Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/17/2021 in all areas

  1. Witam wszystkich spragnionych (tak jak ja) nart i śniegu po dłuższej nieobecności na forum. Znów się u mnie działo sporo dobrogo i mniej dobrego ale znów wracam do gry.. Do sedna. Dzięki uprzejmości znajomego klubu wylądowałem w czwartek na Kitzsteinhornie. Pogoda była średnia ale nie tragiczna, jak to na Kitz bywa. Na pierwsze ruchy na śniegu całkiem spoko. Tylko sporadycznie mleko zalewało górę. Co do warunków to dwa poprzednie dni dosypało więc na górze jest wystarczająco śniego. Wczoraj zjazd do Alpincenter (2450m) jeszcze nie działał. Dzisiaj lampa i super warun. Trasy na górze zrobione na całej szerokości, chodzi górna gondola i puścili trase do Alpincenter. Czynne trasy: 1 Alpincenterpiste 1a Magnetköpflpiste 4a Gletscherpiste 1 4b Gletscherpiste 2 4c Gletscherpiste 3 8b Sonnenkarpiste 2 Warunki bardzo bobre. Ludzi umiarkowanie. Dużo klubów. Kolejek praktycznie brak. Może chwilami do orczyka minuta stania. Bajka. Nie będę sie rozpisywał bo jaki jest Kitz każy wie. Miło tu wrócć po 5 latach. Pozdrawiam M PS Jak coś to jestem tu do niedzieli.
    18 points
  2. No to lecimy! Maraton Rowerowy Dookoła Polski Finał, czyli ostatnia część 4-letniego cyklu ultramaratonów 4xMRDP. Dotychczas przez 3 kolejne lata objechałem Polskę dookoła w trzech częściach: Zachód, Góry i Wschód. Teraz przyszło mi się zmierzyć z całą trasą na raz, czyli przejechać 3200 km w 10 dni. Czy to możliwe, żebym pokonał taki dystans, kiedy dotychczas każdy jeden tysiąc potrafił mnie mocno sponiewierać? Maciej Paterak http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/001.jpg MRDP to zdecydowanie najtrudniejszy ultramaraton w Polsce, choć obecnie już nie najdłuższy. Palmę pierwszeństwa przejął podobny, choć znacząco różniący się, RAP (Race Around Poland). Jednak w środowisku ultra ciągle MRDP uchodzi za ten kultowy. Niewątpliwie ma na to wpływ fakt, że był pierwszy, ale też mocno wyśrubowany limit czasu, w którym trzeba przejechać owe 3200 km, czyli dokładnie 240 godzin. Pozornie wygląda to na dość proste wyzwanie - wystarczy robić średnio 320 km na dobę, czyli dla rasowego ultrasa bułka z masłem. Jednak to jest 10 dni z rzędu, gdzie jeszcze trzeba pokonać przewyższenie przekraczające 25 000m! http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/0003.jpg Przygotowania rozpocząłem jeszcze w zeszłym roku. Trzeba było dokładnie przemyśleć co zmodernizować/wymienić w rowerze, jak się spakować, co zabrać ze sobą, z czego zrezygnować, jak poradzić sobie z ładowaniem urządzeń i jeszcze wiele innych zagadnień. Ostatecznie postanowiłem kupić nowy rower, który był idealnie skonfigurowany pode mnie. Wymieniłem jedynie siodełko na wygodniejsze. Do tego otrzymałem znaczącą pomoc od firmy Giant Polska w postaci znakomitych kół karbonowych Giant SLR 2 Disc 42mm i kompletu sakw. Jednak mimo długiego czasu przygotowań, nie ustrzegłem się błędów, o czym wspomnę w dalszej części relacji. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/0022.jpg Przyznam, że po 4 latach harówki w różnych ultramaratonach zacząłem tracić nieco motywację do dalszych startów. Zwyczajnie zacząłem mieć dość nocnej jazdy ze sporym deficytem snu, kultury naszych kierowców samochodów i wielu innych niepożądanych "atrakcji" korzystania z naszych dróg. Jednak MRDP był tym wyjątkiem i jedynym jeszcze maratonem, który mnie mocno pociągał i fascynował. Kiedy więc ponownie zawitałem na Rozewiu pod latarnią morską, adrenalina zaczęła działać i już nie mogłem się doczekać startu. Tym bardziej, że do tego miejsca mam wyjątkowy sentyment, ale nie o tym będę opowiadał. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/100.jpg Start zaplanowany był jak zwykle równo 12:00 w południe. Ponieważ całość trasy w formacie GPX to wielki plik, odpowiednio wcześniej włączyłem przeliczanie trasy w nowym nabytku od Garmina, który rzekomo powinien sobie z nim poradzić. Przynajmniej tak optymistycznie założyłem... No niestety, miałem zbyt wiele wiary w to urządzenie i na 20 minut przed startem, podczas przeliczania, zwyczajnie Garniak się wyłączył. Tym samym pierwsza nawigacja była raczej stracona. "Świetny" początek. Dobrze, że wziąłem mojego starego Etrexa, który ruszył bez zająknięcia i tym samym rozwiązał problem. Nową nawigacją postanowiłem się zająć później, na jakimś dłuższym postoju. Teraz jeszcze ostatnie przemówienie Organizatora, zdjęcia, dyskusje i w drogę! http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/21.1.jpg Ponieważ sierpień to ciągle sezon urlopowy nad morzem, musimy się przebijać przez tłumy turystów, choć bardzo się tu przydała nowa ścieżka rowerowa do centrum Jastrzębiej Góry. Następnie w bok i już możemy względnie normalnie rozpocząć zmagania. Organizator - Daniel pojechał kawałek z nami i starał się porozdzielać peleton na grupki 14-osobowe, bo jedziemy w ruchu otwartym. Tym samym nie możemy jechać razem w blisko 80 osób - tyle zawodniczek i zawodników stanęło na starcie. Niestety trudno utrzymać pełną dyscyplinę, bo teren nieco pofałdowany i grupki się rozrywają, tworzą nowe, czasem większe itp. Dopiero kilka kilometrów dalej, gdzie wjeżdżamy na drogę z szerokim poboczem, tworzymy długie łańcuszki, które już nie powinny przeszkadzać samochodom. