HEAD - genialny sezon dziewczyn! | | 2010.01.27 |
 | | fot. Head |
|
Kilkanaście razy na podium, w tym 11-krotnie na jego najwyższym stopniu od początku sezonu - takim wynikiem pochwalić mogą się zawodniczki z teamu HEADa, które w tym sezonie zdominowały Alpejski Puchar Świata. Doskonałe starty Marii Riesch, Sarki Zahrobskiej, Lindsey Vonn, Elisabeth Görgl i Anji Pärson świadczą o ich wyśmienitej formie i budzą uzasadnione nadzieje na medale podczas zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Vancouver.
Mając na koncie 8 zwycięstw w tym sezonie, Lindsey ma szansę pobić kolejne rekordy - wygrać we wszystkich zjazdach sezonu (do tej pory wyczynu tego dokonała w 1973 austriacka legenda narciarstwa Annemarie Moser-Proell) i w jednym sezonie odnieść zwycięstwo w ponad 14 edycjach zawodów zaliczanych do klasyfikacji Alpejskiego Pucharu Świata (dotychczasowy rekord należy do Szwajcarki Vreni Schneider; 1989).
Co więcej, alpejka z Vail ma duże szanse na kolejne Małe Kryształowe Kule w klasyfikacji super giganta i zjazdu, jak również jest pretendentką do tytułu najlepszej zawodniczki sezonu w klasyfikacji generalnej PŚ, o który z pewnością walczyć będzie podczas tegorocznego Wielkiego Finału w Garmisch-Partenkirchen!
Na szczycie w rankingu slalomu wciąż utrzymuje się Maria Riesch, która w klasyfikacji generalnej plasuje się na 2. miejscu, tuż za Lindsey Vonn. Podczas zawodów w Cortina d’Ampezzo Niemka osiągnęła swój najlepszy w dotychczasowej karierze wynik w zjeździe i stanęła na 2. stopniu podium, przegrywając jedynie z Vonn o kilka dziesiątych sekundy. Oprócz zwycięstwa w Levi, były to 10. zawody, po których Maria stała w tym sezonie na podium.
Maria nie odpuszcza - Mam za sobą naprawdę świetny start; pomyślałam nawet, że dziś mogę wygrać, ale na dolnym odcinku trasy Lindsey znów była niedościgniona - powiedziała Riesch dziennikarzom podczas konferencji prasowej w Cortinie.
- Drugie miejsce to bardzo dobry wynik, ale nie jest zbyt fajnie, gdy nie mam szans na wygraną w żadnych zawodach! To trochę frustrujące.
- Bardzo pewnie czuję się na swpich nartach; z dobrze przygotowanego sprzętu byłam zadowolona już podczas treningu. Lubię tutejszą trasę, a w zjeździe to mój najlepszy wynik, jaki w Cortina d’Ampezzo kiedykolwiek wykręciłam. Na początku sądziłam, że sukcesem będzie 10. lokata! Teraz jestem naprawdę szczęśliwa - w stosunku do Lindsey straciłam tylko 20 punktów.
- Wcześniej nie szło mi zbyt dobrze w super gigancie; popełniałam zbyt wiele błędów i zaprzepaściłam szansę na zdobycie punktów. Ten fakt zmotywował mnie jednak, by w zjeździe dać z siebie wszystko - dobrze czuję się z 2. miejscem!
W kolejnych, rozgrywanych na trudnej technicznie trasie w St. Moritz zawodach, Riesch z pewnością walczyć będzie o kolejne miejsce na podium.
Trudny tydzień w Cortinie dla Anji Paerson Przystanek w Szwajcarii będzie też okazją do walki o kolejne pucharowe punkty dla Anji Pärson, która ze szwajcarskiego kurortu ma bardzo dobre wspomnienia. To właśnie w St. Moritz, podczas mistrzostw świata w 2003 roku szwedzka gwiazda wywalczyła złoto w gigancie. Na przestrzeni ostatnich 3 lat, Anja wygrywała tam też w zjeździe, super gigancie oraz super kombinacji i wydaje się być gotowa, by sięgać po kolejne trofea.
Po zeszłorocznym upadku w Cortina d’Ampezzo, Anja podchodziła do tegorocznych zawodów z pewnym dystansem, jednak dwa 3. miejsca we Włoszech podniosły ją na duchu i utwierdziły w przekonaniu, że jest w naprawdę dobrej formie.
- Dziś byłam bardzo nerwowa; nie mogłam wymazać z pamięci tego, co stało się w zeszłym roku. - komentowała po zawodach.
- Pomimo, że treningi wypadły bardzo pomyślnie, jakoś nie mogłam się odpowiednio zmotywować. Wiedziałam, że muszę wybiec dalej i nie roztrząsać przeszłości, tym bardziej, że moje największe rywalki są w doskonałej formie. Szczerze mówiąc, nie miałam pewności, że uda mi się to osiągnąć - wyznała Pärson.
- Gdy stanęłam na stoku, zupełnie nie mogłam zebrać myśli i czułam, że moja jazda wcale nie jest dobra, a najważniejsza jest przecież koncentracja i agresywna jazda. Umiem powiedzieć sobie - obierz wysoką linię, weź głęboki wdech i jedź spokojnie bez zbędnych ruchów, ale często jestem zbyt nerwowa, by to przyjąć. - Mam fatalne wspomnienia po zeszłorocznym upadku w Cortinie, wciąż odczuwam też dyskomfort po kontuzji, której doznałam we Flachau. Psychicznie nie czułam się na siłach, by walczyć o zwycięstwo; nie chciałam jednak poddać się bez walki - tylko na tym mi zależało.
- Udało się wjechać na podium i udowodnić, że wciąż jest tam dla mnie miejsce. Chciałabym odzyskać więcej pewności siebie, jeździć spokojniej i nie odczuwać przed startem tak dużego stresu. Z drugiej strony wiem, że nerwy na pewno będą mi towarzyszyć podczas zbliżającej się Olimpiady. Jeżeli tylko opanuję stres, będę jedną z dziewczyn walczących w Whistler o złoto.
Po konkurencjach szybkościowych oraz gigancie, Anja w tym sezonie na podium stawała 5-krotnie, a w klasyfikacji generalnej PŚ wciąż plasuje się na bardzo dobrym, 4. miejscu. Pewnie, gdyby nie dwa nieudane starty w Lake Louise i Val d’Isère, dziś byłaby bliżej rywalek. Teraz najbardziej zależy jej na pozostaniu w dobrym zdrowiu przez najbliższe tygodnie, odzyskaniu radości i przyjemności, jaką czerpie z jazdy na nartach oraz motywacji, której tak bardzo potrzebuje przed nadchodzącymi Igrzyskami w Vancouver.
skionline.pl / źródło: HEAD
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|