Sikora rozczarowany decyzją organizatorów
Tomasz Sikora nie pojawił się na trasie niedzielnego biegu pościgowego. Start Polakowi uniemożliwiły problemy żołądkowe, spowodowane zatruciem wodą pitną. Jak się okazało, najlepszy polski biathlonista nie był jedynym, któremu kłopoty żołądkowe uniemożliwiły start.
Już w piątek z Oestersund pożegnał się Dominik Landertinger. Mistrz świata z Pyeongchang w biegu ze startu wspólnego miał tak silne bóle brzucha, że nie był w stanie zasnąć w nocy choćby na godzinę. Przed dzisiejszym biegiem wycofali się z kolei Simon Fourcade i Krasimir Anev (24. po sprincie).
- W moim przypadku dzisiaj ze zdrowiem jest jeszcze gorzej niż wczoraj, więc nie było sensu stanąć na starcie, choć taką decyzję podjąłem dopiero podczas testowania nart. Przyznał Sikora.
- Myślę, że próba startu skończyłaby się dla mnie zejściem z trasy, a to bardzo nieprzyjemny moment dla zawodnika. Jestem rozczarowany, że pozwolono na rozegranie w Oestersund zawodów Pucharu Świata wiedząc, jaka jest sytuacja. Zniweczono tym samym przygotowania do sezonu wielu zawodników. Najgorsze jest to, że objawy mogą pozostać nawet do trzech tygodni. Czy ktoś o nas pomyślał? - zapytał biathlonista AZS AWF Katowice.
