Narty - skionline.pl
Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/16/2019 in all areas

  1. 2 points
    chyba miałem wyjątkowe szczęście bo w ostatnich 40 latach ani razu nie musiałem zakładać łańcuchów na Niemieckich i Austriackich autostradach,
  2. 2 points
    Dokładnie jak piszesz 1 dzień. Wchodziliśmy z Jaworek na Radziejową ,obiad w Jaworkach i szpula na Wysoką przez malowniczy Wąwóz Homole. Polecam.
  3. 2 points
    W ubiegłym tygodniu miałem okazję sprawdzić nową trasę rowerową Zielony Zig Zak w ośrodku Skolnity.
  4. 2 points
    Słotwiny Arena za kilka dni otwarcie wieży widokowej www.wiezawidokowa.pl
  5. 2 points
    Przehyba 1150 m npm - trzeci najtrudniejszy podjazd szosowy w Polsce Cóż? Mój Przyjaciel Michał na tej Górze był dziesiątki razy - gdyby, w czasie odwiedzin u niego, nie było jej na liście naszych wyjazdów, to wyjazd byłby niepełny. Na szczęście udało się zrealizować plan. Nie bez przyczyny Przehyba jest zaliczana w trójce najwyższych i najtrudniejszych podjazdów szosowych w Polsce. Ponad 7 kilometrów i zero przepłaszczeń… Średnio na całej długości podjazdu ok 11-12%. Miejsca ze wskazaniem 8%...to chwile oddechu... Kilka ścianek powyżej 15% - wąska droga, która trzyma wznios na całej długości. Góra, którą z tego powodu razem z Michałem nazwaliśmy, trochę nieładnie, "Locha". Wjazd na "Lochę" miał być przeze mnie wykonany bez chwili odpoczynku, na raz - bez schodzenia z roweru na odcinku: Gaboń - Szczyt. Czy się udało? Tak - udało się! Mapa - zwróćcie uwagę na tętno i kadencję... była walka! Odcinek Gaboń do "szlabanu" jest dosyć łagodny - max 6%. Później droga się zwęża, pogarsza i jest nie mniej niż 7%. Podjazd jest typową wytrzymałościówką. Kto nie jest odporny na maksymalny wysiłek trwający ok 50 minut (tyle mi zajął wjazd), to raczej nie wyjedzie tej Góry "na raz". Jak się raz zatrzyma - będzie trudno wsiąść, wpiąć się w pedała i ruszyć. Góra jest harda! Coś co najbardziej mi przeszkadzało w jeździe? Temperatura +30 i odcinki nasłonecznione...a jeszcze bardziej stado z 200 much, które uparcie mi towarzyszyły do końca podjazdu. Naprawdę ciężko oganiać się od tego towarzystwa jak kręci się 16% podjazdu. Siadały wszędzie...na rękach, nogach, a potem jak strąciłem sobie okulary z nosa odganiając się od nich (Michał mi je podjął z drogi) na oczach - masakra! Pot lał się ze mnie strumieniami ale dałem radę! Satysfakcja z osiągnięcia celu - bezcenna! Wielu piechurów biło nam brawa w trakcie pokonywania przeszkody 😮 To było bardzo miłe! Wieża na Przehybie: Tutejszy kościółek, w którym co niedziela odprawiana jest msza: Schronisko: Widok w stronę Tatr niestety trafił nam się słaby... Na szczycie Cola i naleśniki z owocami Radość, radość, radość! Czemu Garmin zaniża wysokość? Michał mi tłumaczył, że są w nim dwie wysokości: baryczna i GPS... nie za bardzo kumam o co chodzi - ktoś wytłumaczy? TDP i jego podjazdy: Harnaś i Gliczarów moim zdaniem są o wiele łatwiejsze niż cel, który sobie wyznaczyłem na koniec tego wyjazdu - Przehybę. Na obydwóch tych podjazdach z wyścigu - trudnością są bardzo krótkie ścianki powyżej 25% (rożne źródła, różnie podają - punktowy wznios) - mój Garmin na obydwóch (mierzy to na odległości 500 m) ani razu nie wskazał wyniku większego niż 18%. Zjazd z Przehyby niezwykle niebezpieczny z uwagi na małą szerokość drogi i kiepski miejscami asfalt oraz turystów. Starałem się go zjechać (do szlabanu) nie przekraczając 40 km/h. Podsumowując - bardzo udana czterodniówka w polskich górach i na polskich górkach z rowerem szosowym. Miejsca jakie odwiedziłem - piękne, mało uczęszczane i potrafią zachwycić. Ile jest jeszcze, jeszcze ładniejszych? - z opowieści Michała wynika, że cała masa! Dlatego też, pewnie niedługo wrócę w te strony! Kiedy? Zobaczymy. Dane wyjazdu: Kilometraż łącznie: 321,88 km. Włączny wznios: 4790 m. Pozdrawiam serdecznie marboru
  6. 2 points
    Kierunek Słowacja Po dekoracji i po kawce czas było ruszać w trasę. Pogoda - piękna...tylko dlaczego +32...? W takiej temperaturze jeździ się w górach niezwykle trudno. Ten dzień nieco niestety pokrzyżował nam defekt w rowerze Michała. Generalnie miała być pętla z przełęczą, a guma i burza skutecznie nasz plan zmieniły. Udało się zrealizować część celu i nakręcić 70 kilometrów z niezłym przewyższeniem. Mapka: Ze Starego Sącza jedziemy Velo Poprad w kierunku na Muszynę. W miejscowości Mostki przekraczamy granicę państwową i wjeżdżamy od razu w podjazd po słowackiej stronie. Na początku jest przyjemnie, a sama jazda w cieniu drzew. Przy drodze, na rowie rosną dorodne prawdziwki - jadąc zauważyłem ich 8 sztuk 😮 Czym wyżej, tym odsłoniętych miejsc więcej. Słońce i rozgrzany asfalt powodują, że mamy wrażenie jakbyśmy jechali w piekarniku. Woda z bidonów znika szybko. Jeden zakręt, drugi zakręt i znak, że za chwilę wzniesienie będzie miało 12%. No i miało... Dwa kilometry i jesteśmy na przełęczy - pierwszy cel zrealizowany! Sedlo Vabec 766 m npm. Widok w stronę Tatr i Pienin: Po krótkiej przerwie kierujemy się do Muszyny (nigdy w niej nie byłem - jedynie przejazdem) - naszym celem jest Krynica i wykonanie pętli do Starego Sącza. Zjazd z przełęczy daje nam sporo adrenaliny - jest bezpiecznie, szeroko, dobry asfalt i ruch samochodów niewielki. Poprad na granicy: Uzupełniamy bidony, jemy po lodzie i bananie i ruszamy w górę. Droga jest cały czas nachylona 2 do 5%. Docieramy do Łopaty Polskiej: Co to łopata Polska? Proszę: Do Muszyny docieramy stosunkowo szybko. Poprad w Muszynie: Widok w stronę zamku: Kotlet schabowy smakuje wybornie. Gdy pijemy kawę zauważam, że w rowerze Michała nie ma powietrza Niestety złapał gumę... Ponieważ nie mamy zapasu - dzwonimy po wóz techniczny. Szczęście w nieszczęściu...po paru minutach czekania rozpętuje się burza. Leje ok pół godziny. Gdyby z rowerem było wszystko ok - zmoklibyśmy strasznie...a tak, w spokoju czekamy i popijamy piwko Foto na moście w Muszynie: Wracamy do Starego Sącza i po drodze ponownie pada deszcz...także zmoklibyśmy dwa razy. Mimo wszystko dzień kończymy z pewnym niedosytem. Miało być nakręcone ok 130 km, a skończyło się połową tego dystansu. Cóż? Szkoda. Kończymy sobotę snując plany na niedzielę CDN
  7. 2 points
    Dekoracja Jacek po wyścigu pojechał do domu... Chłopaki z rodzinami wzięli się za zwiedzanie Tatr, a ja z Michałem? Ponieważ nie podobało nam się, że medale za start w zawodach były wydawane w pakietach startowych zamiast, po ukończeniu zawodów po mecie - postanowiliśmy urządzić uroczystą dekorację. Paula została w Radomiu więc o ceremoniał poprosiliśmy Żonę mojego Przyjaciela Radość przed uroczystością Medale z pełnym szacunkiem podane były na tacy... Pierwszy z dekorowanych - Michał Idzie moje trofeum No i buziak! Pięknie i normalnie jak na wielkim Tourze Szczęśliwi uczestnicy Tour De Pologne dla Amatorów... W oficjalnych danych: Michał miejsce ok 1500 marboru ok 1900 Po dekoracji, szybkie przebranie i rower - kierunek Słowacja! CDN
  8. 1 point
    Dzień Pierwszy - Wyścig Tour De Pologne dla Amatorów To były intensywne dni na rowerze... W wątku z zawodów kolarskich przywitałem się z wyścigiem na forum, a potem? A potem zwyczajnie nie było czasu na nic. Wydarzenia toczyły się niezwykle szybko i intensywnie. Wyścig - problemy ze zdrowiem Przyjaciela...potem wyprawa na Słowację i pierwszy defekt, potem wspaniały dzień w Beskidzie Wyspowym i 131 kilometrów, po czym wczoraj, cel główny: Przehyba i wjazd na trzeci pod względem trudności podjazd szosowy w Polsce. No ale po kolei... W czwartek wyjazd w stronę Bukowiny Tatrzańskiej i odbiór pakietu startowego w Hotelu Harnaś Debiutanckie zawody rowerowe i miłe zaskoczenie - dosyć fajny i bogaty pakiet: medal ukończenia wyścigu, pamiątkowa koszulka, numer startowy, żel energetyczny, baton, bidon pamiątkowy, odblaski pamiątkowe, talon na jedzenie po wyścigu, talon na termy w Hotelu Bukowina Szybka kolacja i jedziemy na nocleg, do Przyjaciela w Starym Sączu. Rano pobudka ok godziny 4 rano, jajecznica i droga powrotna na linię startu. Jest dosyć chłodno, więc ubieramy rękawki, które później lądują w kieszeniach koszulek. Startujemy w kilku... Team w sumie liczy 8 osób. Część składu w doskonałych humorach przed startem: Ludzi jest dużo... Startujących ok 2800. My startujemy z sektora 17...a za nami co najmniej dwa razy tyle ludzi, co przed nami. Wyścig jest generalnie imprezą masową. Wrażenia z samej jazdy? Jest niebezpiecznie - tłum i zjazdy z dużymi prędkościami, to gęsia skórka na ciele w czasie prawie całego wyścigu... Podjazdy? Tłok i wzmożona uwaga, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś przed nami zdąży się wypiąć z bloków i czy na niego nie najedziemy. Ponieważ głównym moim celem było przejechać trasę TDP bezpiecznie - na zjazdach wytracanie prędkości i hamowanie mniej więcej do 50 km/h (mijały mnie dziesiątki kolarzy, Garmin wskazał tak, czy inaczej maksymalną prędkość 68,26 km/h) oraz na podjazdach zachować czujność by przez przypadek siebie, czy roweru nie uszkodzić. Podjazd pod Harnasia - niedaleko po starcie i mega tłok na wąskiej drodze. Przede mną nagle stanęło i zablokowało mi do jazdy kilku kolarzy...no i ja musiałem zejść z roweru - 50 metrów musiałem pokonać na nogach, po czym z pomocą kibiców wsiadłem na Speca i z pomocą kibiców dojechałem resztę podjazdu (mijając wcześniej blokujących trasę). Gliczarów - podobna sytuacja z tym, że chłopak jadący tuż przede mną stracił równowagę, nie zdążył się wypiąć i przewrócił przede mną... Mi się w porę zareagować, zahamować i zeskoczyć z roweru. Nie było szans na to bym ruszył dalej na pochyleniu trasy ponad 20%... i znowu, 50 metrów z buta, pomoc kibiców i dalsza jazda. Pozostałem