Świętuj z nami 30 lat
AustriaStacjeFelieton

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Jako dziennikarz trudniący się tematyką narciarską, miałem okazję wielokrotnie jeździć na nartach w Austrii, oraz zwiedzić wszystkie najwyżej położone regiony. Tym razem jednak mój wyjazd do Austrii nie miał nic wspólnego z nartami. Miałem wspiąć się najwyższy szczyt Austrii Grossglockner.

skionline.pl zdobywa Grossglockner
skionline.pl zdobywa Grossglockner
W tym tekście

Od schroniska do schroniska

Wznoszący się na wysokość 3798 m n.p.m. Grossglockner jest położony na granicy dwóch landów: Wschodniego Tyrolu i Karyntii. Razem z Moniką, Sebastianem oraz naszym kolegą z Austrii Lukasem wybraliśmy drogę zachodnią, czyli podejście od strony Wschodniego Tyrolu. Miejscem naszego spotkania była stolica Osttirolu Lienz. Gdy przejeżdżamy przez to urokliwe miasteczko,

fot. J.Ciszak
fot. J.Ciszak

Lukas informuje nas, że znajduje się tutaj niewielkie muzeum, w którym znajdziemy informacje dotyczące najwyższej góry Austrii. Postanawiamy, że w drodze powrotnej zwiedzimy wystawę. Na wschodnich stokach roztacza się panorama terenów narciarskich Kals. Zimą narciarze mają tu do dyspozycji 28 km tras narciarskich. W planach jest połączenie Kals z leżącym po drugiej stronie masywu Matrei im Tirol. Wyjeżdżamy z centrum i skręcamy w lewo na wznoszącą się stromo Kalser Glocknerstraße. To prywatna, płatna droga łącząca Kals z doliną Ködnitzta. Opłata za samochód osobowy wynosi 8 Euro. Dojeżdżamy do Lucknerhaus (1918 m), gdzie zostawiamy samochód i zabieramy wszystko, co będzie nam potrzebne w czasie dwudniowej wspinaczki.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

W oddali widać osłonięty niewielkimi chmurami cel naszej wyprawy. Pogoda dopisuje, ruszamy w dobrych nastrojach do położonego na wysokości 2801 m schroniska Studl Hutte. Tam spotkamy się z naszym przewodnikiem Franzem Holzer, który będzie na nas czekał z resztą wysokogórskiego ekwipunku. Pierwszy, malowniczy odcinek, nie jest specjalnie wymagający. Szlak prowadzi początkowo szutrową droga, a następnie przechodzi w górska ścieżkę. Według informacji, jakie zgromadziliśmy wcześniej, dotarcie do nowego schroniska Studl Hutte zajmuje ok. 2.5 godziny. Mniej więcej w połowie drogi mijamy schronisko Lucknerhutte 2241 m, w którym można przenocować oraz zregenerować siły smacznym posiłkiem. Po dwóch godzinach zbliżamy się do Studl Hutte. Od Lukasa dowiadujemy się, że schronisko wybudowane zostało od podstaw kilka lat temu tuż obok starego, które rozebrano. Nowoczesna konstrukcja budynku, ma tylu zwolenników ilu przeciwników. Sam Lukas podkreśla, że lepiej czuł się w starym, które miało własną, specyficzną atmosferę. Faktycznie, wyłaniające się zza skał bryła schroniska budzi mieszane odczucia. Okrągła, pokryta metalem ściana frontowa osobiście skojarzyła mi się z przewróconą na bok beczką. Zgoła odmienne wrażenie robi nowoczesne i przestronne wnętrze, gdzie w komfortowych warunkach można odpocząć przed trudami dalszej wspinaczki. Spotykamy Franza, naszego przewodnika w drodze na "Grossa". Wspólnie siadamy do pysznego obiadu. Trzeba przyznać, że nawet najbardziej zgłodniali turyści będą usatysfakcjonowani po spożyciu serwowanych tu porcji. Mówiąc wprost są one olbrzymie. Porcja frittatensuppe (rosół z pociętymi w paski naleśnikami zamiast makaronu) wystarczyłaby przynajmniej dla dwóch osób. Na drugie, podane na patelni, zasmażane ziemniaki z boczkiem i kapusta. Pychota.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Przez lodowiec Ködnitzkees do Erzherzog Johann Hut

Posiłek już za nami, przyszedł czas na odebranie uprzęży oraz raków, które są niezbędnym wyposażeniem przy pokonywaniu trasy, jaka nas teraz czeka. Przed nami przejście przez lodowiec Ködnitzkees, który długim jęzorem pokrywa południowo-zachodnie zbocze Glocknera. Pokonując lodowiec, a następnie strome zbocze Adlersrube 3451 m mamy się dostać do miejsca naszego noclegu, schroniska Erzherzog Johann Hut.

