Rozwolnienie Małysza. "Sztuczka Niemców"
- Oby to nie była jakaś sztuczka Niemców, bo chyba nic więcej tu bym już tu nie jadł, żartuje Adam Małysz przed niedzielną drużynówką na mamuciej skoczni w Oberstdorfie.
"Orzeł z Wisły" w sobotnim konkursie indywidualnym zajął szóste miejsce. Był zadowolony ze swoich skoków, tym bardziej że w Niemczech zmagał się z problemami żołądkowymi.
- Bolał mnie brzuch i miałem problemy z rozwolnieniem, mówił Małysz w rozmowie ze skijumping.pl.
- Mam nadzieję, że w niedzielę już wszystko będzie w porządku z brzuchem, bo jeszcze nigdy mi się coś takiego na zawodach nie przydarzyło. Wziąłem tabletki i w czasie konkursu już było trochę lepiej, ale czuję się taki otumaniony. Co zrobić, jadłem to samo, co wszyscy. Widocznie coś mi nie podpasowało, tłumaczył "Orzeł z Wisły".
Adam Małysz zapewnił, że niezależnie od wszystkiego w konkursie drużynowym Polacy powalczą. Tyle mogę obiecać, zapewnił.
