Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation since 01/13/2026 in all areas
-
26 points
-
Poniżej fotorelacja z tygodniowego pobytu w ośrodku Trzy Doliny. Czas zacząć główny wyjazd sezonu, tym razem padło na największy ośrodek w Europie czyli Trzy doliny we Francji. Jedziemy tam w 6 osób dwoma samochodami. Ja z Młodym i Bagietem startujemy około 19:00 w sobotę - cel Gorlitz. Tam śpimy kilka godzin w hoteliku i w niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę. Pozostała część ekipy czyli Pędzik, Marcin i Damian ruszają bladym świtem w niedzielę od Pędzika. Na miejsce dojeżdżamy przed 20:00, pozostali około godzinkę później. Zakwaterowanie mamy w Courchevel La Tania - apartament 74m2, przy stoku. 3 sypialnie, 3 łazienki i duży salon + 1 miejsce parkingowe w budynku. Jeszcze tylko krótki wieczorny spacer, żeby obadać jak daleko mamy do stoku - generalnie jakieś 40 metrów z klatki do miejsca gdzie można zakładać narty:-) Jest dobrze. Pierwszego dnia głównie objeżdżamy trasy w Courchevel, na chwilę tylko zajrzymy do Meribel Mottaret i na szczyt Mont Vallon. Pierwszy zonk to spora kolejka narciarzy ustawiająca się już przed 9:00 do gondolki LaTania. I tak będzie praktycznie codziennie. Na szczęście stanie w kolejkach na tym wyjeździe będzie raczej wyjątkiem niż regułą. Dodatkowo ta kolejka znika bardzo szybko, maks 5 minut stania, a zazwyczaj 3:-) Pogoda piękna, a śniegu po ostatnich opadach mnóstwo. Na obiadek Tartifleta, , czyli zapiekanka z ziemniaków, sera Reblochon, boczku oraz cebuli. Do tego zawsze podawany talerzyk z szyneczką dojrzewającą, salami oraz piklami. Dzień całkiem udany czyli 58,5 km zjazdu i 12100 w pionie. Wieczorem idziemy na mały spacer po miasteczku, z tą ilością śniegu jest klimacik. Dzień drugi, pogoda bez zmian czyli lampa:-) Dzisiaj głównie jeździmy w Meribel Center i Mottaret, no i jeden zjazd do Saint Martin Najczęściej odwiedzana przeze mnie przełęcz na tym wyjeździe czyli Pas du Lac (około 2600 m n.p.m.). W lewo Courchevel, w prawo Meribel Po prawej trasy z przełęczy Pas du lac do Mottaret Z krzesłka zjeżdżamy do Saint Martin de Belleville. Ale trasa nie jest tak przyjemna jak się spodziewałem (sporo ludzi). Stąd robimy tylko jeden wjazd i do końca dnia ujeżdżamy trasy w Meribel, na zmianę krzesło Legends i Olymic oraz gondolka Sauliere z fantastyczną (i pustą) trasą Mauduit. Trasa Mauduit przy gondolce Saulire Ostatni zjazd tego dnia - knajpka i krzesełko po lewej mają tą samą nazwę Bouc Blanc Przejechane 70km i 14700 w pionie. Wieczorem z balkonu obserwujemy pracujące ratraki na "naszej" trasie. Dzień trzeci. Dzisiaj robimy z Olkiem skisafari. Celem najodleglejsze (i najwyższe) zakątki ośrodka na czele z Val Thorens i Orelle. Błyskawicznie przejeżdżamy do Meribel Center przez Col de la Loze i tam wsiadamy do gondolki, a potem krzesełka Tougment. Później czeka nas długi i niezbyt stromy zjazd do Les Menuires z przepięknymi widokami. Stamtąd krzesełkami Menuires i Mont de la Chambre (kolejka na 5 min) wjeżdżamy na szczyt o tej samej nazwie (2850 m n.p.m.). Stąd już prosto do Val Thorens, gdzie chcemy od razu dostać się do gondoli Caron, która w połączeniu z wahadłem Cime Caron wywozi nas na najwyższy punkt ośrodka czyli szczyt Cime Caron (3200m n.p.m.) W samym Val Tohrens o mało co bym nie pomylił trasy i nie zjechał pod krzesełko Boismint. Na szczęście Olek jest czujny jak ważka i w porę mnie zatrzymuje. Z Cime Caron podjeżdżamy pod gondolkę Grand Fond. To ciekawe kolejka na mapkach zaznaczona jako wahadło. Natomiast jest to "prawie" normalna gondolka ze znacznie rzadziej zawieszonymi i większymi wagonikami - jeden mieści do 33 osób. Z tego powodu "załadunek" narciarzy odbywa się w 3 sektorach. Widok na dolinę wraz z Les Menuires i Val Thorens Dojeżdżamy do części Orelle, tam rozstajemy się wstępnie. Olek chce pojeździć, a ja usiąść w knajpce na małą przerwę. W tym regionie jest tylko jedna restauracja. Za