Polisa narciarska czy karta EKUZ? Ile kosztuje wypadek na stoku za granicą
250 euro. Tyle w Sölden i Obergurglu kosztuje pomoc ratowników na trasie, jeśli do skipassu nie dokupiłeś karty ratunkowej za 4 euro dziennie. Karta EKUZ w portfelu niczego tu nie zmienia, a to dopiero pierwsza pozycja na rachunku. Polisa narciarska nie konkuruje z kartą z NFZ. Zaczyna działać tam, gdzie publiczny system przestaje płacić.

W tym tekście
Kart EKUZ w Polsce nie brakuje: w samym 2024 r. NFZ wydał ich 3 mln. Wielu narciarzy traktuje tę kartę jak ubezpieczenie podróżne i na tym polega problem. Karta daje prawo do leczenia w publicznym systemie kraju pobytu na takich zasadach, jakie mają miejscowi. Jeśli Austriak płaci za zwiezienie ze stoku, zapłacisz i ty. Jeśli Francuz dopłaca do wizyty u lekarza, ty również dopłacisz.
Co karta daje, a czego nie, rozpisaliśmy w poradniku Czy EKUZ wystarczy na narty?. Tym razem liczymy pieniądze. Sprawdziliśmy cenniki gmin, ośrodków i służb ratunkowych na sezony 2025/26 i 2026/27 w krajach, do których Polacy jeżdżą na narty najczęściej.
Czego EKUZ nie pokryje po wypadku na nartach?
EKUZ nie pokrywa pięciu rodzajów kosztów:
- akcji ratunkowej i zwiezienia z trasy, bo w wielu krajach płacą za nie także miejscowi;
- prywatnych gabinetów i klinik, a w kurortach lekarze często przyjmują wyłącznie prywatnie i nie honorują EKUZ;
- udziału własnego, czyli dopłat obowiązujących lokalnych pacjentów, których NFZ nie zwraca;
- transportu medycznego do Polski, który co do zasady opłaca pacjent;
- szkód wyrządzonych innym, bo EKUZ nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością cywilną.
Dobrze dobrana polisa narciarska pokrywa każdą z tych pozycji. Listę kontrolną znajdziesz na końcu tekstu, a poniżej stawki w poszczególnych krajach.
Ile kosztuje wypadek na nartach w Austrii?
W Austrii EKUZ nie obejmuje ratownictwa. Tamtejsze przepisy o ubezpieczeniu społecznym (ustawa ASVG) wyłączają zwrot kosztów ratownictwa i transportu do doliny po wypadkach przy uprawianiu sportu i turystyki. Kasa chorych dokłada jedynie ryczałt rzędu 850–950 euro, i to tylko przy obrażeniach zagrażających życiu. Serwis pacjent.gov.pl w opisie zasad EKUZ w Austrii wymienia ratownictwo górskie i lotniczy transport medyczny wprost jako świadczenia, za które płaci pacjent.
Na samej trasie płacisz ośrodkowi. W Sölden pomoc ratowników z transportem akią albo skuterem śnieżnym kosztuje 250 euro, a przewiezienie bez opieki medycznej 50 euro. Kasy sprzedają do skipassu kartę ratunkową za 4 euro za dzień jazdy. Obejmuje ona pomoc ratowników w zabezpieczonym terenie Sölden i Gurgl w godzinach pracy wyciągów oraz zwiezienie do miejsca, w którym poszkodowanego przejmuje karetka albo śmigłowiec.
Warunki karty warto przeczytać dokładnie. Przewiezienia bez opieki medycznej za 50 euro karta nie obejmuje, a transportu Czerwonego Krzyża nie pokrywa nigdy. Lot śmigłowca pokrywa tylko wtedy, gdy nie masz innego ubezpieczenia kosztów ratownictwa (tzw. zasada subsydiarności). Jeśli masz polisę, za śmigłowiec rozlicza się więc twój ubezpieczyciel. Kartę kupuje się razem ze skipassem i obowiązuje tak długo jak on.
Śmigłowiec kosztuje znacznie więcej niż akia. Niemiecka Stiftung Warentest podaje w tegorocznym poradniku o ratownictwie górskim, że minuta lotu kosztuje 60–90 euro. Austriacki dziennik „Der Standard” szacował średni koszt akcji ratunkowej na ok. 4 tys. euro.
