 70 km tras). Konieczne byłyby oczywiście nowe inwestycje (w planach znajduje się m.in. wybudowanie kilkunastu nowych wyciągów krzesełkowych, w tym wyciąg ze Skrzycznego na Małe Skrzyczne, dzięki czemu ośrodek "Czyrna-Solisko" zostałby wreszcie połączony z COS).
Ważnym i optymistycznym prognostykiem jest to, że pomysł podoba się nie tylko urzędnikom i miejscowym przedsiębiorcom, ale także zbuntowanym właścicielom gruntów na trasach.
Więcej: Gazeta Wyborcza Bielsko-Biała