pierwszym razem mijam ją, bo sensowny dojazd jest tylko z niebieskiej trasy Gentianes, a ja pojechałem czerwoną Maurienaise. Stąd rad nie rad, wciągam się krzesełkiem Rosael na górę i następuje druga próba. Tym razem jadę prawidłowo, ale po odpięciu nart i podejściu widzę na miejscu dzikie tłumy - w takich warunkach nie chcę odpoczywać, więc lecę na krzesła Peyron i Bouchet. Później wracamy do Val Thorens i rozpoczynamy powoli powrót do Meribel. Po obiedzie znowu oddzielnie ujeżdżamy ulubione stoki w Meribel Center czyli ze szczytów Tougnet, Roc de Fer i Saulire. Przy tej ostatniej na chwilę trasa niebieska jest zamknięta, ląduje śmigłowiec i zabiera szybko delikwenta do szpitala. Dzień bardzo udany, ponad 77km i prawie 15 tys w pionie Dzień czwarty Właściwie cały dzień spędzę jeżdżąc sam, moim głównym celem jest Point de la Masse (2804 m n.p.m.) oraz inne trasy w Les Menuires, bo wczoraj tylko mignęliśmy przez tą część ośrodka. Start tradycyjnie gondolka w La Tani i krzesłko na Col de la Loze. Topografię ośrodka znam już tu nieźle, więc nigdzie nie zatrzymuję się żeby sprawdzić trasy. W Les Menuires stoję w dość długiej kolejce do gondolki Point de la Masse. Ale nie taki diabeł straszny, bo kolejka bardzo szybko idzie, dzięki ustawieniu lin troche na wzór kolejek lotniskowych. Nikt się nie wpycha/przepycha. Stoimy, a właściwie cały czas powoli poruszamy się dwójkami. Naprawdę świetna organizacja. Myślę, że nie stałem dłużej niż 3-5 min. Na szczycie jest piękny taras widokowy. Nie omieszkuje obejść go dookoła i cyknąć wiele fotek okolicznym górom I jeszcze coś dla ducha:-) Trasa przy gondolce Bruyers bardzo mi pasuje, jest pusta, długa, a kolejki do gondolki nie ma wcale. Zjeżdżam tam dwa razy i po 13:00 postanawiam wrócić na stoki w Meribel. Kolekcja zagubionych rękawiczek na stacji pośredniej w gondolce Saulire:-) Dzień 5 i 6 w sumie dość podobno do siebie, jazda głównie w Coruchevel i Meribel. Skocznia narciarska w Coruchevel nieopodal krzesełka Foret W sobotę około 16:00 kończę jeździć (reszta już czeka;-). Przebieranie i pakowanie się idzie nam bardzo sprawnie i ruszamy w trasę powrotną. Zaplanowany mamy nocleg w Karlsruhe na który docieramy około 22:30. Rano pobudka i przed 7:00 jesteśmy na trasie. Droga przebiega bezproblemowo, około 18:20 meldujemy się w domku po wcześniejszym odwiezieniu Bagieta. Podsumowanie, troche dłuższe niż zwykle bo i wrażeń sporo:-): Bardzo udany wyjazd, przejechane ponad 400 km (same zjazdy) i 80 tys w pionie. Bez żadnych kontuzji, wypadków itp. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Na plus: - cudne widoki, naprawdę zapierają dech w piersiach, dodatkowo mieliśmy farta i byliśmy tam chwilę po dużych opadach śniegu, - piękne trasy, zarówno te wysokogórskie, ciągnące się powyżej lasu, jak i również te zalesione, pokręcone, bez zbędnych niwelacji terenu z naturalnymi garbami - coś pięknego, - kwatera przy stoku, mega wygoda, którą dane mi było zakosztować drugi raz, dodatkowo w bardzo rozsądnych pieniądzach, - bardzo dobre jedzenie w knajpach, generalnie knajpki na wysokim poziomie niestety też cenowym, ale o tym w minusach:-), - mnóstwo śniegu, - poruszanie się po całym ośrodku jest właściwie bezproblemowa, no może tylko brakuje oznaczeń numerkowych na trasach, ale po pewnym przyzwyczajeniu się to tez nie jest problemem. - z miejscowości do miejscowości zazwyczaj są 2-3 opcje dojazdu, co powoduje, że przy tej liczbie ludzi nie było wąskich gardeł, Na minus - całkiem sporo ludzi w dodatku bardzo wielu słabo jeżdżących. I nie są oni problemem, gdy jadą wolno. Niestety dość często widziałem osoby praktycznie niepanujące nad nartami jadący absolutnie za szybko na ich możliwości, - bardzo duża liczba Anglików, którzy często zachowują się po prostu głośno, zarówno w gondolkach jak i na krzesełkach, - trochę irytujące te pochylnie przy wielu gondolkach, człowiek musi się nałazić. Tu za chlubne wyjątki dam