Jedzenie im zaszkodziło | | 2005.01.12 |
 | | Adam Małysz |
|
Adam Małysz (27 l.) ciągle nie skacze tak jak latem, gdy był bezkonkurencyjny. Czyżby ciążyły mu blisko trzy kilogramy, o które jest cięższy w związku z nowymi przepisami? czytamy w Super Expressie
Większość zawodników przytyła. Musieli, żeby zachować maksymalną długość nart przy swoim wzroście. Współczynnik BMI namieszał w hierarchii najlepszych w skokach narciarskich.
- Innej drogi nie było - mówi Apoloniusz Tajner, dyrektor sportowy PZN. - Przede wszystkim ze względów zdrowotnych.
Pewnie już nie wszyscy pamiętają, że Sven Hannawald, zanim zapadł na tajemniczy syndrom wypalenia, był leczony z anoreksji. Tak długo się odchudzał, aż pojawił się wstręt do jedzenia. Chyba lepiej, że sam się wycofał, bo mógłby mieć teraz problemy. Tak jak chociażby Sigurd Pettersen (25 l.). Ten długi chudzielec musiał przybrać na wadze prawie 6 kg. "Nadbagaż" tak przycisnął go do ziemi, że Norweg chciał wrzucić narty do Morza Północnego. Ubiegłoroczny triumfator Turnieju Czterech Skoczni uciułał w tym sezonie ledwie trochę ponad 100 punktów. Jemu jedzenie najbardziej zaszkodziło.
Jego partner z reprezentacji Roar Ljoekelsoey (29 l.), mimo że musiał przybrać na wadze zaledwie trzy kilogramy, też skacze o wiele gorzej niż przed rokiem. Wtedy zwyciężał siedem razy, teraz w tej rubryce widnieje zero.
Adam Małysz z 52 kg podjechał do prawie 55 i też do końca na zdrowie mu to nie wyszło. Tylko dzięki wrodzonemu talentowi oraz profesjonalnemu podejściu do treningów nasz skoczek nie wypada z dziesiątki Pucharu Świata, a nawet zwyciężył w Harrachovie.
Więcej w Super Expressie
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|