podjazdy - luz. Generalnie nie wiedziałem czego się spodziewać po wyścigu i oszczędzałem siły. Ostatni 3 kilometrowy podjazd do Bukowiny, to już jazda w trupa i mijanie innych - mocny finisz. Cel udało się osiągnąć - bezpieczne ukończenie wyścigu, zapoznanie z trasą. Cel kolejny - wyjazd za rok i walka o miejsce w pierwszym 1000. Poniżej moje dane z trasy - Garmin włączony na linii startu i wyłączony na linii mety. Po imprezie radość wszystkich: Jeden z kolegów niestety miał negatywne przygody... Po pierwszym podjeździe skoczyło mu tętno do 232 i musiał się zatrzymać. Zatrzymałem się przy nim na chwilkę, a On kazał mi jechać dalej. Ponieważ stanął przy innych ludziach i stewarcie uznałem, że w razie czego jest bezpieczny - ruszyłem dalej. Jak się później okazało - Jacek odpoczął 30 minut, wyrównało mu się tętno i ukończył w spacerowym tempie wyścig. Za czas postoju został niestety w klasyfikacji generalnej zdyskwalifikowany mimo naszych wyjaśnień, co się stało na trasie. Tego do dzisiaj nie rozumiemy!??? Przed startem Prosów: W każdym bądź razie - problem jest! Po wyścigu Jacek postanowił udać się do kardiologa na badanie. Tak wysoki skok tętna mimo trudu wyścigowego był nienormalny. Po odpoczynku i starcie generalnym udaliśmy się na trasę wyścigu zawodowców. Po drodze świetna niespodzianka - spotykam Magdę naszą forumową @tanova. Wymieniamy kilka zdań na gorąco o tym jak było i robimy sobie pamiątkowego selfiaka Góra, z górą się nie zejdzie, a forumowicz, z forumowiczem tak. Dzięki za spotkanie M Koledzy wołają - jedziemy na Gliczarów kibicować... CCC pod koniec podjazdu: Rafał Majka: Bianchi Widoczki z TDP w stronę Tatr: Kończy się wyścig, a my wracamy do Starego Sącza... Kończymy dzień spacerem w pięknych okolicznościach przyrody: Po wyścigowym piątku - od soboty zaczynamy Tour de Sącz Podsumowując krótko wyścig TDP dla Amatorów - fajna masowa impreza! Trasa wymagająca, a sam udział w wyścigu niebezpieczny z powodu ilości startujących. Trzeba mieć oczy dookoła głowy. W każdym bądź razie - przygoda wyśmienita! CDN.
  9. 1 point
    No i wracam do Was z relacją szybciej niż się spodziewalam 😉 Niedziela wolna i dla mnie i Miśka, pogoda zapowiadała się dobrze, więc czemu by gdzieś znowu nie pójść? W planach była Przehyba, Turbacz albo Babia Góra. W Tatry we wrześniu najwcześniej jak dzikie tłumy wyjadą 😛 Babia Góra jakoś do nas najbardziej przemawiała i na nią się od 2 dni nastawialismy. Wczoraj byłam w pracy od 10.30 do 22.00 większość czasu na nogach... Przynajmniej był trening 😂😂😂 Dzisiaj budzik zadzwonił o 5.00 i myślałam że nie wstanę. W nocy lało, ale rano miało być ładnie. W końcu koło 5.20 wstałam, zaczęło robić się ładnie i pojechaliśmy. Kilka minut po 6 wyjechaliśmy, koło 7.30 byliśmy gotowi do wyjścia na Przeleczy Krowiarki. Samochodow o tej porze było jeszcze nie dużo, spodziewaliśmy się dużo ludzi, w końcu pełnia lata, niedziela, ładna pogoda, dość znany i popularny szlak. Ruszyliśmy trasa niebieska do schroniska Markowe Szczawiny. Byliśmy tak koło 9.20, szliśmy powolutku, w porównaniu z Trzema Koronami to było płasko... Tam zjadlam naleśniki, pyszne! Wypiłam herbatę, zrobiłam ostatnie cywilizowany siku😂 i ruszyliśmy w stronę żółtego szlaku Akademicka Perc.(musieliśmy się kawałek wrócić) Tu zaczelo się robić stromo, ale mi się całkiem dobrze szło. Mikołaj trochę wolniej i więcej postoi robił, ale to ma być przyjemność a nie meczarnia więc spokojnie na niego czekalam😉 Do góry było już tylko coraz gorzej, oczywiście mi się to bardzo podobało. Pierwszy raz miałam do czynienia z łańcuchami czy drabinkami, spodobało mi sie😉 idąc do góry robiliśmy wiele przystanków, szliśmy powoli, ludzi pojawiało się coraz więcej. Im bliżej góry tym mniej sił ale jaka radość że już niedaleko. Pogoda była ogólnie dobra. Rano w cieniu chłodno, słońce się przedzieralo przez chmury, robiło się błękitne niebo, większość szlaku w cieniu ale było przyjemnie ciepło, jednak im bliżej Diablaka tym większe chmury.... Na górze chlodniej, byliśmy koło godziny 12. Ludzi na górze sporo. Posiedzieliśmy chwilę, porobilismy kilka zdjęć, zjedliśmy coś z plecaka, odpoczelismy i zaczęliśmy iść czerwonym szlakiem ku dołowi również na Przelecz Krowiarki. Widoki przepiękne z góry. Widać było Skrzyczne, jezioro Żywieckie, Bielsko, Kraków, reszte nie powiem co to bo szczerze mówiąc nie wiem. Na górze było trochę chmur więc nie było idealnie, ale i tak pieknie😉 Idąc na dół dużo ludzi wychodziło jeszcze na górę. Akademicka Perc jest jednokierunkowa, a tutaj trzeba się było mijac z ludźmi. Widoki piękne, wszystko super, nogi trochę bolały, ale było warto 😁na początek kilka fotek, wieczorem albo jutro film😉 Przepraszam za przypadkowa kolejność zdjęć, z telefonu mi ciężko dodać po kolei.... Filmik chyba jutro wieczorem dopiero 😉
  10. 1 point
    Ach to Zakopane...
  11. 1 point
    131 kilometrów po Beskidzie Wyspowym Niedziela również zaczyna się leniwie kawą i pysznym śniadaniem. Krótka narada i wybieramy kierunek podróży - Beskid Wyspowy. Jeszcze dosyć mało znane miejsca wśród turystów miały dostarczyć nam pustych asfaltów i klimatycznych krajobrazów. Chcieliśmy się wczuć w tutejsze wioski i zrobić sporo mało uczęszczanych dróg, które jak słyszeliśmy są tu świetne. Jak wyglądała na mapie ta podróż? Proszę: Jak widać było sporo podjazdów i sporo świetnych zjazdów. Na całej trasie jeden ok 30 kilometrowy fragment uczęszczanej drogi z Krościenka przez Kamienicę do Pcimia. Zaczęliśmy w Starym Sączu kierując się w stronę Velo Dunajec. Foto na tle ołtarza papieskiego: Po kilku kilometrach rozgrzewki docieramy nad Dunajec. Piękna rzeka z brązową wodą po sobotnich opadach deszczu: Kierujemy się drogą w stronę miejscowości Młyńczyska. Ok 30 kilometrów łagodnego podjazdu, średnio ok 2% z końcówką 12%. Docieramy na drogę Zalesie-Stara Wieś. Tutaj mamy malowniczy widok Michał, rowerki i przydrożna kapliczka: Kierujemy się na przełęcz w stronę Starej Wsi. Zaliczamy wysokość ponad 811 metrów Ciekawe dlaczego Garmin wskazał inaczej? Widok z Przełęczy pod Ostrą w stronę kierunku z jakiego przyjechaliśmy: Zaliczamy świetny zjazd w stronę Limanowej! WOW - adrenalina jest świetna. Droga szeroka, bezpieczna, praktycznie bez aut. Wisienką na torcie długiego podjazdu jest "rura w dół". W Limanowej jemy w przydrożnej Karczmie obiad i jedziemy dalej - przedzieramy się w stronę Mogielicy i przełęczy Rydza-Śmigłego. Zaraz po kilkuset metrach zjazdu, skręcamy na rondzie w lewo i rozpoczynamy krótki ale bardzo bystry podjazd 14%. Po osiągnięciu szczytu dostrzegamy cel naszej podróży - Mogielicę najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, jeden z 28 wierzchołków zaliczanych do Korony Gór Polskich. Przedzieramy się pustymi, lokalnymi drogami - widoki piękne Po kolejnym krótkim zjeździe zaczynamy dość wymagający, miejscami 12% podjazd pod ww przełęcz. Ostatni fragment płaskiego odcinka: Polska wersja krów od Milki: Końcówka, to ok 2 kilometrowy odcinek 10%. Dookoła pięknie! Po chwili jesteśmy u celu! Razem z Michałem: Kolejny świetny zjazd do Jurkowa! Tutaj uzupełnienie bidonów i przerwa na lody. Krótki, bystry podjazd...i skręcamy w kierunku miejscowości Łętowe gdzie zjazd jest po prostu czymś niesamowitym - pełna widoczność trasy i osiągnięta maksymalna prędkość na rowerze w moim życiu sięgająca blisko 76 km/h. Ostatni widok w stronę Mogielicy: Nasza droga: Docieramy do drogi 968 i kierujemy się na Przełęcz Przysłop-Gorce, która znajduje się na wysokości 750 m npm. Po drodze trasa i wyciąg narciarski w Lubomierzu...kilka razy planowałem tam dotrzeć z deskami i jak na razie się nie udało Z daleka, w lato - wygląda zacnie Jesteśmy na przełęczy - tutaj szereg mapek ze szlakami, po których chodził Jan Paweł II: Widok w stronę Gorców z przełęczy - pięknie! Ze szczytu przełęczy na sam dół, do miejscowości Zabrzeż 20 kilometrowy zjazd gdzie biję swój rekord życiowy prędkości 😮 Ten odcinek pokonuję w 30 minut - WOW!!! Średnia 40 km/h. Wjeżdżamy na Velo Dunajec... ...na którym znajduje się fajna ścianka do podjazdu 19% Kończymy dzień dystansem 131 kilometrów i sumą podjazdów 1565 metrów. Bardzo fajny i udany dzień szosowy! W drodze powrotnej już rozmawiamy o kolejnym wyzwaniu dla mnie. Codziennej Górze Michała - Przehybie! Ją zostawiamy sobie na poniedziałek. CDN
  12. 1 point
    Dziekuje😉 Nie wiemy jeszcze co dalej, 😉 Mam błąd w tytule... Dziś jest 11 a nie 13...jak to zmienić? "😲😲😲 Filmik udało mi się dziś jeszcze zmontować 😉
  13. 1 point
    Łabski szczyt i widok na szklarską, połowa lipca. Mam pytanie czy Bystrą jechało się prosto, w dół czy od schroniska żółtym szlakiem (obok skałek)?
