Pocztówka z Oslo: Łzy mistrza | | 2011.03.01 |
Co było najczęściej powtarzanym fragmentem telewizyjnej relacji w niedzielny wieczór i poniedziałkowy poranek w norweskiej telewizji? Proste - zwycięstwo Pettera Northuga.
Ale nie tylko decydująca walka na ostatnich metrach wspaniałego biegu na 30 kilometrów - to serwowano niejako z przyzwyczajenia i mniej ochoczo. Najczęściej pokazywano to, co wydarzyło się tuż po przekroczeniu przez Norwega linii mety.
W tak zwanym przekazie międzynarodowym widać było tyle, że Northug zwalił się jak pień na śnieg i leżał gdzieś w kącie strefy mety przykryty kocem przez czujną sanitariuszkę. Potem podniósł się, oparł o ramiona swojego trenera, by wreszcie potoczyć wokół nieco przytomniejszym spojrzeniem i pomachać szalejącej publiczności. W powtórkach pokazywanych w tutejszym programie równolegle z obrazem pojawił się także i dźwięk. I ten detal sprawił, że na zwycięzcę można było spojrzeć (jeszcze) przychylniejszym okiem.
Norweg to osobowość, jakiej media potrzebują. Nie tylko wybitny atleta, ale i niepokorna postać. Na ogół ma swoje zdanie na każdy temat, nie stara się być grzeczny na siłę - raczej wręcz przeciwnie. Często robi sobie z innych żarty, choć potrafi zakpić także i z siebie. Tym razem jednak szczęśliwi, ale i zdumieni rodacy Northuga mogli usłyszeć, jak ten... rozkleił się jak dziecko. Szlochał z twarzą wtuloną w śnieg, zanosił się płaczem, przytulając do swojego trenera - w niedalekiej przeszłości także biegacza, Rogera Aa Djupvika. Tak wielkie znaczenie miał dla niego sukces odniesiony na rodzinnej ziemi, tak wielką presję nosił na swoich ramionach ten młody przecież chłopak.
Więcej na stronie eurosport.pl
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|