Małysz poprowadzi nowy system szkolenia? | | 2011.03.20 |
W niedzielę Adam Małysz po raz ostatni stanie na starcie zawodów Pucharu Świata. Potem chciałby się przede wszystkim odizolować od skoków i odpocząć, ale w dalszej perspektywie nie wyklucza stanięcia na czele nowego systemu szkolenia.
W niedzielę ostatni pana konkurs w karierze. Dziennikarzom, kibicom, działaczom, a nawet pana rywalom kręci się łza w oku.
- A mi nie. Jestem przygotowany na taką chwilę. Na pewno smutek się pojawi, przecież to moje ostatnie skoki w Pucharze Świata, ale przecież tak bywa i każdy sportowiec przez to przechodzi. Gdybym podjął decyzję z dnia na dzień, to pewnie byłoby mi bardzo ciężko, ale ja ją przemyślałem. Od dawna się do tego momentu przygotowywałem mentalnie. Dojrzewałem nawet do tego, jak to powiedzieć na głos i ogłosić publicznie. W tej chwili jestem w stu procentach gotowy, by po raz ostatni stanąć na rozbiegu. Często słyszę pytanie, jak się czuję, bo to przecież moje ostatnie skoki, a ja odpowiadam wszystkim, że nie zwracam na to uwagi.
W niedzielę walka toczyć się będzie o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do Austriaka Andreasa Koflera brakuje panu 27 punktów.
- Z Koflerem będzie na pewno ciężko wygrać. Moje skoki może nie są złe, ale ciężko je wyczuć. W sobotę wydawało mi się, że lecę dosyć wysoko i odlecę w końcówce, ale na dole nie było wiaterku i ciężko było walczyć o odległość. Andreas nie spisuje się może rewelacyjnie w Planicy, ale 27 punktów to jest sporo. Będę jednak walczył.
Więcej na stronie eurosport.pl
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|