Pomimo, że mamy środek lata, wokół widać ślady wyjątkowo śnieżnej zimy. Przechodzimy przez kolejne śnieżne pola, aby po około półgodzinie zatrzymać się przez rozległym, pokrytym śniegiem lodowcem. Wszyscy zakładamy uprzęże, a Franz w międzyczasie przygotowuje linę ubezpieczającą, którą będziemy spięci podczas przejścia przez pole lodowe, oraz przy podejściu na Adlersrube. Ze względu na grubą pokrywę śniegu, raki nie będą tym razem potrzebne. Niestety pogoda płata nam figla i mimo zapowiadającego się pięknego dnia, cały masyw Grossglockner ginie we mgle. Ruszamy! Franz idzie pierwszy, wyznaczając trasę, oraz tempo marszu. Przede mną Monika i Sebastian. Lukas zamyka grupę. Maszerując, co jakiś czas przechodzimy nad zaznaczającymi się na śniegu ciemniejszym odcieniem szczelinami. Przy jednej z nich zatrzymujemy się na chwilę i podejmujemy próbę sprawdzenia głębokości. Kiedy jednak pomimo włożenia całego kija nie czujemy oporu, dociera do nas, że pod warstwą białego puchu znajduje się poprzecinana głębokimi szczelinami gruba warstwa wiecznego lodu.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Nasze podejście pod południową ścianę Glocknera nabiera kolorytu. Z każdym krokiem czujemy, że przyjdzie nam zmierzyć się z naprawdę groźną górą. Powoli daje się we znaki wysokość. Pomimo, że miałem okazję wielokrotnie jeździć na nartach dużo wyżej niż 3000 m, zjazd w dół to nie to samo, co wspinanie pod górę. Idąc, zastanawiam się jak radzą sobie alpiniści w dużo bardziej ekstremalnych warunkach, na większych wysokościach.

Schodzimy z lodowca. Tuż przy krawędzi lodu stoi duża kładka przymocowana do skały. Z zaciekawieniem pytamy o nią Franka. Okazuje się, że pod koniec lata lodowiec tak się wytapia przy skałach, że powstaje w tym miejscu szeroka szczelina, którą można pokonać tylko dzięki kładce. Ruszamy dalej. Niestety widzimy już niewiele, chmury i mgła schodzą coraz niżej. Przed nami pierwsza przymiarka do wspinania na południowe zbocze Adlersrube. Teraz poruszamy się bardziej w pionie niż poziomie. Druga jest ubezpieczona stalowymi linami, dlatego pokonywanie kolejnych metrów przychodzi dosyć sprawnie, choć wilgotne skały utrudniają wspinanie. Na stalowych prętach, do których przymocowana jest lina wybite są numery, które maleją w kierunku schroniska. 17-cie, czyli Erzherzog Johann Hut już niedaleko. Kiedy docieramy do schroniska jest już dosyć mroczno, ale to bardziej zasługa ciemnych chmur, niż późnej pory. Szkoda, bo widok na dolinę Ködnitztal, oraz w kierunku karynckiego Heilligenblut musi być wspaniały.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004
UbezpieczenieUbezpieczenie na narty w Austrii od 34,51 zł/os. za 7 dni 
Oblicz cenę

