skionline.plsport wiadomości Wyślij link znajomemu Wydrukuj Dodaj komentarz

Nikt nic nie wie

2002.12.31
"Sven superskoczek", "Hanni pogromca", "Hannawald królem Oberstdorfu" to tylko niektóre tytuły z niemieckich gazet po wspaniałym niedzielnym zwycięstwie 28-letniego Svena Hannawalda w pierwszym konkursie w ramach 51. Turnieju Czterech Skoczni.
Pamiętliwy Hess
Mają powody do radości Niemcy. Sven Hannawald pierwszy, startujący dopiero po raz trzeci w konkursach o PŚ Martin Schmitt czwarty (w studiu RTL był równie szczęśliwy jak Hannawald, "czwarta lokata to dla mnie prawie tyle samo co zwycięstwo" - mówił), w pierwszej "30" jeszcze pięciu Niemców. Trener Reinhardt Hess jest znowu pupilem mediów niemieckich. Nie tak dawno, przed 2-3 tygodniami, kiedy Niemcom nie wiodło się, był ostro krytykowany przez część dziennikarzy. Nie omieszkał tego wypomnieć na konferencji prasowej: - Teraz słyszę same słowa uznania, ale kiedy przed kilkunastoma dniami potrzebowaliśmy wsparcia, nie wszyscy dodawali nam ducha. Wręcz przeciwnie widzieli wszystko w czarnych kolorach.


Skoncentrowany bohater
Bohater z Oberstdorfu Sven Hannawald jest spokojny, opanowany. - Wiem, że to dopiero początek turnieju i wszystko jest jeszcze możliwe. Niektórzy widzą mnie już w glorii zwycięzcy, według niektórych mam znowu wygrać cztery konkursy. Nie lubię takich spekulacji. Koncentruje się na najbliższych zawodach 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen. Rywale na pewno nie odpuszczą, świetni są Hoellwarth, Ahonen, mój kolega z reprezentacji Martin Schmitt, jest grono młodych skoczków - Kofler, Morgenstern, Liegl, Lindstroem.


Mocne nerwy Hoellwartha
Powody do zadowolenia mają także Austriacy, na podium stanął Hoellwarth, w pierwszej "10" było jeszcze 3 Austriaków (Kofler - 5, 16-letni Morgenstern - 9, Liegl - 10), zawiódł tylko Widhoelzl, dopiero 28.

- Martin Hoellwarth pokazał, że ma mocne nerwy - mówił trener fiński Austriaków Hannu Lepistoe. - Niewygodnie startuje się z pozycji lidera PŚ, Martin, choć ma pewne problemy z kolanem, pokazał, że jest bardzo mocny. On potrafi jak mało kto koncentrować się na zawodach, na treningach skacze czasem krócej, ale w konkursie to jest wielki Martin.


U nas smutek
Radość jednych, smutek drugich. Nie mają się z czego cieszyć polscy skoczkowie. Adam Małysz dopiero 13., Marcin Bachleda i Tomisław Tajner praktycznie bez walki oddali miejsca w czołowej "30" przegrywając po kilkanaście metrów swoje pojedynki w rundzie ko. Tomasz Pochwała nie przeszedł kwalifikacji.

Najbardziej niepokoi słabsza niż oczekiwano dyspozycja naszego lidera - Adama Małysza. Przed turniejem z naszego sztabu szkoleniowego płynęły zapewnienia, że Adam lada dzień "zaskoczy" i znowu zacznie skakać daleko. Po mistrzostwach Polski w Zakopanem słyszałem, że Małysz może znowu nawet wygrywać konkursy o PŚ, jeśli będzie skakać, tak jak w drugim, finałowym skoku na Wielkiej Krokwi.


Małysz zagubiony
Tymczasem w Oberstdorfie był trzynasty, daleko. Potwierdziły się wcześniejsze obserwacje, iż Małysz nie ma w tej chwili stabilnej formy. Skacze w "kratkę", w zasadzie bardzo dobry skok udaje się raz na trzy próby. Tak było w niedzielę, dobra próba, tyle że treningowa, poprawna w 1. kolejce, najwyżej na trójkę w 2. serii.

Sam zawodnik wydaje się zagubiony. - Nie wiem, jak wytłumaczyć swoje słabe skoki - mówi Małysz. - W Oberstdorfie szybkości miałem jak na siebie bardzo dobre (w obu seriach przewyższał pod tym względem Hannawalda! - przypis AS), a jednak nie szło z tego lecieć. Raz wylatuję za wysoko z progu, to znowu za nisko. Kiedy skaczę na luzie, jak w serii treningowej, lecę daleko. Kiedy włączę "dopalacz", skutek jest odwrotny. Zamiast daleko, lecę krócej.