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/2110.jpg Pogoda dopisuje, nie tylko świeci słońce i opadów brak, ale tutaj jeszcze często mamy dość mocny wiatr w plecy. Rozpoczynamy objazd Trójmiasta, który prowadzi po całkiem sporych pagórkach. Miałem obawy, czy owe górki mnie za bardzo nie zniszczą już na początku, ale okazały się niegroźne. Zupełnie inaczej jedzie się tędy na świeżych nogach w dzień, niż na pełnym zmęczeniu, rozpoczynając trzecią nockę. Rzekł bym nawet, że ten odcinek błyskawicznie zostawiam za sobą. Potem kawałek przyjemnych równin i jazda wzdłuż Zalewu Wiślanego - piękny teren! Niestety tutaj wiatr już mniej sprzyjał, wręcz nieco pogroził palcem jakby chciał powiedzieć: -"zaczekam sobie na Was!"... http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/21.2.jpg Kiedy opuszczam okolice Zalewu Wiślanego, wiatr słabnie. Powoli zapada noc i niepokojąco szybko spada temperatura powietrza. Niebo czyściusieńkie, bez grama chmurki, zapowiada, że będzie zimno. Baaardzo zimno! Zanim minie północ, notuję już wartości w okolicach 6 - 8 st.C. Nie wytrzymuję i zjeżdżam na stacje paliw cały sztywny, trzęsąc się z zimna. Piję półlitrowy kubek gorącej herbaty i ubieram prawie wszystko co mam. Jak dobrze, że tuż przed samym startem moja ukochana żona zaproponowała mi, żebym docisnął jeszcze do sakwy grube spodnie, które normalnie używałem w zimie. Teraz bardzo się przydały. Nie wiem jakbym miał wytrzymać w samych cienkich nogawkach. Zaplanowałem, że przynajmniej pierwszą nockę pojadę, żeby nadrobić jak najwięcej dystansu zanim wjadę w góry. Plan w sumie zakładał, żeby dojechać do Przemyśla i wypocząć (ok 1200 km) w 3 doby. Albo nawet szybciej, jakby wszystko szło po mojej myśli. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/22.4.jpg Jazda na Mazurach przy pełni Księżyca robi na mnie wrażenie. Jest dość jasno, widoki niesamowite - pola, łąki, oczka wodne. Mgiełki w dolinkach dopełniają klimatu. Gorzej kiedy w taką mgiełkę muszę wjechać. Odczuwalna temperatura to coś w okolicach 0 st. Dość szybko na niebie widać już lekką łunę od powoli wstającego słońca. Jeszcze ta cisza, chwilami przerywana odgłosami budzącej się przyrody. Choć Świerszcze chyba w ogóle nie śpią. To są chwilę, dla których jeździ się takie maratony i później wspomina. Nawet temperatura jakby mniej przeszkadza, a przynajmniej nie myślę o tym, że właśnie drętwieją mi palce u nóg. Nic dziwnego, patrzę na termometr, a tu już tylko 3 st. na plusie! Nie no, przecież to sierpień! Lato, nie zima! O co biega z ta pogodą? Mój obecny ubiór już nie wystarcza, więc sięgam po pelerynę przeciwdeszczową i spodnie - dobrze chronią przed wiatrem. Nad ranem robię też krótką przerwę na stacji benzynowej na kolejną herbatkę i batonika. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/22.3.jpg Powoli wstaje dzień, lecz temperatura jakby zaspała. Ciągle zimno, brrr! Mimo, że świeci słońce. Dopiero w okolicach 10 rano wreszcie robi się przyjemnie. Pusta tylna sakwa ponownie zapełnia się ciuchami. Bardzo mnie cieszy, że kiedy docieram do "rogu mapy", a dokładnie w okolice trójstyku granic Polski, Rosji i Litwy, mam pełnię dnia. Jechałem tędy 2 razy i zawsze nocą. Teraz mogę nacieszyć oczy tutejszymi widokami. Drugi dzień okazał się też przełomowy. Nie wiem czemu, ale pierwsze 300 km strasznie mnie niszczyło, miałem bóle nóg i obawy, że daleko nie zajadę. Rano jakby coś puściło i wreszcie złapałem swój rytm.Trafiłem też fajną restaurację, pierwszą w tym maratonie, gdzie mogłem zjeść pełnowartościowy obiad. Te Hot Dogi na stacjach, ech... zanim je ugryzę, już mnie zbiera... ;) http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/22.1.jpg Powoli zbliżam się do granicy Polsko-Białoruskiej. Nie byłoby to jakoś specjalnie warte wspomnienia, gdyby nie ostatni kryzys z uchodźcami z Afganistanu. Ewidentnie widać Straż Graniczną w sporej liczbie, kręcą się tu też wozy różnych stacji telewizyjnych. Dopóki jest dzień, czuję się bezpiecznie, ale kiedy zapadają ciemności, to już głowa zaczyna pracować. Chyba podświadomie, mimo jazdy Solo, raczej staram się trzymać na widoku innych. Tym bardziej, że na tym etapie ciągle się mijaliśmy z wieloma zawodnikami, a w tym momencie najczęściej z najmłodszym zawodnikiem w stawce - Grzegorzem Szamrowiczem. Nie wiem czy jest się czego bać, bo w sumie niewiele wiadomo o prawdziwej sytuacji z uchodźcami, ale jest mały niepokój. Tuż przed Bobrownikami trafiam na fajny Hotel z białoruską kuchnią - niby menu podobne do naszego, ale jednak sposób podania wyraźnie się różni. Dla mnie fajna atrakcja! Baterie doładowane! http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/2113.jpg Bobrowniki, ach te Bobrowniki! Zapamiętałem je jako niekończący się wyścig z wiecznie ruszającymi i zatrzymującymi ciężarówkami, oczekującymi na przekroczenie granicy. Tym razem jechałem w drugą stronę i jakże inne odczucia! Teraz swobodna jazda i to w większości w dół. Czasem tylko kierowcy dopytywali nas gdzie my wszyscy jedziemy. Ale sielanka się kończy i znowu ciśniemy boczną drogą przez las wzdłuż granicy z Białorusią. Znowu czuję lekki