gondolki Chenus w Courchevel i na Point de la Masse, których perony były na wysokości gruntu, - przygotowanie tras jednak słabsze niż we Włoszech i Austrii, zauważyłem to już przy pierwszym pobycie we Francji w L2A, ale sądziłem, że może to specyfika trochę mniejszego ośrodka, - ceny na stoku, wyraźnie wyższe niż we Włoszech czy Austrii o jakieś 20-30%, piwo 10-12 euro, obiad praktycznie poniżej 20 euro nic nie ma, zazwyczaj 25-30 euro, Suma summarum, mimo tych minusów Francja narciarsko jest świetna i na pewno tam wrócę. Zarówno do 3 dolin, jak i mam smaka na odwiedzenie Paradiski oraz Espace Killy.25 points
-
Sopot Łysa Góra - nad morzem też można śmigać 😊 Dziś odwiedziłem Łysą Górę w Sopocie. Jest to dość nietypowe miejsce na narty, więc długość stoku zeszła na dalszy plan. Zjazd nie jest za długi, ale za to jeździ się wyłącznie po naturalnym śniegu. Warunki trudne, z rana bardzo ślisko i twardo. Od początku sezonu ani razu nie wyjechał tu ratrak - z powodu małej ilości śniegu oraz awarii samego ratraka. Tak więc trudno tu o jakieś bardziej odważne skręty. Wyciąg to klasyczny Polsport szarpiący na samym dole. Tak szarpie, że snowboardziści są niemile widziani. W pewnym sensie to najbardziej narciarski wyciąg narciarski 😉 Koszt - 60 zł za wypożyczenie kompletu narty+buty+kije na 2h, a kolejne 60 zł kosztuje karnet 20 wyjazdowy. Natomiast największą atrakcją jest to, że z góry widać morze. Prawdopodobnie jest to jedyny tego typu czynny stok narciarski w Europie (norweskie, z których widać fiordy chyba już są nieczynne). Ta mała plamka w tle to właśnie Bałtyk: I jeszcze mały bonus nienarciarski. Plaża w Gdańsku oraz zamarznięta Motława. Pierwszy raz chodziłem po rzece Takie atrakcje tylko w Polsce! Aż chce się zaśpiewać Szantę Narciarską Artura Andrusa 😃22 points
-
Wracając do dzisiejszej jazdy na Skolnitach to pierwsze 1,5 h parę osób , żadnych turystów, jazda na okrętkę w bardzo dobrych warunkach.Sztachety trzymały na pełnej petardzie z góry na dół czy to niebieska czy czerwona jak wściekłe.Nastepnie zmiana nart na bardziej skrętne i faktycznie coraz więcej ludzi a i paru turystów się zjawiło i coś tam wyciąg parokrotnie zwolnił ale żeby z tego robić wielkie halo to nie ..... zakładając kto rano wstaje bo pewnie później to i mógł ten wyciąg częściej zwalniac. W weekend na Skolnitach testy nart Atomic.Pare foci22 points
-
Cze Dzisiaj spontan, bo niedzielne narty na Podhalu są obarczone sporym ryzykiem, szczególnie w ferie. Ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Miała być Litwinka, ale tam się akurat odbywa liga MOZN, więc dziecek doprane po kokardę. Dzisiaj TYLKO 4h więc pewniak. Rusin. Droga pusta z Krakowa, wyjazd 7.30 i na stoku 8.34😀. Na spokojnie można było spalić fajkę i inne robótki ręczne wykonać. Pierwszy😀 TVN się zwiedziało że będziemy, powitanie jak się patrzy, testy HEAD były, chciałem coś pożyczyć, ale wszystko wymiecione, został tylko e-speed 180😀, i e-race PRO 175cm, to se wziołem😉 te drugie. Na innych nie wiem kto i gdzie jeździł, bo nie widziałem, żeby ktoś tam jeździł. Ale jaka górka, tacy narciarze. Ja byłem osobą wyróżniającą się, kask ubrany jak należy, nie tył do przodu😀. W sumie nie wiem, jak oni to robią, ale Warun alpejski jest tam zawsze. Cukru to nawet w barach nie uświadczysz😀. Ogólnie petarda i bardzo mało ludzi jak na niedzielę i okres feryjny. Pojeżdżone. -13 rano, potem -6. Zajebisty dzień @Lexi fujaro😉. pozdro21 points
-
20 points
-
No i właśnie na Jaworzynie nie tylko kolejek brak, ale tłumów na stoku też brak (nie żebym narzekał , ale w niedzielę w ferie to nie jest normalna sytuacja na tej górze ). Komfortowa jazda do samego końca, a moja tolerancja na zagęszczenie na stoku jest bardzo niska. Jakbym wiedział że będzie taka petarda w tym sezonie to bym kupował vouchery na Jawo a nie na pingwina.20 points
-
20 points
-
