Schlierenzauer jest twardy, nie płacze | | 2012.01.17 |
Pechowo dla Gregora Schlierenzauera zakończył się drugi konkurs lotów w Bad Mitterndorf. Austriak w drugiej serii skoczył z zepsutym zamkiem w kombinezonie, za co z miejsca został zdyskwalifikowany. - To dla mnie zrozumiałe - potwierdza Schlieri słuszność decyzji jury.
- Gdy włożyłem narty i kombinezon to zauważyłem, że zamek się rozsuwa. Cóż, takie rzeczy się zdarzają. W regulaminie jest jasno napisane, że strój musi być zapięty na całej długości. Zmiana kombinezonu nie wchodziła w grę, ponieważ nie było na to czasu - wyjaśnia Schlieri za swojej stronie internetowej.
Triumfatorowi 60. Turnieju Czterech Skoczni udało się wykonać finałowy skok, który tuż po wylądowaniu gwarantował mu zwycięstwo. Jednak kilka minut później delegat FIS Sepp Gratzer, odpowiedzialny za kontrolę sprzętu poinformował, że Austriak został zdyskwalifikowany.
- Jest to dla mnie zrozumiałe. Nie ma co dalej nad tym płakać. Szkoda tylko, że mogliśmy latać tylko dziś i szkoda, że to właśnie dziś zepsuł mi się zamek - dodał lider kadry dowodzonej przez Alexandra Pointnera.
Więcej na stronie eurosport.pl
| |
Tagi: #skoki narciarskie #schlierenzauer #morgenstern
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|