Karty w Erzherzog Johann Hut

Wchodzimy do schroniska. Erzherzog Johann Hut 3451 m to najwyżej położone schronisko w Austrii. Wielokrotnie rozbudowywane, stało się bazą wypadową na Grossglockner. Zostawiamy osprzęt w przedsionku i wchodzimy do głównej sali. Buty i mokrą odzież rozwieszamy wokół stojącego w rogu sali pieca. Jest ciepły, więc mamy nadzieję, że na rano nasze ubrania będą suche. Plecaki zabieramy na górę do sali, w której będziemy spać. Monika z Sebastianem zabrali czołówki, przydadzą się, ponieważ tylko główna sala i zejście do toalet jest oświetlone. Pora na kolację.. Delektujemy się tradycyjną, austriacką kuchnią. Prawdziwa uczta dla ducha i ciała.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Na ścianach widnieje cała historia zdobycia Grossglockner’a oraz historia powstania schroniska. Miejsce, w którym stoi Erzherzog Johann Hut zostało wybrane bardzo starannie. Usytuowane na południowej grani, tuż nad lodowcem Hofmannskees, jest idealnym miejscem odpoczynku po podejściu od strony Wschodniego Tyrolu i Karyntii. Stąd na szczyt jest już tylko półtorej godziny.

Wieczorem do schroniska dociera trzyosobowa grupa rodaków z Wrocławia. Podchodzili od Heilligeblit. Tak jak my chcą ruszyć wcześnie rano. My wyznaczyliśmy sobie pobudkę na czwartą. Tak wczesna pora podyktowana jest chęcią zobaczenie wschodu słońca ze szczytu, mniejszą ilością osób mijanych po drodze, oraz lepszymi warunkami śniegowymi. Wieczór upływa nam na rozmowie o porannym wyjściu na szczyt, chcemy też zdobyć jak najwięcej informacji o Osttitolu. Gramy w karty, ale nie takie "zwykłe", lecz tyrolskie. Jako, że zasady oraz figury są inne niż w kartach tradycyjnych zabawa jest przednia.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Poranek na szczycie

Czuję lekkie szturchanie, Jacek, czwarta wstajemy! … Lukas zarządza pobudkę. No tak, przecież idziemy na Grossglockner, czyli "Wielki Dzwonnik"... Nieśmiało wyglądam przez okno. Niestety, pogoda nie jest taka jak byśmy sobie tego życzyli, ale nie narzekamy. Staramy się jak najszybciej przygotować do wyjścia. Opuszczamy schronisko. W dole Migotające światła Heilligenblut, przypominające widok z samolotu. To znak, że pogoda nie jest najgorsza w odróżnieniu do wczorajszego popołudnia "coś" widać. Franek sprawdza jeszcze nasze uprzęże i raki. Jak podkreśla bezpieczeństwo przede wszystkim. Obchodzimy schronisko i ruszamy trawersem w kierunku wschodniego podejścia przez lodowiec. Wschodzące słońce rysuje wspaniałą panoramę Alp. Jako zapalony narciarz wypatruję znajomych mi rejonów narciarskich Heilligenblut, oraz Szczytu Kitzsteinhorn, który od strony południowej przypomina słynny Matterhorn. Podejście z każdym krokiem jest coraz bardziej strome, teraz rakami wykuwamy sobie kolejne stopnie. Na skale Sebastian dostrzega metalową tabliczkę, wiemy że informuje o czyjejś tragedii. Docieramy na południową grań Kleinglockner. Tu zostawiamy kije i czekamy chwilę aż Franz ubezpieczy naszą czwórkę. Pierwsza idzie Monika następnie Sebastian, ja i Lukas.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Strome, ośnieżone podejście dostarcza niesamowitych wrażeń. Z lewej strony wspaniały widok na największy lodowiec w Austrii, Pasterze. Trzeba jednak uważać bo następny "przystanek" ok. 1500 m niżej. Docieramy na "Mały Dzwonnik", czyli Kleinglockner 3783. Teraz będzie najtrudniej. Musimy zejść niżej na niewielką przełęcz Glocknerscharte, przejść po liczącej pół metra szerokości grani, a następnie wspiąć się po skałach na szczyt. Na dodatek z przeciwka schodzi właśnie grupa, z którą musimy się minąć. Schodzimy kilkanaście metrów niżej. Teraz zaczyna się zabawa. Generalnie, przejście po półmetrowej grani nie jest rzeczą trudną, ale zrobienie tego na wysokości 3760 metrów, gdy z prawej i lewej strony mamy ponad kilometrową przepaść, to już prawdziwe wyzwanie. Ekipę "nocnych marków", schodzącą już ze szczytu mijamy na skalnym podejściu i