O Zieleńcu nieco subiektywnie. Po pierwsze co mnie zaskoczyło to mocno nie zgadzał mi się obraz Zieleńca wykreowany przez działania marketingowo PR-owskie z tym co zastałem na miejscu. Cały czas słyszałem o mikroklimacie, naturalnym śniegu, tymczasem na miejscu zastałem raczej małą ilość sztucznego, zmrożonego i przewianego śniegu. Miejscami grudy lodowe (złe ratrakowanie) oraz wystającą trawę. Jak na ośrodek aspirujący do top 3 w kraju to raczej słabo to wyglądało. Najbardziej jednak przeszkadzał mi chaos. Ośrodek wygląda jak zlepek kilku mniejszych ośrodków, połączonych na siłę w jeden, niby duży. Mnóstwo ludzi jeździ w poprzek tras, przemieszczając się od wyciągu do wyciągu. Tak dużej liczby osób, które jeżdżą chaotycznie dawno nie widziałem. Zamiast przyjemnego dnia na nartach, raczej pełna koncentracja. Jazda zachowawcza niż przyjemność. Do tego wywiany, sztuczny śnieg i jazda po skorupie lodowej. Stoki rano też raczej słabo wyratrakowane. Ludzi miejscami sporo, mało radzących sobie z warunkami. Zapowiadało się nieźle. Tu też fajnie. Rano tak. Gdzie ten mikroklimat ? Gdzie ten śnieg. Do pomarańczowej. Tu też trochę ludzi. Tu przepychanki do talerzyka. Tak trudno ustawić się gęsiego ? Słońce ratowało dzień. Klimatyczne miejsce. Ciacho też ok. Kościółek przy niedzieli. Tu nie dało się wejść do środka.20 points
-
19 points
-
19 points
-
Cześć. Nie ma co się chwalić, nie jestem zadowolony. Pierwszy przegrany a była szansa na wygraną, dużo nie brakowało. Z drugiej strony nie ma co narzekać na drugie miejsce, ostatnio w zawodach startowałem ze 4 lata temu, na treningi nie jeżdżę jeszcze dodatkowe parę lat dłużej. Lepsze podium niż nic, więc wynik jednak ok. Pozdrawiam.19 points
-
Cofnę się jeszcze do weekendu a dokładniej do soboty. W Zieleńcu narciarzy sporo ale kolejki do wyciągów a w zasadzie Nartoramy tak od 1 do 5 minut maksymalnie. Z innych wyciągów korzystałem dopiero po 15. Najlepiej się jeździło na n2 (chyba tak się nazywa) bo była wygrodzona. Krzysiek @moruniek w piątek ładną pogodę zabrał ze Sobą. Temperatura około -3 stopni i w zasadzie bezwietrznie. Słońca brak i powyżej drogi przeważnie mgła, raz większa raz mniejsza, jednak cały czas się utrzymywała. Warunki śnieżne (sztuczny) przyzwoite, dało się jeździć, czasami miejscami trochę lodu i odsypów na odcinkach stromszych. Zieleniec ma jeden bardzo duży plus. Wszędzie bezpłatne parkingi i do tego są wszędzie, kilka naprawdę wielkich, ze znalezieniem miejsca na auto nie ma problemów, do tego z każdego blisko do jakiegoś wyciągu na strat. Nie znam w Polsce drugiego ośrodka narciarskiego z takim możliwościami parkingowymi do tego bezpłatnymi. Tak to wyglądało... Były też zawody o których wspominał Krzysiek Nie obyło się bez niemiłego incydentu, jeden ze startujących narciarzy na przedostatniej bramce zaliczyl upadek i się już nie podniósł, kolano nie wytrzymało i konieczna była pomoc GOPR-u Mam nadzieję, że narciarz szybko wróci do zdrowia i narciarstwa. Poza tym atmosfera była na poziomie. Inne trasy po południu Pozdrawiam19 points
-
Łomnica ... no niestety dziś feerie dojechały i tutaj - ludzi masa - na kanapach i w gondolach sami Polacy.. pogoda włoska, plac zmrożony, cała góra wywiana i wyślizgana na lód,19 points
-
Dziś z ranka 2 godzinki na królowej Beskidów-Czantori w bardzo dobrych warunkach ale już czuć odwilż. Postanowiłem jeszcze tak na szybkości oczywiście po zmianie nart na tz. posezonowe sprawdzić jeszcze niebieska o długości prawie 3 km i jest bardzo dobra.....ale tylko na Skitury, za mało śniegu niestety19 points
-
19 points
-
18 points
-
18 points
-
To się pochwalę że dzisiaj zjechałem cały FIS z góry do dołu. Bardzo fajne warunki, bo twarde odpuściło, śniegu dużo. Trasa przednia. I Hilton zaliczony. Ludzie są, kolejek brak. Naprawdę, nie ma się czego czepiać. Na dole na trawersie jest kilka przetarć, ale to się da ominąć, tam jest mega szeroko. Fis część czarna: doliny: To jest na dole:18 points
-
