Małysz i... Kranjec dają Polsce piąte miejsce | | 2010.11.27 |
Niespecjalnie udał się reprezentacji Polski pierwszy drużynowy konkurs w Pucharze Świata. O tym, że zajęła ona piąte miejsce w Kuusamo zadecydowała - tradycyjnie - dobra postawa Adama Małysza i... beznadziejny skok Słoweńca Roberta Kranjca. Zwyciężyła Austria przed Norwegią i Japonią.
Biało-czerwoni do konkursu drużynowego przystąpili w składzie Kamil Stoch, Marcin Bachleda, Krzysztof Miętus i Adam Małysz. W pierwszym skoku całkiem ładnie spisał się Bachleda. Potem jednak poza Małyszem reprezentacja Polski prezentowała się co najwyżej przeciętnie. Do drugiej serii awansowała z piątego miejsca z trudna do odrobienia stratą około 30 punktów do trzeciej Japonii i minimalną do czwartej Finlandii. Wydawało się, że jeśli podopieczni Kruczka poprawią się odrobinę, da się powalczyć o awans, a przy odrobinie (choć niektórzy powiedzą: furze) szczęścia nawet o podium.
W finałowej serii przyzwoicie rozpoczął Stoch skacząc 126 metrów, czym jednak stracił do najgroźniejszych konkurentów Polski. Wszelkie szanse na poprawienie pozycji przekreśliły skoki Bachledy (119 metrów) i Miętusa (110,5 metra). Chwilę przed tym ostatnim skakał Słoweniec Peter Prevc lądując ponad 20 metrów dalej (133 metry). W efekcie Polacy spadli na szóstą pozycję i wydawało się, że nie mają szans na jej poprawę.
Więcej na stronie eurosport.pl
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|