  14. 1 point
  15. 1 point
    Narty w Lipcu? Czemu nie? Po ubiegłorocznej przygodzie w Zermatt w tym roku postawiłem sprawdzić co do zaoferowania mają latem austriackie lodowce. W 3 dni odwiedziłem zatem 3 lodowce, leżące w trzech austriackich krajach związkowych: Kitzsteinhorn (Salzburg), Mölltaler Gletscher (Karyntia) i Hintertux (Tirol). Wrażenia które tu opiszę są wyłącznie moim odczuciem, a niektóre informacje są dla niektórych oczywiste, ale proszę o wyrozumiałość 1️⃣ Na pierwszy ogień poszedł najmniejszy z wymienionych Kitzsteinhorn. Liczba otwartych w lecie stoków ogranicza się do 400-metrowej traski przy górnej stacji. Biorąc pod uwagę cenę karnetu (42 euro) jest to chyba najdroższy ośrodek na świecie, przeliczając cenę za 1km trasy, nawet biorąc pod uwagę że bilet daje nam dostęp do restauracji, platformy widokowej i stoku na którym pojeździć możemy na sankach… 400-metrowa trasa nie dostarcza wielkich przeżyć – sam ośrodek też reklamuje się raczej jako miejsce do „testów sprzętu” i „sesji foto”, ponieważ na serio pojeździć się tu nie da. Na stoku od rana faktycznie pracuje sporo instruktorów i trenerów z dziećmi, a około 12.00 robi się pusto i można sobie pozjeżdżać oraz (głównie) powjeżdżać do góry powolnym orczykiem. Reasumując: jeśli jesteś rekreacyjnym narciarzem i przy okazji wakacyjnego pobytu w Austrii chciałbyś przekornie nauczyć się jeździć na nartach lub posmakować letniego narciarstwa, by potem zdjęciami oszołomić znajomych, którzy w tym czasie prażyli się na plaży, to Kitzsteihorn jest idealny😊 📍 Kitzsteinhorn: 📆 Otwarty: czerwiec/lipiec 📏 km tras: 0,4km ⏱️ Godziny otwarcia: 8.15-14.30 💶 Cena karnetu: 42 euro Małe podsumowanie wideo: 2️⃣ Drugim odwiedzonym lodowcem był Mölltaler Gletscher w Karyntii. Dojazd do niego jest nieco upierdliwy – najpierw mocno dziurawą i wąską – jak na austriackie standardy – drogą, następnie podziemną kolejką i w końcu gondolą. Na samym lodowcu działają teoretycznie 3 trasy: czerwona i 2 niebieskie (o długości ok. 1km każda), przy czym podział na dwie niebieskie trasy jest raczej symboliczny, a samo ich nachylenie jest całkiem spore.. Na górę wjeżdżamy 6-osobową kanapą, a niedaleko jej górnej stacji rozciąga się rzekomo piękna panorama z widokiem na najwyższy austriacki szczyt – Grossglockner. Dlaczego rzekomo – wyjaśniają zdjęcia… Bardzo bawiły mnie liczne pytania, czy na stoku widuję "dziewczyny w bikini" Ośrodek jest czynny cały rok, choć w ciągu lata trzeba obserwować pokrywę śnieżną, by nie wpakować się w jazdę po gołym, antycznym lodzie… Reasumując – jazda bardzo przyjemna, solidna, choć na dłuższą metę dość monotonna. 📍 Mölltaler Gletscher: 📆 Otwarty: cały rok 📏 Km tras: 2km (oficjalnie: 3km) ⏱️ Godziny otwarcia: 8.00-14.00 💶 Cena karnetu: 49 euro I wideo: 3️⃣ Perłę Tyrolu - Hintertux - zostawiłem sobie na koniec, bo to ośrodek który znam i w którym mógłbym tam jeździć z zamkniętymi oczami. Jak na połowę lipca, warunki trafiły mi się wyjątkowo zimowe: rano -2C i śnieżyca, popołudniu lekkie słońce (choć i tak mocno grzejące – wszak to lipiec) i jazda po 10cm świeżego śniegu. Hintertux jest czynny cały rok i stale otwarte jest ok. 18km tras, choć im późniejsze lato, tym większą ostrożność zalecam, ponieważ można trafić na doskonałe warunki (jak ja w sierpniu 2016), albo na jazdę po gołym, topniejącym lodzie (jak ja w sierpniu 2017). Z reguły we wrześniu zaczyna sypać od nowa, a sezon zimowy zaczyna się od października, ale i tu może trafić się susza (jak mnie w 2018). Miały się wtedy odbyć „Powder days”, zjechało się mnóstwo „pozatrasowców” na tych swoich szerokich nartach, a w rzeczywistości śmigało się niemal po gołym lodzie, po którym kierowcy ratraków rozpaczliwie próbowali rozetrzeć pozostałości z wrześniowych opadów… W lipcu jednak warunki są na ogół przyzwoite, a do tego moim zdaniem Hintertux oferuje niezrównane widoki (choć równie dobrze może się trafić widoczność na 30m 😉). Mnie o poranku powitał taki oto piękny widok na Olperer: Dodatkową atrakcją jest możliwość zwiedzenia wnętrza lodowca. W tym roku byłem tego bliższy niż kiedykolwiek – już nawet zapytałem o cenę i godzinę rozpoczęcia wycieczki 😜. Do dyspozycji narciarzy są dwie gondole, 2-osobowa, leciwa kanapa (fajna opcja na ciepły, słoneczny dzień) oraz orczyki. Z rana część tras jest okupowana przez zawodników, od około południa robi się pusto, choć przy ciepłej pogodzie także mokro i miękko. Ale to lipiec, więc… nie narzekamy! 😊 Reasumując – największa liczba wyciągów i tras oraz dolina o dużej bazie noclegowej i gastronomicznej sprawia że jest to mój ulubiony ośrodek. 📍 Hintertux: 📆 Otwarty: cały rok 📏 Km tras: 20 ⏱️ Godziny otwarcia: 8.15-16.00 (wyciągi orczykowe do 13.30) 💶 Cena karnetu: 46 euro I jeszcze krótkie podsumowanie wideo: A na koniec nienachalnie zapraszam do polubienia mojego niekomercyjnego profilu na Facebooku, gdzie opisuję swoje narciarskie przygody https://www.facebook.com/skibumpl/ Pozdrawiam!
