Ivica Kostelić - maksymalnie zmotywowany | | 2008.02.14 |
 | | Ivica Kostelić fot. Fischer |
|
Trzecie miejsce w rozegranym w ubiegłą sobotę slalomie w Ga-Pa, trzykrotne podium w superkombinacji w tym sezonie - Ivica Kostelić, który przed rozpoczęciem sezonu przeszedł do teamu Fischera, najwyraźniej jest w dobrej formie. To dobrze rokuje przed zawodami PŚ w Zagrzebiu w najbliższy weekend. Przed własną publicznością 28-letni alpejczyk będzie chciał pokazać na co go stać. Zwłaszcza, że w Chorwacji znów budzi się "narciarskie szaleństwo", podobnie jak było to w czasach wspaniałych występów Janicy.
Cztery miejsca na podium w przeciągu czterech tygodni to duże osiągnięcie. Wygląda na to, że na parę dni przed zawodami w Zagrzebiu, a więc "u siebie", jesteś w fantastycznej dyspozycji. Czego możemy oczekiwać po Twoim starcie w niedzielę? Ivica Kostelić: Postaram się pojechać najlepiej jak potrafię. To dla mnie wyjątkowe zawody, więc będę maksymalnie zmotywowany.
Jak opisałbyś trasę na Sljeme? I.K.: To bardzo wymagająca trasa, chociaż na taką nie wygląda. Stromo jest tylko przez chwilę na samym początku, potem przeważają odcinki płaskie i o średnim nachyleniu. Trudność polega na tym, że ten stok jest stosunkowo długi i szybki; wymaga więc dużej wytrzymałości. Ważne, żeby nie stracić koncentracji na samym końcu, kiedy pojawia się zmęczenie.
Czy Sljeme to taka trasa, którą zaliczyłbyś do swoich ulubionych? I.K.: Lubię ten stok, to prawda. Czy często zdarza Ci się tutaj trenować? I.K.: Tak się składa, że właściwie dorastałem na tej trasie. Trenuję tu, kiedy tylko mam okazję. Kiedy ostatnio startowałeś tu w zawodach? I.K.: W 2005 roku, w mistrzostwach Chorwacji. Jak myślisz, jaka będzie atmosfera podczas zawodów? I.K.: Zawody PŚ to impreza najwyższej rangi. W Zagrzebiu to zawsze wielkie wydarzenie, nie tylko narciarskie. W mieście i na stoku odbywają się koncerty i różne imprezy. Zawsze gromadzą się wielkie tłumy; publiczność reaguje fantastycznie i atmosfera jest naprawdę nieprawdopodobna.
Czy w Chorwacji narciarstwo należy obecnie do popularnych dyscyplin? Zapewne ostatnie sukcesy w Pucharze Świata spowodowały wzrost tej popularności? I.K.: Narciarstwo było w Chorwacji bardzo popularne w czasie, kiedy sukcesy odnosiła Janica. Być może nawet bardziej popularne niż piłka nożna. Kiedy Janica zakończyła karierę, zainteresowanie ludzi nartami zmalało. Kilka udanych startów w styczniu, a w szczególności dwukrotne podium w Val d’Idere spowodowały, że teraz znowu wszyscy zwariowali na tym punkcie. Przez tę parę dni, jakie spędziłem w domu po zawodach w Val d’Isere, doświadczyłem bardzo dużego zainteresowania ze strony mediów.
Twoje wyniki w tym sezonie każą zaliczyć Cię do grona zawodników bardzo wszechstronnych. Jakie cele wyznaczasz sobie na kolejny sezon? I.K.: Cele są proste: jeździć tak szybko, jak to tylko możliwe.
 |
| Ivica Kostelić fot. Fischer |
| Jak sądzisz, czemu zawdzięczasz swoją fantastyczną formę w tym sezonie? I.K.: Przez ostatnich kilka sezonów bardzo ciężko pracowałem. Już w zeszłym roku kolano, które miałem operowane sześć razy, zaczęło się sprawować coraz lepiej. Jednak pojawiły się z kolei problemy ze sprzętem. W tym roku z kolanem jest wszystko w porządku, a sprzęt Fischera, z którego obecnie korzystam, jest po prostu świetny. Co sądzisz o nowym pomyśle Fischera - nartach "z dziurą"? I.K.: Wiele osób pyta mnie o te narty. Dostałem je do ręki na dzień przed slalomem w Kitzbühel i postanowiłem na nich pojechać, mimo że nie było czasu na testy. Wcześniej startowali na nich moi koledzy z teamu i ich wyniki dowiodły, że to bardzo szybkie narty. I proszę - w Kitz pięciu zawodników w z pierwszej dziesiątki startowało na nartach "z dziurą". Uważam, że to bardzo nowatorski pomysł. Cieszę się, że w Fischerze nie boją się eksperymentów i mają ambitny cel, by stworzyć najlepszą slalomową nartę świata.
Opracowanie: skionline.pl Źródło: Fischer
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|