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

po następnych kilkunastu minutach dochodzimy na szczyt. Oczywiście w tym momencie otuliła nas mgła, więc w tym, że wyżej już się nie da, utwierdza nas ustawiony tutaj krzyż. Przyszedł czas na wzajemne gratulacje, pamiątkowe fotografie i wyśmienite ciasto przygotowane przez żonę Lukasa. Czekamy na poprawę widoczności. Niestety "Wielki Dzwonnik" odkrył przed nami tylko część swych uroków zasłaniając większość chmurami. Ze względu na to, , że marne widoki na poprawę pogody, zbieramy się do zejścia. W drodze powrotnej mijamy kilka grup. Mijanie to kolejny sposób na podniesienie adrenaliny. Do schroniska docieramy przed ósmą. Pora na zasłużone śniadanie oraz wymianę pierwszych wrażeń. Franz, który w lecie jest przewodnikiem górskim oraz prowadzi gospodarstwo z małym pensjonatem, namawia nas na zimowe zdobycie najwyższego szczytu Austrii na nartach. Na koniec otrzymujemy Urkunde, czyli pamiątkowe dyplomy potwierdzające zdobycie Grossglocknera. Żegnamy się z Frankiem i schodzimy w dół, aby zakosztować następnych atrakcji Wschodniego Tyrolu.

W trakcie wyprawy mieliśmy okazję przetestować odzież i plecaki firmy CampuS, której dziękujemy za pomoc i wsparcie sprzętowe.

Jacek Ciszak

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

O czym należy pamiętać.
Nagła zmiana pogody
Szczególnie niebezpieczne mogą okazać się nagłe spadki temperatury. Znacznie trudniej przebyć wtedy trasę Stüdlgrat, który często bywa śliski i oblodzony. W przypadku wystąpienia gęstej mgły, orientacja w pobliżu szczytu jest wręcz niemożliwa. Od strony północnej i południowej jest pionowe urwisko. Tu należy zachować szczególną ostrożność.

Spadające kamienie
W związku z topnieniem lodowca, w ciągu ostatnich kilku lat na trasie wiodącej na Grossglockner pojawiły się nowe zagrożenia. Obsuwające się i spadające kamienie to tylko jedno z niebezpieczeństw.

Brak doświadczenia
Brak odpowiedniego przygotowania może okazać się dużym problemem zwłaszcza w górnych partiach, gdzie trzeba pokonać kilka przewężeń (Glocknerscharte), lub bardzo stromy odcinek (Glocknerleitl). Osoby nie posiadające wymaganych umiejętności blokują przejścia, powodując, że bardziej doświadczone grupy decydują się na wyprzedzanie, co bywa wyjątkowo niebezpieczne.

Niewłaściwy sprzęt
Niestety zdarzają się przypadki, gdy na Glocknerleitl wyruszają osoby bez zabezpieczenia i bez raków. Absolutny brak rozsądku.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Szczeliny
Zabezpieczenie liną to podstawowy wymóg dla osób pokonujących trasę. To jedyny sposób, aby ocalić życie osobie, która wpadnie w lodową szczelinę.

  • Lina zawsze powinna być zaczepiona w okolicach klatki piersiowej oraz uprzęży biodrowej;
  • Zachowaj właściwą odległość między uczestnikami wyprawy;
  • Zaleca się wyprawy w co najmniej 3 osoby; w przypadku 2 osób, jedna wpadając w szczelinę, może za sobą pociągnąć drugą;
  • Używaj lin we właściwy sposób; cały czas powinny być maksymalnie napięte.

Planowanie wyprawy
Dla niektórych alpinistów telefon do stacji meteorologicznej w Innsbrucku jest tak samo ważny jak spakowanie raków, czy uprzęży. Są jednak i tacy, którzy ignorują zagrożenia wynikające ze zmiennych warunków pogodowych. Wszystkim, którzy wybierają się w góry zalecamy wykonanie telefonu i odsłuchanie nagranej prognozy na najbliższe dni, lub też osobistą konsultację z osobą w stacji meteorologicznej.

