"Sylwia": medale, kwiaty i gratulacje
Dwukrotna złota medalistka mistrzostw świata do lat 23 w biegach narciarskich Sylwia Jaśkowiec oraz jej trener Wiesław Cempa gościli w siedzibie Polskiego Związku Narciarskiego. Spotkali się z dziennikarzami, by opowiedzieć o wrażeniach ze startów we Francji i planach na kolejne tygodnie, a przede wszystkim na mistrzostwa świata w Libercu.
W tym tekście
Sylwia Jaśkowiec o:
Złotych medalach mistrzostw U-23
Oba złote medale (10 km stylem dowolnym i w biegu łączonym) mają dla mnie sporą wartość, wymagały ode mnie poświęcenia i wysiłku, aczkolwiek to pierwsze "złoto" sprawiło mi minimalnie większą radość. Z tego względu, że to był pierwszy tak dobry rezultat w karierze i tak ważne miejsce. Poza tym było to zaskoczenie dla wielu i tym większa była radość i przyjemność, którą dało mi to złotko. Jechałam bowiem nie mając żadnego planu medalowego. Przede wszystkim chciałam mieć przyjemność z biegu i satysfakcję na mecie.
0 35. miejscu w sprincie
Spadł świeży śnieg i było bardzo miękko. To był ciężki bieg, aczkolwiek trochę cieszę się, że tak się zakończył. Ten wynik spowodował, że trochę wróciłam na ziemię. Pozwoliło mi to popracować nad własną mentalnością i psychiką. Zrozumiałam, że życie sportowca to nie tylko pasmo sukcesów, ale także i porażki. Należy umieć wygrywać i przegrywać.
O domu i rodzinie
Jest ona dla mnie bardzo ważna, choć nie mamy okazji widzieć się zbyt często w czasie roku. Moje życie wypełniają zgrupowania i starty. Dobrze wiedzieć jednak, że ma się gdzie wrócić. Tak było i po występie we Francji. Powitanie w domu było fantastyczne. Był tor ze świeczkami, gratulacje, uściski… Szkoda, że w domu mogłam spędzić tylko trzy dni. Wiem jednak, że rodzina bardzo mi kibicuje a najwierniejszym kibicem jest dwuletnia bratanica Nikola, która niezależnie czy w telewizji widzi skoczka narciarskiego, alpejczyka, czy biegacza krzyczy "Syla, Syla!".
O rywalizacji na trasie
Preferuję biegi indywidualne. Jest tak może dlatego, że bezpośrednia rywalizacja, przepychanie się i walka na łokcie nie leży w mojej naturze. Generalnie wolę biec we własnym tempie. Dlatego biegi masowe są dla mnie takim wyzwaniem, potrzebuję zdobyć w nich jeszcze wiele doświadczeń. Taktyka oraz umiejętność odpowiedniego zachowania się na trasie w czasie takich biegów jest niezwykle istotna.
O mistrzostwach świata w Libercu
Myśląc o występie w Czechach nie wolno popuszczać wodzy fantazji. Trzeba być realistą. Zawodniczki, które przyjeżdżają na mistrzostwa świata wiedzą o co walczą. Jestem tam czołówka i można powiedzieć, że właściwie medale są już przydzielone. Oczywiście fajnie byłoby zabłysnąć, dalej biegać na fali. Moim celem na te mistrzostwa jest to, by po biegu mieć satysfakcję. A może przede wszystkim bym nie miała jej tylko ja, ale także kibice, Polski Związek Narciarski i trener. Jeżeli tak właśnie będzie to dobrze.
Źródło: PZN