Te zasady potwierdził ogłoszony w lipcu 2026 r. wyrok Krajowego Sądu Socjalnego Hesji (sygn. L 8 KR 213/23). Niemiecka kasa chorych nie musi zwracać pacjentce ok. 6,2 tys. euro za przelot śmigłowcem z miejsca wypadku w austriackich górach do szpitala. Prawo austriackie takiego zwrotu przy wypadkach turystycznych nie przewiduje, więc przyjezdna z innego kraju Unii też go nie dostanie. Wyrok jest nieprawomocny i nie dotyczył nart. Polski narciarz z EKUZ trafia jednak w ten sam mechanizm, bo karta działa według austriackich reguł. Pokrywa je dopiero polisa narciarska z kosztami ratownictwa.
Włochy: bez OC narciarza nie wjedziesz na trasę
Włochy to jeden z nielicznych krajów, w których brak ubezpieczenia na stoku jest wykroczeniem. Od 1 stycznia 2022 r. każdy narciarz i snowboardzista na przygotowanych trasach musi mieć OC (dekret ustawodawczy nr 40/2021, art. 30). Za brak polisy grozi mandat 100–150 euro i odebranie skipassu. Obowiązek nie dotyczy narciarstwa biegowego. Szczegóły zebraliśmy w tekście o ubezpieczeniu na narty we Włoszech.
Od sezonu 2025/26 obowiązek jazdy w kasku obejmuje wszystkich, bez względu na wiek. Włochy są pierwszym krajem w Europie z takim przepisem, wcześniej nakaz kończył się na 18. roku życia. Za jazdę bez kasku grozi 100–150 euro, a przy kolejnym naruszeniu zawieszenie skipassu na 1–3 dni.
Nie zakładaj, że OC dostaniesz w cenie skipassu. W Val Gardenie skipass go nie zawiera, a do karnetu można dokupić Snowcare za 3 euro dziennie. To polisa, która obejmuje OC wobec innych narciarzy, ratownictwo na trasie i część kosztów leczenia. Ma jednak niskie limity: w podstawowym wariancie Gold według warunków 24hassistance leczenie do 500 euro, akia do 150 euro i śmigłowiec do 3 tys. euro. Większość świadczeń działa też tylko wtedy, gdy na miejsce wypadku wezwano ratowników trasy. Snowcare spełnia więc wymóg OC, ale nie zastąpi polisy turystycznej z transportem do Polski. Najprościej, gdy OC ma polisa narciarska kupiona jeszcze w Polsce, a jej numer zapisałeś w telefonie.
Akcje ratunkowe we Włoszech co do zasady finansuje publiczna służba zdrowia, ale wyjątki obejmują akurat regiony narciarskie. Dolina Aosty, Piemont, Lombardia, Trydent, Górna Adyga i Wenecja Euganejska pobierają opłaty, gdy interwencja okaże się nieuzasadniona albo nie kończy się przyjęciem do szpitala. Według zestawienia portalu Montagna.tv w Wenecji Euganejskiej, gdzie leżą m.in. Cortina d'Ampezzo i Arabba, śmigłowiec kosztuje wtedy 90 euro za minutę, maksymalnie 7,5 tys. euro.
Dla skali: dzienny skipass Dolomiti Superski w szczycie sezonu 2026/27 kosztuje 89 euro. Tygodniowa polisa z OC kosztuje na skionline.pl od ok. 55 zł na osobę (kalkulator AXA, wariant Podróżnik, stan na 5.11.2026), czyli ułamek ceny jednego dnia na Sella Rondzie.
Francja: rachunek za akię wystawia gmina
We Francji ratownictwo na trasach jest płatne od ustawy górskiej z 1985 r., która pozwoliła gminom domagać się zwrotu kosztów akcji związanych z uprawianiem sportu. Każda gmina ustala własny cennik i musi go wywiesić w merostwie oraz przy trasach. W Courchevel na sezon 2025/26 zwiezienie z okolic dolnych stacji kosztuje 232 euro, z odległej części trasy 629 euro, a spoza trasy 1090 euro. Śmigłowiec to 85 euro za minutę, do tego 25 euro opłaty administracyjnej i 137 euro ryczałtu za karetkę. W Les Arcs stawki zaczynają się od 77 euro i kończą na 740 euro za akcję poza trasą. Cenniki na sezon 2026/27 gminy publikują przed otwarciem stacji.