A co ja mam powiedzieć?Krynica,ostatnia sobota,Puchar Jaworzyny Head.Kategoria open 18+.30 zawodników,czas mój w środku,a nie podiumowy.A tu nagle wołają po nazwisku,wręczają nagrody i wielki puchar...dla najstarszego zawodnika...Jeszcze tak nie było,można się załamać...18 points
-
18 points
-
18 points
-
Wczoraj wybrałem się wreszcie na narty podczas olimpijskiego wyjazdu. Jako że Bormio jest zamknięte podczas trwania igrzysk to wybrałem Santa Caterinę. Był to bardzo dobry wybór. Piękna pogoda, mróz ze słońcem cały dzień. Ludzi nie dużo, żadnych kolejek itp. Obawiałem się że będzie dużo więcej z powodu igrzysk, niedzieli i wysokiego sezonu w lutym. Całkowicie swobodnie dało się pojeździć swoje. Warunki rewelacja, iście olimpijskie przygotowanie, świetny śnieg przez cały czas. W tym sezonie ruszył wybudowany na nowo wyciąg krzesełkowy 4 osobowy. Jest to wydłużony dawny wyciąg Paradiso. Dużo on wnosi do ośrodka, także zmiana jak najbardziej na plus. Pojeździłem do 16, w międzyczasie oglądałem z publicznością w restauracji DH kobiet w Cortinie. Wrzawa przy przejazdach Włoszek i wielki smutek podczas nieudanego zjazdu Lindsey... Aż właściciel knajpy przyszedł pocieszać ludzi...17 points
-
Głowa aż paruje gdy mam zebrać myśli po tych dwóch dniach pełnych wrażeń. Dla mnie to trochę jak jeden dzień bo wróciłem do Valtelliny z Mediolanu z ceremonii otwarcia o 4:30 rano. 1,5 godziny spałem i trzeba było szykować się na królewski zjazd w Bormio. Zacznę od tego że szalenie się cieszę że udało mi się tu pojawić na czas, pomijając narciarskie dni przed Igrzyskami. Na nartach już dużo pojeździłem, mam nadzieję że jeszcze również dużo pojeżdżę. Ale przegapić Igrzyska Olimpijskie w takim miejscu można tylko raz w życiu... bo drugiej szansy nie będzie. Bormio jest kapitalne, mówię to sobie i innym odkąd pierwszy raz tu zawitałem 10 lat temu (w marcu 2016). Jakoś czuje to miejsce, historie i atmosferę od początku, od pierwszego dnia na nartach. Klimat miasteczka też do mnie przemawia. Po prostu chce się tu być!!! O Ceremonii otwarcia Igrzysk i dzisiejszym zjeździe jeszcze napiszę. Muszę to przeżyć bo emocje dalej w głowie. Spełnienie marzeń to mało co mogę o tym powiedzieć. Po prostu trzeba tego doświadczyć!17 points
-
Góra Kamieńsk dziś z rana, szybka trzygodzinna jazda na otwarcie. Warunki idealne, twardy lodowo-sztruksowy podkład z dwoma-trzema cm nocnego świeżego opadu na wierzchu. Otwarte wszystkie trasy, ludzi znośnie - bez żadnych kolejek. Tak można żyć, gdyby tylko górka była o 100 metrów wyższa, a widok na horyzoncie zamykały jakieś góry… No i gdyby krzesło było wyprzęgane. PS. Obiecuję Wam i sobie, że następnym razem wstanę dwie godziny wcześniej i dojadę już gdzieś w Beskidy.17 points
-
17 points
-
17 points
-
Bodzentyn - Baba Jaga Ojjj dawno tu nie byłem… Karnet na 2 godziny 75 PLN, czynne dwa wyciągi (obydwa masakrycznie wolne) plus wyciąg na oślej łączce. Warunki na Górce - świetne. Dolna stacja: Rzut oka na stok: Bar: Ośla saneczkowa: Mimo próśb o przyspieszenie wyciągów… nic. Myślsłem, że zamarznę przy -10… Piękny widok z góry 👍 Górne stacje wyciągów i budka z ławeczką… Marboru; Pozdro ze świętokrzyskiego… v24044gl0000d5v3k2nog65orucq428g.mp4 9 dzień za mną na nartach… …wolno coś idzie w tym sezonie.17 points
-
Veni Vidi Vici Udało się zrealizować ten bardzo ambitny plan, byliśmy w 10 ośrodkach, w 6 dni. Astun; Baqueira ; Beret; Boi Taull; Candanchu; Cerler; Formigal; La Molina; Masella; Panticosa Przejechane busem ok 1400 km; Barcelona - Pireneje - Barcelona, Mój subiektywny ranking: Baqueira - Beret; Formigal; Cerler i z uwagi na dobry dojazd warto odwiedzić La Molina/Masella (można połączyć z Andorą). Byliśmy w tygodniu (wtorek - niedziela), poza niedzielą w La Molina/Masella, brak kolejek do wyciągów, na trasach pusto. Narciarsko, trasy porównywalne z dobrymi ośrodkami alpejskimi, przygotowanie stoków na wysokim poziomie, sporo opcji freeride'u, bardzo popularne skitury. Trasy długie i urozmaicone, generalnie