niepokój, ale na szczęście żadnych problemów nie było. Zaczęła się druga noc, chciałem ją przejechać jak rok temu, ale po wcześniejszych rozmowach z innymi zawodnikami, ostatecznie decyduję się na nocowanie. Tym bardziej, że trafiam na super hotel w Narewce, a po za tym już zaczynałem "tropić węża". O spadającej temperaturze lepiej nie wspominać... http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/0015.jpg Nie jestem do teraz przekonany o słuszności tego noclegu, ale z drugiej strony wiem, że i tak trochę drzemki musiałoby być. Po za tym koledzy mi mówili, że po MRDP Wschód słabo wyglądałem, więc mógłbym się po prostu przedwcześnie zarżnąć. Tymczasem wypoczęty ruszam w dalszy bój! Noga podaje, humor dopisuje. Niestety, prognozy pogody nie napawały optymizmem. Wiem już, że wkrótce zacznie padać, jednocześnie liczę, że to będą takie punktowe opady a nie ciągła zlewnia. Ale to jeszcze nie teraz. Dojeżdżam właśnie do jednej z atrakcji tej trasy, czyli całkowicie ręcznie obsługiwanego promu na rzece Bug. Początkowo planowałem być tu w nocy i jego ominięcie, ale nocleg zmienił "program wycieczki". Byłem pewny fajnego spotkania z zawodnikami maratonu Wschód1400, ale w tym momencie żaden z nich nie dojechał. Spotkam kilku chwilę później gdzieś przed Terespolem. Pomachamy sobie nawzajem, co jakby tchnie we mnie nowe siły. To ciekawe, ale czasem krótki kontakt może mieć znaczący wpływ na samopoczucie zawodnika. http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/0013.jpg Przeprawę promową zaliczyłem z dwoma zawodnikami, co zawsze jest dodatkowym bonusem i dalej ruszam w drogę! Niebo zachmurzone, ale bez opadów. Za to wiatr przypomniał o sobie, kiedy cisnąłem w stronę Terespola - nie no, pogoda bierna być nie może! To jednak był pryszcz w porównaniu do tego, co mnie czekało już za parę dłuższych chwil. Niestety, jeszcze do miejscowości Kodeń, gdzie zaliczyłem obfity posiłek, było przyjemnie. Dalej już pompa się rozkręcała. Pogoda zadbała, żeby mi Słońce nie spaliło za mocno facjaty. Zakładam pelerynę, spodnie i specjalne ochraniacze na buty, które rok temu świetnie się sprawdziły. Jestem pewien, że tak będzie i teraz. Niestety nie skontrolowałem ich przed startem, a te były już podarte. Pierwszą ulewę jeszcze dały radę, ale potem nadawały się jedynie na śmietnik. To właśnie pierwszy błąd, jaki popełniłem w trakcie przygotowań. Szlag! Jedna z najlepszych rzeczy, jakie posiadałem na stanie do ochrony przed deszczem, właśnie poszła się paść. Miałem dokupić przed startem jeszcze ze 3 takie komplety na wszelki wypadek, bo nie są one drogie, ale to zlekceważyłem. Surowo przyszło mi za to zapłacić... http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/0012.jpg Ulewa się rozkręciła na całego i zaczęła walka o utrzymanie komfortu termicznego, bo każda peleryna, kurtka itp. kiedyś zaczyna przeciekać, bądź my się pocimy pod nią. Najbardziej mi brak tych ochraniaczy na buty - w środku już sobie chlupie woda... Wieczorem ulewa zmienia się w mżawkę, ale ciągle jest upierdliwa. Ku mojemu zdziwieniu, doganiam Achoma, jedną z najwspanialszych postaci ultra. Wygląda źle, ale to człowiek z żelaza i na pewno to chwilowy kryzys. Zamieniamy kilka słów, Irek zjeżdża na popas, ja cisnę dalej. Jakość drogi przed Zosinem nie ułatwia życia, puszczam "łacińską" wiązankę za wiązanką, tak na rozładowanie nadmiaru energii... ;) Wiem już też, że trzeba szukać noclegu, bo wychłodzenie mnie zniszczy. Lepiej więcej spać, kiedy pogoda nie sprzyja, a jechać nawet w nocy, wykorzystując lepsze warunki atmosferyczne. No i jest! W Hrubieszowie znajduję znakomity hotel, do tego z otwartą restauracją! Dzięki Ci o Panie za Mapy Google! Muszę tylko zdążyć przed godziną 22:00, co nie było wielkim problemem. Wchodzę do środka zmarznięty na kość i czuję to ciepło! Ach, jak przyjemnie! Zamawiam Schabowego, setkę whisky na rozgrzewkę i piwo na dobranoc. Spotykam też tu dwóch zawodników. Jeden z nich - Piotrek mocno zdziwiony moim menu. Jedząc pizzę na dobranoc dziwił się, że jem Schabowego... Jeszcze bardziej widząc whisky i piwo - "to Ci nie zaszkodzi?". Oczywiście, że nie, wiem co dla mnie dobre. ;) http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/23.3.jpg Ponowne wczesne wstawanie i kolejny dzień czas rozpocząć! Wyglądam za okno i już chce mi się wymiotować na widok pogody! Oczywiście jest mokro i pada. "Pysznie!" Liczyłem, że choć pół dnia będzie na sucho. Szybkie pakowanie i ruszam dalej. Niestety nie zaliczam tu śniadanka, bo musiałbym czekać do 7 rano, a to spora strata. Zatrzymuję się gdzieś na stacji benzynowej, a później jeszcze przy sklepie spożywczym. Zatankowany ruszam naprzeciw ciemnym chmurą. Wydawało się, że pogoda będzie dziś dość łaskawa, ale niestety nie. Już nad horyzontem czaiła się olbrzymia, ciemna chmura! Widocznie też się wyspała, bo energii miała w sobie aż nadto! Kiedy pod nią wjechałem, zaczęła się ostra jazda bez trzymanki. Ulewa na całego! Jedyne słowa, jakie się ze mnie wydobywały, to te na "k","ch" itp., których nie zacytuję. ;) Jakby tego było mało, akurat wtedy trafiam na jakieś remonty dróg, wahadła i inne spowalniające jazdę atrakcje. Byłem święcie przekonany, że tak będę jechał do