  16. 1 point
    Dawno mnie Tu nie było, ale jest okazja się pojawić z powodu wizyty w Szczyrku na otwarciu nowych rowerowych singletracków. Pierwszy parking zapełniony w 100%, drugi w 50%. Stanie w kolejce do gondoli (raz dłuższej, raz krótszej) mnie wcale nie przeszkadzało. Tematów do rozmowy ze znajomymi było dużo. Do gondoli wchodzą 2 rowery z 2 rowerzystami więc nie szło to tak sprawnie jak w zimie, gdzie wchodzi 10 narciarzy. Pierwszy raz byłem na Szczyrkowski w lecie. Widoki trochę inne niż w zimie, ale miejsca znajome więc nie można się zgubić. Chociąż na Hali budowa restauracji zmienia jej oblicze. Ale najważniejsze są ścieżki rowerowe. Na razie są "tylko" dwie. Pierwsza to Hip Hopa czyli flowtrail o gładkiej (jeszcze póki nowa) nawierzchni z wieloma zakrętami, hopkami, stolikami, bandami. Długość 5,5 km powoduje, że najlepsi jadą nieco ponad 10 min, średni zjazd to 12-15 min. Jest co robić 🙂 . Ścieżka kończy się przy drugim parkingu w Czyrnej. Druga ścieżka to Otik. Jego nawierzchnia jest w pełni naturalna, po trawie, kamieniach, korzeniach. Jest trudna, ale nie ekstremalna. Jest kilka hopek z pniaków lub położonych na płasko kamieni. Otik kończy się na Solisku skąd asfaltem cały czas w dół dostajemy się pod gondolę. Od 11.30 do 16 zjechaliśmy 3x Otikiem, 2x Hip Hopą. Ulewa po 16 godz. zakończyła dzisiejszy rowerowy dzień. Było świetnie. Co do tłoku na trasach to nie było najgorzej. Ludzie startowali w odstępach. Jak ktoś został dogoniony to z reguły po chwili ustępował miejsca. Na rowerach obowiązuje jakiś tam kodeks.
  17. 1 point
    Na różowo moja droga, na zielono dk 1i 46 i na niebiesko tradycyjna droga przez Częstochowę. Może i różowa droga dłuższa ale szybsza bo bez Częstochowy. Widać jeszcze przecinkę pod A1 na którą wjade możliwe że już za Blachownią
  18. 1 point
    Nigdy nie jeżdżę przez Częstochowę. Na dk 1 wjeżdżam w Poczesnej z Blachowni. Droga może nie w najlepszym stanie (to chyba wojewódzka 904)
  19. 1 point
    Może dla ciebie będzie zbędna ale dla osób np z Łodzi, Piotrkowa Tryb., i innych miast w centralnej Polsce będzie to duże ułatwienie. W końcu od południa Częstochowy będzie A1 na Śląsk później S1 do Tych, za Tychami do Bielska Białej jeszcze stara 1 i w Bielsku Białej znowu S1 prawie do samego wjazdu do Szczyrku. Niestety podobno budują też punkty poboru opłat ale to pewnie jeszcze nie otworzą prędko.
  20. 1 point
    Chodziło mi nie tylko o osoby ze Śląska ale także z północnej polski. Dla mnie będzie to duże poprawienie dojazdu do Szczyrku.
  21. 1 point
    Stoki w Wierchomli i Szczawniku większość zna. Nie ma co pisać, wystarczy pogooglowac. Nic nowego tam nie ma. No może trochę końcówka trasy w Wierchomli jakby bardziej łagodna. Trasy dobrze przygotowane, objechal em dziś wszystkie. Na górze zimno, było -12 jak zaczynałem, ale wiatr potegowal uczucie zimna. Dziś i jutro skipass kosztuje 25 zł. Takie ceny powinny obowiązywać ale sezon. Do tego kolejek nie było, jazda na okrągło. Załączam parę zdjęć z dzisiejszego nartowania.
  22. 1 point
    @johnny_narciarz mówił, że nigdy więcej a znowu się wybiera, kibicujmy - powodzenia! https://mambaonbike.pl/wisla-1200-jak-przejechac-ultramaraton-wywiady/
  23. 1 point
    Faktycznie, z cenami jak zwykle przesadzili. Ale ja na KW jeżdżę tylko na wiosnę, kiedy w innych miejscach nie ma śniegu, więc 2-3 razy w roku nie szkoda mi tej kasy.
  24. 1 point
    Szczyrk - Salmopol 760 m. n.p.m. teraz
  25. 1 point
    To na co czekasz? Kupuj bo jeszcze Cię ktoś uprzedzi...
  26. 1 point
    Szkoda,że upada taka stacja. Fajny wyciąg i do tego niezła trasa, nigdy niezatłoczona. Cieszę się, że 2 lata temu miałem okazję tam pojeździć. Nikt mi już tej radości i wspomnień nie zabierze. Gdyby to było możliwe jeszcze tam wrócę, o ile wiele się tam nie zmieni...
  27. 1 point
    Dodam porównanie parametrów: ATK Crest / Raider 12 / Freeraider 14 DIN Crest ma mniejszy zakres din: 5-10 lub 3-8 (light) Raider ma 5-12 a Freeraider ma 8-14 Mniejszy zakres din oznacza na pewno trochę mniejszą i lżejszą sprężynę. Adjustment, czyli regulacja do długości buta: CREST - 20 mm Raider i Freeraider - 30mm Stopnie do chodzenia: CREST - 3 stopnie Raider i Freeraider - 5 stopni Oczywiście te stopnie w Raider są bardzo blisko siebie. Ale można chodzić tak, że piny tylne są obrócone do przodu, wykorzystuje się dwa stopnie do podejścia. Przy przełączeniu się na zjazd nie zdejmuje się narty, tylko odklejenie foki w powietrzu, odsunięcie stopnia do tyłu, wpięcie tyłu buta w piny i jazda. W Crest zmiana między drugim a trzecim stopniem oznacza nieco upierdliwe przekręcanie piętki, w Raider to jest przerzucenie stopni kijkiem. Rozstaw śrub: Crest - ma mniejszy rozstaw na piętce, na przodzie taki sam rozstaw jak Raider Raider i Freeraider mają taki sam rozstaw śrub na piętce Freeraider ma większy rozstaw śrub na przodzie od Raider Spacer pod piętę buta: Crest - niedostępny Raider - można dokupić osobno, samodzielny montaż bez problemu FreeRaider - w zestawie Skistoper: Crest - tylny i trochę dłuższy niż Raider Raider i Freeraider - przedni, głównie przydaje się przy wpięciu na płaskim Sprężyny w przodzie: Crest ma dwie sprężyny tylko z prawej strony Raider i Freeraider - dwie pary sprężyn z obu stron Waga katalogowa: Crest - 280g Raider 12 - 350g Raider 12 + Spacer - 380g FreeRaider 14 (Spacer w zestawie) - 395g Czyli różnic trochę jest, które wpływają na cenę i działanie.
  28. 1 point
    To jest jedna z najbardziej zagadkowych inwestycji narciarskich. Nie dotarłem do żadnego zdjęcia, kiedy kolej byłaby czynna. Jedynymi sposobami są - pojechanie tam lub napisanie do TDT z zapytaniem czy kolei ma odbiór techniczny. Oba te sposoby są dla mnie mało realne. Może ktoś będąc w okolicy pokusi się o zajrzenie na tamten stok?
  29. 1 point
    Dziś odbyła się konferencja „Koncepcje rozwiązań komunikacyjnych górskich regionów turystycznych w kontekście otoczenia miasta Szczyrk”, w której brałem czynny udział oraz uczestniczyłem w jej organizacji Głównym organizatorem konferencji był Burmistrz Miasta Szczyrk. Konferencję prowadził Damian Hajduk - specjalista ds. transportu. W konferencji wzięli udział także przedstawiciele środowiska naukowego oraz akademickiego (PW, UW, UP, UAM) oraz przedstawiciel Solisko Arena. Oprócz grona ekspertów w konferencji brali czynny udział przedstawiciele trzech szczyrkowskich ośrodków, miasta Szczyrk, Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach, Kolei Śląskich, miasta Bielsko-Biała, Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej, Sekretariatu RIT Subregionu Południowego woj. Śląskiego, Beskidzkiego Związku Powiatowo-Gminnego, Gazety Szczyrkowskiej, miasta Wisła, gminy Buczkowice, Usług Transportowych i Gazety Szczyrkowskiej. Niedługo zostaną opublikowane wnioski z konferencji. Fot. Miasto Szczyrk
  30. 1 point
    myślę że na początek 2 duże wielopiętrowe parkingi (pod Skrzycznym i w Czyrnej) poprawiły by znacznie sytuację oczywiście płatne - w tygodniu symbolicznie a w wolne dni na maxa i system tablic informacyjnych online - pierwsza już na S69 zaraz za Bielskiem przy zjeździe z S 69 duży bezpłatny parking i autobusy a docelowo kolej
  31. 1 point
    Wystarczy. Wtedy nigdy więcej do Szczyrku nie przyjadę. Niestety nie mogę jeździć zatłoczonymi autobusami i nawet 500km darmowych i świetnie przygotowanych tras tego nie zmieni. Poza tym obecnie problem transportu w Szczyrku nie jest dla mnie dokuczliwy. Przyjeżdżając w tygodniu przed otwarciem i wracając ok. 13.00 zawsze miałem miejsce pod Gondolą i w żadnym korku nie stałem. Jeśli mi tego zabronią to co to będzie za pozytywna zmiana?
  32. 1 point
  33. 1 point
    Błatnia tam była wyrwirączka czynna do 2000r.? Szyndzielnia 2010 zdjęcia @johnny_narciarz
  34. 1 point
    Klimczok , ,,Bielski lodowiec" czasami kończył sezon 01 maja, kolejki do orczyka bywały do 0,5 godz., karneciki dziurkowane Znalazłem zdjęcie w stylu @johnny_narciarz z 01.05.1992r. , w lewym górnym rogu widać czynny talerzyk.
  35. 1 point
    Ja z dzieciństwa pamiętam takie: Na hali Miziowej 3 wyrwirączki. Hala Rysianka - wyrwirączka Hala Lipowska - wyrwirączka Krawców Wierch - wyrwirączka I z czasów szkoły średniej Wielka Racza - wyrwirączka. Na wszystkich jeździłem. Co do fotek to brak. Mam tylko z "naszej" wyrwirączki (Technikum elektryczno-elektroniczne w Bytomiu) w Złatnej: Na fotce mój braciszek co "na gowie mo gogle carera....." Pozdrawiam
  36. 1 point
    Cześć Ja bym jeździł "na pogodę", czyli: Jak jest dobra pogoda to Kasprowy. Jak pogoda słabsza, na górze np. wiele lub mgła/chmury to: Białka i przyległości z tym, że zacząłbym od Litwinki i Kozińca w godzinach dopołudniowych i wczesnym popołudniem. Można to połączyć z Jurgowem od rana. Po południu lub na jazdy wieczorne Białka - jako całość żeby zobaczyć i poznać. Harenda w połączeniu z Suchym daje drugie dzień nawet bez ruszania samochodu. Witów + Szymoszkowa + Gubałówka czy co tam w ogóle chodzi - dzień trzeci. No i rejon Gorców - Kluszkowce, Polana Sosny może Kasina ale to już dalej - dzień czwarty. Praktycznie żadna z górek może poza Białką nie daje na więcej niż dwie godziny konkretnej zabawy. Pozdrowienia
  37. 1 point
    Na stronie zamieściłem najnowsze, bardzo ciekawe zdjęcia stacji Zieleniec Ski Arena
  38. 1 point
    Czas na małe podsumowanie. BSA ma zdecydowanie lepsze warunki, i pewnie jeszcze jakiś czas się utrzymają, najlepsza trasa czarna, ale ostania ścianka mocno zmęczona, i należy w tym miejscu uważać. Najlepiej jeździć od samego rana, ja będąc tam na przysłowiowe „pierwsze krzesło” zastałem prawie pusty górny parking, i pustki na trasach, o 11, kiedy się ewakuowałem, ciężko było znaleźć miejsce do parkowania na którymkolwiek parkingu. Nieśmiertelny SMR, myślałem, że już dawno się poddadzą, a oni ciągle działają. Parking na Pośrednim prawie pusty, ludzi też umiarkowana ilość, trasy… no cóż, trzeba naprawdę ślepo kochać nartowanie, żeby tam jeździć . Z samego rana pewnie było trochę lepiej, później kiedy na dole zrobiło się miękko, degradacja 4 w dolnym odcinku była sporym wyzwaniem. Dzisiaj można było ponarzekać na warunki, można było porysować ślizgi nart, ale można też było nieźle się pobawić - ja skorzystałem z tej ostatniej opcji . Specjalne podziękowania dla @surfing za wsparcie w "forumowej logistyce" .