jeździ się na wysokościach 1500 - 2500 m n.p.m. Infrastruktura starsza, wyciągi krzesełkowe z lat '80/'90 poza nielicznymi nowocześniejszymi wyprzęganymi. Oferta gastro i apres-ski uboga w porównaniu do Austrii czy Włoch. Cenowo taniej niż w Alpach. Skipassy dziennie 50-72 euro; jedzenie i napoje 30% taniej niż AT/IT. Noclegi przy stoku ok 100 euro /os/noc. Kilka kilometrów w dół doliny spokojnie za 50 euro/os/noc się znajdzie. Samochody dostępne w wypożyczalni na lotnisku tylko na oponach letnich (my zabraliśmy z PL łańcuchy) i to nam uratowało 3 razy dupę. Praktycznie wszędzie porozumiesz się tylko po hiszpańsku, hotele, restauracje, ośrodki, mało kto rozumie i mówi po angielsku. Widokowo pięknie, w tym sezonie jest już ponad 2m śniegu w górnych partiach, pogoda w styczniu zmienna, ale udało nam się trafić na 4 dni pełnej lampy. Poza logistyką samolot/bus, nie jest to w moim odczuciu żadna narciarska egzotyka. Było bardzo podobnie jak w Alpach, warto raz zobaczyć. Pozdrawiam17 points
-
17 points
-
17 points
-
17 points
-
Ja też się wypowiem nieco subiektywnie. Zaznaczam, że nie mam udziałów i nie dostaje łapówek za marketing. Narciarsko do Zieleńca zaglądam od przeszło 50 lat. Ale opowieść trzeba zacząć jeszcze wcześniej. Sama osada powstała na początku XVIII wieku, czyli raczej młoda. Prawdopodobnie pierwsze ośrodki narciarskie powstały w Szwajcarii, w St. Moritz i Davos około 1865 r. Pewien Niemiec chyba o imieniu Heinrich nazwisko na B lub R (nie pamiętam) wielbiciel sportów zimowych dopatrzył się unikalnego klimatu w okolicach Zieleńca i dzięki niemu pod koniec XIX wieku, powiedzmy po 1880 roku powstał tu zalążek przyszłego ośrodka narciarskiego, pierwsza gospoda, hotele i prymitywna trasy narciarskie. Na początku XX wieku już był tu prawdziwy ON tamtych czasów, oprócz tras narciarskich, powstał tor saneczkowy i skocznia narciarska, rozbudowano też bazę noclegową. W okresie międzywojennym powstał nawet Olimpijski ośrodek treningowy sportów zimowych. Po wojnie długo nic się nie działo, dopiero około 1971 Zieleniec odżył narciarsko, uruchomiono kilka wyciągów, noclegi dostępne były w Dusznikach i PKS-em dojeżdżało się na narty (nie było łatwo załapać się na pierwszy kurs) a przystanek w Zieleńcu czasami wyglądał tak... Mikroklimat tu był zawsze, tylko zimy były inne. Rozbudowa Zieleńca ruszyła po 1975 r kiedy dwa budynki kupił i wyremontował wrocławski AWF, wymienili 2 wyrwirączki na prawdziwe orczyki na trasach powyżej drogi, co to był za luksus. Przez kolejne lata wymieniano pojedyncze wyciągi i powstawały kolejne zakładowe budynki wczasowe. W XXI biznes rozkręcił się już pełną mocą. W 2013 r (chyba) ruszyła Nartorama a rok później wprowadzono wreszcie wspólny karnet na wszystkie wyciągi (lepiej późno niż wcale). Ja osobiście raz na jakiś czas wpadam do Zieleńca i praktycznie zawsze jestem zadowolony. Krzysiek twierdzisz, że ze śniegiem słabo, no niestety takie czasy. Popatrz co jest teraz we włoskich Alpach (praktycznie całych). Gdyby nie sztuczny śnieg to prawie nic by się nie otworzyło. Jakość ratrakowania często zależy od pogody, wilgotności, temperatury w nocy i dzień, słońca chmur czy mgły. Ilość narciarzy też swoje robi. A przyjechałeś na początek ferii dolnośląskich. Co do ratrakowania przed nocną jazdą wiele razy pisałem to tylko pudrowanie noska, wystarczy kilku narciarzy i po pół godzinie nie ma śladu, że było ratrakowane. Śnieg musi się uleżeć i związać przez noc by to miało sens.Ja nigdy nie oceniam ośrodka po jednym pobycie, kiedyś się tak pomyliłem : mieszkaliśmy w Szklarskiej, wiało Szrenica zamknięta no to jedziemy do Czech. Ktoś rzucił, że świetnie jest w Rokytnicy. Ja w nocy temperatura 39 stopni ale się nie poddaje jedziemy. Nigdy tam nie jeździłem. Dojechaliśmy późno parkowanie na trójce i z buta do kanapy kawałek drogi. Jak doszedłem do wyciągu to byłem już bez siły na zjazdy, do tego kolejki wiatr i zła widoczność, stwierdziłem, że ośrodek dla mnie beznadziejny, najgorszy w Czechach. 