wieczora, nic nie zapowiadało zmiany, ale nagle cud! Niebo zaczęło się przejaśniać, a deszcz słabnął, aż w końcu całkiem przestał padać. Mogę ściągnąć ciuchy przeciwdeszczowe. Hura! Zjeżdżam pod pierwszą napotkaną wiatę i miła niespodzianka. Spotykam tu kolejną wspaniałą postać ultra - Marka Miłoszewskiego, który właśnie konsumuje sobie śniadanko. Zamieniamy parę słów, zrzucam mokre ciuchy, zakładam suche skarpetki i od razu prosto do foliowych worków, aby ich nie zamoczyć, bo butów na zmianę nie miałem. Ciuchy pod peleryną też nieco namokły, więc może nieco przeschną od wiatru? http://mobile.team29er.pl/images/2021/MRDP/24.1.jpg Powoli zbliżam się do Przemyśla, drogi już niemal suche, często też wychodzi słoneczko zza chmur. Zaczynam liczyć kiedy tam będę. Nie jest źle, choć będzie spóźnienie w stosunku do pierwotnego planu, za to z mniejszym deficytem snu. Nagle wrzasnąłem "ała!" . Dosłownie na kilka km przed Przemyślem łapie mnie silny skurcz łydek! Zatrzymuję się i padam na ziemię. Nie jestem w stanie poruszyć nogami. Do tego jeszcze stoję na poboczu remontowanej drogi, co mi nie ułatwia sprawy. Szlag! Chwilę wcześnie był przystanek autobusowy i szeroka, wygodna ławeczka. Mógłbym w cywilizowanych warunkach doprowadzić się do porządku. Mniejsza już o to, działam! Masuję Łydki, ale bez efektu. Czyżby to koniec? No to inaczej - wypijam duszkiem dwa energetyki i zjadam dwie tabletki przeciwbólowe. Wstaję po chwili i próbuję jechać. Czuję się jak na haju - jakoś tak lekko, miękko, co oni leją do tych puszek??? A może to "odpowiednie" połączenie składników? Najważniejsze, że ból odpuścił i już normalnym tempem dojeżdżam do Przemyśla i do znanego mi od lat Hotelu "Albatros". Tam konsumuję znakomity obiadek w towarzystwie kilku zawodników. Gdybym zrealizował w 100% mój pierwotny plan, dziś rano ruszałbym stąd w dalszą drogę, ale jak już nie raz się przekonałem, plany planami, a rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Jednak nie jest źle - nieco ponad 3 doby na pierwsze 1200 km, ale też dwie treściwie przespane noce. Dobra zaliczka na góry. Jedynie niepokoją mnie łydki przed najtrudniejszą częścią trasy tegoż maratonu. Niby odpuściły, ale na pierwszych podjazdach je wyraźnie czuję... Druga część za kilka dni. Oryginał tutaj (jeśli nie naruszam regulaminu forum): http://mobile.team29er.pl/ultramaratony/3286-maraton-rowerowy-dookola-polski-final#disqus_thread
    15 points
  3. Kilka zdjęć z weekendu, z Drawieńskiego Parku Narodowego. Trasa 40 km wzdłuż Drawy, przez miejscowości: Barnimie - Zatom - Moczele - Sitnica - Bogdanka - Dominikowo. Pierwsza część (Barnimie-Moczele) po lesie, o charakterze nizinnego mtb, po czerwonym szlaku pieszym - malowniczą skarpą nad rzeką. Od Moczeli do końca jazda boczną asfaltową drogą o zróżnicowanej jakości. Piękna pogoda i totalne pustki na szlaku - jedna kilkuosobowa grupa rowerzystów na asfalcie i starsza para, też na rowerach, na odcinku terenowym.
    14 points
  4. Wczoraj pokręcone we dwie pary na dość podobnej trasie, jak opisana niespełna rok temu na blogu: Tym razem jednak przy ciepłej i słonecznej pogodzie - na krótki rękaw. Może to już ostatni raz w tym sezonie taki powiew lata? Trasą dawnej wąskotorówki z granicznej wioski Hintersee do Rieth: DDR-ka brzegiem Jeziora Nowowarpnieńskiego: Nad Zalewem Szczecińskim: Altwarp - wyborcza niedziela Altwarp - z widokiem na Nowe Warpno Wydmy śródlądowe pod Altwarp: Dolina Jałowcowa w południowej części półwyspu i cmentarz żołnierzy radzieckich: Na granicznym mostku w Rieth: Powrót nieco inną trasą, bo przez wysychające jezioro Piaski. Za każdym razem wygląda gorzej, niestety Mapka wycieczki:
    13 points
  5. Z tymi maskami to słyszałem że mają unormować w Austrii - wzór na sezon 2021/2022...
    12 points
  6. Mitek jaki był, taki był, mnie też niekiedy wkurzał, głównie swoją topornością i opornością na argumenty, jak się uparł to nie było szans ruszyć opinii. Jednak jeżeli potrzebowałem merytorycznej porady na temat mojej jazdy na nartach, to był jedną naprawdę z pojedynczych osób, która punkt po punkcie wykładała wady i zalety, a wypracowania te potrafiły być długie i kosztowały na pewno trochę czasu. Takich osób na forach narciarskich jest naprawdę mało, ci co piszą konstruktywne porady wiedzą o kogo chodzi. Więc sporo nowych osób już takich porad nie dostanie na tym forum, spoko, pójdą na inne.
    12 points
  7. Ja wczoraj odwiedziłem Malmö i trasę MTB zbudowana na zboczach mostu do Kopenhagi. Dość techniczne miejsce z wieloma hopkami i wyprofilowanymi zjazdami. Są i stromizny które ciężko pokonać. Było ciekawie.
    12 points
  8. To się nazywa kroplą, która przepełniła czarę. Decyzja JC była wynikiem dłuższego ciągu zdarzeń, gdzie Mitek parę razy przegiął pałę. Ja też uważam, że go szkoda, bo wnosił sporo dobrego, ale rozumiem racje admina. To co mi się na SO podoba to ogólnie przyjazna, życzliwa atmosfera i brak spiny, tak mocno gdzie indziej obecnej. Nawet jeśli powstaje to w wyniku kastrowania treści to efekt ten jest osiągnięty. Wydaje mi się, że JC ma określoną wizję forum i to konsekwentnie realizuje. Ta wizja trochę mi się podoba, trochę nie podoba. Jak w życiu nic nie jest czarno-białe.
