Aldok63 Napisano 22 Marzec 2010 Zgłoszenie Share Napisano 22 Marzec 2010 Bezpieczeństwo górskie to wciąż biznes. Działacze z Fundacji im. Anny Pasek chcą to zmienić, organizując w Tatrach darmowe szkolenia lawinowe. Przecież w góry wybierają się nie tylko profesjonaliści! Rozmowa z Pawłem Chrustkiem i Adrianem Zelgą Barbara Suchy: Wielu ludziom w Polsce temat lawin wydaje się równie odległy jak trzęsienia ziemi. Adrian Zelga*: Zdecydowana większość z nas chodzi po górach w błogiej nieświadomości, przekonana, że lawiny dotyczą tylko tych, którzy wybierają się w Himalaje czy skaczą z helikoptera i jeżdżą poza trasami. Sam kiedyś myślałem podobnie. Nic bardziej mylnego. Potwierdzają to choćby wypadki z ostatnich tygodni. Lawiny najczęściej schodzą w okolicach masowo uczęszczanych tatrzańskich szlaków turystycznych, ale zdarzają się też w pozostałych masywach karpacko-sudeckich czy nawet w zalesionych Beskidach. I co najważniejsze, zagrożenie dotyczy wszystkich - zarówno alpinistów, jak i turystów wybierających się w góry od czasu do czasu. Są przecież ratownicy górscy. A.Z.: Przy dobrej pogodzie ich przybycie na miejsce zajmuje około 45 minut. A po 15 minutach szanse na przeżycie zasypanego diametralnie spadają. Jego życie leży więc w rękach innych uczestników wypadku. Dlatego tak ważne jest podstawowe przeszkolenie i odpowiednie wyposażenie. Tej zimy po raz pierwszy zorganizowaliśmy kursy lawinowe otwarte dla wszystkich. Ograniczeniem jest tylko limit miejsc. Niestety, właśnie od śmiertelnego wypadku się zaczęło... Paweł Chrustek**: W 2007 roku Ania, patronka fundacji, zginęła w lawinie podczas wyprawy na Mont Blanc. Mocno zapadły nam wówczas w pamięć słowa, które wypowiedział Marek Pasek, tata Ani: „Trzeba zrobić coś, żeby młodzi przestali ginąć”. To był początek fundacji, której głównym celem jest właśnie zmniejszanie wypadkowości w górach. Uczycie też, jak wykorzystywać w górach urządzenia GPS. P.Ch.: Na wiosnę ruszamy ze szkoleniami medycznymi i nawigacyjnymi. Często przyczyną wypadków w górach jest brak orientacji, zwłaszcza przy złej pogodzie. Niedawno taka sytuacja spotkała turystów na Babiej Górze. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że GPS, którego używa się w samochodzie, można wykorzystać w sytuacji kryzysowej w górach. Normalnie takie szkolenia kosztują kilkaset złotych. Wy robicie je za darmo. P.Ch.: Niestety, bezpieczeństwo to wciąż jest biznes, co widać po cenach sprzętu ratowniczego... A.Z.: Świadomie wykraczamy poza pewien standard. Przecież w góry wybierają się nie tylko profesjonaliści, którzy grube pieniądze wydają na wysokiej klasy sprzęt, ale także ludzie młodzi, pasjonaci niemogący sobie pozwolić na drogie wyposażenie. Tym bardziej takie szkolenie wydaje się im zbytecznym wydatkiem. To pewnie na darmowe szkolenia chętnych jest wielu? A.Z.: Zainteresowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Szkolenia, jakie udało nam się zorganizować w tym roku, to kropla w morzu potrzeb. Mamy nadzieję, że dzięki wsparciu naszych darczyńców kursów będzie coraz więcej. W przyszłym sezonie planujemy też prezentacje na festiwalach górskich. Taka wiedza musi stać się powszechnie dostępna! *Paweł Chrustek, prezes zarządu Fundacji im. Anny Pasek, ratownik Grupy Podhalańskiej GOPR **Adrian Zelga, członek fundacji, bezpośrednio czuwa nad organizacją szkoleń lawinowych Źródło: Gazeta Wyborcza http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7686102,Zeby_mlodzi_przestali_ginac_w_gorach___.html Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.