2 lata tam nie jeździłem. Kolejna wizyta i olśnienie, przecież tam jest genialnie, fantastyczne trasy I mega klimat. Do dzisiaj to mój ulubiony ośrodek w Czechach. Teraz jak gdzieś jestem pierwszy raz i jest nieciekawie to wiem, że tylko źle wybrałem porę a nie zły ośrodek... Pozdrawiam i chyba się wybiorę w weekend do Zieleńca. Jeszcze jedno stare zdjęcie z Zieleńca którego już niestety nie ma i nie będzie, ale i tak warto tam wpaść i ponartować, jest około 30 wyciągów (dokładnie nie wiem ile) i jakieś 70 może 80 hektarów terenu pod narty. I naprawdę da się do każdego wyciągu dojechać z dowolnego miejsca (jak jest śnieg) a jeszcze niedawno do 10-15 lat wstecz śnieg w Zieleńcu I to ten naturalny był tak 4 do 5 miesięcy dostępny w sezonie prawie każdym... Pozdrawiam.17 points
-
17 points
-
Rytro 17.01.2026 Dzisiaj jeszcze lepsze warunki niż wczoraj, zmrożony równiutko przygotowany stok, śnieg fajny mniej ślisko niż wczoraj, z czasem wyszły tylko betonowe miejsca. Rano -4 st. w południe już na plusie ale stok cały czas zmrożony. Ludzi mało więc można dobrze pojeździć. Jutro powtórka. Po 12 godzinie:17 points
-
17 points
-
Dziś ruszyłem z pod gondoli z zamiarem polatania w puchu na dole w COS. Najpierw szybkie sprawdzenie nart których dawno nie miałem okazji używać na 3-ce i heja na górę. Tam dziewiczo trzeba było się przedrzeć łącznikiem w zwałach śniegu (dlaczego tego nie rozgarnęli pozostawię bez komentarza). Jak już się przedarłem myślę śmignę jeszcze FIS-em na dobry początek ale FIS jak to FIS od grzebienia zamknięty tak jak i kanapa (ruszyła ok południa). Od dolin jazda w puchu czasami głębokim prawie po kolana. Na czerwonej wyłapałem trochę gruzu pod dechami. Kanion powoli zaczyna zarastać haszczami (tam było dziś dużo śniegu a haszcze wystają). Talerzyk w dolinach działał i trasa była przygotowana. Powrót do SMR dziś był możliwy ale najlepiej prawą stroną bo środkiem można było wyłapać gruz. W okolicach Zbójnickiej Kopy i dalej do połączenia z niebieską trasą ludzie przetarli wąski na jednego narciarza ślad. Załączam fotki z łącznika do COS i od dolin do dołu kolejno FIS, niebieska, czerwona od talerzyka, z kanapy i powrót do SMR.17 points
-
Cze Jako że od niepamiętnych czasów w okresie feryjnym siedzę w PL, to zaglądam w weekendy na Rusin, czyli narciarstwo halowe po naszemu . Mam kumpla, co prowadzi knajpę na stoku. To mam taniej żarcie niż stoi w cenniku, no i świeże. Z relacji i rozmów w niedzielę, bo puchy w knajpie i na stoku (w sobotę też luźno). Zmieniła się polityka turystyczna w PL, ze względu na koszty. Nikt już nie przyjeżdża od deski do deski kolokwialnie mówiąc. Nikt nie leci na złamanie karku po pracy w piątek. Obecnie jest trend 5-cio dniowych wyjazdów, czy poniedziałek-piatek. Sami właściciele to stwierdzili, choćby po wywożonych ...... śmieciach. Jest ich zdecydowanie mniej niż w zeszłym sezonie. Ponadto zwolnili 1 pracownika, bo nie ma potrzeby go trzymać, a i w 2 osoby są w stanie ogarnąć ruch w tygodniu, co w zeszłym sezonie było nie do pomyślenia. Wręcz brakowało dodatkowych osób. W ferie Warszawskie było ok, nawet, ale obecne małopolskie (sorka inne województwa, bo nie wiem) jest dużo mniej ludzi. Ponadto jak jedna z firm Krakowskich organizująca tam ferie w zeszłym sezonie cyklicznie co roku, instruktorzy (lokalni) zawsze dzieci przyprowadzali na czekoladę, frytki, zapiekanki etc., tak teraz z powodu cięć budżetowych przerwy mają w autobusach i wcinają kanapki. Żona kumpla sama stwierdziła, że wcale się ludziom nie dziwi, że wybierają Alpy i mają gdzieś rodzime stoki. Głównie wspominała o cenach przede wszystkim karnetów, ale wszystko ogólnie jest drogie. Jak jadę sam, to mam to gdzieś, ale np. 2+2, no to już zaporowa cena. Bazują na swojej popularności. Pewnie z ich punktu widzenia, nie ma sensu robić jakichś promocji dla rodzin, jak to w świecie bywa. Może