Kruczek musi odejść! Poziom drugoligowy
Mocna wypowiedź na temat trenera reprezentacji skoczków. Przez trzy lata broniłem Łukasza Kruczka przed atakami kibiców, którzy zaczepiali mnie i wytykali jego błędy. Broniłem go, ale skończył się okres ochronny, mówi w "Przeglądzie Sportowym" mistrz olimpijski z Sapporo Wojciech Fortuna.
Jak ocenia pan występ naszej reprezentacji w mistrzostwach świata w Oslo?
- Adam Małysz jak zwykle nie zawiódł. Będzie mi Adama brakowało, i to bardzo. Z wyników, jakie osiągali nasi pozostali zawodnicy, nie jestem zadowolony. Nie cieszą mnie miejsca, na których uplasował się Kamil Stoch. Od początku małyszomanii powstały nowe skocznie, stare zostały zmodernizowane, młodzież garnie się do tego sportu, a u nas wciąż są problemy ze stworzeniem solidnej drużyny.
W tym miesiącu mijają trzy lata, od kiedy trenerem reprezentacji został Łukasz Kruczek. Działacze Polskiego Związku Narciarskiego pozytywnie oceniają jego pracę. Zgadza się pan z nimi?
- Skądże. Kiedy Kruczek obejmował kadrę, byłem wiceszefem Komisji Skoków i też go popierałem. Wspierałem go, ale skończył się okres ochronny. Jeśli jest fachowcem, to dlaczego wielu naszych skoczków prezentuje poziom drugoligowy? Stefek Hula cofnął się. Gdzie są bracia Jakub i Maciej Kotowie? Co się stało z Łukaszem Rutkowskim? Dlaczego Marcin Bachleda jest w tak słabej formie? Wspomniana przeze mnie grupa osiąga coraz gorsze wyniki. Piotr Żyła i Tomasz Byrt uratowali Kruczka przed kompromitacją w mistrzostwach świata. Wziął do drużyny zawodników, którzy byli poza pierwszą kadrą. Uparty Piotrek przecież czasami za własne oszczędności jeździł na zgrupowania. Poprawił technikę, ćwicząc głównie z Janem Szturcem oraz Hannu Lepistoe. Byrt był w kadrze młodzieżowej i trenował w klubie pod okiem wspomnianego Szturca.