EKUZ we Francji nie zwalnia też z dopłat. Pacjent pokrywa 30 proc. honorarium lekarza, a tej części NFZ nie zwraca.
W sezonie 2024/25 francuscy ratownicy narciarscy zajęli się 54 740 poszkodowanymi przy 54,8 mln dni narciarskich (dane SNOSM). To ratownictwo na trasach, za które płaci się według cenników gmin. Osobny system to ratownictwo górskie poza stacjami, prowadzone przez żandarmerię, policję i straż pożarną, dziś bezpłatne dla poszkodowanych. W lutym 2026 r. francuski Trybunał Obrachunkowy oszacował jego koszt w 2024 r. na 107 mln euro, czyli ok. 10,8 tys. euro na jedną z 9912 interwencji. Ponad połowa z nich dotyczyła turystów pieszych, nie narciarzy.
Trybunał zarekomendował, by do końca 2028 r. wprowadzić całkowitą lub częściową odpłatność za interwencje wyspecjalizowanych jednostek. To na razie rekomendacja, a nie obowiązujące prawo, a we Francji trwa spór polityków i środowisk górskich o zasadę bezpłatnego ratownictwa.
Medyczna ewakuacja śmigłowcem zlecona przez SAMU bywa dziś bezpłatna. Duże stacje związane umową z prywatnym operatorem śmigłowców refakturują ją jednak poszkodowanemu. Francuscy narciarze często dokupują więc do skipassu Carré Neige za 3,50 euro dziennie (maksymalnie 28 euro za 8–21 dni, limit 50 tys. euro, udział własny 50 euro). Dla Polaka prostsza jest polisa z wysoką sumą ratownictwa, bo działa niezależnie od tego, w której stacji kupił skipass.
Szwajcaria: EKUZ działa, ale ratunek pokrywa tylko częściowo
Szwajcaria nie należy do Unii, a mimo to EKUZ obowiązuje tam na mocy umowy z UE. Turysta z kartą płaci jednak ryczałt za franszyzę i udział własny: 92 franki od dorosłego i 33 franki od dziecka za każde 30 dni leczenia. Przy pobycie w szpitalu dorośli po 25. roku życia dopłacają 15 franków dziennie. To niewiele przy szwajcarskich cenach usług: w przykładach Federalnego Urzędu Statystycznego dzień leczenia szpitalnego kosztuje od 2250 do 4650 franków.
Gorzej z ratownictwem. Z EKUZ dostajesz to samo co Szwajcarzy z podstawowego ubezpieczenia, a ono rozróżnia dwa przypadki. Za akcję ratunkową z sytuacji zagrażającej życiu kasa zwraca połowę kosztów, najwyżej 5 tys. franków w roku. Za zwykły transport karetką także połowę, ale najwyżej 500 franków w roku (BAG). Prosty lot Regi to wydatek rzędu 3–5 tys. franków. Dlatego w Szwajcarii polisa narciarska jest potrzebna, choć EKUZ formalnie działa.
Ciekawostka dla tych, którzy jeżdżą w Zermatt czy Verbier: Szwajcarzy masowo płacą Redze 40 franków rocznie jako darczyńcy. To darowizna, a nie ubezpieczenie, ale fundacja zwykle umarza swoim darczyńcom koszty akcji, których nie pokrył ubezpieczyciel. W 2024 r. umorzyła w ten sposób 14 mln franków. Warunek jest jeden: Rega musi sama lecieć albo koordynować akcję, dlatego Szwajcarzy wzywają ją bezpośrednio pod numerem 1414.
Słowacja i Andora: ratunek i leczenie na własny koszt
Słowacka Horská záchranná služba (HZS) obciąża kosztami akcji w górach osobę ratowaną, jeśli ta nie ma ubezpieczenia. W cenniku obowiązującym od 1 listopada 2025 r. godzina pracy ratownika kosztuje 54,12 euro, a do tego dolicza się sprzęt. HZS nie ma własnego śmigłowca i korzysta z wynajętego.
