skionline.plsport wiadomości Wyślij link znajomemu Wydrukuj Dodaj komentarz

Łukasz Kruczek: "Hierarchia się nie zmieniła"

2011.10.21
Sezon zimowy zbliża się coraz szybciej, nic więc dziwnego, że kadra polskich skoczków trenuje bardzo intensywnie. Ledwo skończyło się zgrupowanie w Wiśle, a już jutro rozpocznie się kolejne - w Hinzenbach, a za tydzień w Klingenthal. Później trenerów Łukasza Kruczka i Roberta Mateję czeka decyzja - jaki skład wystawić w Pucharze Kontynentalnym w Rovaniemi, a kogo zabrać tydzień później do Kuusamo na inaugurację Pucharu Świata.
Alicja Kosman: Udało się zgrupowanie w Wiśle?

Łukasz Kruczek: Było całkiem w porządku. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale daliśmy radę. Obie grupy trenowały razem, z tym, że niektórzy trenowali więcej, inni mniej. Kadra młodzieżowa zaczęła skakać we wtorek, a my w środę. Trenowaliśmy do piątku włącznie. Było naprawdę chłodno i nawet odpuściliśmy jeden trening, bo nie chcieliśmy ryzykować przeziębienia zawodników - padało i było wietrznie. Natomiast pozostałe treningi były generalnie udane. Poza skokami byliśmy też jak zwykle na siłowni, prowadziliśmy trening motoryczny.

Czy Stefan Hula wrócił już do pełnego treningu?

- Już od dwóch tygodni trenuje normalnie. Pierwsze treningi po powrocie po kontuzji to były tak bardziej na wyczucie. Szukaliśmy, co możemy zrobić, czy nie pojawi się jakiś problem. Można powiedzieć, że jest już sprawny w 100% i trenuje normalnie z chłopakami pełen program. Jeszcze trochę odstaje od najlepszych w kadrze, ale myślę, że wszystko jest na dobrej drodze.

Kto teraz skacze najlepiej?

- Hierarchia się nie zmieniła - zdecydowanie najlepsi są Kamil Stoch, Piotrek Żyła i Maciek Kot. Dobrze na treningach skacze też Dawid Kubacki, później Stefan Hula, Olek Zniszczoł, który w tej chwili zdecydowanie wyróżnia się z grupy młodzieżowej.

Na zdjęciu, jakie Kamil zamieścił na swoim profilu na Facebooku, brakuje Piotrka i Łukasza. Czy uczestniczyli w zgrupowaniu?

- Piotrek uczestniczył, a nie ma go na zdjęciu tylko dlatego, że pojechał już do domu po treningu, a my dopiero później wpadliśmy na pomysł zrobienia zdjęcia. Natomiast co do Łukasza, to on od dłuższego czasu ma przerwę zdrowotną, jest chory i nie trenuje z grupą. Jego status jest na tę chwilę nieokreślony. Nie ma go z nami od mistrzostw Polski, to już prawie miesiąc.

Czy zgodnie z planem były to ostatnie skoki na rozbiegu ceramicznym?

- Tak, najprawdopodobniej już nie wrócimy na rozbieg bez lodu. Jutro wyjeżdżamy do Hinzenbach, tam od ponad tygodnia przygotowany jest mrożony rozbieg. Śnieg padać na pewno nie będzie, a co do temperatur, to wolelibyśmy, żeby było chłodniej niż pokazują prognozy. Natomiast nawet nieco wyższe nie powinny nam przeszkadzać. W Hinzenbach spędzimy trzy dni. Prawdopodobnie tam (albo na kolejnym zgrupowaniu w Klingenthal) przeprowadzimy wewnętrzny sprawdzian, bo nie robiliśmy tego w Wiśle. Chcieliśmy wykorzystać Puchar Jesieni do tego, aby zawodnicy porównali się i mogli na koniec sezonu porywalizować, niestety został on odwołany.

Wisła, Hinzenbach, Klingenthal - zapowiadają się zatem trzy zgrupowania pod rząd, praktycznie bez przerwy?

- Jednak to nie są tygodniowe obozy, tylko krótsze, trzydniowe zgrupowania. Po Klingenthal zakończymy letnie skakanie na igelicie. Co dalej - jeszcze do końca nie zdecydowaliśmy, na razie próbujemy ustalić, w jaki sposób dostaniemy się do Kuusamo na zawody, bo są duże problemy z transportem.

Istnieje taki wariant, że w Kuusamo nie będzie Polaków?

- Nie, nie sądzę. Możliwe, że nie pojedziemy tam pełnym składem, natomiast na pewno najmocniejszym.

Simon Ammann odpuszcza Kuusamo.

- Ammann w ogóle dużo odpuścił i trudno w tym momencie powiedzieć do końca, jaki cel chce przez to osiągnąć. Kuusamo swego czasu było też odpuszczone przez Schlierenzauera. W przypadku Ammanna w grę wchodzi strata tylko jednego konkursu, bo drużyny szwajcarskiej prawdopodobnie nie będzie. Wiele nie straci, a poza tym wiadomo, jakie jest Kuusamo. Nie jest powiedziane, że to nie jest dobre wyjście.

W tych zagranicznych zgrupowaniach uczestniczyć będzie też kadra Roberta Matei?

- Tak, do Hinzenbach i Klingenthal jedziemy z kadrą młodzieżową. Zdecydowaliśmy, że do końca skoków na igelicie będziemy razem. Później mamy dylemat, jeśli chodzi o pierwszy Puchar Kontynentalny. Start w Rovaniemi jest dosyć wcześnie - 18 i 19 listopada - i nawet nie wiem, czy komukolwiek jest to na rękę, tym bardziej, że później będzie miesięczna przerwa. Jeśli się wyjdzie z zawodnikami na śnieg, to później coś trzeba z nimi robić, nie ma powrotu do innego treningu. To dość kosztowne decyzje, które trzeba będzie podjąć. Dlatego też możliwe, że już po powrocie z Klingenthal ustalimy, kto wystąpi w tych konkursach. Trzeba to mądrze zorganizować, bo można wszystko ustawić pod pierwszy start i wykosztować się albo ustalić, że priorytetem są późniejsze starty w sezonie i podejść do tego spokojniej. Na pewno mogę powiedzieć, że nie ma takiej możliwości, aby w tym Pucharze Kontynentalnym wystąpił nasz najmocniejszy skład.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Źródło: Alicja Kosman / PZN

skionline.pl
Tagi: #skoki #kruczek #stoch

powrót

Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowy,
bezpłatny narciarski serwis informacyjny skionline.pl
dopisz się do naszego newslettera.


poprzedni październik 2026 następny
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
najbliższe zawody
dodaj wydarzenie
Szukaj
Wiadomości: w: