Kowalczyk vs. Bjoergen: Kto wygra? Pewnie Marit...
Po raz pierwszy w nowym roku w sobotę rywalizować będą ze sobą Justyna Kowalczyk i Marit Bjoergen. Polka bardzo lubi startować w estońskim Otepää, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że Norweżka jest faworytką do zwycięstwa w biegu na 10 km stylem klasycznym.
Cieszy Panią perspektywa startu w Otepää? Często Pani powtarza, że to wyjątkowe miejsce.
Justyna Kowalczyk: Zawsze z przyjemnością tam wraca, choć wiem, jak trudno będzie, bo trasa jest wymagająca. Skoro udawało mi się tu udanie wypaść w poprzednich latach, chcę to powtórzyć.
Przyjeżdża Pani, będzie i Bjoergen...
Stanę na starcie i będę walczyć ze wszystkimi. Kto zwycięży? Pewnie Marit, ale ja o niej nie myślę. Robię swoje. Trasa w Otepää nie wybacza błędów. Słabszego dnia nie da się nadrobić taktyką czy techniką, trzeba być silnym. Jeśli zdarzy się wpadka ze smarowaniem, też nie ma o czym mówić. W Estonii przy świetnej formie można skończyć na piętnastym miejscu.
Jak zareagował Pani organizm na wysiłek związany z Tour de Ski?
Dowiemy się po miesiącu, ale każdy dzień po tej imprezie był ważny. Przez pierwsze cztery była ledwo żywa, ale nic w tym dziwnego, bo podobnie było w poprzednich latach. Wiedziałam, czego się spodziewać. Do tego doszło zmęczenie psychiczne. Teraz jest już w porządku. (...)
