Dramat Stocha. Mógł wygrać, a zawalił skok. Wiatr, presja? | | 2012.01.04 |
Nie, nie, nie! Tak mogliśmy tylko krzyknąć po drugim skoku Kamila Stocha na Bergisel. Polak prowadził po pierwszej serii z dużą przewagą. W finałowej próbie uzyskał tylko 108 metrów i spadł na dziewiątą pozycję. Polak skakał w bardzo złych warunkach atmosferycznych. Wygrał Kofler.
- Ta skocznia dużo bardziej mi odpowiada niż chociażby obiekt w Oberstdorfie - mówił po wtorkowych kwalifikacjach Kamil.
24-letni zawodnik w ostatnich dniach zmagał się z przeziębieniem, bolało go gardło i nie czuł się najlepiej. W środę jednak nic mu nie przeszkadzało.
Wiadomo było, że jego rywalizacja w parze KO z liderem Pucharu Świata Andreasem Koflerem będzie wyjątkowo ciekawa. Na dodatek odbywała się na koniec pierwszej serii.
- To, że zmierzę się w parze z nim dodatkowo motywuje mnie. To lider PŚ i muszę wypaść jak najlepiej. Nie koncentruję się jednak na tym, aby jego pokonać, ale na tym, aby mój skok był po prostu bardzo dobry - mówił Kamil.
Austriak skoczył aż 127,5 metra, a trybuny na Bergisel oszalały. W końcu Kofi to zawodnik miejscowego klubu. Wydawało się, że w zmiennych warunkach Polak nie da razy wygrać.
Tymczasem Kamil zachwycił. 132,5 metra i kapitalne noty od sędziów. Łączna nota 139,9 punktu dała mu prowadzenie. Podopieczny Łukasza Kruczka uciszył widownię.
Więcej na stronie eurosport.pl
| |
Tagi: #stoch #skoki narciarskie #eurosport
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|