Lindsey Vonn - powrót do starych, dobrych zwyczajów | | 2010.02.02 |
 | | Lindsey Vonn fot. Head |
|
Dzień po tym jak zaprzepaściła szansę na podium w zjeździe, Lindsey Vonn pokazała, że nie zamierza odpuścić walki o kolejne punkty w Alpejskim Pucharze Świata.
Pokonując niemal bezbłędnie doskonale przygotowaną trasę "Corviglia", podwójna mistrzyni świata w końcu odniosła swe pierwsze zwycięstwo w St. Moritz! To już 9. triumf Amerykanki w tym sezonie i 31. w dotychczasowej karierze. Po raz 60. Vonn znalazła się po zawodach Pucharu Świata w pierwszej trójce!
Zważywszy na fakt, że Maria Riesch nie uplasowała się w pierwszej dziesiątce, Vonn - na siedem edycji zawodów zaliczanych do klasyfikacji PŚ - umocniła swa pozycję w klasyfikacji generalnej.
Do końca sezonu pozostały jeszcze tylko dwa super giganty (Lindsey wygrała do tej pory cztery edycje tych zawodów), tak więc Amerykanka jest pewną kandydatką do Małej Kryształowej Kuli w tej właśnie konkurencji. 220-punktowa przewaga nad Szwajcarką Fabienne Suter gwarantuje jej kolejną kryształową kulę w super gigancie, nawet gdyby nie wystartowała lub nie zdobyła punktów podczas finałów w Garmisch-Partenkirchen. W poprzednich sezonach Lindsey zgarnęła już dwie Małe Kryształowe Kule w klasyfikacji zjazdu i jedną za super gigant, ma też na swoim koncie dwa zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Alpejskiego Pucharu Świata.
Alpejka z Vail, chcąc dorównać Annemarie Moser-Pröll, będzie musiała powalczyć jeszcze w przyszłym sezonie, bowiem austriacka gwiazda w 1973 - mając na koncie 11 zwycięstw odniesionych w zjeździe na przestrzeni dwóch sezonów pod rząd - absolutnie zdominowała ówczesny PŚ. Ciężko będzie dorównać też Szwajcarce Vreni Schneider, która w sezonie 1988/1989 14-krotnie stawała na najwyższym stopniu podium.
Niemniej jednak, na dwa tygodnie przed Vancouver Lindsey Vonn ma w głowie inne cele - po olimpijskie medale wyrusza z całym bagażem doświadczeń zebranych na trasach PŚ. Ważna lekcja dla Lindsey - Wczorajsze zawody są dla mnie dużą nauczką. Jadąc, myślałam o tym, żeby zachować dobrą linię i płynność, a mimo to nie uniknęłam błędów, starając się zyskać na czasie. - powiedziała dziennikarzom tuż po zawodach.
- Widoczność była słaba, tak więc zadanie było ryzykowne. Dziś jednak, ponownie, wszystko poszło zgodnie z planem; po wczorajszym rozczarowaniu, dziś musiałam wygrać! Naprawdę cieszę się z tego powrotu! To ważny sukces, który dodaje mi wiary, że nawet po nieudanym starcie jestem w stanie odbić się i powrócić na szczyt.
Lindsey pojawiła się w budce startowej w bardzo dobrym nastroju. Tuż przed zawodami oglądała finałowy mecz Rogera Federera z Davidem Murray’em w Melbourne i - jak później wyznała - zwycięski pojedynek jej ulubionego tenisisty dodał jej dużo dobrej energii.
- Podziwiam Rogera! Miałam wielkie szczęście rozmawiać z nim osobiście podczas turniejów w Paryżu i Wimbledonie - to naprawdę wielka sportowa osobowość. - komentowała na konferencji prasowej.
- Ma świetny styl; uwielbiam patrzyć jak gra z największym poświęceniem i odnosi tak spektakularne sukcesy. Jestem bardzo szczęśliwa, że po raz kolejny zwyciężył w tym turnieju - to był również mój dzień!
Istnieje również inny powód, dlaczego Lindsey czuje ulgę po dwóch niezwykle intensywnych miesiącach startów w PŚ i podróży do kilkunastu krajów. Już niebawem, bez konieczności przeliczania pucharowych punktów, stanie do walki o kolejne laury.
- Jak dobrze, że wyniki z Olimpiady nie przelicza się na punkty PŚ! W Whistler, po prostu będę mogła jeździć. - dodała tuż po zawodach.
W najbliższym czasie jeszcze tylko krótki trening w austriackim Kaprun, a potem - na kilka dni przed wyjazdem do Kanady - upragniony powrót do domu i krótki odpoczynek. - Nie mogę doczekać się wizyty w domu, za którym tak bardzo tęsknię! Z pewnością zaczerpnę tam trochę dobrej energii przed kolejnym przystankiem w Vancouver. Planuję wziąć udział w ceremonii otwarcia, potem czas spędzę przygotowując się do pierwszego startu - super kombinacji.
- W slalomie radzę sobie coraz lepiej, więc zawody będą dla mnie bardzo ekscytujące. Z determinacją powalczę o olimpijskie medale, choć wiem, że w każdej konkurencji współzawodnictwo będzie ogromne.
Źródło: HEAD
| Wyniki |
| Poz. | Zawodnik | Kraj |
Wynik |
| 1. |
Lindsey Vonn | USA | 1:01.77 |
| 2. |
Andrea Fischbacher | Austria | 1:01.94 |
| 2. |
Marie Marchand-Arvier | Francja | 1:01.94 |
| 4. |
Fabienne Suter | Szwajcaria | 1:01.98 |
| 5. |
Tina Maze | Słowenia | 1:02.00 |
| 6. |
Ingrid Jacquemod | Francja | 1:02.18 |
|
| Zobacz pełne wyniki |
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|