    11 points
  9. Pominąłeś jeszcze Sariensisa i Andrzeja jakiegoś tam (dokładnie nie pamiętam). Poza Jaśkiem (ale on miał pewne cechy dyskwalifikujące o których nie chcę pisać, nie mam upoważnienia zainteresowanej osoby). Pozostali nic istotnego nie wnosili na forum, a ich wiedza czysto narciarska też nie była wysoka, kulturą wypowiedzi i treścią merytoryczną w wielu dziedzinach również nie błyszczeli na najwyższym poziomie. @Jeeb nic nie stoi na przeszkodzie byś ich zaprosił na Swoje forum. Może u Ciebie wniosą coś istotnego i podniosą poziom dyskusji. @Mitek to zupełnie inny poziom merytoryczny i nie tylko w dziedzinie narciarskiej. Wiedza generalnie kosztuje, znam kilka osób z poza forum o podobnej znajomości narciarstwa, ale Oni nie mają czasu ani ochoty by się angażować na tematycznych forach. Dzielą się szeroką wiedzą narciarską, ale trzeba za nią płacić (treningi, wyjazdy szkoleniowe, sympozja). Mitek wielokrotnie dzielił się Swoją fachową wiedzą na forum i mogli z niej korzystać wszyscy, niezależnie od własnych umiejętności i posiadanej wiedzy, kto chciał ten korzystał. Dlatego uważam że JC popełnił duży błąd usuwając Mitka z SO. Mam nadzieję, że jak opadną emocje to zmieni zdanie i przywróci Mitka. Ludzi z Jego doświadczeniem i wiedzą na forum jest garstka (wystarczy jedna dłoń by Ich policzyć). To nie On traci na tym, że nie pisze na SO tylko "nasze" forum. Niestety jak każdy, ma czasami słabsze dni i wtedy nie czytam personalnych postów z Jego udziałem. Konkludując, apeluję do JC o przywrócenie Mitka na forum SO.
    10 points
  10. MTB na nizinach. Odwiedziłem kilka tras w moich okolicach. Pierwsze przejazdy bardzo zachowawcze, z czasem coraz lepiej. Są to raczej krótkie trasy, Jelonka, jak dla mnie bardzo fajnie zrobiona (na jednym z podjazdów poległem, 2 hopki sobie darowałem). Dużo kręcenia po zboczu, wyciśnięto z lokalnego wzniesienie, praktycznie wszystko co się dało. Trasy są bardzo dobrze oznakowane. Wszystkie miejsca niebezpieczne oznaczone. Szczyt lokalnego wzniesienia. Podjazd (jeden z łagodniejszych). Dużo krętych zjazdów. Są przeszkody na trasie. Są też skocznie. Czasem tak. Grób Nieznanego Żołnierza. Jeziorko. Dojazd przez pola (można też asfaltem, tylko po co? Powrót do cywilizacji. Tu mapka z trasami. https://www.trailforks.com/trails/jelonka-hard/
    10 points
  11. Wańkowa Ski - postęp prac: - kanapy zawieszone - dolny peron wygląda na skończony, pewno jakieś detale zostały - budynek - jak widać - trasa - na zdjęciach wygląda na płaską, ale aż tak całkiem słabo nie jest. Taka typowa stacja pod rodziny z dziećmi.
    10 points
  12. Dziś tylko parę godzin z rana i do domu. Warunki genialne. Ludzi oczywiście więcej ale wszystko sprawnie szło i kolejki max na parę minut. Parę fotek:
    9 points
  13. W sierpniu na Hintertuxie by wejść do restaracji trzeba było pokazać paszport szczepionkowy, aktualny test lub być ozdrowieńcem. Na tarasie grupa z Izraela chciała coś zamówić, twierdzili że są zaszczrpieni ale nie mieli potwierdzenia, pomimo prób dyskusji i mediacji dość długiej, prawie awantury, nie chcieli opuścić tarasu. Zamówienia od nich nie przyjęto i sami w końcu wyszli... Szczepienie jest najprostrzym i najtańszym sobem na wmiarę bezproblemowe nartowanie w Austrii. Do każdego należy decyzja czy warto...
    9 points
  14. Tym razem nizinne MTB w gminie Wieliszew. Objechane trasy o znajomo brzmiącej nazwie Kasprowy, Rita, Piaskownica, Poniatów. Trasy urozmaicone, dość prose, łączące się ze sobą i tworzące pętlę. Gdzieś w środku lasu odnajdujemy taką oto tablicę. Dalej mapa tras. Trasy raczej dobrze oznaczone, czasem musiałem poszukać drogi. Miejscami dużo piachu. A to cały czas trasa. Trochę jazdy po leśnych ścieżkach. Czasem robiło się fajnie. Były też podjazdy. Były też zjazdy. A to już w drodze powrotnej do domu. Gmina Jabłonna, przy ścieżkach rowerowych, pojawiły się takie oto stacje z podstawowymi narzędziami.
    9 points
  15. Taka Polska codzienna piaskownica,słów brak … @Zagronie chłopie,dobrze to ująłeś ! Czasem trzeba powiedzieć wprost ciętym językiem żeby delikwent zrozumiał . I takich trzeba szanować bo mają jaja-grube jaja,kiedy są mili,sympatyczni-super,ale kiedy nadają gruby pocisk nie trzeba zachowywać się jak mameja w koncie skulona ,przyjąć na klatę,zrozumieć,zastanowić się ,wyciągnąć wnioski, bo nie ma innej możliwości,albo przemilczeć. Życie to nie jest bajka,życie jest brutalne ! A na tym forum wiedzę że ma być nienaturalnie kolorowo-tęczowo jak w raju,którego nie znamy. Niektórzy zachowują się jak …pominę określenie ….,bo ktoś ryknął to oni na 997 a chcieliby uchodzić za elitę inteligencji,wiedzy bo tylko papierek ma znaczenie ,być policjantem,promować Miodka,być ormowcem bo z tamtej epoki nosa nie wychylili . Piaskownica …A w rzeczywistości ….też nie będę kończył,… Mitek,wiedzę że czytasz dalej co się dzieje na tym forum. Ja,coraz mniej zaglądam bo i obowiązków masa. Chciałbym Ci chłopie podziękować,że jako jedyny wybiłeś mi z głowy gówno-burze zakupową . Nakierowałeś na początku mojej drogi i z tego powodu mam nadzieje,że kiedyś gdzieś się spotkamy,np Kazimierz D. I będę mógł lubelską zimna perełkę wypić w twoim towarzystwie. pozdrawiam Cię serdecznie
    9 points
  16. Prawda jest taka, że Mitek prezentował powściągliwość tylko w stosunku do osób które znał i zwracał się do nich po imieniu Piotrze, Wiesławie, Mariuszu itd. Całej reszty nie szanował i jak tylko mógł wchodził w ostrą polemikę (krytykę), niezależnie od tematu uważając swoje zdanie jako jedynie słuszne. Oprócz Mitka jest jeszcze kilku użytkowników równie chętnie wchodzących w słowne konflikty, nie zachowując przy tym nawet pozorów dobrego wychowania. W dyskusji prowadzonej twarzą w twarz zapewne żaden z nich by się nie odważył na używanie takich słów jak na forum. Znak czasów czy kryzys wychowania? Co gorsza część z tych bardziej zajadłych to ludzie w słusznym wieku. Trochę wzajemnego szacunku i tolerancji dla innych poglądów i doświadczeń, a dyskusje będą kolorowe i chętnie czytanie (chyba że już tylko wulgaryzmy przyciągają )
    9 points
  17. Niestety nie mam czasu aby tu przenieść całość relacji, dlatego mogę wrzucić tylko linki. Jeśli naruszyłem regulamin Forum, to postaram się to wrzucić później, bo kibiców zawieść nie mogę! http://team29er.pl/ultramaratony/3292-mrdp-cz-2-czas-na-gory http://team29er.pl/ultramaratony/3293-mrdp-cz-3-czas-na-finisz Wszystkim kibicom jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę miłej lektury. 😊
    9 points
  18. Wczorajsza trasa zapomniałem komórkę to powrót z Kamienicy tą samą drogą https://www.strava.com/activities/6082604330 dziś poprawka tzn to co miało być wczoraj ale w odwrotną stronę. Jakieś resztki formy - Sloneczny Trakt z Wojcieszyc ,Antoniów, Swieradów,Kopalnia Stanisław,Jakuszyce i zjazd. https://www.strava.com/activities/6087360870 2 dni MTB i zatęskniłem za asfaltem.