chude lata to zmienią. Przygotowanie stoków i warunki na Podhalu są perfect. Tu nie ma zastrzeżeń, szczególnie do samej Białki. Byłem w tym sezonie parę razy na Podhalu, generalnie to jeszcze Litwinka wchodzi w grę, ale nie trafiłem, bo jakieś zawody się tam akurat odbywały. Jurgów - jakoś pare razy się sparzyłem z obłożeniem i nie darzę sympatią szczególnie, Koziniec - tam byłem z synem i córką jak byli mali tyle razy, że mam dość, a dalej się nie zapuszczam, bo na Rusin mam najbliżej. Białka tylko po sezonie, jak są pustki. W sezonie, dramat, wiecznie nabite po sufit. Nawet nie sprawdzam, chociaż mam to po drodze. Mentalność górali (i tu bez urazy proszę, bo ja też góral ino niskopienny) jest taka a nie inna. Dutki musza być na wszystkim. Nawet sami się ze swojej przywary śmieją. pozdro16 points
-
16 points
-
Telegraf - sam na stoku, ośrodek na wyłączność Karnet na dwie godziny 75 PLN. W sumie chyba zamarzło urządzenie odczytujące… jeździłem prawie trzy h. Sam… Szybko włączony orczyk… kasa ze zgaszonym światłem… Ośrodek widmo… pytanie tylko… kiedy zbankrutuje? Jazda od 18 do 21. Warunki doskonałe, mróz -14. Samoobsługa na całego… Telegraf z bliska wraz ze starą, górną stacją zdemontowanego krzesła. Radocha - cała górka moja 😃 Zrobione na nartach ponad 30 km… przy zakończeniu jazdy… byłem soplem 🫣 Kielce nocą… na poniższym filmiku? cudowne… v24044gl0000d60holnog65lqss51tmg.mov Dziesiąty dzień w sezonie na deskach zaliczony. Pozdrawiam marboru - na Tiktoku „nogi bolo”16 points
-
No nie jest Marcinie jedyny czynny z którego widać morze Piekne widoki masz na morze z połnocnych i południowych stoków Etny. Na dzień dzisiejszy śniegu dobre 2 metry, opiszę ośrodki i atrakcje po przylocie do Pl. No i jeszcze stoki na Cyprze jeśli uznamy go za Europę też już działają w paśmie górskim Trodos16 points
-
16 points
-
Nowa Osada (Wisła), niedziela 25.1. od 8:00 do 10:00. Stok naprzeciwko Siglan 🙂, też warunki bardzo dobre, z początku twardo i równo, potem po godzinie zaczęło mięknąć bo temperatura była mocno plusowa. Ludzi jak no Nową Osadę mało, pierwsza godzina na okrągło, potem mała kolejka max na 2 minuty. Jak odjeżdżałem po 10:00 to kolejka nadal króciutka a nawet nie było widać nowe przyjeżdżające samochody.16 points
-
Kaunertal, od rana dostawa białego, a każdą godziną coraz więcej, pada do teraz. Pierwsze 3-4h jeszcze calkiem dobrze, mimo że pod nogami jedna wielka biała plama, kontrast bardzo słaby. Później sporo luźnego śniegu, w którym przy tej widoczności już było ciężko, czasem trasa widoczna tylko dzięki oznaczeniom z boku. Ludzi garstka, brak jakichkolwiek kolejek. Na parkingu hulał wiatr ze śniegiem i amatorzy driftu. 20260125_151345.mp416 points
-
16 points
-
Rytro 24.01.2026 Rano w Nowym Sączu -2 st. Jak przyjechałem do Rytra to +3 st. Stok trochę zmroziło, wytrzymało do 11 godziny potem wierzchnia warstwa miękka i lepka. Jak kończyłem o 13 to było +5st. Na półtorej godziny się wypogodziło i było słońce z chmurami. Warunki bardzo dobre, ludzi raczej niedużo chodź zdarzały się grupki które momentami trochę blokowały trasę, ale wystarczyło chwilę zaczekać. Jeszcze chyba jutro ostatnia ryterska powtórka przed wyjazdem na igrzyska.16 points
-
16 points
-
Szczyrk, wyjazd sobota - niedziela. W sobotę tylko strona TMR a w niedzielę COS. Opinie w ekipie bardzo podzielone: koledze początkującemu podobało się wszystko w Szczyrku, szczególnie trasa 3b gdzie się uczył jeździć jak również klimat miejscowości. A żona więcej już tam na narty jechać nie chce - kamienie na trasach, wielkie kolejki do wyciągów i tłok na trasach z ogromną ilością początkujący narciarzy. Mówi że tylko widoki ładne i mogłaby przyjechać turystycznie w lato🤪. Mnie się podobała czerwona i czarna trasa na COS. Bardzo żałuję że, nie miałem okazji zjechać tymi "słynnymi klasykami" - bieńkula, golgota. Jak mam już stać w kolejkach to wolę w Szpindlu🤪.16 points
-
16 points
-
16 points







