Palander kończy sezon | | 2008.02.08 |
- To była jedna z najtrudniejszych decyzji - mówi mistrz świata w slalomie z 1999 roku, fiński alpejczyk Kalle Palander, który w poniedziałek poddał się w Helsinkach operacji kości piszczelowej. Niestety, oznacza to koniec startów w tym sezonie tego 30-letniego zawodnika.
Kalle, jak Twoja operacja? Czy wszystko w porządku? Operacja się udała. Noga powinna być w końcu dostatecznie mocna, lekarze wzmocnili kość piszczelową płytką z tytanu o wymiarach 10 cm x 2,5 cm i grubości 4,5 mm. Wszystko poszło bardzo dobrze.
Jak teraz będzie wyglądać rehabilitacja? Na razie jeszcze nie do końca wiadomo. Póki co, jestem w Helsinkach, ale możliwe, że na okres rehabilitacji wyjadę do Terme Selce w Chorwacji. Kiedy ponownie będziesz mógł jeździć? Wygląda na to, że na początku kwietnia. To całkiem nieźle. Będę miał mnóstwo czasu, żeby wrócić do startów w Pucharze.
Kalle, wyjaśnij na czym dokładnie polegała Twoja kontuzja? Kiedy i gdzie się to przydarzyło? To uraz przeciążeniowy piszczeli w prawej nodze. To samo przytrafiło mi się w lewej nodze po operacji więzadła dwa lata temu. Wtedy również konieczny był podobny zabieg. Potem, kiedy z powrotem zacząłem trenować, siłą rzeczy cały czas mocniej obciążałem prawą nogę. Po jakimś czasie pojawił się ból, który narastał. W końcu - tuż przed zawodami PŚ w Kitzbühel - zaczepiłem podczas treningu o tyczkę i dość mocno skręciłem prawą nogę. Lekarze twierdzą, że to dodatkowo pogorszyło istniejący uraz. W ostatnich tygodniach Twoje problemy z nogą się nasilały. Czy bardzo przeszkadzało Ci to podczas startów? W zasadzie nie. Podczas jazdy nie czułem bólu. Problem polegał na tym, że w pewnym momencie dalsze treningi - z uwagi na ryzyko złamania kości - po prostu stały się niemożliwe.
Decyzja o poddaniu się operacji z pewnością nie należała do łatwych. Byłeś przecież w świetnej formie i miałeś spore szanse na Kryształową Kulę w gigancie... Muszę przyznać, że była to dla mnie jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu. Bardzo chciałem powalczyć o puchar w gigancie, ale w pewnym momencie ryzyko stało się zbyt duże. Kość była już na tyle pęknięta, że w każdej chwili groziło jej złamanie, a to oznaczałoby znacznie poważniejszą operację i przynajmniej rok przerwy w startach. Ryzyko było po prostu za duże.
Do końca sezonu został jeszcze ponad miesiąc. Czy będziesz śledzić relacje telewizyjne z zawodów? Oczywiście, że tak. Liczę na dobre wyniki moich kolegów z ekipy Fischera. Na dzień dzisiejszy startują na najlepszym sprzęcie, szczególnie odnosi się to do nart slalomowych. Życzę im wszystkim powodzenia. Wierzę, że Manfredowi Mölgg uda się sięgnąć po trofeum w gigancie.
A jakie cele wyznaczasz sobie na następny sezon? Wygrane! Dużo wygranych zawodów! Kryształowa Kula w gigancie i pierwsza trójka w slalomie. Być może medal na mistrzostwach świata w Val d’Isere... Byłoby wspaniale.
Źródło: Fischer Opracowanie: skionline.pl
Na zakończonych niedawno targach ispo w Monachium Kalle tryskał humorem i opowiadał o nowych nartach.
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|