St. Moritz - Anja Pärson powraca, Riesch potwierdza formę! | | 2010.02.02 |
Ponad rok od 40. zwycięstwa odniesionego w zawodach PŚ w Austrii, Anja Pärson ponownie stanęła na najwyższym stopniu podium. Tym razem, dwoma bardzo równymi przejazdami slalomu i super giganta, Szwedka wygrała drugą super kombinację sezonu, którą rozegrano w St. Moritz.
28-letnia alpejka wyprzedziła Austriaczkę Michaela’ę Kirchgasser oraz faworytkę zawodów - Lindsey Vonn, która chcąc zgarnąć cenne pucharowe punkty, nie ryzykowała zbytnio w slalomie; inna z faworytek - Maria Riesch nie ukończyła przejazdu super giganta.
Po niezbyt udanym początku sezonu, Anja zaczęła odzyskiwać formę ponad miesiąc temu, kiedy to końcem grudnia po raz pierwszy stanęła na podium po zjeździe w austriackim Haus im Ennstal. Potem, jeszcze 3-krotnie plasowała się w pierwszej trójce - nawet po gigancie rozegranym w Mariborze, po raz pierwszy od 2007 roku!
Z pewnością dwie doskonałe lokaty wywalczone w Cortina d’Ampezzo w zeszły weekend sprawiły, że w St. Moritz Pärson poczuła się dużo pewniej.
- Wygrywałam tu tak wiele razy; w 2003 na mistrzostwach świata zdobyłam złoto w gigancie, więc czuję się tu naprawdę dobrze. - powiedziała dziennikarzom po ostatnim triumfie.
- Odniosłam tu trzy zwycięstwa i muszę powiedzieć, że bardzo lubię stoki St. Motitz. Niemal zawsze warunki śniegowe są tu genialne, a ja czuję się jak bym płynęła po trasach. Takie mocne poczucie harmonii, którego tutaj doznaję jest niezwykle ważne dla mojej psychiki i równowagi wewnętrznej. Pomaga mi również lepiej się skoncentrować i być skuteczniejszą.
- Przejazd super giganta dziś rano był OK. - nic specjalnego; natomiast slalom to już inna bajka! Pojechałam naprawdę świetnie - od dłuższego czasu czekałam na taki moment, gdy odzyskam poczucie pewności i będę w stanie atakować w taki sposób, w jaki chcę. Poprzednie starty w slalomie dostarczyły mi sporo frustracji, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich tygodni. Mam za sobą czarną serię w Zagrzebiu, Flachau i Mariborze.
- Dziś był zupełnie inny dzień; odzyskałam rytm i pojechałam bardzo dobrze. Jestem zadowolona z mojej jazdy, która na reszcie była na tyle dobra, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Pomimo, że jestem już weteranką gdy mowa o odniesionych zwycięstwach, wciąż nie umiem pozbyć się napięcia i stresu towarzyszącego startom - aż do momentu, gdy nie odnoszę zwycięstwa. Czuję jednak, że w ciągu najbliższych tygodni będę w coraz lepszej formie. Maria Riesch - drugi triumf sezonu Cierpliwość to z pewnością jedna z tych cech, bez której nawet genialni zawodnicy nie są w stanie w pełni wykorzystać swego potencjału. Najlepeszym przykładem jest Anja Pärson, która na kolejne zwycięstwo w PŚ czekać musiała cały, długi rok. Długo na triumf w zjeździe czekała też Maria Riesch - ostatni raz po tej konkurencji stała na podium w 2006 roku w kanadyjskim Lake Louise. W międzyczasie, we wspomnianej konkurencji, 7-krotnie stawała na niższych stopniach "pudła" - najczęściej w towarzystwie swej przyjaciółki Lindsey Vonn, tak jak miało to miejsce w zeszłym tygodniu w Cortinie d’Ampezzo.
W końcu, 25-letnia alpejka z Garmisch-Partenkirchen bezbłędnie pokonała całą trasę, podczas gdy Vonn, popełniając na trudnej trasie Corviglia poważny błąd, uplasowała się dopiero na 5. miejscu. Licząc od stycznia 2004 roku, było to 13., zwycięstwo Riesch w Pucharze Świata.
Po zawodach, aktualna mistrzyni świata w slalomie nie kryła szczęścia i ogromnej ulgi. Na jej twarzy widać było promienny uśmiech, chętnie odpowiadała na liczne, zadawane przez dziennikarzy pytania.
- To z pewnością mój wielki sukces, na który bardzo długo czekałam. Wiedziałam, że mam potencjał, by wygrać zjazd, ale - albo Lindsey była poza zasięgiem, albo ja popełniałam błędy na ważnych odcinkach trasy. - wyjaśniała po zawodach.