Naczelnik TOPR Jan Krzysztof mówił w Radiu Kraków, że godzina lotu kosztuje 3–3,5 tys. euro, a rachunki za złożone akcje sięgają 10–15 tys. euro. Dla narciarzy ma to znaczenie przede wszystkim na skiturach i przy jeździe poza trasami w Tatrach, dlatego na taki wyjazd polisa musi mieć rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka. Alarmowy numer HZS to 18 300.
W Andorze EKUZ nie działa wcale, bo księstwo nie należy ani do Unii, ani do EFTA. Za leczenie płacisz w całości, więc na stokach Grandvaliry polisa narciarska to jedyna ochrona. Więcej piszemy w poradniku ubezpieczenie na narty w Andorze.
W Polsce jest inaczej. GOPR i TOPR nie wystawiają poszkodowanym rachunków. W 2024 r. TOPR pomógł 1330 osobom, a mniej więcej co trzecia akcja wymagała śmigłowca. Za wszystko płaci państwo.
Ile kosztuje ratownictwo za granicą? Ściągawka kraj po kraju
| Kraj | Czy EKUZ działa? | Zwiezienie z trasy | Śmigłowiec | Obowiązkowe OC |
|---|---|---|---|---|
| Austria | tak, ale bez ratownictwa | 250 euro w Sölden bez karty ratunkowej (karta: 4 euro dziennie) | 60–90 euro za minutę lotu | nie |
| Włochy | tak | zależnie od regionu i ośrodka | płatny w 6 regionach, gdy akcja była nieuzasadniona lub bez hospitalizacji | tak, od 2022 r. |
| Francja | tak, z dopłatą 30 proc. do lekarza | 232–1090 euro (Courchevel 2025/26) | 85 euro za minutę (Courchevel) | nie |
| Szwajcaria | tak, z ryczałtem 92 franków za 30 dni | płatne, kasa zwraca połowę z rocznym limitem | Rega: 3–5 tys. franków za prosty lot, kasa zwraca połowę z rocznym limitem | nie |
| Słowacja | tak, ale bez akcji HZS | zależnie od ośrodka | 3–3,5 tys. euro za godzinę | nie |
| Andora | nie | w całości na twój koszt | w całości na twój koszt | nie |
| Polska | nie dotyczy | bezpłatnie | bezpłatnie (GOPR, TOPR, LPR) | nie |
Stawki według cenników gmin, ośrodków i służb ratunkowych na sezon 2025/26 oraz danych Stiftung Warentest, BAG i TOPR. Przed wyjazdem sprawdź cennik konkretnej stacji, bo różnice między sąsiednimi ośrodkami bywają kilkukrotne.
Transport do Polski: kto płaci za powrót po wypadku?
Złamanie, operację i dwa tygodnie w publicznym szpitalu EKUZ może pokryć. Powrotu do domu co do zasady nie. Mondial Assistance rozpisał kiedyś koszty takiego przypadku z Austrii. Narciarz złamał rękę i nogę, po operacji spędził w szpitalu 14 dni, a karta pokryła leczenie.
Transport kosztował ok. 50 tys. zł: śmigłowiec ze stoku (14,5 tys. zł), karetka na lotnisko (3,1 tys. zł), przelot w pozycji leżącej z pielęgniarką do Warszawy (20 tys. zł), jej powrót z noclegiem (3,5 tys. zł) i karetka z lotniska do szpitala w mieście pacjenta (3,6 tys. zł). To liczby z sezonu 2012/13. Po dekadzie podwyżek cen usług medycznych i lotniczych traktuj je jako dolną granicę. Tę pozycję dobra polisa narciarska pokrywa w ramach assistance, łącznie z organizacją całego transportu.
NFZ przewiduje dwa wyjątki, ale żaden nie zastępuje assistance. Pierwszy to tzw. transport ekonomiczny. Jeśli leżysz w szpitalu za granicą, a dalsze leczenie na miejscu kosztowałoby więcej niż transport i leczenie w Polsce, NFZ może sfinansować przewóz do szpitala w kraju. Zgodę wydaje Prezes NFZ i trzeba ją mieć przed transportem, a sam przewóz organizujesz ty albo rodzina.