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Zalecany sprzęt (najłatwiejsza trasa)

  • Plecak górski (40-50 litrów)
  • Wodoodporne ubranie odpowiednie na alpejskie trasy, latarka czołowa, czapka, rękawiczki;
  • Śpiwór, apteczka;
  • Okulary słoneczne, kremy z filtrami, pomadkę ochronną do ust;
  • Skórzane buty górskie przystosowane do zapięcia raków;
  • Mapka górska (Nr 40)
  • Uprząż do mocowania lin w okolicy klatki piersiowej i bioder;
  • 1 lina do wspinaczki górskiej (40-50 m);
  • 3 dodatkowe liny o średnicy 6 mm (1,5 m, 3 m, 5 m);
  • 1 karabinek HMS, 6 standardowych karabinków;
  • Raki, 2 śruby do wkręcania w lód, czekan.

Wymagane umiejętności i doświadczenie (najłatwiejsza trasa)

  • Właściwe korzystanie z raków;
  • Znajomość techniki wiązania lin, umiejętność ratowania osoby, która wpadła w szczelinę;
  • Znajomość technik wspinania;
  • Umiejętność czytania mapy;
  • Sprawność i odporność fizyczna pozwalająca na marsz co najmniej przez 8 godzin;

Dodatkowe umiejętności wymagane przy podejściu trasą Stüdlgrat:
• Umiejętności wspinaczkowe, III-IV stopień minimum;

Przydatne adresy:

Osttirol Werbung Ges.m.b.H.
A-9900 Lienz, Albin Egger Strasse 17
Tel.: ++43 (0)4852 65333 Fax: ++43 (0)4852 65333-2
e-mail: [email protected]
www.osttirol.com

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Tourismusverband Kals

A-9981 Kals am Großglockner
Ködnitz 17
Tel: ++4876/8800 Fax: ++4876/8800-14
e-mail: [email protected]
www.kals.at www.kalsamgrossglockner.info

Lucknerhaus

Familie Johann Oberlohr
Glor-Berg 16
A-9981 Kals am Großglockner, Österreich
Tel. +43(4876)8555 Fax +43(4876)85555
e-mail: [email protected]
www.lucknerhaus.at

Lucknerhutte

Florian Oberlohr
Kals/Glor 1
A-9981 Kals am Grossglockner, Austria
e-mail:[email protected]
Tel +43(4876)8221 Fax +43(4876)8221
www.lucknerhuette.at

Studl Hutte

www.grossglocknerappartement.at

CampuS Explorers: Grossglockner 2004

Kalser Glocknerstraße

Glor/Berg 16
A-9981Kals am Großglockner
Tel: +43 4876 8555 Fax: +43 4876 8555-5
e-mail: [email protected]
www.glocknerstrasse.at

Przewodnicy

Franz Holzer/Martin Rainer
Rauterplatz 1 9971 Matrei i. O.
Austria
Tel.: +43 (0)664-2424677 Fax: +43 (0)4852-62752
e-mail [email protected]
www.m-r.at/bergfuehrer
e-mail:[email protected]

Dojazd:
Samochodem:
Przez Monachium: Monachium-Kufstein-St.Johann/Tirol-Kitzbühel-Paß Thurn-Felbertauernstraße-Matrei in Osttirol-Huben-Kals am Großglockner
Przez Wiedeń: Wiedeń-Salzburg-Zell am See-Felbertauernstraße-Matrei i.O.-Huben-Kals am Großglockner lub Wiedeń-Graz-Klagenfurt-Spittal-Lienz-Huben-Kals

Pociągiem:

Warszawa-Wiedeń-Salzburg-Spittal-Lienz. Z Lienz do Kals am Großglockner należy dojechać autobusem.

Samolotem:

Najbliższe lotniska: Klagenfurt (ok. 185 km), Innsbruck (ok. 190 km), Salzburg (ca. 215 km)

Dodaj skionline.pl do ekranu

iPhone i iPad Safari

  1. Stuknij Udostępnij (w nowszym Safari najpierw „•••”).
  2. Przewiń listę i wybierz „Do ekranu początkowego”.
  3. Stuknij „Dodaj”.

W innych przeglądarkach na iPhonie ta sama opcja jest w menu Udostępnij.

Więcej o aplikacji