Nasz sztab szkoleniowy oglądał skoki Małysza na wideo. Widać wyraźnie, że skoczek popełnia błędy przy odbiciu, nie wychodzi z progu pod właściwym kątem. Choć moc w nogach ma olbrzymią, jak twierdzi na podstawie pomiarów profesor Jerzy Żołądź. Tylko, że tej siły Małysz w tej chwili nie umie wykorzystać.


Niepewność trenera
Co się stało z Małyszem? Zatracił nagle czucie lotu? Przecież przez dwa sezony na najwyższym światowym poziomie. Zazdroszczono mu siły wybicia, pewności lotu. Teraz Adam ma z tym kłopoty. Ale w skokach tak często bywa, nawet najlepsi zawodnicy wpadali w "dołki" i to niejeden raz.

Trener Apoloniusz Tajner podobnie jak zawodnik też wydaje się zdezorientowany. Stracił pewność siebie. - Miałem nadzieję, że Adam z każdym konkursem będzie lepszy - mówi trener. - Zresztą nadal w to wierzę. Naprawdę trzeba niewiele, aby Adam znowu skakał dobrze. Ma moc w nogach, nie zapomniał przecież, jak się skacze. Nie wpadamy w panikę, to dopiero pierwszy konkurs w turnieju. Zobaczymy, jak będzie dalej. Nawet w razie słabszych wyników Adama nie przewiduję wycofania go z turnieju.

Na pytanie - czy zawodnicy nie mieli za mało treningów na skoczniach K 120 i czy Adamowi w tej chwili nie byłby bardziej potrzebny trening niż start w zawodach, Tajner mówi: - Konkursy PŚ są tak ułożone, że praktycznie, po ich rozpoczęciu, nie było czasu na spokojny trening. Ćwiczyliśmy raz jeden dzień w Zakopanem, potem drugi raz skakaliśmy podczas MP na Wielkiej Krokwi. Być może to za mało. Teraz mamy turniej, jeszcze trzy starty w ciągu 6 dni. Po turnieju, w zależności od wyników, podejmiemy decyzję - co dalej? Być może nie pojedziemy na konkursy do Liberca. Chciałbym aby kibice byli teraz z nami, a nie przeciwko Adamowi.

Niepewność, zagubienie, tak najkrócej można określić sytuację w naszej ekipie. Cóż, także mnie wypada uzbroić się w cierpliwość. Rzeczywiście na wyciąganie wniosków jest zbyt wcześnie, choć pewne sygnały są niepokojące. Czy karta może się odwrócić? Tego nikt naprawdę nie wie. Nawet nasz sztab szkoleniowy. ANDRZEJ STANOWSKI


Dziś kwalifikacje, 1 stycznia konkurs
Wczoraj skoczkowie przenieśli się z Oberstdorfu do Garmisch-Partenkirchen, gdzie dzisiaj odbędzie się oficjalny trening (początek godz. 11.30), a po nim seria kwalifikacyjna (godz. 13.45).

1 stycznia, w Nowy Rok, seria treningowa o godz. 12, pierwsza seria rozgrywana systemem ko o godz. 13.45, a seria finałowa o godz. 14.45.

Skocznia "Olimpijska" w Garmisch-Partenkirchen, K 115, jej rekordzistą jest Adam Małysz, który w 2001 roku uzyskał 129,5 metra. (AS)


Oglądalność konkursu w TVP i RTL

Skoki dla 10 mln widzów
10 milionów 961 tysięcy Polaków siedziało przed telewizorami, oglądając niedzielną relację w programie 1 TVP w chwili, gdy w Oberstdorfie kończyła się pierwsza seria konkursu Turnieju Czterech Skoczni. To 29,7 procent wszystkich mieszkańców naszego kraju powyżej czwartego roku życia!

Z badań AGB Polska wynika, że w drugiej serii oglądalność skoków Adama Małysza w telewizji publicznej tylko minimalnie zmalała i wynosiła prawie 10 mln osób. Biorąc pod uwagę spadki oglądalności w czasie, gdy trwały rozmowy w studiu (do nawet 3,5 mln), średnio niedzielne zawody na ekranie TVP obserwowało 8 mln 491 tys. widzów.

Dla porównania, w stacji telewizyjnej RTL pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni obejrzało 9,85 mln Niemców. Biorąc pod uwagę populację tego kraju (ok. 80 mln osób), to znacznie mniejszy odsetek niż w Polsce. Ale i tak to więcej niż przed rokiem, gdy RTL zanotowała oglądalność triumfu Niemca Svena Hannawalda na poziomie 8,11 mln widzów.

KRZYSZTOF KAWA
Dziennik Polski www.dziennik.krakow.pl

skionline.pl

powrót

Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
Jeżeli chcesz otrzymywać cotygodniowy,
bezpłatny narciarski serwis informacyjny skionline.pl
dopisz się do naszego newslettera.


poprzedni październik 2026 następny
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
najbliższe zawody
dodaj wydarzenie
Szukaj
Wiadomości: w: