Świętuj z nami 30 lat
Sport

Bez Dziadka pewnie skończyłbym karierę

Norweskie mistrzostwa trzecia wielka impreza, z której Adam Małysz wróci z medalem. Podobnie było rok temu w Vancouver, gdzie nasz skoczek zdobył 2 srebra i w 2007 roku z mistrzostwami w Japonii, gdzie wywalczył złoto. Do wszystkich tych konkursów Małysz przygotowywał się pod okiem Hannu Lepistoe.

Doświadczony zawodnik nie kryje, że bez Fina tych sukcesów by nie było.

- Jego zasługa jest olbrzymia. Nie boję się powiedzieć, że to najlepszy trener na świecie. Potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji. Dopasować trening do każdego zawodnika, mówi Małysz.

Lepistoe dwa razy wyciągał naszego najlepszego skoczka z kryzysu. Najpierw jako trener reprezentacji, później jako indywidualny opiekun Adama. Małysz nie kryje, że gdyby zwolniony wcześniej z Polskiego Związku Narciarskiego Fin w styczniu 2009 roku nie poszedł na współpracę z proszącym go o pomoc zawodnikiem, już dawno skończyłby karierę. Myślę, że tak by się właśnie stało, potwierdza.

Ekipa Małysza nazywa Lepistoe pieszczotliwie "Dziadkiem". Fin rzeczywiście jest najstarszym szkoleniowcem pracującym w skokach, ale wcale nie widać po nim upływającego czasu.

Więcej na stronie eurosport.pl

Dodaj skionline.pl do ekranu

iPhone i iPad Safari

  1. Stuknij Udostępnij (w nowszym Safari najpierw „•••”).
  2. Przewiń listę i wybierz „Do ekranu początkowego”.
  3. Stuknij „Dodaj”.

W innych przeglądarkach na iPhonie ta sama opcja jest w menu Udostępnij.

Więcej o aplikacji