Drugi to transport sanitarny „daleki” w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Jeśli po leczeniu szpitalnym za granicą nie możesz wrócić samodzielnie, NFZ pokrywa przewóz od granicy Polski do domu albo do najbliższego szpitala, w którym można kontynuować leczenie. Wniosek składasz w oddziale wojewódzkim NFZ, z zaświadczeniem zagranicznego szpitala w języku polskim. Odcinek od szpitala za granicą do polskiej granicy pozostaje na twój koszt.
Kolejny wydatek czeka już w Polsce. Rzecznik Finansowy przypomina, że polisy turystyczne zwykle nie pokrywają dalszego leczenia w kraju, czyli zdjęcia gipsu czy rehabilitacji. Część ubezpieczycieli sprzedaje to jako osobną opcję.
OC narciarza: kto płaci, gdy to ty spowodujesz wypadek?
EKUZ chroni wyłącznie ciebie. Jeśli wjedziesz w kogoś na stoku, jego roszczenie obejmie leczenie, utracone zarobki i zadośćuczynienie. W branży do dziś krąży historia, którą w TVN24 opowiadał Marcin Broda z „Dziennika Ubezpieczeniowego”. Polak bez polisy potrącił w Alpach narciarza, który okazał się menedżerem w jednym z dużych banków w Londynie. Złamaną rękę i utracone dochody wyceniono na 200 tys. funtów, a sprawca wziął kredyt pod hipotekę domu rodziców i teściów.
Kolizje nie są codziennością. Francuski SNOSM odnotował w sezonie 2024/25 jedną kolizję na 22 182 dni narciarskie. Gdy jednak poszkodowany dużo zarabia, roszczenie może sięgnąć setek tysięcy złotych.
Gdy to ty jesteś poszkodowany, a sprawcę uda się ustalić, możesz żądać od niego odszkodowania, a jeśli ma OC, wypłaci je jego ubezpieczyciel. Szef tyrolskiej Alpinpolizei Viktor Horvath mówił jednak w marcu 2026 r., że sprawca ucieka z miejsca w 18–20 proc. zderzeń. Wtedy za twoje leczenie i transport zapłaci tylko twoja własna polisa.
Sumę OC dobieraj z zapasem. Rzecznik Finansowy zaleca na stok minimum 100 tys. euro. Jeśli twoja polisa ma OC na kilkadziesiąt tysięcy złotych, przy poszkodowanym z Londynu, Zurychu czy Monachium może to nie wystarczyć nawet na rok jego niezdolności do pracy. W kalkulatorze AXA na skionline.pl próg Rzecznika spełnia wariant Zdobywca z OC do 1,5 mln zł. W Podróżniku OC wynosi 250 tys. zł, czyli ok. 60 tys. euro.
Co powinna obejmować polisa narciarska? Lista kontrolna
Ubezpieczenie narciarskie to w praktyce polisa turystyczna rozszerzona o sporty zimowe, a nie każda polisa narciarska ma w podstawie te same elementy. Przed zakupem sprawdź w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) te punkty:
- Koszty leczenia. Rzecznik Finansowy radzi przy wyjazdach na narty w Europie minimum 50 tys. euro, a lepiej 80 tys. euro. Przy Szwajcarii i Andorze oszczędzanie na tej sumie nie ma sensu.
- Koszty ratownictwa i poszukiwań z wpisanym wprost śmigłowcem. Rzecznik zaleca dobierać tę sumę podobnie jak koszty leczenia.
- Transport medyczny do Polski w ramach assistance.
- OC w życiu prywatnym obejmujące uprawianie sportu, według Rzecznika na minimum 100 tys. euro. We Włoszech bez OC nie wolno wjechać na trasę.
- NNW, czyli świadczenie za trwały uszczerbek, niezależne od kosztów leczenia.
- Kontynuacja leczenia w Polsce, jeśli ubezpieczyciel ma taką opcję.
- Sprzęt i niewykorzystany skipass. Dolomiti Superski zwraca skipass po wypadku tylko z zaświadczeniem lekarza z regionu albo ze szpitala.
- Rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka, jeśli jeździsz poza trasami, na skiturach albo w snowparku. Rzecznik Finansowy wymienia freeskiing, heliskiing, narciarstwo akrobatyczne, skiboardy i snowtubing jako aktywności, które zwykle wymagają ponadstandardowej ochrony. Nawet z rozszerzeniem sprawdź wyłączenia, np. wymóg przewodnika albo jazdę mimo zamknięcia terenu.
- Klauzula alkoholowa. Wiele OWU wyłącza zdarzenia pod wpływem alkoholu, chyba że polisa ma taką klauzulę (w AXA na skionline.pl jest w cenie). Na włoskich trasach limit wynosi 0,5 promila, a mandat za jazdę pod wpływem to 250–1000 euro.
Zostają dwie sprawy formalne. Kup polisę przed wyjazdem. Według OWU AXA dostępnych na skionline.pl, gdy ochrona ma się zacząć w dniu zawarcia umowy, rusza cztery godziny po opłaceniu składki, a inni ubezpieczyciele stosują własne zasady. Polisa dołączona do karty płatniczej często nie obejmuje ani OC narciarza, ani ratownictwa w górach, więc jej warunki sprawdź przed wyjazdem.
Tanie dodatki do polisy: karty i członkostwa
Doświadczeni narciarze dokładają do polisy tanie zabezpieczenia lokalne:
- karta ratunkowa w kasie ośrodka, jak w Sölden za 4 euro dziennie, która pokrywa pomoc i zwiezienie z trasy, a śmigłowiec tylko wtedy, gdy nie masz innego ubezpieczenia ratownictwa;
- członkostwo w Österreichischer Alpenverein z ubezpieczeniem Alpenverein Weltweit Service. Pokrywa poszukiwania i ratownictwo do 25 tys. euro, transport medyczny do kraju zamieszkania na warunkach umowy oraz OC do 3 mln euro na terenie Europy. Koszty leczenia za granicą są jednak ograniczone do 10 tys. euro, a ochrona obejmuje pierwsze 8 tygodni każdej podróży;
- członkostwo wspierające austriackiej Bergrettung (ÖBRD) za ok. 36 euro rocznie, z pokryciem kosztów poszukiwań i ratownictwa, w tym śmigłowca, do 25 tys. euro (stan na 2026 r.);
- Carré Neige we Francji za 3,50 euro dziennie, kupowane razem ze skipassem;
- Snowcare we Włoszech za 3 euro dziennie, z OC i ratownictwem na trasie, ale z niskimi limitami leczenia.
Najpełniejszy z tych dodatków jest Alpenverein, ale przy limicie leczenia 10 tys. euro też nie zastąpi pełnej polisy z wysokimi kosztami leczenia. Pozostałe są dodatkami, dzięki którym rachunek za akię nie staje się przedmiotem sporu z ubezpieczycielem.
Werdykt: EKUZ do portfela, polisa narciarska do telefonu
EKUZ jest bezpłatna i trzeba ją mieć zawsze. Daje dostęp do publicznych szpitali, a niektórzy ubezpieczyciele, np. UNIQA, dają jej posiadaczom zniżkę na polisę. Od 1 stycznia 2026 r. wniosek elektroniczny złożysz wyłącznie przez Internetowe Konto Pacjenta albo aplikację mojeIKP, a każdy członek rodziny potrzebuje własnej karty.
Karta nie zapłaci jednak za akię w Sölden, za śmigłowiec nad Courchevel ani, co do zasady, za powrót do Polski. Nie obroni cię też przed roszczeniem kogoś, w kogo wjechałeś. Polisa narciarska kosztuje kilka złotych dziennie, ułamek ceny dziennego skipassu. W Andorze to jedyna ochrona, we Włoszech wymóg prawa. W Austrii, Francji, Szwajcarii i na Słowacji pokrywa to, czego publiczny system nie zwraca: ratownictwo, śmigłowiec i transport do domu.
Ubezpieczenie narciarskie z ratownictwem i OC narciarza kupisz także na skionline.pl, w kalkulatorze AXA, partnera portalu (od 4,93 zł za osobę i dzień bez OC, z OC od 7,83 zł; stan na 5.11.2026). Co zrobić, gdy wypadek już się zdarzy, opisujemy w poradniku jak zgłosić szkodę po wypadku na stoku. Planujesz pierwszy wyjazd? Zajrzyj też do tekstu Pierwszy wyjazd w Alpy.
