"Mister Alta Badia". Wywiad z Kalle Palanderem
Trzy ze swoich dotychczasowych czterech zwycięstw w gigancie Kalle Palander odniósł na stoku w Alta Badia, jedno - w Adelboden. Tegoroczna edycja zawodów PŚ w Alta Badia przeszła już do historii. Kolejne zawody odbędą się dopiero po Nowym Roku - w pierwszy weekend stycznia w Adelboden. Kalle Palander odnosi się do swoich sukcesów w PŚ i opowiada o tym dlaczego tęskni już za przerwą w startach, jak i z kim spędzi Boże Narodzenie oraz dlaczego nie założy stroju św. Mikołaja.

Podczas ostatnich zawodów w Alta Badia (16-17 grudnia 2007, przyp. red.) wygrałeś gigant i byłeś szósty w slalomie. Czy te wyniki Cię satysfakcjonują?
Generalnie rzecz biorąc, to były dwa fantastyczne dni. Na trasie PŚ jestem już od pięciu tygodni, między jednymi zawodami a drugimi. Dlatego bardzo już czekam na świąteczną przerwę. Odpoczynku potrzebuje również moje ciało. Ostatnio dokuczają mi bóle pleców.
W Alta Badia jak dotąd wygrywałeś gigant trzykrotnie. Czy to twój ulubiony stok?
Pewnie wygląda to tak, jakbym był w stanie wygrywać tylko tutaj! Już wspominałem, że zwrócę się do FIS z sugestią, aby od teraz wszystkie zawody w gigancie odbywały się w Alta Badia. Bardzo lubię tutejszy stok. To trudna trasa będąca prawdziwym wyzwaniem. W tym roku była wyjątkowo trudna.
Zapewne spodziewałeś się lepszego startu w slalomie?
Oczywiście, że tak. W zeszłym roku byłem piąty, teraz chciałem pojechać lepiej. Jeśli jednak wziąć pod uwagę jak daleko w klasyfikacji znalazłem się po pierwszym przejeździe, to ostateczny rezultat jest całkiem dobry. W pierwszym przejeździe nie pojechałem wystarczająco agresywnie, a do tego miałem źle dobrane narty.
W Pucharze Świata jesteś jednym z zawodników odnoszących największe sukcesy. Czy w przeszłości myślałeś w ogóle, że czekają Cię takie osiągnięcia?
Kiedy miałem piętnaście czy szesnaście lat razem z moim bratem Keke bardzo często oglądaliśmy relacje z zawodów w telewizji. Było to w czasach, kiedy największe sukcesy odnosił Alberto Tomba. Kiedyś powiedziałem bratu, że ja również pewnego dnia wygram zawody Pucharu Świata. Keke nieźle się wtedy uśmiał.

Jak zamierzasz spędzić Święta?
Boże Narodzenie spędzę w Monako razem z moją żoną Riiną-Maiją i córką Odą-Sofią. To będą szczególne święta: pierwsze podczas których jest z nami nasza córeczka. Na pewno będzie choinka i mnóstwo pysznego jedzenia. W Finlandii w Wigilię przychodzi zwykle św. Mikołaj. Myślę jednak, że w tym roku w Monako będzie trochę zbyt zajęty. Jakieś 15 lat temu na Święta przebrałem się za św. Mikołaja i ten jeden raz zupełnie mi wystarczy. W tym roku nie zamierzam tego robić. W Monako spędzimy około 10 dni. Potem zaczynam treningi w Saalbach. Moja rodzina pojedzie tam ze mną.
Następny przystanek na mapie Pucharu Świata to Adelboden. Swoje czwarte w PŚ zwycięstwo odniosłeś właśnie tam. Czego spodziewasz się po startach w Adelboden w tym roku?
Na podium w Adelboden stawałem kilka razy. W zeszłym roku byłem czwarty, zarówno w slalomie, jak i gigancie. Muszę powiedzieć, że lubię stok w Adelboden. To jedna z tych tras gigantowych, gdzie na starcie człowiek jest zawsze trochę nerwowy, bo prędkości są naprawdę duże. Myślę, że dla wszystkich będą to bardzo ważne zawody, bo kolejny start w gigancie odbędzie się potem dopiero po 7 tygodniach.
Źródło: fischer
Opracowanie: skionline.pl
YouTubeFilm wczyta się z serwera YouTube po kliknięciu. Ustawienia zgód
