Po prostu zepsułem pierwszy skok | | 2010.12.30 |
Adam Małysz bardzo krytycznie podszedł do środowego występu w Obserstdorfie. Polski mistrz nie szuka usprawiedliwienia w złej pogodzie. Całą winę zrzuca na siebie. - Będę nadal walczył w Turnieju Czterech Skoczni, jednak podium bardzo się oddala, bo tracę bardzo dużo punktów do czołówki - mówi.
Po pierwszym konkursie Małysz traci do prowadzącego Morgensterna aż 46 punktów. Ta strata może być nie do odrobienia w kolejnych trzech zawodach.
- Ten mój drugi skok na pewno był lepszy niż pierwszy. Obawiałem się trochę przed Turniejem Czterech Skoczni, że moja forma nie jest jeszcze tak stabilna, jak być powinna. Rzadko oddawałem dwa-trzy równe, bardzo dobre skoki. Potrafiłem psuć próby i tak też się stało w pierwszej serii. Miałem trudne warunki, jednak nie ma co się tłumaczyć. Skok był zepsuty - ocenił w rozmowie z TVP Adam Małysz.
- O tremie przed rywalizacją w parze z Thomasem Morgensternem nie ma tutaj mowy. Nogi mi wyjechały do przodu, podobnie jak podczas wczorajszych treningów i nie było szans walczyć o odległość - uważa "Orzeł z Wisły".
Więcej na stronie eurosport.pl
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|