    9 points
  19. Kolejna moja relacja z moich okolic. Taka ciekawostka, jest tam trasa do narciarstwa biegowego. Nie przypominam sobie, by była choć raz czynna. I cała trasa. Odkrywamy okoliczne górki (po raz kolejny). I widziana z góry. Kolejna. I jeszcze jedna. Pedały wymienione. Doszła sakwa, z poprzedniego roweru. I nasze okoliczne piachy. Tu lepiej widać. Są też skocznie. I kolejne ścieżki. Ja się tu obecnie świetnie bawię, kiedyś jednak w tych lasach ginęli ludzie, trochę nostalgii.
    9 points
  20. A tam od razu eksterminacji ... Sprawa rozwiąże się sama: niezaszczepieni czekają, aż zaszczepieni umrą po szczepionkach, a zaszczepieni czekają, aż niezaszczepieni umrą na Covid, bo się nie zaszczepili. Tyle, że zaszczepieni może jednak jeszcze pojeżdżą trochę na nartach w tym sezonie.
    9 points
  21. Ferrata Häntzschelstiege w Szwajcarii Saksońskiej. Zaczynaliśmy w deszczu, skończyliśmy nad chmurami. Polecam, fajna skała, ładne widoki. Córka czasami asekurowana na linie. Tutaj pełny opis i polecana trasa przejścia: https://www.wandern-saechsische-schweiz.de/wordpress/wanderungen/haentzschelstiege/
    9 points
  22. Najstarsze narty na świecie i to z wiązaniami znalezione w lodowcu w Norwegii. Najpierw znalezioną jedną. Potem odczekawszy siedem lat wyłoniła się druga.
    8 points
  23. dopiero teraz 7 październik 2016 poniżej: Pozdrawiam mirekn
    8 points
  24. To dobrze że ludzie są różni, właśnie dlatego są ciekawi i interesujący, ludzie nieciekawi nie są interesujący.
    8 points
  25. W odwiedziny wpadł kolega który kupił rower za moją namową, czyli rozumiecie, taki "świeżak" 😆 Zrobiłem traske e Kompot i trochę przesadziłem 😎 Kolega o wadze dość sporej i początki na rowerze. Pot łał się z kasku jak z kranu i sterował telefonem 😆 Po rowerach był grill i Duch Puszczy na deser i mi wybaczył, a nawet podziękował za mega dzień 😃
    8 points
  26. Odwiedziłęm dziś słowacką dolinę Regetovki,tuż za polską granicą,gdzie przez lata egzystowałą stacja narciarska,kiedyś z 5 wyciągami i 3 równoległymi stokami.,każdy kolejny stromszy i z wiekszym przewyższeniem.Ostatni śmiało na Puchar Świata mężczyzn w slalomie,niestety ten bez naśnieżania.Stacja schodziłą powoli na psy,bo wspólnicy właściciela,poważnego producenta z branży budowlanej,mieli rozbieżne zdania,i nie chcieli borykać się ze stacją,więc ją zamknęli.W zeszłym roku podziwiałem stare ratraki,pochłaniane przez zarośla.A dziś o dziwo-reaktywacja,prace pełną parą,budują parkingi tarasowe itd. Ciekawe,czy reaktywacja się uda,bo w międzyczasie Słowacy z okolic odkryli,że Jaworzyna Krynicka jest w podobnej odległości od Bardejova i tam się przenieśli.Polacy podobnie.Węgrzy przestali przyjeżdżać.Odbić klienta będzie więc ciężko,ale jakiś zamysł biznesowy muszą mieć,ciekawe,czy szczątkowy,czy na całość,czyli poważną stację...
    8 points
  27. Cześć. Nie za często na forum piszę, bo choć jazda na nartach to moja największa pasja, to zbyt dobrze nie jeżdżąc, uważam, że na forum narciarskim należy pozwolić przede wszystkim mówić fachowcom. Na pewno Mitek jest fachowcem - w zakresie bezpieczeństwa i szkolenia, sądzę że to jeden z najlepszych speców. Po jego informacjach zamieszczanych na właśnie tym forum myślę, że wiem więcej, rozumiem i umiem wiecej. Naprawdę szkoda tracić cennych forumowiczów. Moja osobista opinia - JC przegiąłeś. Mnie też często wkurza maniera Mitka, ale to FORUM a nie prokuratura obecbych czasów. Różnimy się, mamy różne zdania i niechaj tak będzie. Pzdr A.
    8 points
  28. Podziwiam Twoją wiarę w wodza ale fakty niezbyt mu sprzyjają, nawet jak ograniczymy się do wykształcenia: "W 1996 ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego na podstawie pracy magisterskiej pt. Wywłaszczenie nieruchomości pod budowę autostrad płatnych, obronionej w Katedrze Postępowania Administracyjnego UJ[14]. Podczas studiów startował w Akademickich Mistrzostwach Polski w narciarstwie alpejskim[15]. 19 grudnia 2003 rada adwokacka w Krakowie odmówiła wpisania go na listę aplikantów adwokackich, gdyż uzyskał tylko 67 punktów z testu pisemnego, podczas gdy minimum wynosiło 85 pkt. Andrzej Duda odwołał się od tej decyzji 2 kwietnia 2004, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 18 lutego 2004. 28 maja 2004 Okręgowa Rada Adwokacka w Krakowie odmówiła wznowienia postępowania, wskazując, że zgodnie z tym wyrokiem uznano ważność postępowań konkursowych przeprowadzonych przed ogłoszeniem tego wyroku TK. Andrzej Duda zaskarżył decyzję do Naczelnej Rady Adwokackiej, ale jej prezydium podtrzymało decyzję rady okręgowej, wskazując, iż Andrzej Duda w odwołaniu pomylił przepisy[16]. " Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Duda 7 lat nie wystarczyło by zrobić aplikację adwokacką, która jeśli dobrze pamiętam, zazwyczaj trwa 3 lata. Zdarzają się nawet osoby wybitne w swojej wąskiej dziedzinie, które poza nią prezentują poziom wód gruntowych. Na studiach spotykałem już profesorów, których światopogląd był tak ograniczony, że wstyd było słuchać.
    8 points
  29. W sumie to nie mtb bo po płaskim ale trochę jakby mtb 🤣. Parę fot z tych starorzeczy Odry o których wspomniałem. Na początku szlak jak byk Później już tylko topografia terenu i wyczucie Ewidentnie na ścieżce Teraz po drugiej stronie drogi - to już cywilizacja To też jest na trasie, kawałek dalej jednak trzeba by brodzić po kolana albo i głębiej więc szukam objazdu I elegancki objazd znajduję! A jeszcze zapomniałem dodać, że komary jak byki flamandzkie i w ilościach słusznych więc się musiałem ostro sprężać aby przeżyć i foty zrobić. Ale tak w kwietniu lub na jesień to chętnie bym powtórzył
    8 points
  30. Bawię się nawigacja i miejsce w którym mieszkam od trzech lat zadziwia mnie co dzień nowymi odkryciami 😀 Ale to Komoot robi robotę. MOV_3548.mp4
    8 points
  31. Jedna rzecz mnie nurtuje niepomiernie. Wg zapowiedzi opiniotwórczego w końcu magazynu Sciare, sezon się odbędzie. Jest już podpis ministra transportu (to ministerstwo zajmuje się infrastrukturą narciarską). Wg rozmowy z szefową ANEF (narodowy związek operatorów wyciągowych narciarskich) czekali już tylko na podpis Draghiego i bodajże ministra finansów. W lecie ćwiczyli procedury (maseczki, dystans, limitacja miejsc w gondolach etc.). Są przygotowani na sezon zimowy. I co? Otóż wydawałoby się, że po poprzedniosezonowym przymusowym zwiedzaniu Szwajcarii i poznawaniu skiturów, rzucimy się w Alpy bez opamiętania. I co, że się powtórzę? Wygląda na to, że duża część nie pojedzie, bo im nie się nie podoba "segregacja". Uszy mi więdną, kiedy słyszę, że prozdrowotne, profilaktyczne działania to segregacja. Przypomnijcie sobie co to były leprozoria. Lepiej było ich puścić na środek targu? Nie rozumiem co kręci ludzi, którzy odmawiają sobie przyjemności dla zasady. To tylko szczepienie, może aż. A tak zupełnie mimochodem- to w dużym odsetku zabezpiecza przed koronawirusem. Sorry za offtop @tanova.
    8 points
  32. Słusznie i naukowo takie wypowiedzi lubię, odnoszące się do stanu faktycznego, bez kolejnych wycieczek oceniająco-ewangelizujących… po prawie dwóch latach pandemii każdy ma już ustalony pogląd więc nie ma sensu przekonywać przekonanych w tę czy inną stronę. Dość, że wszystkie portale poświęcone letnim wakacjom zostały skażone. Może choć tutaj uda się pisać O NARTACH.
    7 points
  33. Tak, jadę w sobotę na wszystkie lodowce w Tyrolu. Będą relacje LIVE, posty na FB i Instagramie oraz vlogi po przyjeździe. Ale na Twoje pytanie mogę już powiedzieć. Testy PCR ważne są 72 h, a antygenowe 24 h. W Wielu miejscach testy wykonywane są bezpłatnie lub możesz takie testy wykonać samodzielnie. Jak to wygląda w praktyce, będę relacjonował "na żywo".
    7 points
  34. Nie siejcie paniki,FFP2 jest do kolejki,nie na stok.Było się przyzwyczajać,ja cały czas używam FFP3,w domu,w pracy,wszędzie...
    7 points
  35. @izydar Na szczęście SF powoli powraca(?) więc takie jednostki się tam odnajdą i będą dawać tam upust swoich emocji, żali i chamstwa. Więc i tu powinno być spokojniej. Z korzyścią dla wszystkich.
    7 points
  36. Niezależnie od okoliczności na pewno Mitek był na naszym forum ciekawą osobowością i sporo wnosił. I nie uściślajmy co wnosił!!! Czasem trochę przeginał. Ale...kto jest ideałem. Takie dwie zwrotki mi się nasunęły: Jesteś wszechmogący Więc jak mogłem Obrazić cię Następującymi grzechami (.......) Wybrałem ciebie bo Tak właściwie to nie wiem Dlaczego ciebie wybrałem Chciałem tylko żebyś był fajny I żeby ktoś kiedyś mógł powiedzieć Był Mitek gość co się czasem spinał Ale uwierzył i gdy szedł po gnoju Smród już się go nie imał Płyń chłopaku płyń Płyń nie odwracaj główki Chłopaku ty płyń Tak czy tak trochę szkoda, że stało się jak się stało. I z tą konkluzją pozostanę. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i tych co Mitka lubili. I tych co tolerowali. I tych co się z nim spierali. A także tych co go nie cierpieli. Najśmiesze, że sam do wszystkich 4 kategorii należałem choć nie w równym procencie. Ciekawe jak to u Was było?