- Wczoraj, po nieudanym super gigancie prawie odchodziłam od zmysłów. Dziś jednak odzyskałam całą determinację i skoncentrowałam się na tyle, by z całą energia stanąć do walki. - dodała Riesch. - Sądzę, że najważniejsze było nie myśleć o tym, co wydarzyło się wczoraj. Nie było to łatwe, bo byłam naprawdę zła.
- Na mecie dostałam szczere i serdeczne gratulacje od Lindsey - zazwyczaj jest na odwrót. Co by nie mówić, ona ma genialny sezon. Nie była zadowolona, bo na stromym odcinku trasy popełniła duży błąd, który kosztował ją utratę cennych ułamków sekundy, ale - tak to się właśnie kręci w sporcie. Wczoraj smuciłam się ja, dziś Lindsey.
- Bardzo lubię tutejszą trasę, na której wiele razy wykręcałam dobre czasy. Po raz pierwszy po zjeździe stanęłam tu na podium w 2003 roku, a 2 lata temu byłam ponownie 3. Dobry zjazd to taki, podczas którego masz ochotę atakować i podejmować ryzyko. Tak też właśnie czułam się dziś. Miałam moment zawahania w prawym skręcie na stromym odcinku trasy, lecz utrzymałam wysoką linię i dobrą prędkość, by poradzić sobie w końcówce.
- Fajnie jest odnieść takie zwycięstwo na dwa tygodnie przed Olimpiadą. Wiem, że mogę walczyć o medale w każdej z konkurencji, co ma dobry wpływ na moją motywację. Gdy walka toczy się o medale, trzeba wykazać się wyjątkowo mocną psychiką i wierzyć, że dołączy się do grona najlepszych. Jestem tak szczęśliwa, że jadę do Vancouver, tym bardziej, że ze względu na kontuzję kolana nie mogłam wystartować w poprzednich Igrzyskach w Turynie.
- Ostatnie zwycięstwo pozwoliło mi też zbliżyć się w klasyfikacji generalnej do Lindsey; mam nadzieję, że będziemy walczyć do ostatnich zawodów w Garmisch-Partenkirchen. Co prawda, mam na koncie tylko 2 zwycięstwa, ale zbierałam punkty we wszystkich konkurencjach, co potwierdza, że moja forma od początku sezonu jest całkiem niezła. To bardzo ważne dla mojej psychiki.
Ostatnie zwycięstwo utwierdziło też Marię, że postawiła na odpowiedni sprzęt. Podczas gdy Anja Pärson testowała dłuższe narty, alpejka z Bawarii korzystała ze swych ulubionych desek, które niemal zniszczyła wjeżdżając na kamień podczas zawodów w Cortinie d’Ampezzo. Na szczęście serwisant doskonale uporał się z uszkodzonym ślizgiem i narty były tak szybkie, jak zwykle.
- Przyszłość rysuje się dla mnie bardzo różowo; czuję się zadowolona z wyników i bardzo pewna siebie. - podsumowała na koniec konferencji prasowej.
Anja Pärson blisko podium Anja Pärson przegrała miejsce na podium zaledwie o 1/100 sek., lecz nie była w tym dniu rozczarowana swoją jazdą.
- Podczas przejazdu miałam problemy z widocznością; nie widziałam dokładnie bramek i ciężko było mi się wczuć w trasę. Okazało się jednak, że mój przejazd wcale nie był taki zły! - wyjaśniła. - Testowałam nową, dłuższą parę nart, z których jestem naprawdę zadowolona. - dodała 2-krotna zdobywczyni Wielkiej Kryształowej Kuli.
- Jestem gotowa do kolejnych startów; czuję, że moja forma jest doskonała, i że to będzie mój czas.
Źródło: HEAD
| Wyniki |
| Poz. | Zawodnik | Kraj |
Wynik |
| 1. |
Anja Paerson | Szwecja | 2:00.54 |
| 2. |
Michaela Kirchgasser | Austria | 2:00.97 |
| 3. |
Lindsey Vonn | USA | 2:01.46 |
| 4. |
Elisabeth Goergl | Austria | 2:01.51 |
| 5. |
Fabienne Suter | Szwajcaria | 2:02.13 |
| 6. |
Marie Marchand-Arvier | Francja | 2:02.21 |
|
| Zobacz pełne wyniki |
| Wyniki |
| Poz. | Zawodnik | Kraj |
Wynik |
| 1. |
Maria Hoefl-Riesch | Niemcy | 1:41.31 |
| 2. |
Ingrid Jacquemod | Francja | 1:42.10 |
| 3. |
Fabienne Suter | Szwajcaria | 1:42.27 |
| 4. |
Anja Paerson | Szwecja | 1:42.28 |
| 5. |
Lindsey Vonn | USA | 1:42.52 |
| 6. |
Lucia Recchia | Włochy | 1:42.60 |
|
| Zobacz pełne wyniki |
| powrót
Aktualne wiadomości w twojej poczcie!
|
Szukaj
|