Roland Bair trener polskich alpejek | | 2004.12.27 |
 | | Roland Bair fot. J.Ciszak/skionline.pl |
|
Nazwiska Heinza Kuttina i Stefana Horngachera, którzy pracują z kadrami polskich skoczków są znakomicie znane kibicom. Mało kto wie jednak, że pierwszym Austriakiem, którego zatrudnił Polski Związek Narciarski był Roland Bair, od maja 2003 roku szkoleniowiec kadry alpejek - pisze Przegląd Sportowy
Gdy ważyły się losy kandydującego wówczas na stanowisko trenera kadry B Kuttina (rywalizował z Richardem Schallertem, czołowym skoczkiem Austrii lat 80.), 33-letni Bair - nie zastanawiając się długo - podjął ryzyko pracy w Polsce, gdzie od czasu sióstr Tlałek nie było żadnej alpejki potrafiącej skutecznie rywalizować w Pucharze Świata. - Potraktowałem to jako wyzwanie. Nie spoglądałem w przeszłość, wiedziałem tylko, że Polki, które będą w mojej kadrze, mają wielki potencjał i... są na ich szkolenie pieniądze. To mi wystarczyło, by podjąć się prowadzenia dziewczyn do igrzysk w Turynie - mówi teraz Bair.
- Mieliśmy wielkie szczęście, że trafiliśmy na Baira - twierdzi Andrzej Karasiński, menedżer i de facto twórca zawodowej grupy alpejek. To on namawiał Austriaka do przyjęcia posady w Polsce. PZN nie był w stanie sprostać finansowym wymaganiom Baira, oferując mu jedynie pięć tysięcy złotych miesięcznie. Karasiński musiał więc zdobyć znacznie większe środki, dzięki czemu Austriak otrzymuje dodatkowe siedemdziesiąt tysięcy euro rocznie. Na takich samych zasadach funkcjonuje Kuttin. W PZN ma taką samą pensję co Bair, natomiast menedżer związku Eduard Federer płaci mu ekstra co najmniej osiemdziesiąt tysięcy euro. W obu wypadkach to kwoty brutto, które trenerzy otrzymują na konta swoich austriackich firm prowadzących działalność gospodarczą.
- Może w Polsce wymieniane kwoty robią wrażenie, ale dla austriackich trenerów tej klasy sześć, siedem tysięcy euro miesięcznie to śmieszne pieniądze - uważa Karasiński.
Więcej w Przeglądzie Sportowym
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|