    7 points
  37. Miał być weekend, wyszło wcześniej. Kolejne trasy MTB w mojej okolicy. Tym razem Bukowiec. Jest tam trasa o wdzięcznej nazwie Krętaczek i faktycznie nazwa dokładnie oddaje jej charakter. Można dostać zawrotu głowy. Na zboczu okolicznego wzniesienia, niezliczona ilość zjazdów i podjazdów. Dalsza część trasy prostsza technicznie i szybsza. Jest też kilka dłuższych (jak na warunki nizinne) zjazdów. Zaczynamy. Podjazd, do właściwego wzniesienia. Trasy dobrze oznaczone. Wszystkie zjazdy i podjazdy na prowadzą do tej tablicy. Mamy też numerki prowadzące nas we właściwej kolejności inaczej można byłby się w tym pogubić. Są tu i strome, kręte zjazdy, bandy, są też przeszkody. Mamy takie podjazdy. Druga część trasy spokojniejsza. Mamy takie oto miejsce odpoczynku. Wracamy do domu, tu dość długi zjazd.
    7 points
  38. Poznaje kolejne trasy MTB koło mego domu. Dziś kilka zdjęć, więcej pewnie wstawię po weekendzie. Jeździłem trasami Jabłonowski Cross East i West oraz Wzgórzem Zielonych Traw. Trasa wiedzie taką oto ścieżką. Bywa piaszczyście. Czasem jest dość szeroko. Miejsce pamięci.
    7 points
  39. Jak co roku w rejonie hali Krupowej odbył Jesienny Zlot Turystów Górskich a i pogoda dopisała wiec kto miał dwie lub cztery nogi podążył na Krupową.. Oczywiście nie zabrakło mszy na Okrąglicy .. Cześć oficjalna odbyła sie Przy schronisku (nie byłem), cześć nieoficjalna TOPRowo/GOPRowa na dole na parkingu była znacznie ciekawsza.. była "muza", tańce i pełny "wyszynk"...
    7 points
  40. Jak widać staż na forum, w tym wypadku, nie idzie w parze z trzymaniem się zasad przyjętych w Internecie, przyjętych na tym forum. Mitek wrócił na forum po przymusowych "wczasach" i od razu popadł w recydywę. Nie będę tolerował używania słów wulgarny i obrażania innych uczestników dyskusji, np. tylko dlatego, że mają odmienne zdanie. Jakiś czas temu też miała miejsce taka sytuacja i jednym wyjściem był właśnie ban. I nie przekonujcie mnie, że forum na tym straci, otóż nie straci. Przez tego typu zachowanie, wiele osób nie pisze, opuszcza forum na zawsze, a mi na tych bardziej zależy.
    7 points
  41. 7 points
  42. I ja z samego rana dostarczyłem sobie dawkę szczęścia Lubię puste miasta w niedzielny poranek. Taki sobie mamy stadion centrum Bielska-Białej. Straconka przy starej drodze Strażnica Czaniec w tle po prawej Żar Wieczorem muzyczna dawka szczęścia, tym razem magiczny Mistrz gitary Estas Tonne.
    7 points
  43. Wieczorne wkoło komina🤪, uwielbiam las po ciemnemu☺️, obcowanie z naturą kiedy mieszkańcy lasu są mocno aktywni-b😉ezcenne
    7 points
  44. Na razie (od września) obowiązuje zasada trzech stopni, uzależnionych od liczby chorych covidowych w szpitalach, na intensywnej terapii: 1. Stopień (obowiązuje aktualnie) Zasada 3G (getestet - genesen - geimpft, czyli przetestowany - ozdrowieniec - zaszczepiony), przy czym mają być wprowadzone utrudnienia dla niezaszczepionych przy kupnie karnetu na dłuższy okres niż ważność testu (blokada skipassa, zdejmowana na kolejne dni po okazaniu negatywnego testu). Ważność testów antygenowych skrócono do 24 godzin. Obowiązuje noszenie masek FFP2. 2. Stopień (od 300 chorych na intensywnej terapii) Nie będą honorowane testy antygenowe, które można zrobić samemu 3. Stopień (od 400 chorych) Dostęp do infrastruktury turystycznej tylko z testem PCR, świadectwem szczepienia lub ozdrowienia
    6 points
  45. Sam spierałem się z Mitkiem i cisnął mi ostro ale nienawidzę całym sercem tego typu banowania i coraz powszechniejszej cenzury jaka tu ma miejsce. Tym to gorsze, że dotyczy w tym właściciela forum nazwijmy to starych chłopów. Czytałem konwersację między oboma Panami i jak za takie coś wywala się kogoś takiego to szczerze mam coraz mniej chęci zabierania tu głosu. Szkoda a Mitkowi wyrazy szacunku za poglądy i niech się realizuje w przyjaźniejszej atmosferze konkurencyjnego forum. Moim zdaniem to forum kogoś istotnego straciło a inne zyskało.
    6 points
  46. Diamenty tego wieczoru 😀
    6 points
  47. Ja chciałbym przeprosić forumowiczów za język jakiego użyłem. Nerwy puściły. Zdaje sobie sprawę że nie powinno mieć to miejsca na forum publicznym. Sorry.
    6 points
  48. Kolejna relacja. Mazowsze, wzdłuż Wisły. Pole golfowe. Wał Wiślany. Jazda po chaszczach. Wisła płynie leniwie. Słonko zachodzi. Jeziorko Płotka. I jego mieszkańcy. Rezerwat przyrody. Łąki.
    6 points
  49. Zakupiłem nowy rower, jako że ten rok jest dość dziwny i dostępnością sprzętu bywa raczej słabo, zdecydowałem się na to co było dostępne. Torpado Devon dzielnie daje radę, obsługa w ME raczej średnio zna się na sprzęcie, więc jeżeli komuś przyjdzie tak szalony pomysł jak mi by tam kupić rower, proponuję oddać go do regulacji do sprawdzonego serwisu w okolicy. Po pierwszych jazdach w okolicy mojego domu, jestem zadowolony. Tu trochę okolicznych lasów. Było trochę górek. Trochę szukania ścieżek. Trochę błota. Okoliczne lasy tną dość mocno. Jazda wałem Wiślanym. Trochę krzaczorów i lokalna wylęgarnia komarów (starorzecze Wisły). Tu pałacyk PAN. Rozlewisko Wisły. Była też nowa ścieżka rowerowa, prowadząca do szkoły moich dzieci.
    6 points
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...