Mario Matt po raz pierwszy zwycięża w super kombinacji | | 2007.01.19 |
 | | Mario Matt, fot. Zoom Agence |
|
Wengen, Szwajcaria (14. stycznia 2007). Specjalista w slalomie, Austriak Mario Matt, po niezbyt udanym występie w zjeździe i doskonałym w slalomie zaliczył w niedzielę swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo w super kombinacji.
Mario Matt, Mistrz Świata w slalomie z 2001 roku, o 0.38 s pobił dopiero co wzeszłą gwiazdę szwajcarskiego teamu, zwycięzcę slalomu z Adelboden, Marca Berthoda, i o 0.41 s innego Szwajcara, Silvana Zurbriggena, drugiego w super kombinacji w zeszłym miesiącu w Hinterstoder. Z czwartym czasem po obu przejazdach i stratą 0.61 s do zwycięzcy zakończył zawody triumfator z Reiteralm, Chorwat Kostelic.
Benjamin Reich, który dwukrotnie w ostatnich latach wygrywał super kombinację w Wengen, w tym roku po słabym przejeździe w slalomie zajął ostatecznie dopiero 6. lokatę. Na 8. miejscu uplasował się Norweg Aksel Lund Svindal. Wynik ten wystarczył, by nie stracić pozycji lidera w ogólnej klasyfikacji PŚ, lecz już nie w super kombinacji: tu jednym punktem wyprzedził go Berthod.
Główny rywal Svindala, Amerykanin Bode Miller, po świetnym porannym występie w biegu zjazdowym (drugi czas ze stratą 0.1 s do zwycięzcy, Włocha Petera Filla), w slalomie przepadł, wjechawszy w tyczkę. Fill, który rok temu w Wengen w super kombinacji był trzeci (podobnie zresztą jak w rozegranym w sobotę zjeździe), miał dopiero 35. czas w slalomie. Łącznie pozwoliło mu zająć 21. lokatę. Mistrz olimpijski Ted Ligety zakończył zawody na odległym 10. miejscu, pomimo dobrego - jak na niego - wyniku w zjeździe (14. miejsce).
Matt miał szczęście. Matt, srebrny medalista w kombinacji podczas Mistrzostw Świata w 2001 roku, rozpoczął slalom ze stratą 2.37 s do prowadzącego po biegu zjazdowym Filla (w zjeździe Austriak miał dopiero 34. czas). Na szczęście dla niego, pięciu zawodników, w tym dwaj jego koledzy z teamu, Herman Maier i Georg Streitberger, wycofało się po pierwszym przejeździe. Dzięki temu Matt przesunął się na 29. pozycję, co z kolei pozwoliło mu wystartować w popołudniowym slalomie z drugim numerem startowym (zawodnicy z pierwszej po biegu zjazdowym trzydziestki startują w slalomie odwrotnej kolejności). Dosyć zaskakujące jest to, że - począwszy od najbliższej super kombinacji w Val d’Isere - zawodnicy, którzy nie wejdą do pierwszej trzydziestki po biegu zjazdowym, nie będą już mogli (tak jak Mario Matt w Wengen) wystartować w slalomie, "wskakując" na miejsca zawodników rezygnujących z udziału w drugiej części zawodów.
Mario Matt, trzeci na mecie w Adelboden, na trasie slalomu w Wengen wykorzystał bardzo dobre warunki panujące na stoku na samym początku zawodów. Jego świetny czas okazał się dla pozostałych zawodników nie do pobicia. Warunki na trasie już wkrótce uległy pogorszeniu, a zawodnicy startujący później musieli wyzbyć się apetytów na zwycięstwo. Matt, którego przewaga nad drugim na mecie slalomu Kostelicem wyniosła przeszło sekundę, świętował swoje pierwsze od niemal 2 lat pucharowe zwycięstwo. Ostatnim razem udało mu się wygrać podczas finałów PŚ w Lenzerheide w marcu 2005 roku, na trasie slalomu.
"Z pewnością miałem dużo szczęścia, mogąc pojechać slalom jako jeden z pierwszych. Dla mnie stok był wtedy wręcz idealny" - powiedział podekscytowany na mecie. "Jednak wskoczyć na pierwsze miejsce z dwudziestego dziewiątego to naprawdę coś niezwykłego. W jednej chwili zapomina się o całej ciężkiej pracy związanej z przygotowaniami do sezonu. Tym zwycięstwem podniosłem sobie poprzeczkę na kolejne występy w PŚ". Dwa lata temu Matt opuścił team slalomowy i przeniósł się do słynnego allroundowego teamu WC4, gdzie trenuje teraz m.in. z Hermannem Maierem, Michaelem Walchhoferem i Benjaminem Raichem. Powoli okazuje się, że była to dobra decyzja. Matt potrzebował tylko trochę czasu, by odnaleźć swój rytm.
Podczas zeszłego sezonu 28-letniemu Austriakowi nie udało się osiągnąć miejsca lepszego niż 4. w slalomie i 14. w super kombinacji. Nie były to z całą pewnością wyniki, które by go zadowalały. Latem ubiegłego roku Matt zaczął jeździć w innych butach i to pomogło mu już zimą "podskoczyć" w klasyfikacjach. Na początku lutego, podczas Mistrzostw Świata w szwedzkim Are będzie z pewnością walczył o medale.
Następne w kolejności: Val d’Isere Już w ten weekend czeka nas kolejna odsłona Pucharu Świata. Tym razem we francuskim Val d’Isere mężczyźni zmierzą się na trasie biegu zjazdowego i super giganta. Ekscytacji nie kryje Marc Berthod, który liczy na dobry występ i utrzymanie się na czele tabeli w super kombinacji. "Ten sezon jest naprawdę fantastyczny. Jestem w kapitalnej formie, więc trudno się nie cieszyć." - mówił 23-letni Szwajcar, który już w grudniu w Beaver Creek był drugi w tej konkurencji. "To cudowne uczucie dwukrotnie w odstępie tygodnia stanąć na podium i to przed własną publicznością. Dało mi to dużo wiary we własne siły, myślę że bardzo potrzebnej w kolejnych zawodach. Widzę, że stać mnie na jeszcze więcej. Wspaniale jest móc nosić czerwoną koszulkę lidera i zrobię wszystko, by została ze mną jak najdłużej."
W Val d’Isere pojawi się oczywiście także Ivica Kostelic, który po bardzo udanym występie w Wengen awansował na trzecie miejsce w tabeli super kombinacji. "Slalom pojechałem możliwie najlepiej jak można było w takich warunkach. Trasa była już w bardzo złym stanie i niemożliwością było dogonić Matta. Tak naprawdę w odniesieniu do większości zawodników ostateczne wyniki trudno uznać za miarodajne." - mówił na mecie zawodnik z Zagrzebia, który na trasie slalomu osiągnął drugi najlepszy czas.
| Wyniki |
| Poz. | Zawodnik | Kraj |
Wynik |
| 1. |
Mario Matt | Austria | 2:27.87 |
| 2. |
Marc Berthod | Szwajcaria | 2:28.25 |
| 3. |
Silvan Zurbriggen | Szwajcaria | 2:28.28 |
| 4. |
Ivica Kostelic | Chorwacja | 2:28.48 |
| 5. |
Daniel Albrecht | Szwajcaria | 2:28.71 |
| 6. |
Benjamin Raich | Austria | 2:28.72 |
|
| Zobacz pełne wyniki |
Patrick Lang Opracowanie: Joanna Wrona / skionline.pl
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|