Narty - skionline.pl
Jump to content

All Activity

This stream auto-updates

  1. Past hour
  2. Jeszcze parę fotek z nad Nidy i czas wracać na wyżynę Krakowsko-częstochowską.
  3. Koledzy @agnel2748 i @fafek fajnie sie czyta wasze konkretne informacje o tych super podjazdach. Może macie także jakies sugestie/doświadczenie odnosnie Alp w Austrii albo włoskich podjazdow? No i linki do Stravy bardzo mile widziane
  4. Cześć He he dobre dobre. Kupujesz sobie rower w cenie pięciu sześciu normalnych ale musisz mieć WiFi, żeby na nim jeździć. A sprawiała wrażenie takiej rozsądnej i normalnej dziewczyny... Pozdrowienia
  5. Zgadza się , Montvernier przereklamowany , fajnie wygląda tylko z góry tak to nic specjalnego, nie pamiętam 10 zakrętów 15-20 min jazdy. Jak bylismy kilka lat temu to ostatni etap Saint Jean- Croix de Fer/Glandon, zjazd do La Chambre i zamiast Montverniera wybraliśy Col de la Madaleine ...i to był właściwy wybór. Trasa Marmote ( ale bez Alp Huez .... z AlpHuez po kilku dniach kiedy serce już się nie rozpędza to byłoby dla nas trochę za dużo) była w planach ale.....pomogliśmy sobie autami tj. dojazd z Saint Michele do Allemond i odpadł Glandon. Ten ''skrót'' Balkony Auris - wid
  6. Today
  7. Cześć Jeżeli jest to zorganizowana impreza, spełniająca normy organizacyjne i przepisowe co do trasy zabezpieczeń itd., w której startują przygotowani zawodnicy to co innego. Sam pracowałem parę lat w rajdach samochodowych i nawet nie wiecie jak wiele często zostaje po takich imprezach na stałe, głównie w infrastrukturze drogowej. Ale jeżeli jest to upalający na pieszym szlaku frajer to powinni się nim zając raczej myśliwi. Niestety jest coraz gorzej bo spalinowych przynajmniej słychać a elektryków już nie a to nowa plaga lasów i parków. potencjał niszczycielski taki sam a niebe
  8. Yesterday
  9. Zacny zestaw, zazdraszczam Choć nie wszystkiego W zeszłym roku, w sierpniu, udało się nam wyskoczyć na tydzień do Alpe d'Huez. Tydzień, to za mało, żeby przejechać wszystko fajne w okolicy i po 3-4 dniach nie wyzionąć ducha więc były pewne punkty obowiązkowe plus trochę bardziej lajtowego kręcenia się wokół komina plus trochę kolarstwa pieszego. Na Montvernier sobie bardzo ostrzyłem zęby, ale... rozczarował mnie ten podjazd. To super wygląda na zdjęciach, ale widok tych serpentyn, to chyba tylko z powietrza... Z racji kwatery na górze, trzeba było się trochę namęczyć wracając z pr
  10. Watpliwosci wziely sie wlasnie z jazdy. Kiedy mialem okazje korzystac z roweru, nie bardzo wiedzialem co zrobic z tymi wszystkimi przerzutkami. Naped 1x okazal sie wygodniejszy. 3x tez byl ok bo korzystalem prawie wylacznie ze srodkowego blatu. W terenie plaskim w zasadzie przerzutki sa mi zbedne. Za dzieciaka tez ich nie bylo i problemu nie widzialem. Na podjezdzie korzystam z miekiego przelozenia ale nie z tej najwiekszej koronki (46). Na niej jezdzie sie tak wolno ze mam klopoty z rownowaga.
  11. Tak samo, a może nawet bardziej może Ci się wydawać, co jest efektywne siedząc przed kompem i snując różne teorie. Wsiądź na rower, jeden, drugi, trzeci, pojeździj rok, dwa po kilka tysięcy km, opisz swoje wrażenia, będzie to napewno cenniejsze niż toczenie jalowych rozważań po co tyle przerzutek. Ja mam swoje doświadczenia z różnych napędów, różnych rowerów i z wielu tysięcy przejechanych kilometrow i wiem że na płaskich twardych drogach potrzebuje mieć ciasno stopniowany napęd, bo czasem zwłaszcza przy prędkościach powyżej 30km/h różnica pomiędzy 2, a 3 ząbkami powoduje czy jestem w stanie
  12. Patologia. Jak dla mnie porażka, takie imprezy w takim miejscu. Tutaj to przynajmniej zorganizowana impreza, ale prawdziwą patologią są motocrossowcy na szlakach pieszych, niestety nagminnie spotykani w Beskidzie Sądeckim czy bliższym mi Pogórzu Ciężkowickim i Rożnowskim. Mimo że to już jest niezgodne z prawem, to i tak guzik można im zrobić. Żarty sobie robisz? Serio uważasz, że góry to odpowiednie miejsce na ryk silników i zapach spalin??? Sorry, ale w głowie mi się to nie mieści, że można mieć takie podejście "bo komuś się podoba". Jakby ktoś organizował tam koncert rockowy to też
  13. Przeczytałem całą twoją wypowiedź i co najlepsze w większości się zgadzam. Ale przepraszam Cię bardzo, z tymi skiturowcami, to przywaliłeś jak łysy o beton...
  14. Mitek, Zawodowcy mają pomiar mocy, tętna, progu mleczanowego i kto wie czego jeszcze. Na tej podstawie zapewne wyznaczają najbardziej efektywną w danych warunkach kadencję. Tylko dla niech 0,5% większa efektywność to różnica między medalem a daleką lokatą. Czy dla amatora to istotne? Po pierwsze, czy w ogóle potrafimy ustalić, jak jest najbardziej efektywnie. To, że nam się tak wydaje, wcale nie musi być zgodne z prawdą. Po drugie, jeśli na przerzutce n jedziemy nawet maksymalnie efektywnie to o ile spadnie ta efektywność na n+1 albo n-1. Sądzę, że są to marginalne różnic
  15. Zero litości, skiturowcy to nie ryby, wybić do ostatniej sztuki... bo inaczej góry zniszczą.
  16. Czy odstrzał będzie sezonowy? Jakiś okres ochronny? Może rezerwaty?
  17. O, to to to. Popieram Ciebie stanowczo. Masz całkowitą rację. Najgorsze co może spotkać góry to skiturowcy. Ja najczęściej chodzę w Karkonoszach, Sowich, Wałbrzyskich, Izerach, Jesenikach, czasami i o Tatry zahaczę. Za każdym razem w ciągu dnia spotykam co najmniej kilku kolejnych turujących (przyznaję, że często wybieram nieoczywiste trasy), skiturowców może być nawet sporo więcej. W Tatrach to nawet kilkunastu, na dzień spotykałem. Gorszej hołoty w górach nie znajdziesz, prawdziwa dzicz, z całą pewnością to potomkowie Wandalów, Hunów, Gotów itp. Jak nic nie zrobimy to te wielkie hordy skitur
  18. Ja jestem "za" wieżami, jeśli poprawiają widoczność w lesie (np. brakuje takowej na Śnieżnicy), są fajnym celem spacerów (o ile nie ma parkingów i dróg), takich jak ta, ale ten świeradowski rozmach mnie powalił na kolana. Typowa Polska nowobogacka: nic umiarkowanego, jak budować, to największe na świecie...
  19. Zwróciłeś uwagę na ciekawą kwestię: na wschód od Jaworzyny poza zaledwie kilkoma małymi stacyjkami nie ma nic! To teren, gdzie aż chciałoby się aby coś powstało. To też zrównoważy... ruch narciarski.
  20. Póki spór będzie między radykalnymi zwolennikami ciszy, a radykalnymi zwolennikami zabaw, komercji - nie dogadacie się. A prawda jest taka, że góry bez turystów umierają z głodu (w każdym razie mieszkańcy), ale przy nadmiarze turystów, w tym samochodowych, nie da się, trzeba uciekać i czasem już... nie ma gdzie. Bo wszędzie dziki tłum. To jak z tą wieżą w Świeradowie. Szpeci krajobraz? Szpeci. Przynosi turystów, pieniądze i pracę? Przynosi. Złoty środek? Nie znam...
  21. No wiesz, nie darzyło się jeszcze, aby jakiś startujący samolot na nią nie wrócił:;) A brzoza nie była niczemu winna, po prostu tam sobie rosła. Jakby jej nie było to skutek byłby raczej taki sam.
  22. Jestem zupełnie z innej bajki. W moich czasach pewne rzeczy traktowało się poważnie, a nie w poniedziałek jestem piłkarzem, we wtorek gitarzystą, itd. Ja nie "szukam jakiejś rozrywki", ja narty traktuję "poważnie". Jestem już (od dekad) dorosły i wiem, co lubię! Wiem, stacje dziś mocno nastawiają się na takiego "narciarza przypadkowego", ale to wiąże się też z określonymi konsekwencjami: a) jego zapał może być krótkotrwały i "jutro" przerzuci się, nie wiem, na zjazdy na linach, czy coś; b) zraża się "zapalonych" narciarzy; c) przy takich narciarzach "przypadkowych" sezon bę
  23. Coś wiem na ten temat;( Musiałem ratować życie jak od szybowca skrzydła odpadły. Tylko że ja miałem spadochron... Zawsze przekazuję lotniczej młodzieży aby traktowali go jak swoistego rodzaju sanktuarium, bo to może być ich ostatni przyjaciel. Zdjęcie zabezpieczeń z czegoś takiego jest nie do pomyślenia. Kiedyś musiałem w maszynie wymienić stycznik bezpieczeństwa. Mogłem go kupić 10 razy taniej, ale nie, kupiłem oryginał. Bo to jest ostatnia linia obrony aby ktoś nie stracił palca. Zawsze musi być miejsce na plan B. Jak ktoś o tym zapomni to tak to się kończy. Zresztą Smoleńsk jest t
  24. Taka ciekawostka sprzętowa. Mamba jechała w Ultra Sudety Gravel Race. Zrobiła DNF, ale ja chciałem zacytować kawałek o tym jakie to piękne są elektroniczne przerzutki. "Na łące zaliczam drugą już dziś głupią glebę (pierwsza głupia gleba była na jednym podjazdów). Następuje pewne rozstrojenie napędu skutkujące spadaniem łańcucha i dziwnymi jego reakcjami. Skrzywiony hak? Eeee, nieeee, nie możliwe. Generalnie, kiedyś, dawnymi czasy hak do przerzutki woziłam ze sobą zawsze. Ostatnimi czasy nie wożę. Po prostu. No i się doigrałam. Na szczęście koledzy Hubert i dwóch,
  1. Load more activity
Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...