  39. 1 point
    11.15 SMR, u góry mgła i nadal twardo, dół zaczął puszczać, dużo przetarć i niektóre ciężkie do ominięcia - zdecydowanie żużlówki... Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  40. 1 point
    System identyfikacji na bramkach 🤨 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  41. 1 point
    8.30 BSA, u góry mgła i beton, liczne przetarcia, ale wszystkie do ominięcia Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  42. 1 point
    Dziś (czwartek) Kluszkowce. Niestety już "puściło" i warun z przed dwóch dni był tylko pięknym wspomnieniem. Śniegu autentycznie dużo, żadnych przetarć, ale sporo ludzi (kolejki do wyciągu praktycznie zerowe, ale na trasie już tłok). Dużo muld i jazda w cukrze - mniej więcej tak, jak pod koniec marca (tylko słońca brak). Wysłane z mojego E5823 przy użyciu Tapatalka
  43. 1 point
    Wczoraj Niedzica - Polana Sosny. W zasadzie to... polecam. Działa tylko "średni" orczyk, aczkolwiek na stoku nie było nikogo poza mną i moja lepszą połową. Wyciąg uruchomili specjalnie dla nas. Trasa nie była przygotowana idealnie, ale -hello- mieliśmy prywatny wyciąg!!! Miejscami wychodziło brązowe,ale dało się ominąć. Ogromnym plusem były widoki na jezioro i zamek. Czułem się trochę jak podczas PŚ w Levi :-P Wysłane z mojego E5823 przy użyciu Tapatalka
  44. 1 point
  45. 1 point
    Na lodowcu Stubai „troszkę” sypnęło
  46. 1 point
    Po zawodach w oczekiwaniu na wyniki kolega nagrał taki filmik, (Oczywiście data pomylona, powinno być 14.10.2017, na marginesie, na jednym z pucharów mam datę 114.10.2017!)
  47. 1 point
    Zakończył się cykl zawodów Superoes organizowany przez Automobilklub Radomski. W sobotę nie udało mi się obronić pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej . W sumie zdobyłem II miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu Superoes 2017 i I miejsce w klasyfikacji generalnej klasy III ( sam. o poj silnika do 1600 ccm). A że w sobotę rozgrywana była ostatnia, trzecia eliminacja, to i za tę eliminację dostałem puchary za I miejsce w klasie III i II miejsce w klasyfikacji generalnej. W sumie moja kolekcję wzbogaciłem o 4 puchary. Za starty w zawodach narciarskich mam jedynie jeden puchar i stareńki dyplom z Iłży z zawodów biegowych mistrzostwa powiatu. Myślę że w tym roku to jeszcze nie koniec...
  48. 1 point
    Zieleniec SKi Arena - stoki gotowe na święta, dzisiejsze zdjęcia
  49. 1 point
    W dziale Stacje zamieściliśmy bardzo interesującą galerię zdjęć Ski Areny Zieleniec z lotu ptaka
  50. 1 point
    Zapalenica - tak to się nazywało. Trasy - Jacek i Agatka. Znam człowieka, który się opiekował tym wyciągiem. Należał do Elektrowni Łaziska. Stok obsługiwał wyciąg Mostostal WN750 - nr 001. To pierwszy egzemplarz - prototyp, zbudowany częściowo z licencji Muller GMD a częściowo z doświadczeń własnych Mostostalu Zabrze. Wyciąg powstał w 1968r. a zamontowany na stoku został w roku 1969. Była to wówczas bardzo nowatorska konstrukcja w niczym nie ustępująca podobnym szwajcarskim czy austriackim. Przy minimalnym nakładzie na konserwację i opiekę wyciąg przetrwał do dziś. Ostatni raz pracował w 1999r. Później stał kilka lat wystawiony na sprzedaż w raz z pobliskim domem wczasowym. W 2010r DW Łaziska został sprzedany prywaciarzowi. Wyciąg już wtedy mocno okaleczony był możliwy do uruchomienia jednak słabe zimy oraz konieczność wydania masy kasy na badania techniczne (rozłożenie wyciągu do zera i ponowny montaż po weryfikacji technicznej elementów) nie dały mu szansy na dalsze życie. Szkoda bo jest to prawdziwy unikat, prototyp. Dziś wyciąg jest w stanie agonalnym. Okradziony z miedzi, aluminium, zastały i zarośnięty. Co go czeka..? Myślę, że niestety podzieli los podobnego wyciągu Radunia na Ślęży, czy pobliskiego, nieistniejącego od 2011r Mostostala 1000 "Hondraski".Oto tabliczka znamionowa prototypu Mostostal WN750 z Zapalenicy: Na Zapalenicy jeździłem kilka razy w życiu. Ostatni raz w 1993r. Tak wyglądał wtedy wyciąg i stok: Dwa lata temu Zapalenica wyglądała tak: Marzeniem moim byłoby stworzenie na Zapalenicy takiego właśnie "vintage slope". Można by było nań przestawić Mullera GMD z Dolin, odrestaurować istaniejącego Mostostala i niechaj ludzie tacy jak ja mają swoją małą "Mekkę" . Jeździłoby się tam np na starych nartach typu Zakopane ALU sandwich albo nawet na Reglach... bez ratraka, z budą z ogniskiem i kiełbachą z rożna... Eech.. Żegnaj dawny Szczyrku... :sorrow:
Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...