Tajner nie zgadza się z Wierietielnym
Zdaniem prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera ostre wypowiedzi Aleksandra Wierietielnego pod adresem FIS nie przyniosą niczego dobrego.
- Rozumiem, że czasem w ferworze walki, pod wpływem emocji, zaraz po zawodach można wypowiadać się ostro. Trenera Wierietielnego zamierzam jednak poprosić w środę o wstrzemięźliwość, o umiar w tego typu wypowiedziach, bo to w niczym nie pomaga, a tylko może zaszkodzić - podkreślił Tajner.
FIS znalazł się na celowniku Białorusina po tym, jak podczas zawodów sprinterskich w Davos sędziowie ukarali Justynę Kowalczyk przesunięciem z trzeciej na szóstą pozycję za zabieganie drogi Amerykance Kikkan Randall.
Mistrzyni olimpijska z Vancouver oraz jej szkoleniowiec poczuli się skrzywdzeni. Wierietielny sugerował, że federacja, w której głównie zasiadają Skandynawowie, spiskuje przeciw Polce.
Daleki od takich wniosków jest prezes PZN. "Nie szukam w decyzjach FIS spisku. Jak ktoś jest naprawdę dobry, to wygrywa i nie daje pretekstu do jakiejkolwiek kary" - powiedział Tajner w rozmowie z PAP.
Od nałożonej sankcji związek złożył odwołanie, które zostało jednak odrzucone. Teraz dochodzi swoich racji przed sądem FIS.
